Wojewoda Jarosław Obremski na Kongresie Samorządowym: Nie dostaliśmy z Unii ani centa, a potrzebujemy ok. 10-15 miliardów euro

Maciej Rajfur
Maciej Rajfur
Wojewoda Jarosław Obremski podkreśla nieprawdopodobną pasywność  Unii Europejskiej w pomocy finansowej dla Polski.
Wojewoda Jarosław Obremski podkreśla nieprawdopodobną pasywność Unii Europejskiej w pomocy finansowej dla Polski. Paweł Relikowski
Udostępnij:
Rozmowa z wojewodą dolnośląskim Jarosławem Obremskim podczas VIII Dolnośląskiego Kongresu Samorządowego o najnowszych wyzwaniach związanych z przybyciem ogromnej fali uchodźców ukraińskich.

Maciej Rajfur: Za nami pierwsza fala uchodźców. Powiedział Pan niedawno, że trzeba przygotowywać się na drugą. Czy sytuacja się uspokoiła i można siły urzędowe przerzucać już na to codzienne funkcjonowanie?

Jarosław Obremski: Czekaliśmy na drugą falę i ona nie nadchodzi, dlatego powinniśmy przejść do elementu stabilizującego. Wszystkich samorządowców proszę, żeby w tyle głowy mieli sytuację, że może jeszcze się coś złego zdarzyć i będziemy mieli do czynienia ze znaczącym napływem uchodźców. Teraz, natomiast, nie warto blokować pewnych rzeczy, np. niektóre świetlice mogą wrócić do normalnej działalności, przenośmy uchodźców do jednego ośrodka, żeby nie zajmować kilku miejsc itd.

Czyli stabilizacja w temacie uchodźców.

Stabilizacja na wzbudzonym morzu. Uchodźcy to wciąż olbrzymie zakłócenia gospodarki czy normalnego funkcjonowania samorządów. Musimy stworzyć system opieki nad dziećmi, żeby kobiety poszły do pracy. I musimy stworzyć miejsca pracy dla kobiet. Pod względem legislacyjnym mamy w tym temacie dużo aspektów domkniętych. Mamy tę przestrzeń organizacyjną. Natomiast, wielkim wyzwaniem staje się nieprawdopodobna pasywność Unii Europejskiej. Nie dostaliśmy od niej ani jednego centa. A deklaracja 45 euro na uchodźcę wydaje się niezbyt poważna. 200 złotych? Przeciętna polska rodzina udzieliła zdecydowanie większego wsparcia.

Ile realnie potrzebujemy pieniędzy od Unii Europejskiej w temacie pomocy uchodźcom?

Dla całego kraju myślę, że to kwota rzędu 10-15 miliardów euro. Chodzi o rozwiązanie docelowe. Stwarzamy przestrzeń dla systemu edukacyjnego, opłacamy ukraińskie nauczycielki, mamy zaspokojony wzrost popytu usług medycznych, mamy aktywizację zawodową i – co bardzo ważne – uruchamiamy program poprawy warunków zamieszkiwania, stworzenia przestrzeni z prywatnością i docelowo przejmowania przez uchodźców tych kosztów. W tej fazie muszą się na pewno znaleźć szybkie odpowiedzi na szczegółowe pytania. A nawet, jak te odpowiedzi są, to wydaje mi się, że nie do końca do wszystkich samorządów one dotarły lub nie zostały zrozumiane. Chodzi głównie o służbę zdrowia. W najbliższym okresie powinniśmy położyć akcent na poprawę warunków zamieszkania.

Jak wygląda wypłata środków rekompensujących dla Dolnoślązaków za przyjmowanie uchodźców wojennych?

Bardzo różnie. Mamy gminy, które bardzo szybko weryfikują i przesyłają nam wnioski. To m.in.: Lubin, Świdnica, Długołęka. Natomiast jest kilka dużych miast, w których przebiega to dużo gorzej. Nie chciałbym ich wymieniać.

Wojna trwa. Ciężar exodusu Ukraińców przyjęło na swoje barki polskie społeczeństwo. Ale ten entuzjazm może się skończyć. Czy urząd jest na to przygotowany?

Warto znać proporcję. 88 procent uchodźców mieszka u osób prywatnych. W polskich rodzinach 60 procent, a 40 u wcześniejszych migrantów zarobkowych z Ukrainy. I mamy, w razie spadku tego entuzjazmu, duży problem. Ja mogę zwiększyć liczbę miejsc samorządowych trzy, czterokrotnie, ale to będzie oznaczać w skali kraju przyjęcie około 700 tysięcy ludzi. To wsparcie obywateli spowodowało ten sukces otwartości, nie działania samorządów, czy moje decyzje nakładane na samorząd.

Otwartość Polaków rzeczywiście okazała się niesamowita. Ale teraz czas na systemowe rozwiązania. Czy ta grupa uchodźców chce się asymilować, wrosnąć w polską tkankę społeczną?

Rozmawiałem z ludźmi z Unii Europejskiej. Dla nich fakt, że 150 tysięcy kobiet – uchodźców podjęło pracę w Polsce, jest cudem. Ukraińcy nam zaufali. Duża ich część nie chce być ciężarem. Dostrzegamy dużą mobilizację. Oni chcą podjąć pracę, żeby zejść z kosztów gospodarzom. Poza tym, pragną się w jakikolwiek sposób usamodzielnić, choćby częściowo. I my musimy do tego dążyć, żeby wydawać pieniądze na starszych i dzieci, a nie na wszystkich.

200 tysięcy uchodźców jest na Dolnym Śląsku, a 7 procent podjęło pracę. To dużo, czy mało?

Zwróćmy uwagę, że co najmniej w tej liczbie mieści się 90 tysięcy dzieci i 20-30 tysięcy seniorów lub mam z niemowlakami. Oprócz tego osoby niepełnosprawne. My musimy myśleć o tych 80 tysiącach, które mogą podjąć pracę realnie. 20 tysięcy już to zrobiło. Zwłaszcza w tych mniejszych miejscowościach jest możliwość powiązania przedsiębiorców z uchodźcami. Te nitki łatwiej jest połączyć właśnie samorządom. Dla mnie istotne jest stworzenie takich impulsów ustawowych, które będą pewne sprawy ułatwiały. Pamiętajmy, że nie możemy tworzyć ekstra prawa dla Ukraińców, kosztem obywateli polskich. To nasz obowiązek względem Polaków.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie