Wrocław: Dyrektorka gimnazjum uniewinniona

Tomasz Targański, MAT
Na szkolnym boisku powstała nowa hala. Zlikwidowano także mur, przez który skoczył Filip
Na szkolnym boisku powstała nowa hala. Zlikwidowano także mur, przez który skoczył Filip Janusz Wójtowicz
Sąd Okręgowy we Wrocławiu zadecydował o niewinności dyrektorki Gimnazjum nr 3 przy ul. Świstackiego. Na tamtejszym boisku sześć lat temu zginął 14-latek. Prokuratura nie potrafiła jednak udowodnić, że kobieta może ponosić odpowiedzialność za wypadek, bo ten miał miejsce w wakacje.

Tragedia wydarzyła się w lipcu 2006 roku. 14-letni Filip grał z kolegą w koszykówkę. Gdy piłka wpadła im za wysoki na 3,5 metra mur, chłopak wdrapał się po nią. Wracając, wsparł się jednocześnie o siatkę na murze i metalowy kosz do gry. Wtedy poraził go prąd. Chłopca nie udało się uratować.

W śledztwie okazało się, że doszło do przebicia z kabla doprowadzającego prąd do sąsiadującego ze szkołą punktu czyszczenia pierza.

Boisko gimnazjum wygląda teraz zupełnie inaczej. Pojawiła się nowoczesna hala sportowa. Nie ma również śladu po koszach, do których Filip rzucał piłką. Nie ma już punktu czyszczenia pierza.

Na budynku szkoły wisi czerwona tablica informująca, że "w okresie ferii szkoła nie zapewnia opieki dla dzieci korzystających z terenów i obiektów szkolnych". Ten napis ma związek procesem, który toczy się od sześciu lat. Sąd rejonowy pierwszej instancji uznał, że dyrektorka szkoły Ewelina G. dopuściła się zaniedbania i tym samym przyczyniła się do śmierci Filipa. Kobieta została skazana na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Jednak w marcu 2010 roku sąd okręgowy uchylił ten wyrok i wkrótce rozpoczął się drugi proces.

Życie wszystkich bohaterów tej tragicznej historii bardzo się zmieniło. Rodzice zmarłego Filipa zerwali kontakt ze swoim oskarżycielem posiłkowym. - Formalnie nic już nie łączy mnie z tą sprawą. Ojca Filipa spotkałem raz. Wysłuchał mnie, ale nic nie mówił. Był jakby nieobecny - relacjonuje mecenas Andrzej Głowacki.

Rodzice zapadli się pod ziemię, nie ma z nimi żadnego kontaktu. Według nieoficjalnych informacji, po śmierci dziecka małżeństwo znalazło się w kryzysie.

W wyniku postępowania dyscyplinarnego Ewelina G. została zwolniona z funkcji dyrektora szkoły.

- Moja klientka bardzo zubożała przez ten czas. Od sześciu lat nie może wykonywać zawodu - mówi mecenas Jacek Kruk, obrońca dyrektorki.

Dyrektorka szkoły straciła pracę i nie może wykonywać zawodu. Obrońca chce uniewinnienia

O wypadku i o tym, że może być oskarżona, Ewelina G. dowiedziała się na urlopie w Bieszczadach. Zapowiedziała, że do czasu ogłoszenia wyroku nie będzie rozmawiać z dziennikarzami. Z nieoficjalnych informacji wynika, że pracuje na pół etatu i udziela korepetycji.

W Związku Nauczycielstwa Polskiego nie udało się nam uzyskać informacji o sytuacji Eweliny G.

- Nic o niej nie wiem. Nie znam przecież dyrektora każdej szkoły w mieście - mówi Mirosława Chodubska, prezes wrocławskiego ZNP.

Wnioski prokuratury przed rozpoczynającym się dziś procesem są bardziej surowe niż poprzednio.

- W stosunku do pani Eweliny G. wystąpiliśmy o dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Dodatkowo oczekujemy, że sąd wyda zakaz wykonywania zawodu przez trzy lata - mówił prokurator Maciej Nitra z prokuratury Krzyki-Wschód.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
A.

Dziennikarz który myli Sąd Okręgowy z Sądem Rejonowy powinien się zastanowić czy ma dostateczną wiedzę do pisania reportaży sądowych.

Dodaj ogłoszenie