Wojska niemieckie miały problem, bo brakło piwa

Kacper Chudzik
Dariusz Czaja przybliża nam ważne wydarzenia z dawnej historii piastowskiego Głogowa

Historia naszego miasta pełna jest ciekawych i ważnych wydarzeń. Niektóre z nich miały wpływ nie tylko na losy miasta, ale również całego regionu. W tym roku przypada na przykład 1000-lecie bitwy o Niemczę. Pochód wojsk cesarskich w 1017 roku przechodził przez okolice Głogowa.

Gdy Niemcy podeszli pod gród, w środku znajdowały się główne siły Bolesława Chrobrego. Wojska przeciwnika wciąż czekały na posiłki i były ciągle nękane przez polskich łuczników. Niemcy musieli więc odstąpić od Głogowa.

- Co prawda najeźdźcy nie podjęli walki o Głogów, ale przez kilka dni stacjonowali w pobliżu jego wałów. W końcu, pod ostrzałem łuczników głogowskich ruszyli w kierunku Niemczy. Z Głogowa Bolesław Chrobry dwukrotnie wysyłał więc wsparcie dla obleganej Niemczy. Wojowie z Głogowa dwukrotnie z powodzeniem przedarli się przez pierścień najeźdźców i wzmocnili załogę obleganego grodu - opowiada Dariusz Czaja, głogowski nauczyciel i miłośnik lokalnej historii.

Polacy sami spalili gród głogowski

W tym roku mamy również rocznicę innego ważnego wydarzenia. Mija właśnie 860 lat od spalenia grodu w czasie wojen polsko-niemieckich. Ale po kolei.

Cesarz Fryderyk Barbarossa wyruszył na Polskę w 1157 roku. Właśnie wtedy siły niemiecko-czesko-morawskie zdobyły gród głogowski. Nie miały z tym większego problemu, ponieważ został on opuszczony przez wojska polskie, dlatego nie zdobyto go w walce. Był to koniec militarnego znaczenia Głogowa w tamtych czasach.

- Polacy widzieli zagrożenie zbliżające się do grodu głogowskiego oraz grodu bytomskiego i postanowili te grody po prostu spalić. Wojska polskie nie miały większych szans na podjecie walki z nieprzyjacielem, dlatego podczas tej wojny Piastowie stosowali właśnie taktykę spalonej ziemi. To wydarzenie jest punktem końcowym wojen polsko-niemieckich wczesnego średniowiecza - podkreśla Dariusz Czaja.

Właśnie do 1157 roku Głogów sumiennie wypełniał rolę strategiczną w systemie obrony Polski. Wielokrotnie odbijały się od niego wojska najeźdźców, jak w słynnym 1109 roku, kiedy to Obrona Głogowa całkowicie zmieniła plany natarcia wojsk niemieckich. Wracając jednak do wojny zakończonej spaleniem grodu. Dużo większe straty niż od polskiego oręża wojskom niemieckim zadał wtedy... brak piwa. Wojowie musieli zaspokajać pragnienie piciem wody z rzeki, co szybko zakończyło się epidemią dyzenterii.

Zajęcie Głogowa otworzyło Niemcom drogę do Wielkopolski - ówczesnego centrum państwa polskiego, co wojska cesarskie wykorzystały bardzo skutecznie. To było właśnie istotnym elementem położenia grodu.

- Był tak ważnym miejscem w kampaniach wojskowych, ponieważ znajdowało się tu dogodne przejście przez Odrę, co prawda dla wojska możliwe głównie w miesiącach letnich, ale jednak. Zdobycie grodu umożliwiało drogę do Gniezna i Poznania - wyjaśnia D. Czaja. - Kampania skończyła się tym, że książę Bolesław Kędzierzawy złożył hołd cesarzowi niemieckiemu.

Dariusz Czaja przyznaje, że po spaleniu grodu następuje biała plama w historii, która nie daje odpowiedzi na to jak Głogów został odbudowany. Wiadomo jednak, że już kilkadziesiąt lat później, w 1208 roku, w naszym mieście odbył się ważny zjazd książąt i elity duchowieństwa polskiego. I choć prawobrzeżny gród tracił na znaczeniu kosztem rozwijającej się lewobrzeżnej strony Odry, to do tego czasu zabudowa Ostrowa Tumskiego na pewno została choć w części odbudowana.

Jak wyglądał Głogów przed wiekami?

Co wiemy o Głogowie sprzed wieków? Jak wyglądał, zanim został spalony? - Do dziś sporych trudności nastręcza próba dokładnego scharakteryzowania wewnętrznej zabudowy dwunastowiecznego grodu. Wiemy, że jego wnętrze było zabudowane zrębowymi domostwami drewnianymi. Były również stajnie i inne pomieszczenia gospodarcze. Gród ówcześnie zamieszkiwany był przez ludzi możnych, pełniących z ramienia władcy przede wszystkim funkcje militarne i administracyjne, oraz sprawujących kontrolę szlaków handlowych. Potwierdzały to wykopaliska archeologiczne, w których obok wielu przedmiotów codziennego użytku, pozyskano również siekiery żelazne, groty oszczepów czy podkowy. Dotychczas nie stwierdzono, w którym miejscu grodu dokładnie znajdowała się siedziba kasztelana, sprawującego w imieniu władcy rządy w podległym mu grodzie - wyjaśnia Dariusz Czaja.

W samym grodzisku oraz w przylegających do Głogowa osadach prowadzono działalność rzemieślniczą oraz handlową. Mieszkańcy uprawiali żyto, pszenicę, proso i owies oraz rośliny ogrodowe. - Dzięki archeologom wiemy, że w gospodarce głogowian znaczną rolę odgrywała też hodowla zwierząt, przede wszystkim bydła i trzody chlewnej. W głogowskich kuchniach popularne były rośliny strączkowe, ryby, mięso bydła i trzody chlewnej, kóz, zwierzyny łownej, a także owoce: wiśnie czy orzechy laskowe. Pamiętajmy, iż rejon Głogowa był przygranicznym pasem, buforem bezpieczeństwa dla ówczesnej Polski. Osiedlanie się nad granicami młodego państwa, które narażone było na najazdy nie tylko wojsk niemieckich, ale i czeskich, należało do niezbyt bezpiecznych. Żyzne gleby jednak przyciągały i osadnictwo w obrębie skupiska głogowskiego, z każdą dekadą ulegało znacznemu zagęszczeniu - dodaje nasz rozmówca.

Rządy w XI i XII-wiecznym Głogowie sprawował kasztelan. Jego zadaniami było zapewnienie bezpieczeństwa i porządku w podległej mu dziedzinie. Zbierał więc daniny dla władcy, a w razie konfliktu stawał się dowódcą wojsk stacjonujących w Głogowie. - Na jego wezwanie stawiali się w grodzie wojowie, którzy dbali o porządek na podgrodziu, dozorowali granice kasztelanii, a w razie wojny bronili grodów wchodzących w jej skład. Załogi takich grodów jak głogowski, czuwały nad ruchem granicznym odbywającym na przejściach dróg handlowych. Dokonywały kontroli karawan kupieckich, którym ówczesne prawo zapewniało swobodę przejścia przez granice po uiszczeniu odpowiedniej opłaty celnej. Przy najważniejszych grodach organizowano komory celne, gdzie urzędnicy księcia pobierali cła, będące stałym dochodem księcia. Kasztelan dodatkowo prowadził rozpoznanie podległego mu terenu, poprzez wywiad za pomocą własnych i obcych emisariuszy, na przykład kupców lub wędrowców - dodaje D. Czaja.

W grodzie, na czas niepokoju chroniła się ludność okolicznych wsi i osad, i to na jej barkach często spoczywała obrona zagrożonego grodu. W słynnym 1109 roku każdy pomagał utrzymać gród w piastowskich rękach. Samych wojów, według danych szacunkowych mogło być bowiem prawdopodobnie tylko około 300.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie