Krwiak na pół twarzy, złamany oczodół i brak zęba. Tak skończyła się wizyta uczestniczki Powstania Warszawskiego na SOR w Oławie

Michał Perzanowski
Michał Perzanowski
- Jej szczupła twarz zamieniła się w siny, ogromny balon. Na prawym policzku miała ogromnego krwiaka. Brakowało jej górnej "jedynki" i – jak się później dowiedziałem – miała złamany oczodół - mówi Marek Arendt Gazecie Wrocławskiej.
- Jej szczupła twarz zamieniła się w siny, ogromny balon. Na prawym policzku miała ogromnego krwiaka. Brakowało jej górnej "jedynki" i – jak się później dowiedziałem – miała złamany oczodół - mówi Marek Arendt Gazecie Wrocławskiej. fot. Marek Arendt
Na początku 2023 roku Hanna Arendt-Wisłocka ps. „Kluska” trafiła na szpitalny oddział ratunkowy w Oławie. Gdy dwa dni później syn ją odbierał, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Łączniczka Powstania Warszawskiego wróciła do domu z krwiakiem na pół twarzy i bez górnego zęba. Dyrekcja szpitala twierdzi, że sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby Marek Arendt odebrał mamę na czas.

Spis treści

Trafiła na SOR z powodu nadciśnienia

2 stycznia opiekujący się Hanną Arendt-Wisłocką syn, zaniepokoił się stanem zdrowia mamy.

- Miała bardzo wysokie ciśnienie, które osiągało nawet 191/110. Od razu zadzwoniłem po pogotowie. Po dłuższej chwili zabrano ją na SOR w Oławie – mówi Gazecie Wrocławskiej Marek Arendt.

Tego samego dnia pacjentka mogła zostać wypisana. Pan Marek nie był jednak w stanie jej odebrać z powodu złego samopoczucia.

- Nie jestem młodzieńcem, bo sam mam 72 lata, przeszedłem już zawał i również choruję na nadciśnienie. Mocno przeżyłem interwencję sanitariuszy i musiałem dać odpocząć swojemu organizmowi. Poza tym, czy po dwóch godzinach na oddziale można postawić dokładną diagnozę i wyleczyć starszą panią? Otrzymałem polecenie, aby wysłać maila z odmową przejęcia mamy. Tak też zrobiłem – kontynuuje.

”Co Ty masz na twarzy!?”

4 stycznia Marek Arendt otrzymał telefon od dyrekcji szpitala. Powiedział, że wysyła transport medyczny z kombatantką i odsyła ją do domu, gdyż nie widzi żadnego powodu dalszego leczenia.

- Powiedziano mi również, że każdy następny dzień pobytu Mamy w szpitalu będzie policzony jak za hotel – dodał Pan Marek.

Hannę Arendt-Wisłocką odebrali 4 stycznia syn i wnuk. Obaj byli w szoku po tym, co zobaczyli.

- Jej szczupła twarz zamieniła się w siny, ogromny balon. Na prawym policzku miała ogromnego krwiaka. Brakowało jej górnej „jedynki” w uzębieniu i do tego – jak się później dowiedziałem – miała złamany oczodół. „Co Ty masz na twarzy!?” - krzyknął mój syn. Funkcjonariusze z karetki transportowej twierdzili, że nie wiedzą, co się stało. W dokumentacji medycznej nic o tym nie wspomniano, choć na wypisie było wyraźnie napisane, że mam ma krwiak – tłumaczy Pan Marek.

- „Co Ty masz na twarzy!?” - krzyknął mój syn. Funkcjonariusze z karetki transportowej twierdzili, że nie wiedzą, co się stało. W dokumentacji medycznej
- „Co Ty masz na twarzy!?” - krzyknął mój syn. Funkcjonariusze z karetki transportowej twierdzili, że nie wiedzą, co się stało. W dokumentacji medycznej nic o tym nie mogłem znaleźć, choć na wypisie było wyraźne rozpoznanie – tłumaczy Pan Marek fot. Marek Arendt

Rozpoznanie na karcie informacyjnej:

  • złe samopoczucie,
  • zmęczenie,
  • zaburzenia równowagi elektrolitowej i płynowej,
  • stłuczenie twarzy (krwiak podskórny),
  • złamanie ściany bocznej oczodołu prawego.

- Dlaczego lekarze i pielęgniarki stwierdzili, że moja mama może wrócić do domu w takim stanie? - pyta Marek Arendt.

Bohaterka Powstania Warszawskiego została wypisana z oddziału ratunkowego „w stanie stabilnym” i zalecono jej lecznictwo otwarte w domu.

Wypadek chorej na Alzheimera. Nie zachowano środków ostrożności?

Syn powstanki próbował wyciągnąć od dyrektora Zespołu Opieki Zdrowotnej w Oławie jakiekolwiek informacje. W nagrywanej rozmowie telefonicznej otrzymał następującą odpowiedź:

- Pielęgniarka opuściła barierkę łóżka szpitalnego na prośbę pani Hanny i wyszła z sali. Pacjentka wstała i, obchodząc łóżko dookoła, potknęła się i przewróciła – zakomunikowano panu Markowi.

Zdarzenie to miało miejsce 3 stycznia, dzień po pierwszym przyjęciu Hanny Arendt-Wisłockiej na Szpitalny Oddział Ratunkowy. W tłumaczeniu placówki nie pojawia się również informacja, iż lekarze i pielęgniarki wiedzieli o chorobie pani Hanny. To kluczowa kwestia budząca spore wątpliwości.

Syn poszkodowanej twierdzi, że pracownicy placówki nie dochowali szczególnej ostrożności przy cierpiącej na chorobę otępienną i próbują zrzucić z siebie winę.

- Dyrekcja twierdzi, że na oddziale nie wiedzieli o chorobie. A co jest napisane w karcie wypisu mojej Mamy ze szpitala? W rubryce „wywiad” rozpoznano „Alzheimera” – zauważa pan Marek.

Stanowisko szpitala

- Jest nam przykro z powodu urazu doznanego przez pacjentkę, podczas pobytu w naszym szpitalu. Do takiego zdarzenia nie doszłoby, gdyby 2 stycznia, po leczeniu i wypisaniu pacjentki z SOR, zostałaby ona przyjęta przez syna do domu – tłumaczy szpital.

Szpital przyznaje, że pani Hanna nie wiedziała gdzie jest.

- Pacjentka wstawała i chodziła samodzielnie, wykonywała proste polecenia, ale nie była zorientowana co do miejsca swojego pobytu i czasu. Zaobserwowano objawy otępienia, a nawet Alzheimera, na którą powoływał się jej syn. Od personelu otrzymywała polecenia, aby nie opuszczać łóżka samodzielnie, lecz mimo to, podejmowała wielokrotnie próbę wyjścia z sali. Barierki zabezpieczające były opuszczane wyłącznie w obecności personelu – oświadczył ZOZ w Oławie.

Placówka podkreśliła, że pracownicy nie mieli prawa stosować u pacjentki nieco bardziej zdecydowanych metod utrzymania jej w sali i szpitalnym łóżku, a do zdarzenia miało dojść z powodu ignorowania poleceń pielęgniarek.

Po upadku pani Hannie udzielono pomocy, które polegała na jej zbadaniu i nałożeniu zimnego okładu w miejscu powstania urazu. Wykonano również tomografię komputerową, po której „nie stwierdzono obrażeń wymagających leczenia szpitalnego”.

Kolejny pobyt na SOR

4 stycznia Hanna Arendt-Wisłocka trafiła na oławski SOR drugi raz. Po wykonaniu szeregu badań przez okulistę i chirurga we Wrocławiu, nie stwierdzono wskazania do leczenia na ostrym dyżurze. Mimo sprzeciwu syna, jego mama znów trafiła do ZOZ w Oławie, gdzie przebywała do 9 stycznia.

Dyrektor szpitala podkreślił, że syn pacjentki „zachowywał się arogancko i wulgarnie wobec personelu, chciał zrzucić odpowiedzialność za opiekę na placówkę medyczną i nie interesował się stanem jej zdrowia”.

Pan Marek w rozmowie z Gazetą Wrocławską stanowczo zaprzeczył tej opinii.

- Gwałtownie zareagowałem tylko w momencie, gdy pierwszy raz zobaczyłem 4 stycznia moją mamę. Mimo jej wieku (92 lata przyp. Red.) to nadal radosna osoba. Jest aktywna, codziennie wychodzi do ogrodu i ćwiczy na bieżni, którą jej kupiłem. Od 4 stycznia jest cieniem samej siebie i dopiero teraz, po dwóch tygodniach od zdarzenia, powoli zaczyna czuć się lepiej – tłumaczy pan Marek.

Tak wyglądała pani Hanna przed przyjazdem na SOR zlokalizowany w ZOZ w Oławie.
Tak wyglądała pani Hanna przed przyjazdem na SOR zlokalizowany w ZOZ w Oławie. fot. Marek Arendt

Mieszkaniec Oławy zwraca również uwagę na fakt, że dokumentacja medyczna z pobytu jego mamy w dniach 2-4 stycznia została mu zabrana. Tylko na jej podstawie mógł wskazać przykłady zaniedbania przez personel ZOZ.

Zawiadomiono organy

Sprawa trafiła już do Komendy Powiatowej Policji w Oławie. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie o narażeniu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Wystąpili również do Prokuratury Rejonowej w Oławie z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy lekarskiej i zabezpieczenie dokumentacji medycznej.

- Urząd ds. Kombatantów w Warszawie wysłał pismo do dyrektora o rzetelne i obiektywne wyjaśnienie problemu. Otrzymałem również odpis szeregu pytań, które dyrektorowi szpitala zadał przedstawiciel z Ministerstwa Zdrowia. Postępowanie wyjaśniające rozpoczął już Rzecznik Praw Pacjenta – wylicza Marek Arendt.

Zbiórka

Wydarzenia w oławskiej placówce sprawiły, że pani Hanna wymaga całodobowej opieki specjalistycznej. Fundacja Sensoria zorganizowała więc na portalu Zrzutka.pl zbiórkę na pomoc poszkodowanej.

- Zaoferowaliśmy pomoc w zakresie wynajmu łóżka rehabilitacyjnego, zakupu materaca przeciwodleżynowego i wózka. Pokryjemy także koszty niezbędnych wizyt lekarskich oraz prawników. Jednak Pani Hanna wymaga w obecnym stanie całodobowej opieki w ośrodku, co wymaga sporych i regularnych nakładów finansowych. Zbieramy na 6 miesięcy pobytu w ośrodku całodobowej opieki specjalistycznej – pisze Fundacja.

Hanna Arendt-Wisłocka (daw. Babińska) urodziła się 31 maja 1931 roku. Wraz z siostrą Jadwigą były harcerkami w konspiracyjnym zastępie harcerskim na terenie Konstancina. Należała do Szarych Szeregów jako służba pomocnicza i łączniczka przy WSK. Brała udział w Powstaniu Warszawskim, podobnie jak jej siostra.

Hanna Arendt-Wisłocka (daw. Babińska) urodziła się 31 maja 1931 roku. wraz z siostrą Jadwigą były harcerkami w konspiracyjnym zastępie harcerskim na
Hanna Arendt-Wisłocka (daw. Babińska) urodziła się 31 maja 1931 roku. wraz z siostrą Jadwigą były harcerkami w konspiracyjnym zastępie harcerskim na terenie Konstancina. Należała do Szarych Szeregów jako służba pomocnicza i łączniczka przy WSK. Brała udział w Powstaniu Warszawskim, podobnie jak jej siostra, Jadwiga. Na zdjęciu Jadwiga, Karol i Hanna Babińscy. fot. archiwum prywatne / Marek Arendt / Muzeum Powstania Warszawskiego

Pani Hanna jest odznaczona Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Pani Hanna jest odznaczona Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Pani Hanna jest odznaczona Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. fot. archiwum prywatne / Marek Arendt / Muzeum Powstania Warszawskiego

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup teraz

ONLYBIO

Kalendarz Adwentowy 12 elementów

Poprzednia najniższa cena: 49,99 zł119,99 zł49,99 zł

kup teraz

ONLYBIO

Kalendarz Adwentowy 7 elementów

Poprzednia najniższa cena: 29,99 zł69,99 zł29,99 zł

kup teraz

ONLYBIO

Odżywka emolientowa 50ml

Poprzednia najniższa cena: 8,00 zł8,00 zł

kup teraz

ONLYBIO

Odżywka humektantowa 50ml

Poprzednia najniższa cena: 8,00 zł8,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Katastrofa śmigłowca pod Kijowem. Zginęło kierownictwo MSW Ukrainy

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Toja
21 stycznia, 15:25, dario sanitario:

Pojedziesz kiedyś na SOR z czymś naprawdę poważnym, to zmienisz podejście, jak posiedzisz parę godzin dluzej przez to, że kilka osób będzie zaangażowanych w pilnowanie i przekonywanie starszej pan, żeby weszła do łóżka, albo walkę z pijanym, nieubezpieczonym, agresywnym lumpem, który trafia tam po raz kolejny w miesiącu. Każdy może zatrudnić się jako sanitariusz i pomóc za najniższą krajową, a do tego wyrobić sobie zdanie, zamiast oceniać jedynie z pozycji odbiorcy usług medycznych, któremu się "należy", zamiast płodzić takie farmazony. Każda para rąk do pomocy się przyda, plus dobry uczynek na sumieniu.

Dokładnie tak jest. Tylko niestety większość ludzi widzi tylko co im się należy.

d
dario sanitario
Pojedziesz kiedyś na SOR z czymś naprawdę poważnym, to zmienisz podejście, jak posiedzisz parę godzin dluzej przez to, że kilka osób będzie zaangażowanych w pilnowanie i przekonywanie starszej pan, żeby weszła do łóżka, albo walkę z pijanym, nieubezpieczonym, agresywnym lumpem, który trafia tam po raz kolejny w miesiącu. Każdy może zatrudnić się jako sanitariusz i pomóc za najniższą krajową, a do tego wyrobić sobie zdanie, zamiast oceniać jedynie z pozycji odbiorcy usług medycznych, któremu się "należy", zamiast płodzić takie farmazony. Każda para rąk do pomocy się przyda, plus dobry uczynek na sumieniu.
G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

20 stycznia, 20:07, Gość:

Po to się płaci podatki i odprowadza składki (niekiedy przez całe życie) by w razie potrzeby móc zamówić pogotowie a odpowiedni personel zajął się pacjentem w szpitalu!

20 stycznia, 23:40, Toja:

,,Pan Marek nie mógł odebrać mamy z powodu złego samopoczucia,,. Nie rozumiem takiego tłumaczenia. W ten sposób Sory będą już nie zapełnione a zapchane bo rodziny będą odbierać swoich w czasie dogodnym dla nich? To nie hotel żeby pacjent zostawał bo rodzina odbierze jak się rano wyśpi.

21 stycznia, 09:05, Gość:

Wszystko ok? xD

A co jeśli ludzie mają chorego członka rodziny i zamawiają karetkę kilka raz w miesiącu. I ta ze względu na zagrożenie zdrowia/życia kilka razy zabiera na SOR. Za każdym razem ktoś ma brać urlop wtedy? Obsługa soru dała ciała i tyle. A to że sory są tak zawalone ludźmi to nie ich wina, tylko fatalnej obsługi medycznej na sorze. Każdy ma prawo do całodobowej opieki medycznej. SZCZEGÓLNIE w momencie zagrożenia zdrowia lub życia. Jeszcze kilka lat temu (2015 rok) było więcej ośrodków bo szpital na Wiśniowej i Traugutta.

21 stycznia, 09:47, Toja:

Przeczytaj ze zrozumieniem. Ten pan mówi, że musiał odpocząć po interwencji sanitariuszy.

Ja rozumiem rodziny osób chorych przewlekłe, rozumiem stres związany z nagłą chorobą. Ale mówienie, że muszę odpocząć po interwencji? Odbiorę jak odpocznę? Po prostu to stwierdzenie nie podoba mi się. Ktoś inny w tym czasie czekał na krześle na SORZE aż syn tej pani odpocznie.

Syneczku, zacznij się odzywać, jak skończysz szkołę, pójdziesz do pracy, poznasz trochę życie, a najlepiej jak przestaniesz już mieć nastoletni organizm, o który nie dbasz (parkur i jazda na hulajnodze się nie liczy), bo jeszcze sam działa bez problemów.

T
Toja
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

20 stycznia, 20:07, Gość:

Po to się płaci podatki i odprowadza składki (niekiedy przez całe życie) by w razie potrzeby móc zamówić pogotowie a odpowiedni personel zajął się pacjentem w szpitalu!

20 stycznia, 23:40, Toja:

,,Pan Marek nie mógł odebrać mamy z powodu złego samopoczucia,,. Nie rozumiem takiego tłumaczenia. W ten sposób Sory będą już nie zapełnione a zapchane bo rodziny będą odbierać swoich w czasie dogodnym dla nich? To nie hotel żeby pacjent zostawał bo rodzina odbierze jak się rano wyśpi.

21 stycznia, 09:05, Gość:

Wszystko ok? xD

A co jeśli ludzie mają chorego członka rodziny i zamawiają karetkę kilka raz w miesiącu. I ta ze względu na zagrożenie zdrowia/życia kilka razy zabiera na SOR. Za każdym razem ktoś ma brać urlop wtedy? Obsługa soru dała ciała i tyle. A to że sory są tak zawalone ludźmi to nie ich wina, tylko fatalnej obsługi medycznej na sorze. Każdy ma prawo do całodobowej opieki medycznej. SZCZEGÓLNIE w momencie zagrożenia zdrowia lub życia. Jeszcze kilka lat temu (2015 rok) było więcej ośrodków bo szpital na Wiśniowej i Traugutta.

Przeczytaj ze zrozumieniem. Ten pan mówi, że musiał odpocząć po interwencji sanitariuszy.

Ja rozumiem rodziny osób chorych przewlekłe, rozumiem stres związany z nagłą chorobą. Ale mówienie, że muszę odpocząć po interwencji? Odbiorę jak odpocznę? Po prostu to stwierdzenie nie podoba mi się. Ktoś inny w tym czasie czekał na krześle na SORZE aż syn tej pani odpocznie.

G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

20 stycznia, 20:07, Gość:

Po to się płaci podatki i odprowadza składki (niekiedy przez całe życie) by w razie potrzeby móc zamówić pogotowie a odpowiedni personel zajął się pacjentem w szpitalu!

20 stycznia, 23:40, Toja:

,,Pan Marek nie mógł odebrać mamy z powodu złego samopoczucia,,. Nie rozumiem takiego tłumaczenia. W ten sposób Sory będą już nie zapełnione a zapchane bo rodziny będą odbierać swoich w czasie dogodnym dla nich? To nie hotel żeby pacjent zostawał bo rodzina odbierze jak się rano wyśpi.

Wszystko ok? xD

A co jeśli ludzie mają chorego członka rodziny i zamawiają karetkę kilka raz w miesiącu. I ta ze względu na zagrożenie zdrowia/życia kilka razy zabiera na SOR. Za każdym razem ktoś ma brać urlop wtedy? Obsługa soru dała ciała i tyle. A to że sory są tak zawalone ludźmi to nie ich wina, tylko fatalnej obsługi medycznej na sorze. Każdy ma prawo do całodobowej opieki medycznej. SZCZEGÓLNIE w momencie zagrożenia zdrowia lub życia. Jeszcze kilka lat temu (2015 rok) było więcej ośrodków bo szpital na Wiśniowej i Traugutta.

G
Gość
21 stycznia, 8:40, Gość:

Zdarzenie miało miejsce w czasie przepychanki między domem a szpitalem, dlaczego synek nie chciał odebrać mamy ze szpitala? Teraz zwala na szpital. Sam nie zachował się odpowiednio. Ta sytuacja to chyba mu na rękę, żeby pozbyć się mamy. Jak niewiadomo o co chodzi..... Kasa kasa kasa, zbiórka . Można?

Tak panie dyrektorze. Najlepsza linia obrony to zwalanie winy na innych

G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

21 stycznia, 8:49, Gość:

Zobaczcie profil na FB jej syna całkiem żeśki facet, kto się opiekuje mamą w czasie ich wyjazdów. Zbiera kasę na następny? Niech się lepiej zaopiekuje mamą.

Gość po 70 nie ma prawa by wyjechać? Weź koło i walnij w czoło!

G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

21 stycznia, 8:49, Gość:

Zobaczcie profil na FB jej syna całkiem żeśki facet, kto się opiekuje mamą w czasie ich wyjazdów. Zbiera kasę na następny? Niech się lepiej zaopiekuje mamą.

Poszli won śmeciu!

G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

Zobaczcie profil na FB jej syna całkiem żeśki facet, kto się opiekuje mamą w czasie ich wyjazdów. Zbiera kasę na następny? Niech się lepiej zaopiekuje mamą.

G
Gość
Zdarzenie miało miejsce w czasie przepychanki między domem a szpitalem, dlaczego synek nie chciał odebrać mamy ze szpitala? Teraz zwala na szpital. Sam nie zachował się odpowiednio. Ta sytuacja to chyba mu na rękę, żeby pozbyć się mamy. Jak niewiadomo o co chodzi..... Kasa kasa kasa, zbiórka . Można?
G
Gość
SORry taki mamy klimat.
T
Toja
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

20 stycznia, 20:07, Gość:

Po to się płaci podatki i odprowadza składki (niekiedy przez całe życie) by w razie potrzeby móc zamówić pogotowie a odpowiedni personel zajął się pacjentem w szpitalu!

,,Pan Marek nie mógł odebrać mamy z powodu złego samopoczucia,,. Nie rozumiem takiego tłumaczenia. W ten sposób Sory będą już nie zapełnione a zapchane bo rodziny będą odbierać swoich w czasie dogodnym dla nich? To nie hotel żeby pacjent zostawał bo rodzina odbierze jak się rano wyśpi.

G
Gość
Bezczelne nieroby i pasożyty ze służby zdrowia jedyne co potrafią robić to tylko strajkować i wyciągać rękę po niezasłużone podwyżki. A ludzie w szpitalu są zaniedbywani. A jak się zwróci uwagę to jeszcze pyskują że oni funkcjonariusze wielcy. W takim przypadku obsługa SORu jedyne na co zasługuje to na wpi...dol na komendzie plus zarzuty prokuratorskie.
G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

Po to się płaci podatki i odprowadza składki (niekiedy przez całe życie) by w razie potrzeby móc zamówić pogotowie a odpowiedni personel zajął się pacjentem w szpitalu!

G
Gość
20 stycznia, 19:02, Ipip:

Kochający syn to siedzi z matką na sorze, a już szczególnie jeśli wie, że ma takie problemy. Takie zdarzenie mogło być wszędzie. Nie wiem jak miałaby być zorganizowana opieka na sorze, żeby chyba jedna osoba siedziała obok cały czas i czekała na przybycie syna. Co można narzekać na NFZ to można, jednak bądźmy realistami...

Tak, jasne. A potem wraca z nią do zimnego domu, w którym nie ma nic do jedzenia. Bo siedział bez sensu przy łóżku, zamiast napalić w piecu, zrobić zakupy i ugotować obiad.

Od pilnowania bezpieczeństwa chorych w szpitalu jest personel, czyli lekarze i pielęgniarki. Chociaż w tym przypadku to raczej konowały i piguły.

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie