Będzie zmiana rządów na Dolnym Śląsku? Oto możliwe scenariusze

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
Marszałek Cezary Przybylski z radnym Tymoteuszem Myrdą podczas sesji Sejmiku.
Marszałek Cezary Przybylski z radnym Tymoteuszem Myrdą podczas sesji Sejmiku. Tomasz Hołod / Polska Press
Utworzeniem własnego klubu w Sejmiku Dolnego Śląska Cezary Przybylski przypieczętował rozłam w gronie Bezpartyjnych Samorządowców i utratę większości przez obecnie rządzącą regionem koalicję z udziałem PiS. Kto będzie rządził Dolnym Śląskiem? Przeczytajcie poniżej.

Kilka dni po wyrzuceniu z sejmikowego klubu Bezpartyjnych Samorządowców Tymoteusza Myrdy, członka Zarządu Województwa, na odejście z klubu zdecydował się marszałek Cezary Przybylski. Utworzył on własny klub pod nazwą Bezpartyjni i Samorządowcy z Tymoteuszem Myrdą i Markiem Obrębalskim u boku. W dotychczasowym klubie Bezpartyjnych Samorządowców - pod kierownictwem Mirosława Lubińskiego - pozostali: Dariusz Stasiak, Patryk Wild i Michał Bobowiec.

Współrządzący Dolnym Śląskiem koalicjanci Bezpartyjnych - politycy Prawa i Sprawiedliwości wydają się zachowywać zimną krew i czekają na to, jak dalej potoczy się wojna domowa Bezpartyjnych.

"Liczymy na dalszą współpracę. Podtrzymujemy poparcie dla marszałka Cezarego Przybylskiego i mamy nadzieję, że panowie, którzy dali sobie po razie w końcu wyjaśnią wszystkie nieporozumienia i się dogadają" - usłyszeliśmy od Marcina Krzyżanowskiego, wicemarszałka województwa dolnośląskiego z PiS.

Polityk nie odpowiedział nam, czy rozmawiano już z jedną i drugą stroną konfliktu na temat przyszłości koalicji.

Możliwe polityczne scenariusze dla Dolnego Śląska

Pierwszy scenariusz - rządy mniejszościowe
Tutaj trzeba zacząć od politycznej arytmetyki. Przed rozłamem Bezpartyjni wraz PiS mieli zapewnioną pewną większość w Sejmiku (21 głosów wobec 15 głosów opozycji) i byli w stanie skutecznie rządzić Dolnym Śląskiem. Po rozłamie, niezależnie od tego czy PiS postawi na trwanie sojuszu z Cezarym Przybylskim, czy na radnych Mirosława Lubińskiego - a obaj panowie deklarują chęć dalszej współpracy i trwanie obecnej koalicji - ani z jednym, ani z drugim klubem nie mają będą mieli większości. Bez tego można próbować rządzić dalej w układzie mniejszościowym, ale wymaga to przy każdym istotnym projekcie żmudnych i często politycznie kosztownych negocjacji i dogadywania się z radnymi opozycji.

Jako pierwszy z możliwych scenariuszy na najbliższe miesiące, można oczywiście brać pod uwagę rządy mniejszościowe PiS-u, z klubem Cezarego Przybylskiego lub Mirosława Lubińskiego, ale na dłuższą metę wydaje się to mało prawdopodobne.

Drugi scenariusz – panowie dali sobie "po razie" i znowu się zejdą
Głośne rozejście wcale nie musi oznaczać, że Bezpartyjni po - jak to usłyszeliśmy - daniu sobie „po razie” znów nie znajdą się w jednym klubie. Wspólny interes i dzielenie władzy nad województwem (a także stanowisk) ostatecznie mogą przeważyć nad różnicą zdań, choćby co do podziału pieniędzy na budowę kolei w Zagłębiu Miedziowym czy do Srebrnej Góry oraz osobistymi ambicjami, co do wpływu na kreowanie polityki Bezpartyjnych.

W końcu jak napisał w środowym oświadczeniu Cezary Przybylski:
„Jesteśmy za stabilną i rozsądną koalicją, a nie niepotrzebnymi tarciami i przepychankami, dyktowanymi wyłącznie partykularnymi interesami grupy radnych” i jak dalej podkreślił „Dolny Śląsk nie jest niczyim prywatnym folwarkiem. Dolny Śląsk jest wspólnym dobrem Dolnoślązaczek i Dolnoślązaków, którzy obdarzyli nas zaufaniem i których nie możemy zawieść. Jako Bezpartyjni i Samorządowcy jesteśmy otwarci na dialog.”

Przypomnijmy, że już po wyrzuceniu Tymoteusza Myrdy w klubu i całej awanturze z tym związanej, Mirosław Lubiński również deklarował chęć dalszej współpracy z Cezarym Przybylskich i nie podważał jego pozycji jako marszałka województwa. Panowie wcale nie muszą się znowu schodzić w jednym klubie, ale pozostając w osobnych i zaciskając zęby, mogą współrządzić z PiS-em dalej. Co najprawdopodobniej tylko osłabi ich pozycje przetargowe.

Trzeci scenariusz – marszałek powiększa swój klub kosztem innych
Pierwsze spotkania i rozmowy już za Cezarym Przybylskim, jeszcze przed ogłoszeniem utworzenia nowego klubu, pochwalił się na swoim profilu na Facebooku „dobrymi” i „konstruktywnymi” rozmowami z Magdaleną Piasecką i Ryszardem Lachem z klubu radnych Nowoczesna Plus. Nie wiemy, czym zakończyły się te rozmowy, ale wygląda na to, że próby przeciągania już ruszyły pełną parą.

Kolejną opcją w tym scenariuszu jest też możliwość przekonania i wyciągnięcia do siebie któregoś z radnych pozostałych w klubie Mirosława Lubińskiego w zamian za - na przykład - miejsce w Zarządzie Województwa (w miejsce Pawła Wybierały) lub za inne stanowisko.

Czwarty scenariusz – nowa koalicja wymierzona w PiS
"Nie planujemy wnioskować o odwołanie Cezarego Przybylskiego ze stanowiska marszałka województwa na tym etapie. Podkreślam jednak, że teraz, gdy koalicja z PiS straciła większość w Sejmiku, przyszłość zależy między innymi od jego decyzji. Wybór jest prosty: czy zamierza pozostać w układzie z PiS, który – jako mniejszościowy – będzie nieskuteczny dla regionu czy podjąć współpracę z większością radnych Sejmiku" – mówi Marek Łapiński przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej. - "Dolny Śląsk otrzymał od rządu w propozycji RPO na lata 2021-2027 o połowę mniej środków. To ubytek o 6 mld złotych! Z Krajowego Planu Odbudowy nie dostaniemy pieniędzy na koleje regionalne i tramwaje we Wrocławiu, a wysokość dotacji z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla subregionu południowego jest zagrożona bez akceptacji celu neutralności klimatycznej. To są trzy potężne ciosy, które spadły na Dolny Śląsk. Marszałek Przybylski musi sobie odpowiedzieć, czy chce trwać w obecnej koalicji i firmować swoim nazwiskiem te niekorzystne decyzje. Mam nadzieję, że się zreflektuje i stworzymy nową, większościową koalicję, by skutecznie walczyć o lepsze rozwiązania dla Dolnego Śląska" – argumentuje Łapiński.

Jeżeli – jak mówi przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej – Cezary Przybylski zdecydowałby się dołączyć do obecnej opozycji, czyli KO i Nowoczesnej Plus, to i tak nie stworzą razem większości z Sejmiku. Nawet jak za Przybylskim poszliby Tymoteusz Myrda i Marek Obrębalski, to zabraknie im jednej szabli. Języczkiem u wagi pozostanie okrojony klub Bezpartyjnych Samorządowców Mirosława Lubińskiego.

Najbliższe tygodnie z pewnością będą obfitowały w spore zawirowania na dolnośląskiej scenie politycznej.

Polacy boją się biedy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie