Lekarz zdiagnozował koronawirusa. Dwieście razy dzwonił do sanepidu. Nikt nie odebrał

Marcin Rybak
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Przemyslaw Swiderski
Udostępnij:
Ponad dwieście razy, przez cały tydzień, próbował się dodzwonić do wrocławskiego sanepidu nasz Czytelnik, pan Maciej. Lekarz stwierdził u niego objawy koronawirusa i zalecił kontakt z inspekcją sanitarną. Bezskutecznie. „Nikt nie odbiera telefonów” – napisał do nas. Było tak zapewne dlatego, że wrocławski sanepid sam ma problemy z wirusem. Zakażenie ujawniono już u 17 pracowników. Poza tym – tłumaczy nam dyrektor sanepidu Paweł Wróblewski – pod koniec marca zmieniły się zasady postępowania. Lekarze powinni chorych odsyłać od razu do szpitala zakaźnego. O nowych zasadach wiedzą jednak zapewne tylko wtajemniczeni, bo na oficjalnej rządowej stronie poświęconej koronawirusowi wciąż czytamy: "Masz objawy koronawirusa? Zadzwoń natychmiast do najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej i powiedz o swoich objawach"

- Lekarz pierwszego kontaktu podejrzewa u mnie koronawirusa, sam zgłosił mnie do sanepidu w zeszły wtorek i polecił abym też próbował się z nimi skontaktować. Wykonałem ponad 200 prób połączenia, również kilka w środku nocy na numer całodobowy. Nikt nie odbiera telefonów. Na zgłoszenie lekarza również nikt nie odpowiedział. Na szczęście mam łagodne, aczkolwiek już długotrwałe objawy choroby - opowiada nam pan Maciej. Czy jest rzeczywiście zakażony? Nie wiadomo. Nikt nie zrobił mu testów.

Sprawdziliśmy. Po wybraniu całodobowego alarmowego numeru wrocławskiego sanepidu dedykowanego do kontaktu w sprawie koronawirusa można usłyszeć komunikat: "Abonent ma wyłączony telefon lub jest poza zasięgiem sieci".

Akurat w ubiegłym tygodniu wrocławski sanepid zaczął mieć problemy z funkcjonowaniem. Po tym jak ujawniono zakażenie koronawirusem u jednego z pracowników przebadano wszystkich. Już wiadomo, że 17 osób jest zakażonych. To w dużej części pracownicy działu epidemiologii - kluczowego w czasie walki z epidemią.
- Od czwartku byliśmy praktycznie wyłączeni – przyznaje dyrektor Wróblewski. - Były dezynfekowane pomieszczenia biurowe. Poza tym czekano na wyniki badań pracowników. Teraz wyszukiwane są osoby, które miały z nimi bliższy kontakt, bo będą musiały być izolowane.

Wróblewski dodaje, że wraz z rozwojem epidemii zmieniły się zasady postępowania z osobami podejrzanymi o zakażenie. - Jeśli lekarz podejrzewa zarażenie koronawirusem, to zgodnie z procedurą powinien wysłać pacjenta na zakaźną izbę przyjęć. Dziś kryteria epidemiologiczne typu powrót z zagranicy straciły na znaczeniu. niemal każdego możemy podejrzewać teraz o zakażenie i lekarz powinien albo uznać pacjenta za podejrzanego i wysłać do szpitala zakaźnego, albo leczyć samodzielnie – mówi Paweł Wróblewski.

O nowych zasadach wiedzą w sanepidzie, nie wiedzą jednak zapewne w rządzie. Bo na oficjalnej rządowej stronie poświęconej koronawirusowi wciąż widnieje zalecenie, by w pierwszej kolejności chorzy kontaktowali się z sanepidami.

Gdzie dzwonić gdy masz objawy koronawirusa?

  • Wrocław - dorośli - Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Jerzego Gromkowskiego, ul. Koszarowa 5, tel. 519 338 486
  • Wrocław - dzieci - Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego, ul. Chałubińskiego 2-2A, tel. 71 770 31 51
  • Wałbrzych, Specjalistyczny szpital im. dra Alfreda Sokołowskiego, ul. Batorego 4, tel. 74 648 98 06
  • Bolesławiec, Zespół Opieki Zdrowotnej, ul. Jeleniogórska 4, tel. 75 738 01 20

To ważne, zobacz

Nie przegap tych informacji

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

n
na co czeka wiec?

dlaczego zamist dzwonic 200 razy nie zrobi sobie tekstu za 600 zl skoro byl zagranica , bedzie go stac i na test , 200 razy dzwonia tylko nienormalni ludzie , poza tym powinien ruszyc tylek do szpitala zakaznego jak tu ktos napisal

G
Gość

Na Policję-reakcja natychmiastowa.

K
Kapral

Spróbujcie się w Anglii dodzwonić..Kolega dzwonił kilkanaście razy a kiedy się udało powiedzieli,że jak już się będzie dusił i nie będzie mógł oddychać to żeby go ktoś samochodem przywiózł i zostawił w nim przed szpitalem.

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie