Profesor: "Buspas skraca życie". Nie trujcie wrocławian!

Marcin Kruk
Marcin Kruk
Prof. dr hab. nauk medycznych Piotr Kuna: Wszelkiego rodzaju przebywanie na drogach, gdzie jest korek samochodowy, jest zagrożeniem dla naszego życia. I to nie tylko zagrożeniem takim, że dostaniemy raka, chorobę serca, astmę za 20 – 30 lat. Wystąpią również tzw. wczesne powikłania, jak chociażby zaostrzenie choroby wieńcowej, nagły ostry zawał serca, napad astmy, zaostrzenie POChP (przewlekła choroba płuc) czy udar mózgu.
- Buspasy to jest jedna wielka bzdura. Jeżeli kierujemy się pragmatyzmem, a nie emocjami i fantazjami, to buspasy są szkodliwe. Należy je jak najszybciej zlikwidować. Skracają życie - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl profesor nauk medycznych Piotr Kuna, od 30 lat zajmującym się chorobami płuc i alergiami, wieloletni dyrektor najlepszego szpitala w Polsce. - Są szkodliwe dla tysięcy kierowców i pasażerów stojących w korkach, są szkodliwe dla mieszkańców, którzy mieszkają w pobliżu tej drogi, skracają życie – wywołują raka, wywołują zawały serca, udary mózgu i wybitnie zwiększają koszty hospitalizacji, koszty zdrowotne - wylicza profesor. Rozmawia z nim Marcin Kruk.

Skąd bierze się smog, którym, szczególnie jesienią i zimą, oddychamy?
- Dzisiaj głównym źródłem zanieczyszczenia powietrza są gospodarstwa domowe i spalanie biopaliw. Na drugim miejscu spaliny samochodowe, szczególnie spaliny z silników diesla oraz ze starych samochodów, które mają więcej niż 8 lat, gdzie nie było odpowiednich norm zawartości substancji szkodliwych w spalinach. Najgroźniejszy jest pył zawieszony PM 2,5, który składa się z mieszaniny ultradrobnych cząsteczek o działaniu rakotwórczym i prozapalnym.

Trzydzieści, czterdzieści lat temu nie było smogu?
- Przede wszystkim, obecnie mówimy o zanieczyszczeniu powietrza, a to szersze pojęcie. Lata temu był inny smog. Trzydzieści lat temu nie było w Polsce tylu samochodów, ludzie nie palili tyle plastikowych śmieci, ile palą dzisiaj, nie było w Polsce tylu wysypisk śmieci, które ciągle płoną. Także węgiel, który wtedy był w Polsce, był dużo lepszej jakości niż dzisiaj. Dzisiaj jest bardzo zły: zasiarczony i zawiera bardzo dużo metali ciężkich.
Czy pan wie, że Polska jest największym „producentem” rtęci wyrzucanej w trakcie spalania do powietrza, którym potem oddychamy – metalu ciężkiego, który powoduje uszkodzenie płodów ludzkich? Prawie 50 procent całej produkcji europejskiej pochodzi właśnie z Polski. To wylatuje z kominów elektrowni i jest nie do wychwycenia. Zabroniono stosowania termometrów rtęciowych, które czasem mogą się potłuc, ale nic się nie robi z rtęcią w powietrzu.

Samochody mają aż taki duży udział w powstawaniu zanieczyszczeń powietrza?
- Zanieczyszczenia z samochodów powstają w kilku miejscach. To nie są tylko spaliny. To również ścieranie się tarcz i klocków hamulcowych, to także oleje silnikowe i wszystkie części, które pracując ścierają się i uwalniają ultradrobnocząstkowy pył, którym potem oddychamy. Ten pył wnika do dróg oddechowych, przechodzi przez barierę pęcherzyki płucne – krew, wnika do krwi i z krwią jest roznoszony po całym organizmie.

I staje się przyczyną groźnych chorób...
- Pierwsza rzecz, jaką robią te mikrocząsteczki, to atakują śródbłonek naczyń i powodują blaszkę miażdżycową. Wywołują miażdżycę, choroby serca, choroby naczyń, udary mózgu. Druga: roznoszą się po organizmie, wnikają w różne tkanki, a ponieważ zawierają wiele substancji rakotwórczych, wywołują raka.
Mamy dzisiaj bezpośrednie dowody, że wywołują raka płuca, raka żołądka, raka jelita grubego, nowotwory narządów endokrynnych, raka trzustki, a także nowotwory mózgu. Mało tego, znaleziono cząsteczki zanieczyszczeń powietrza, ten najgroźniejszy pył PM 2,5, w blaszkach chorych z demencją i z chorobą alzheimera. Jest teoria, że w ogóle choroba alzheimera, amyloidoza czy demencja jest również odruchem obronnym naszego mózgu przed szkodliwym działaniem tego pyłu.

Wrocławski ratusz rzucił hasło „czas na buspas”. W mieście powstały nowe buspasy. Od prezydenta miasta mieszkańcy słyszą, że to rozwiązanie ekologiczne i praktyczne, bo przyspiesza komunikację miejską.
- To nie tylko we Wrocławiu. To jest właściwie takie naśladownictwo – bez żadnej głębszej analizy i przemyśleń. Jeżeli mamy infrastrukturę drogową, pięć pasów ruchu, to można jeden wydzielić. W Stanach Zjednoczonych na autostradach są pasy tzw. carpool, którymi jeżdżą autobusy i samochody osobowe przewożące nie tylko kierowcę. Tylko, że tam autostrady mają po pięć, sześć pasów ruchu.
U nas jest tak, że na buspas zajęty zostaje jeden z trzech pasów ruchu, a jeszcze gorzej, jak z dwóch pasów zostaje jeden na autobus i jeden na wszystkie samochody.
Wydawałoby się, że to poprawia transport. Ale trzeba liczyć nie to, jaki jest czas przejazdu autobusu, tylko ile osób dojedzie dzięki temu szybciej, a ile się spóźni. Często obserwuję, że w autobusie jedzie pięciu pasażerów, a w korku stoi 100 samochodów. Spójrzmy na całość: policzmy, ile czasu w sumie zyskali ludzie w autobusie, a ile stracili ci stojący w korku. I okazuje się, że buspasy to jest jedna wielka bzdura.

A z punktu widzenia Pana dyscypliny naukowej: czy więcej aut unieruchomionych w korku, to większe zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska?
- Jeżeli kierujemy się pragmatyzmem, a nie emocjami i fantazjami, to buspasy są szkodliwe. Należy je jak najszybciej zlikwidować. Skracają życie. Są szkodliwe dla tysięcy kierowców i pasażerów stojących w korkach, są szkodliwe dla mieszkańców, którzy mieszkają w pobliżu tej drogi, skracają życie – wywołują raka, wywołują zawały serca, udary mózgu i wybitnie zwiększają koszty hospitalizacji, koszty zdrowotne.
Warto spojrzeć, o ile rosną zachorowania na raka w ostatnich latach we Wrocławiu. I proszę pamiętać, ludzie w Polsce coraz mniej palą papierosów, a zachorowania na raka rosną. Pytanie dlaczego? – to jest spowodowane zanieczyszczeniem powietrza.

Ten negatywny wpływ na zdrowie jest tak dobrze zbadany?
- Najnowsze prace mówią w tej chwili bardzo prosto: wszelkiego rodzaju przebywanie na drogach, gdzie jest korek samochodowy, jest zagrożeniem dla naszego życia. I to nie tylko zagrożeniem takim, że dostaniemy raka, chorobę serca, astmę za 20 – 30 lat. Wystąpią również tzw. wczesne powikłania, jak chociażby zaostrzenie choroby wieńcowej, nagły ostry zawał serca, napad astmy, zaostrzenie POChP (przewlekła choroba płuc) czy udar mózgu.
Kilka lat temu na SOR-ze w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie w ramach badań zaczęto mierzyć, jakie jest stężenie zanieczyszczenia powietrza . Stwierdzono, że wtedy, kiedy ono rośnie, a wzrosło dwukrotnie powyżej normy, liczba zawałów serca, które pojawiły się na SOR-ze w tym czasie, zwiększyła się trzykrotnie. To badanie zaprezentowano na jednym z europejskich kongresów, ale nigdy go nie publikowano.
To było takie pierwsze badanie, które wykazało, że jak rośnie zanieczyszczenie powietrza, to ludzie zaczynają ciężko chorować.

Mówi Pan, że buspas skraca życie kierowcom i mieszkającym w pobliżu. To otwiera ludziom mieszkającym blisko buspasa możliwość pozywania samorządu, który te buspasy maluje. Czy opinia lekarska dotycząca tej kwestii potwierdziłaby, że stworzenie buspasa zwiększyło ryzyko wystąpienia groźnych chorób?
- Absolutnie tak. Mamy twarde dane. Trzeba będzie zażądać właśnie zmierzenia stężenia substancji rakotwórczych, metali ciężkich bez buspasa i z buspasem. Prosta rzecz. Można dostarczyć te dane. Z pewnością normy są tam przekroczone wielokrotnie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Kruk

Więcej o buspasach we Wrocławiu

Prof. dr hab. nauk medycznych Piotr Kuna zajmuje się naukowo pulmonologią i alergologią od 30 lat. Przez 17 lat nieprzerwanie był dyrektorem najlepszego szpitala w województwie łódzkim i najlepszego szpitala klinicznego w Polsce w Rankingu Czasopisma Rzeczpospolita opracowanego przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia CMUJ w Krakowie - Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi. Profesor Kuna w cztery lata po objęciu stanowiska dyrektora szpitala spłacił wszystkie jego długi i pozostawił placówkę w dobrej kondycji finansowej. Profesor Zwyczajny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Z kierowania placówką zrezygnował w lipcu tego roku związku z przyznaniem, po trzech latach starań, prestiżowego grantu naukowego Innovative Medicines Initiative. Jest to jedyny ze 123 grantów przyznanych przez Komisję Europejską w Polsce. Dzięki otrzymanemu wsparciu możliwe będzie przeprowadzenie badań zachorowań na cukrzycę, miażdżycę i choroby układu oddechowego. Celem badań jest wydłużenie życia ludzi o pięć lat w pełnym zdrowiu w ciągu 30 lat.
W roku 2005 prof. Kuna wraz z ekohydrologiem prof. Maciejem Zalewskim otrzymał grant europejski na rewitalizację miejskich potoków i rzek. Zwiększenie wilgotności miast jest bowiem czynnikiem, który ogranicza rozprzestrzenianie się pyłów unoszących się w powietrzu. W konsekwencji ogranicza to zanieczyszczenie, a podniesienie wilgotności miast o 10 – 15 procent pozwala zmniejszyć liczbę alergików o 50 procent. Na wieloletnie badania pozwalające ustalić ile w miastach może być betonu, a ile powinno być terenów zwiększających wilgotność profesorowie otrzymali 1 mln euro. Były to pierwsze takie badania na świecie.

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze 808

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czy pan profesor Kuna autoryzował ten wywiad czy też pozwoli aby autor wypowiedziami wyrwanymi z kontekstu uzasadniał chorą tezę, że im więcej osób porzuci transport zbiorowy i przesiądzie się na auta to korki zmaleją a i splin ubędzie. We Wrocławiu KZ jeździ ponad pół miliona osób dziennie i nie widzą one sensu kupowania lub u[wulgaryzm]miania auta skoro spowodowałoby to paraliż miasta, a po dotarciu do celu nie byłoby gdzie zaparkować.Czyli stres, mandaty, koszty paliwa i parkowania, pospiech i spóźnienia, bo drobna stłuczka tamuje ruch aut na godzinę.

Jeden autobus którym jedzie 60 osób albo tramwaj wiozący 250 osób pozwala skrócić korek o nawet 250 aut. Jeśli te auta jadą co 20 metrów to jeden tramwaj skraca korek na jednym pasie o 5 km a na dwóch pasach o 2,5 km. Jeśli te auta zbija sie w korku co 7 metrów to korek skraca się odpowiednio o 1,5 km i 800 m. Nie każdy tramwaj i autobus jest napełniony do pełna więc realnie odkorkowanie jest mniejsze ale też idzie w setki metrów.Jeśli w korku auta jadą kilometr przez 10 minut to jeden tramwaj przyśpiesza ruch aut aż o 10 minut.

KZ zmniejsza ilość aut co najmniej o połowę, a tym więcej osób będzie nią jezdzić im ona będzie szybsza.

Nie ma bowiem sensu jechać dłużej autem skoro można autobusem czy tramwajem ominąć korek.

Jeśli liczba aut dzięki temu jest dwa razy mniejsza, to nie tylko czas przejazdu się skraca ale i ilosć spalin.

Jeśli ktoś chce nam wmówić, że jest inaczej, to albo jest idiotą albo z nas chce zrobić idiotów.

Liczba osób jeżdżacych KZ i autami jest porównywalna i wystarczy zmniejszyć liczbę aut o10-15% aby skutek przyśpieszenia był zauważalny i silny.

Gazeta manipuluje stąd nie ma się co dziwić, że czytelnicy coraz częściej nazywają ją szm-atławcem.

Każdy z nas wie, że dzięki zrobieniu buspasa na torowsku tramwaj przewiezie kilkaset osób i nie truje tak jak kilkaset samochodów.Dodatkowo oszczędza setkom ludzi czas i pieniądze

G
Gość
24 marca, 07:36, bal bla:

Może ktoś napiszę o tych dowodach, bo pan doktor przedstawił tylko swoją subiektywną opinie, prawdopodobnie jest to korkowy frustrat.

Pan profesor przeprowadził tylko logiczny wywód w oparu o fałszywe dane.

Dziennikarz zapytał czy dobre jest dla zdrowia gdy auta stoją i trują.

No to profesor odpowiedział że jak stoją to szkodzą bo trucie nie jest obojętne dla organizmu.

Zresztą autobusy też trują a jak wiece buspasów to więcej autobusów przejedzie w tym samym casie.

A jak więcej przejedzie to zrobią więcej kilometrów czyli wydala więcej spalin.Gdyby profesor autoryzował wywiad toby auto nie zrobił z niego idioty przekręcając półprawdy.

Buspasy szkodzą najwiecej kierowcom bo nerwicy można dostać gdy widać jak KZ sprawnie funkcjonuje i nie da się już zablokować autem tramwaju ani nawet autobusu.

Traci sens używanie auta a szkody w psychice kierowców są nieodwracalne i przyspieszają od czytania takich artykułów

G
Gość

Kto Kruka zmusił aby napisał te głupoty?

Przecież z własnej woli by tego nie napisał

G
Gość

jak widać tytuł profesora też się zaczyna dewaluować - oderwanie od badań i konieczność przeprowadzenia rzetelnej analizy przestaje być konieczne do wygłaszania rzekomo naukowych opinii. Może by pan profesor zainicjował zmiany w prawie uniemożliwiające rejestrowania i aktualizowanie badań technicznych dla niemieckiego i francuskiego dieslowego szrotu? np. wieśwagena golfa z 2003 nikt nie może w świetle prawa aprowizować do jazdy po polskich drogach? hm? Czy to uderzy w elektorat?

b
bal bla

Może ktoś napiszę o tych dowodach, bo pan doktor przedstawił tylko swoją subiektywną opinie, prawdopodobnie jest to korkowy frustrat.

G
Gość
8 marca, 16:42, Gość:

Auto skraca zycie

komu : )

G
Gość
10 marca, 9:19, alfa:

Uważam, że tworzenie bus-pasów jest uzasadnione specjalnym założeniem, że zwiększy się zadymienie i umieralność Wrocławian i odciąży to ZUS od wypłacania emerytur. Bogaci rządzący wyprowadzili się za Wrocław.

Przecież to oczywiste - taka lokalna false flag.

a
alfa

Uważam, że tworzenie bus-pasów jest uzasadnione specjalnym założeniem, że zwiększy się zadymienie i umieralność Wrocławian i odciąży to ZUS od wypłacania emerytur. Bogaci rządzący wyprowadzili się za Wrocław.

G
Gość
31 stycznia, 14:49, Gość:

Czy ktoś pokusił się o policzenie przepustowości komunikacji miejskiej no powiedzmy 250 000 tysięcy ludzi dziennie, ktoś to policzył, i nagle przesiadamy się do komunikacji, czyli trzeba przewieść jakiej 1 500 000 jak nie dwa miliony, każda zmiana środka komunikacji to nowy pasażer, dziennie zaznaczam, pytanie brzmi jak i czym,

31 stycznia, 14:56, Gość:

Nie rozumiem pytania.

KZ jeździ codziennie 540.000 osób

W tramwajach i autobusach jest jeszcze dużo wolnego miejsca.

Szczególnie chdozi tu o kursy poza szczytem bo wtedy dużo osób nie pracujących na etacie jeździ autami Zawsze można dokupić nowe tramwaje i autobusy.

Wiele osób przesiada się na rowery bo ruszyła budowa ścieżek.

Nie boj się że auto jest nieodzowne.

Są miasta mające po 30 mln osób a łączą się w bloki nawet 80mln i komunikacja zbiorowa daje radę

Jak nie trzeba wydawać miliardów na remonty dróg to te pieniądze można przeznaczyć nawet na metro

19 lutego, 15:33, Gość:

C omnie obchodzą miejsca wolne poza szczytem, jak do pracy jjadę i wracam w szczycie. To co, mam wyjeżdżać o piątej rano i wracać o 19 bo sa wolne miejsca?

Człowieczku, zarpaszam Cię na Rondo Regana, albo nie... lepiej - na przystanek Most Grunwaldzki do przepełnionego 146 w stronę Gaju. Gdzie chcesz upchać te dodatkowe milijon pasażerów jak tam igła nie wejdzie?

Tak wygląda transport w okolicy uczelni wyższych.

https://www.google.pl/maps/@53.2189666,6.5627865,3a,75y,52.99h,86.81t/data=!3m6!1e1!3m4!1s12AFK5ksiogF2VaWxBVqbg!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl

G
Gość
31 stycznia, 14:49, Gość:

Czy ktoś pokusił się o policzenie przepustowości komunikacji miejskiej no powiedzmy 250 000 tysięcy ludzi dziennie, ktoś to policzył, i nagle przesiadamy się do komunikacji, czyli trzeba przewieść jakiej 1 500 000 jak nie dwa miliony, każda zmiana środka komunikacji to nowy pasażer, dziennie zaznaczam, pytanie brzmi jak i czym,

31 stycznia, 14:56, Gość:

Nie rozumiem pytania.

KZ jeździ codziennie 540.000 osób

W tramwajach i autobusach jest jeszcze dużo wolnego miejsca.

Szczególnie chdozi tu o kursy poza szczytem bo wtedy dużo osób nie pracujących na etacie jeździ autami Zawsze można dokupić nowe tramwaje i autobusy.

Wiele osób przesiada się na rowery bo ruszyła budowa ścieżek.

Nie boj się że auto jest nieodzowne.

Są miasta mające po 30 mln osób a łączą się w bloki nawet 80mln i komunikacja zbiorowa daje radę

Jak nie trzeba wydawać miliardów na remonty dróg to te pieniądze można przeznaczyć nawet na metro

19 lutego, 15:33, Gość:

C omnie obchodzą miejsca wolne poza szczytem, jak do pracy jjadę i wracam w szczycie. To co, mam wyjeżdżać o piątej rano i wracać o 19 bo sa wolne miejsca?

Człowieczku, zarpaszam Cię na Rondo Regana, albo nie... lepiej - na przystanek Most Grunwaldzki do przepełnionego 146 w stronę Gaju. Gdzie chcesz upchać te dodatkowe milijon pasażerów jak tam igła nie wejdzie?

Rondo Regana to centrum miasta położone w campusie uczelnianym.

Tam większosc ruchu powinny przejąc nie tramwaje a rowery.

Tak wyglądają okolice uczelni na zachodzie

Jeśli KZ ma problem z przepustowością to jest to wina nadmiaru aut.

Na razie nie można zabronić autom przejazdu przez most Grunwaldzki ale jak powstanie most Wschodni to się to zmieni.Wreszcie ruszyła budowa obwodnicy wchodnie odcinka wyprowadzającego na Warszawę oraz odcinka łączącego z autostradą.

W ten sposób od zachodu i północy ruch można wyrzucić na AOW a od południa i wschodu na Obwodnicę Wschodnią.

Cały problem z komunikacją w mieście zwiazany jest z nadaniem zbyt wielu przywilejów posiadaczom aut.

Praktycznie nie karze się za złe parkowanie a jak się chce karać to się pisze w gazecie gdzie to będzie robione i kiedy.

Sic!

Mamy za dużo świateł a ITS zamiast wspierać KZ stara się upchać ją z jak największą liczbą aut.

Są ogromne spóźnienia w łączenie dróg rowerowych w całość.

Jak jest za dużo aut to montuje się nowe światła,które zwiększają korki zamiast zmniejszyć liczbę aut.

Auta są niepotrzebne bo i tak nie ma gdzie ich zaparkować w centrum.

Przestrzeń zarezerwowana na drogi jest tak wielka że nie może być problemów w z komunikacją.

Na świecie załatwia się to tak że najbardziej mobilni są ludzie młodzi oraz egzystujący w centru czyli aktywni zawodowo.Takich młodych i aktywnych jest dużo więcej niż dziadków

Czyli ruch w centrum i kilka km od niego załatwiaję rowery oraz ułatwienia dla pieszych

Skoro spieszący się pieszy może przejść w 10 minut ponad 1 km to nikt nie będzie pakował miliardów aby mu to jeszcze przyspieszyć.Dla niepełnosprawny wystarczy tam kilka małych autobusów lub niewielka flota busów lub riksz rowerowych z czego te ostatnie są zwykle z silnikiem elektrycznym a kabiny przypominają małe taksówki.

Taki transport może dowozić ludzi nawet na deptaki .

KZ mają dojeżdżać głownie osoby starsze i niepełnosprawne oraz ta część młodzieży szkolnej,która ma daleko do szkoły i ma problem z dojazdem rowerem

Pozostaje grupa osób korzystajacych z auta do celów zawodowych.

Aby te grupę chronić i ułatwić im pracę należy utrudnić jazdę autem wszystkim pozostałym.

To największy problem bo wiadomo że trzeba zainwestować w rowery i KZ.

Ale walka z nadmiarem aut może być skuteczna jak się wykorzysta metody z zachodu.

Pierwsze to rotacja parkowania. Dostawcy i serwisanci potrzebują często zmieniać miejsce postoju.

Muszą mieć pierwszeństwo przed tymi co wjeżdżają do centrum w drodze do pracy i chcą tam parkować przez 9 godzin.

Dalekie trasy obsługuje kolej lub metro.To działa

G
Gość

Auto skraca zycie

G
Gość
20 lutego, 11:17, !asdasda:

... tragedia wszyscy na wioski mieszkac. Zapraszam do Miast typu Nowy Jork albo Szanghaj... Bylem widzialem. Nasza komunikacja jest nowoczesna, czysta i do tego pusta. Jedyne co to ludzie smierdza... ale sam tabor od 10 lat jest mega unowoczesniony.

Auto skraca zycie

!asdasda

... tragedia wszyscy na wioski mieszkac. Zapraszam do Miast typu Nowy Jork albo Szanghaj... Bylem widzialem. Nasza komunikacja jest nowoczesna, czysta i do tego pusta. Jedyne co to ludzie smierdza... ale sam tabor od 10 lat jest mega unowoczesniony.

G
Gość
31 stycznia, 14:49, Gość:

Czy ktoś pokusił się o policzenie przepustowości komunikacji miejskiej no powiedzmy 250 000 tysięcy ludzi dziennie, ktoś to policzył, i nagle przesiadamy się do komunikacji, czyli trzeba przewieść jakiej 1 500 000 jak nie dwa miliony, każda zmiana środka komunikacji to nowy pasażer, dziennie zaznaczam, pytanie brzmi jak i czym,

31 stycznia, 14:56, Gość:

Nie rozumiem pytania.

KZ jeździ codziennie 540.000 osób

W tramwajach i autobusach jest jeszcze dużo wolnego miejsca.

Szczególnie chdozi tu o kursy poza szczytem bo wtedy dużo osób nie pracujących na etacie jeździ autami Zawsze można dokupić nowe tramwaje i autobusy.

Wiele osób przesiada się na rowery bo ruszyła budowa ścieżek.

Nie boj się że auto jest nieodzowne.

Są miasta mające po 30 mln osób a łączą się w bloki nawet 80mln i komunikacja zbiorowa daje radę

Jak nie trzeba wydawać miliardów na remonty dróg to te pieniądze można przeznaczyć nawet na metro

C omnie obchodzą miejsca wolne poza szczytem, jak do pracy jjadę i wracam w szczycie. To co, mam wyjeżdżać o piątej rano i wracać o 19 bo sa wolne miejsca?

Człowieczku, zarpaszam Cię na Rondo Regana, albo nie... lepiej - na przystanek Most Grunwaldzki do przepełnionego 146 w stronę Gaju. Gdzie chcesz upchać te dodatkowe milijon pasażerów jak tam igła nie wejdzie?

G
Gość
18 października 2019, 9:43, Gość:

A ja polecam przesiąść się na rower, jeśli jeździ się samemu na tej samej trasie codziennie do i z pracy. Trzeba zainwestować w: dobre oświetlenie, błotniki i osłony, ciepłe i dobrze wyglądające ubranie, dobrą maskę antysmogową, ale warto... Raz że szybciej, dwa że zdrowiej. I dzięki ścieżkom nie ma się doczynienia z agresją kierowców, buspasami itp. Problemu nie ma w zimie, jeśli odpowiednio się zainwestuje w ubranie i dobrą maskę, zamiast oszczędzać na tym.

Polecem rowniez zmusic pracodawce zeby prysznic zainstalowal. chyba ze wszyscy beda dojezdzac rowerami i smrod nie bedzie odstraszal klientow

Dodaj ogłoszenie