reklama

Zdrojewscy. Pierwsze małżeństwo w polskim senacie. Czy będzie o nich głośno?

Andrzej Zwoliński
Barbara i Bogdan Zdrojewscy Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Barbara Zdrojewska - senator opowiada nam o próbach korumpowania jej kolegów przez PiS. Ujawnia też kulisy walki o władzę w PO i wskazuje, co będzie jej przeszkadzało w pracy z mężem w jednej izbie parlamentu.

Jak to się stało, że Pani kandydatura nie została ostatecznie wysunięta na stanowisko wicemarszałka senatu? O takiej możliwości donosiły media.

Wariantów było wiele, w tym również spekulacje medialne. Nie otrzymałam takiej propozycji. Musimy mieć świadomość, że polityka bywa układanką. W zależności od tego, kto jest desygnowany na marszałka, odpowiednio dobiera się wicemarszałków. Ważny jest też głos koalicjantów i senatorów niezależnych oraz kwestia parytetów, tak by prezydium senatu nie było obsadzone jedynie przez mężczyzn lub kobiety.

Jak Pani ocenia ostateczny wybór opozycji, między innymi senatora Tomasza Grodzkiego na fotel marszałka? To ma być forma docenienie go za to, że nie dał się przeciągnąć na stronę PiS?

Z senatorem Grodzkim miałam okazję współpracować przez ostatnie cztery lata, szczególnie w zespole do spraw monitorowania praworządności. To on zainicjował postanie tego zespołu, a ja byłam wiceprzewodniczącą. To była dobra współpraca i to w trudnym czasie dla praworządności w Polsce. Tomasz Grodzki to osoba doświadczona i odpowiedzialna. Myślę, że doskonale poradzi sobie na tym stanowisku. Co do docenienia go za to, że nie przyjął propozycji złożonej przez PiS, to faktycznie takie opinie się pojawiły, ale przecież także inni politycy opozycji lub niezależni senatorowie otrzymali takie oferty, nie sądzę więc żeby to przeważyło. Tutaj w grę wchodziły raczej osobiste kompetencje, a także jego dobra współpraca z przewodniczącym PO Grzegorzem Schetyną. To przewodniczący zaproponował tę kandydaturę. Na taki wybór wpłynęły też konsultacje z koalicjantami. To one przesądziły, że tym kandydatem nie został ostatecznie Bogdan Borusewicz, który ma zostać wicemarszałkiem.

Panią PiS kusił jakimiś posadami? Były robione takie podchody?

Nie dostałam żadnych tego typu propozycji. Najwyraźniej od razu uznano, że mnie nie da się przekabacić. W minionej kadencji należałam do najbardziej aktywnych senatorów opozycji, mocno polemizujących ze strona rządową. Nie odważyli się, zdając sobie sprawę, że przeciągnięcie mnie na swoją stronę byłoby niemożliwe.

Politycy PiS wydają się jednak przekonani, że krucha przewagę opozycji w senacie uda się jednak odwrócić na ich korzyść. Świadczą o tym choćby zapowiedzi marszałka sejmu Ryszarda Terleckiego, że będą chcieli wybrać swojego speakera senatu.

Prawo i Sprawiedliwość nie będzie ustawało w próbach korupcji wobec naszych kolegów. Senatorowie opozycji zdają sobie z tego sprawę, będzie to wymagało wewnętrznej lojalności i dyscypliny. Myślę, że wielu z nas minione cztery lata mocno pod tym względem zahartowały. Fakt w miarę szybkiego uzgodnienia kandydatów do prezydium senatu przez opozycyjne ugrupowania dobrze wróży na przyszłość.

Może wy, opozycyjni senatorowie powinniście próbować przekonywać senatorów PiS do waszych racji i próbować przeciągać na waszą stronę?

Myślę, że Prawo i Sprawiedliwość z biegiem czasu może ulegać pewnej dekompozycji. Nie znamy jeszcze wszystkich senatorów, część z nich jest nowa. Mam nadzieję, że wśród nich znajdą się senatorowie bardziej zdystansowani do złych projektów. Myślę, że wygrane przez nas wybory prezydenckie przyspieszą proces rozpadu Zjednoczonej Prawicy. Do tego dojdą efekty spowolnienia gospodarczego, co wymusi wyhamowanie polityki łatwego rozdawnictwa, dzięki której PiS utrzymało wysokie poparcie. Zresztą zapowiedzi zmiany tej polityki usłyszeliśmy już od najważniejszych przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, choćby prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Pani mąż, senator Bogdan Zdrojewski tuż po wyborach bardzo ostro wypowiadał się na temat przywództwa w Platformie Obywatelskiej. Powiedział wprost, że po przegranych wyborach Grzegorz Schetyna wie co powinien zrobić. Zresztą ich szorstka przyjaźń jest znana nie od dziś. Podziela Pani poglądy męża, że Schetyna powinien odejść, że potrzebna jest zmiana przywództwa w PO?

Uważam, że należy wyciągać wnioski z tych kilku wyborczych porażek, które mamy za sobą. Zawsze jest tak, że to szef partii ponosi odpowiedzialność za to, co się stało, choć nie wszystko należy mu przypisywać osobiście. Nie tylko na Dolnym Śląsku, ale też w innych regionach kraju było widać ewidentne błędy przy układaniu list wyborczych. Ustalanie kandydatur odbywało się bardzo późno i bez lokalnych badań społecznych. Gdyby Bogdan Zdrojewski nie wystartował z pewnością stracilibyśmy mandat w obwarzanku, a przecież nasza przewaga w senacie wisi na włosku. Był problem z niektórymi liderami list, okazało się, że wyborcy mieli inne zdanie niż partyjne władze. Głównym grzechem Grzegorza Schetyny jest otoczenie się przez niego grupą słabych doradców. Nie są oni reprezentatywni nie tylko dla potencjału Platformy Obywatelskiej, ale też dla naszych sympatyków. Część działaczy ma tego już dość.

Kto więc za Grzegorza Schetynę?

Na razie zgłosił się Borys Budka. Porozumienie i spore poparcie dla kandydatury Borysa Budki na funkcję szefa naszego klubu parlamentu, świadczy o tym, że parlamentarzyści oczekują zmian. To dobra okazja dla Budki, aby w najbliższych trudnych miesiącach pokazać swoje umiejętności i potencjał przed wyborami szefa partii.

W czym Borys Budka byłby lepszym szefem partii od Grzegorza Schetyny?

Myślę, że nie tylko w Platformie, ale i poza nią jest oczekiwanie na nową energię, tej z pewnością Budce nie brakuje. Jestem też przekonana, że pojawią się inne kandydatury. PO dojrzała do zmian. Przypomnę, że w poprzednich wyborach wewnątrz partii Tomasz Siemoniak, jako główny konkurent Grzegorza Schetyny w ostatniej chwili wycofał się i tak naprawdę mieliśmy wtedy jedne go kandydata. To nie jest dobra praktyka i myślę, że tym razem będzie inaczej i będzie wybór.

Pani mąż też wystartuje w wyborach na przewodniczącego?

O to proszę pytać męża. Ja nie będę się za niego wypowiadać.

A co z wyborami prezydenckimi, kandydatura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z waszej strony jest już przesądzona?

Małgorzata Kidawa-Błońska, jak na razie jako jedyna zgłosiła chęć kandydowania. Mogą to być jeszcze też inni.

Kto?

Mówi się o Bartoszu Arłukowiczu i Radosławie Sikorskim. Najbliższe miesiące to będzie niezwykle interesujący czas w Platformie. Prawybory to bardzo dobry pomysł na wyłonienie najlepszego kandydata, bo po pierwsze zwrócimy uwagę opinii publicznej na naszych znakomitych kandydatów i różnorodne oferty programowe, po drugie kandydat nie będzie politykiem namaszczonym przez przewodniczącego, czy zarząd partii, lecz uzyska o wiele szerszy mandat.

Wracając do senatu, jakie ma Pani plany na tę kadencję?

Nasz udział w komisjach jest jeszcze konsultowany. To dość mozolne wewnętrzne układanki najbardziej optymalnych merytorycznie składów. Ja zgłosiłam akces do komisji w których do tej pory pracowałam, komisji kultury oraz do komisji ustawodawczej.

Będzie się Pani starała wraz z innymi opozycyjnymi senatorami, spowalniać proces legislacyjny w sprawach szczególnie newralgicznych czyli na przykład w wymiarze sprawiedliwości?

Nie możemy wykraczać poza ramy prawne nam przypisane. Możemy nanosić poprawki w projektach nam zgłaszanych i musimy to robić w ciągu 30 dni. Na pewno jednak skończy się legislacyjna galopada, kiedy to w ciągu 48 godzin były podejmowane kluczowe decyzje. Często skutkowało to błędami i Prawo i Sprawiedliwość było zmuszone przedkładać nowelizacje, zresztą czasami uwzględniając ostatecznie nasze uwagi, przeciw którym wcześniej głosowali. Jakość procesu legislacyjnego w senacie z pewnością się poprawi. Musimy mieć jednak świadomość, że dopóki prezydentem jest Andrzej Duda, opozycja nie będzie miała możliwości blokowania złych pomysłów PiS.

W czasie kampanii wyborczej od jednego z polityków waszej partii usłyszałem określenie – rodzinny komitet wyborczy Zdrojewskich. Pomijając, że była to złośliwa uwaga, to jednak będziecie jedynym małżeństwem senatorów. Jak się Pani układa współpraca z mężem w polityce, on jest tym mentorem, czy wasze działania są niezależne od siebie?

To nie jest pierwsze małżeństwo w senacie, był już taki przypadek. Oczywiście, wspieraliśmy się w tej kampanii, mieliśmy zbliżony zespół wspaniałych ludzi do pomocy, ale startowaliśmy w dwóch różnych okręgach, ja we Wrocławiu, a mąż w obwarzanku. To są dwa odmienne elektoraty, zupełnie nowe dla nas obojga okręgi, wysiłek był gigantyczny. Gdyby nie on i ta decyzja mojego męża, mogłoby tego jednego mandatu zabraknąć.

Razem w domu i razem w pracy, nie obawia się Pani zmęczenia sobą?

Myślę, że jakoś sobie z tym poradzimy. Jesteśmy ze sobą już bardzo długo. Nauczyliśmy się kompromisów i szacunku dla odrębnych aktywności. Każde z nas z nas ma swój określony sposób pracy i odrębną sferę zainteresowań. Nie będziemy więc skazani na bycie ze sobą bez przerwy, co faktycznie byłoby kłopotliwe, albo nużące. Przed nami parę problemów logistycznych, np. do tej pory wymienialiśmy się opieką nad psem, teraz Milka będzie musiała czasem jeździć z nami do Warszawy, na szczęście lubi podróżować.

Odskocznią od polityki dla męża jest choćby fotografika czy ogród. Co dla Pani jest takim hobby, azylem?

Ostatnimi laty miałam bardzo niewiele czasu na to, co szczególnie lubię. Tak naprawdę pozostało mi tylko słuchanie muzyki klasycznej i czytanie. Jeżeli chodzi o książki, to też często wracam do klasyki, która pozwala mi oderwać się myślami o rzeczywistości. Na przykład do Tomasza Mana i jego „Czarodziejskiej góry”. To może dziś niemodne, ale mnie to uspokaja. Przy moim łóżku leży sterta rozpoczętych książek, na które mam nadzieję znajdę jeszcze czas.

Żłobki tylko dla szczepionych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 45

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jb

Don't seem to wanna hold me

Like you did before

We don't go out to dinner

Ain't no flowers at my door

You do a lot of talking

There's a word you never say

Sorry would go a long way

I stayed up all night waiting

And you forgot to call

And oh, I feel so lonely

It's like you don't care at all

Maybe it's your ego

Or just your foolish pride

It's like I'm not on your mind

You never tell me that you love me

Oh, what a mess of me you've made

It won't make it all better

Won't make it okay

But sorry would go a long way

I feel the times are changing

And maybe you are too

I'm the same old me

But you're a different you

So be a man about it

And admit you've done me wrong

I just wanted you all along

Ooh, you never tell me that you love me

Oh, what a mess of me you've made

It won't make it all better

Won't make it okay

But sorry would go a long way

And after the heartache

After the hurt

Why is it so hard to say that one word?

If it's really over

You never tell me that you love me

Oh, what a mess of me you've made

No, it won't make it all better

Won't make it okay

But sorry would go a long way

G
Gość

BRAWO PROLETARIAT ZA OBALENIE PRL DLA SOLIDARNYCH DEGENERATÓW

G
Gość

Gazeto wywieś olbrzymie zdjęcie w Rynku to przechodzący będą oddawali pokłony bo przecież to wasz pupil.

G
Gość

dziwne, mieszkańcy Wrocławia głosują na klany rodzinne ludzi, którzy całe życie żyją z polityki. Nigdy nie chodzili do normalnej pracy i wykazują podwójną moralność.

G
Gość
13 listopada, 08:18, mocher:

Wybór Zdrojewskich do senatu świadczy tylko o poziomie głosujących na nich wyborców, głównie mieszkańców Wrocławia. ..... Podobnie jak wybór Jachiry w Warszawie.......

13 listopada, 8:49, judeVON:

Tak głosują ludzie nienawidzący Polski iPolaków.

Popieram taka niestety jest prawda

G
Gość

To bardzo budujące, że większość komentarzy wykazuje racjonalny osąd tych państwa, jednak szkoda, że oddane zostały na nich jakiekolwiek głosy w wyborach.

P
Podatnik

To może jakaś nagroda, przecież im się należy...

A
Aklamacja

W następnej kadencji dokoptują dzieci, a w kolejnej odziedziczą stołki wnuki i zaoszczędzimy na wyborach i sobie kłamstw wyborczych kandydatów.

j
judeVON
13 listopada, 08:18, mocher:

Wybór Zdrojewskich do senatu świadczy tylko o poziomie głosujących na nich wyborców, głównie mieszkańców Wrocławia. ..... Podobnie jak wybór Jachiry w Warszawie.......

Tak głosują ludzie nienawidzący Polski iPolaków.

P
POKOtościerwa

A kiedy będzie rozliczony zdrojewski az przekręty za swojej prezydentury we Wrocławiu?

r
raus

targowiczanie....

b
baran
12 listopada, 20:30, kolesiostwo zdroja:

Koryto, koryto, koryto ... to co najważniejsze dla zdroja, jego żonki i całgo kolesiostwa z Partii Oszustów

szajka ma się dobrze ... Wrocławski Układ Zamknięty działa i doi

b
baba
12 listopada, 20:33, ?/?/?/:

A pięć lat temu...Zbigniew Rybczyński, polski laureat Oscara wygrał proces z byłym ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim. Artysta wytoczył politykowi PO proces, gdy ten oświadczył, że Rybczyński żądał zatrudnienia swej żony we wrocławskim Centrum Technologii Audiowizualnych.

Będą przeprosiny - polski laureat Oscara Zbigniew Rybczyński wygrał z byłym ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim. Artysta poczuł się dotknięty słowami aktualnego eurodeputowanego dotyczącymi sytuacji w Centrum Technologii Audiowizualnych we Wrocławiu. Były minister oświadczył w mediach, że Zbigniew Rybczyński żądał zatrudnienia w placówce swojej żony na stanowisku dyrektorskim. Artysta temu zaprzeczał a dziś sędzia Agata Fiałkowska - Sobczyk przyznała mu rację. Sąd potwierdził, że doszło do naruszeń dóbr osobistych i nakazał byłemu ministrowi przeprosiny. Dodatkowo Bogdan Zdrojewski został obciążony kosztami sprawy.

Żona Zbigniewa Rybczyńskiego, Dorota Zgłobicka cieszy się z wyroku. Jej męża nie było dziś na sali rozpraw. Oświadczenie byłego ministra kultury z przeprosinami wobec Zbigniewa Rybczyńskiego mają się ukazać w Gazecie Wrocławskiej. Bogdan Zdrojewski nie był w sądzie. Radio Wrocław ma dziś otrzymać komentarz polityka w sprawie orzeczenia. Wyrok jest nieprawomocny.

racje miał Sławomir Neumann im wiecej umoczeni politycy tym więcej tłuszczy na niego zagłosuje ... syndrom sztokholmski ?

B
Babol
13 listopada, 08:18, mocher:

Wybór Zdrojewskich do senatu świadczy tylko o poziomie głosujących na nich wyborców, głównie mieszkańców Wrocławia. ..... Podobnie jak wybór Jachiry w Warszawie.......

teraz w tym kraju nic konstruktywnego nie zostanie zrobione bo ciągle bedzie udupiane w senacie ... czeka nas 4 lata stagnacji i cofania się w tył :( Totalna opozycja nie da nic zrobic

m
mocher

Wybór Zdrojewskich do senatu świadczy tylko o poziomie głosujących na nich wyborców, głównie mieszkańców Wrocławia. ..... Podobnie jak wybór Jachiry w Warszawie.......

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3