Miasto zachowane w obrazach

Kacper Chudzik
Udostępnij:
Głogów ukazany na płótnie. To efekt kilkunastu lat zbiorów byłego sztygara

Zygmunt Opolski może poszczycić się sporą kolekcją obrazów przedstawiających Głogów. Jest właścicielem blisko 40 dzieł, w większości wykonanych na jego zlecenie. Zebrane przez pana Zygmunta obrazy można od jakiegoś czasu oglądać w sukiennicach przy ratuszu. Jak to się stało, że były sztygar z kopalni zaczął zbierać obrazy?

- Od zawsze interesowałem się malarstwem. Przy okazji jednej z lokalnych wystaw stwierdziłem, że brakuje nam dzieł lokalnych artystów, które pokazywałyby właśnie Głogów. Dlatego zacząłem zlecać ich stworzenie. Chciałem pokazać młodym pokoleniom, jak wyglądał Głogów przed zniszczeniami wojennymi. Bo było to miasto niezwykle piękne - mówi Zygmunt Opolski.

Kolekcjoner określa się mianem miłośnika architektury Głogowa. Od kilku lat mieszka co prawda w Górze, jednak ze swoim rodzinnym miastem wciąż jest mocno związany i nie ma tygodnia, by go nie odwiedzał. W jego kolekcji znalazły się dzieła takich malarzy jak: Telemach Pilitsidis, Zygmunt Stachura, Kazimierz Piasecki oraz Edward Mirowski. Pan Zygmunt nie chce zdradzić jak wiele kosztowało go zebranie kolekcji, jednak była to dość duża kwota. Podstawą do stworzenia dzieł były grafiki niemieckiego artysty Richarda Knotela, które znajdują się w głogowskim muzeum.

- Miałem już propozycje odkupienia pojedynczych obrazów, jednak nie chciałbym, aby ta kolekcja się rozeszła. Chcę, aby stanowiła całość. Dlatego bezpłatnie udostępniłem ją miastu, aby mogło wyeksponować obrazy - opowiada właściciel kolekcji.

W kolekcji, oprócz dzieł zleconych do namalowania przez Zygmunta Opolskiego, znajduje się też kilka obrazów starszych - przedwojennych.

Turystom się podoba

Obrazy wystawione w sukiennicach przyciągają spojrzenia turystów odwiedzających miasto, ale też zwykłych głogowian. Jak dowiadujemy się w Centrum Informacji Turystycznej, podczas oprowadzania wycieczek po starówce, obrazy stały się jednym z ciekawszych dla turystów punktów.

- Wiele osób zwiedzających sukiennice pyta o tę kolekcję oraz historię jej powstania - mówi nam Dominik Jeton z CIT.

Obrazy zebrane przez pana Zygmunta kilkukrotnie były też wystawiane w różnych galeriach.

Kolekcjonuje nie tylko obrazy

Pan Zygmunt w swoim życiu kolekcjonował nie tylko obrazy. Jego pasją było też zbieranie zabytkowych samochodów. Niestety, ta akurat kolekcja rozeszła się już po świecie i niewiele z niej zostało. A były w niej takie pojazdy jak mercedes 230 kabriolet z 1936 roku.

- Miałem nawet propozycję wypożyczenia go na potrzeby filmu Lista Schindlera, jednak na krótko przed jej otrzymaniem sprzedałem ten samochód. Musiałem to zrobić, bo doszły do mnie słuchy, że grupa zajmująca się w tamtym czasie (początek lat 90. XX w. - dop. red.) kradzieżami samochodów szykuje się na niego - wspomina kolekcjoner.

W posiadaniu Zygmunta Opolskiego wciąż znajduje się jednak kilka zabytkowych samochodów. Kolekcjoner ciągle wyszukuje pojazdy i próbuje je odnawiać. Podobnie robi z dziełami sztuki.

- Niedawno kupiłem na targu dwa, bardzo zniszczone obrazy. Ludzie śmiali się, gdy płaciłem za nie kilkaset złotych. Odnowiłem je jednak i obrazy już trafiły do nowego właściciela w Warszawie. To były dzieła włoskiego malarza i po renowacji wyglądały fenomenalnie - mówi kolekcjoner.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie