Oszukał policję na prawie 300 tys. zł?

Redakcja
Remont gmachu Komisariatu Policji Wrocław-Rakowiec przy ul. Traugutta skończył się w grudniu 2013 roku Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Policja zapłaciła za remont komisariatu przy ulicy Traugutta we Wrocławiu aż 1,1 mln zł, choć w rzeczywistości prace były warte najwyżej 800 tysięcy - twierdzi prokuratura. Dziś we wrocławskim sądzie okręgowym ruszył proces w tej sprawie. Według śledczych, płacono za roboty, których nikt nie wykonał i zastosowano inne materiały niż należało albo postępowano niezgodnie ze sztuką budowlaną. W tej sprawie oskarżono szefa firmy, która wykonywała roboty i ówczesnego pracownika policji (inspektor nadzoru). Obaj nie przyznają się do winy.

Remont gmachu Komisariatu Policji Wrocław-Rakowiec przy ul. Traugutta skończył się w grudniu 2013 roku. Wtedy komisja, która odbierała inwestycję, nie miała uwag. Za to nieprawidłowości dopatrzyli się śledczy. Prokuratura uznała, że zapłacono za prace, których nie wykonano. Przykład to wymiana instalacji centralnego ogrzewania. Zgodnie z umową, firma miała wykonać dokumentację, czyli projekt nowej instalacji. Zdaniem prokuratury, nie ma tego projektu, tylko odręczne rysunki na planach poszczególnych pięter komisariatu. Zapłacono też za 314 opraw lamp, a w całym budynku jest ich tylko 113. Robotnicy mieli też wykonać niewłaściwie remont dachu.

W sumie, jak wyliczyła prokuratura, policja zapłaciła 1,1 mln zł za prace warte najwyżej 800 tys. zł. Prokuratura oskarżyła właściciela firmy budowlanej o oszustwo na 297 tys. zł. Policyjnemu inspektorowi nadzoru, który od lutego jest na emeryturze zarzucono zaś niedopełnienie obowiązków i poświadczenie nieprawdy w dokumentach.

Dziś w sądzie okręgowym pojawił się tylko jeden z oskarżonych - Ryszard L., były cywilny pracownik Komendy Wojewódzkiej Policji. Złożył obszerne wyjaśnienia. Nie przyznał się winy.

Twierdził, że w czasie remontu komisariatu na ul. Traugutta, zastępował także koleżankę i miał w sumie 19 inwestycji na Dolnym Śląsku, które musiał nadzorować. Oskarżony przed sądem mówił, że informował swoich przełożonych o fakcie, że nie jest w stanie fizycznie codziennie kontrolować każdej inwestycji. W odpowiedzi słyszał jednak, że w komendzie nie ma wolnych etatów.

Ryszard L. mówił, że podczas odbioru inwestycji przy ul. Traugutta nikt z komisji nie miał uwag. - Zawsze starałem się rzetelnie odbierać remonty - mówił oskarżony. Sąd zaś dopytywał, czy mogło się zdarzyć tak, że czegoś nie zauważył.
- Mogło - odpowiedział były policjant.
Zapewniał, że nigdy świadomie nie podpisał nieprawdziwych informacji zatwierdzając faktury. Wtedy był przekonany, że wszystkie prace zostały wykonane jak należy. Mecenas Andrzej Malicki, obrońca oskarżonego wskazywał z kolei na inną opinię specjalistów z branży, którzy twierdzą, że koszty remontu były zawyżone, ale nie o prawie 300 tys. zł, tylko o 50 tys. zł.

Właściciel firmy budowlanej, który nie pojawił się na środowej rozprawie zeznawał w śledztwie, że w trakcie robót wyszło wiele rzeczy nieujętych w umowie. Twierdził, że komendant komisariatu chciał innych opraw świetlnych, czy poprosił o lodówkę do gabinetu. Na specjalne życzenie zmieniono także parkiet na panele. Właściciel firmy twierdzi, że na tym zamówieniu nic nie zarobił i do dziś spłaca kredyt.

- Uznałem, że właściciel firmy zrobił prezent pani komendant. Mówiłem od początku, że policja nie może płacić za dodatkowe prace, które nie są ujęte w kosztorysie - zeznawał były pracownik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Właściciel firmy zeznawał, że inspektor nie chciał się zgodzić na aneks, więc on wpisywał do kosztorysu powykonawczego prace, których nie wykonano.

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rafał

zastanawiam sie jak musi działac policja skoro dali sie oszukac na takie piniądz moim zdaniem siedza jedzą pączki i pije kawe

G
Grze

Policjanci zdziwieni jakby nigdy remontu nie robili standard.

a
alek

mnie zastanawia, czy lodówka była pusta, czy pełna. Jak pusta, to musiała być bardzo droga lodówka, a jak pełna, to czym wypełniona, że koszt remontu musiał zostać zwiększony o 300 tys :)

z
zielinski darek

oszustem jest inspektor nadzoru inwestycji czyli cywilny pracownik policji ktory robil waly razem z wykonawca sytuacja taka wystepuje tylko w zamowieniach publicznych dotyczy szczegolnie urzedu miasta w prywatnej inwestycji to wlasciciel doglada kosztow i wrazie przewalow za brame wykonawce

j
jan

inspektor był cywilem. Pewne bo znam gościa

h
hh

Spotkają sie na robieniu loda w celi.

W
Wojtas

Pytam serio bo teraz to zżera mnie ciekawość

e
emigrantzzaoceanu

STAJNIA AUGIASZA CAL TA POLSKA!

q
querty

Wykonawca robót wpisuje w kosztorysie różne dyrdymały ale insp.nadzoru ma obowiązek je skorygować i bzdury wykreślić. Na końcu kosztorysu inspektor pisze SPRAWDZONO. To nie ma znaczenia na ile "przegięto", ręka w nocniku.

b
bb

...

G
Generał

Hehehehhe ale jaja

L
Lolek

Heheheheh do czego to dochodzi w katolickim kraju ale jaja beheheh

d
dlugo_pis

...i zwolennicy transportu miejskiego i rowerowania,w przeciwienstwie do ich szefow wlascicieli suwow kopcacych tania ropa i zatruwajacych miasto i pewnie za jakosc spalin interesuje sie nimi prokuratura

G
Gość

Czyżby to ta firma która jest związana z Panią prezes Miejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z Pradzyńskiego? Pani prezes też mógłby się ktoś zainteresować.

p
piotr

dziadek zawsze mi mówił żebym szanował swój podpis

Dodaj ogłoszenie