Więcej wolnych łóżek covidowych we Wrocławiu, ale śmiertelność wciąż wysoka

Konrad Bałajewicz
Konrad Bałajewicz
Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej we Wrocławiu
Szpital tymczasowy przy ul. Rakietowej we Wrocławiu Magdalena Pasiewicz / Polska Press
Udostępnij:
Lekarzy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu wciąż niepokoi utrzymująca się wysoka śmiertelność wśród osób chorych na COVID-19. Obecnie wynosi ona około 9 procent, chociaż pacjentów covidowych we wrocławskich szpitalach jest nieco mniej niż w poprzednich tygodniach.

Liczba pacjentów chorych na COVID-19 zmniejszyła się zarówno w szpitalu przy ul. Borowskiej, jak i w szpitalu tymczasowym przy ul. Rakietowej. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przebywa obecnie (stan na 12 stycznia 2022) 86 pacjentów (w tym 8 pediatrycznych), z czego 14 jest podłączonych do respiratora - na szczęście nie ma wśród nich dzieci. Natomiast w szpitalu tymczasowym zajętych jest 70 łóżek na 206 dostępnych. Przed Nowym Rokiem, 21 grudnia, na Rakietowej była to liczba dwa razy większa - zajęte były 153 miejsca covidowe.

Niestety, stan większości z chorych leczonych w tych szpitalach jest ciężki, wielu z nich nie udaje się uratować. Są to na ogół osoby starsze z chorobami współistniejącymi.

"Spośród tych, którzy zmarli, tylko jedna czwarta była zaszczepiona. To liczby, które mówią same za siebie" - podkreśla rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prof. Piotr Ponikowski.

Lekarze odnoszą się też do rekordowej liczby zgonów w Polsce. Alarmują, że to m. in. efekt zaniechania leczenia chorób przewlekłych i apelują, aby nie czekać na zaostrzenie choroby. "Leczymy nie tylko COVID-19" - przypominają.

"Pacjenci zgłaszają się bardzo późno. Mówię to jako kardiolog, ale nie tylko. To są pacjenci kardiologiczni, onkologiczni, cierpiący na schorzenia przewlekłe. Apelujemy do nich, żeby nie czekali na zaostrzenie choroby, nie zaniedbywali regularnych badań, nie odkładali na późnej zaplanowanych wizyt i zabiegów. Takie podejście skutkuje dramatem. W 2021 r. zmarło w Polsce ponad pół miliona osób. To są liczby nienotowane od wielu lat, bardzo niepokojące, bo za te zgony nie odpowiada tylko COVID-19" - mówi prof. Piotr Ponikowski.

Analiza przeprowadzona na SOR-ze w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym wyraźnie wskazuje na pogłębiające się zjawisko zaniedbywania własnego zdrowia.

"Na naszym SOR zjawia się coraz więcej pacjentów w coraz bardziej zaawansowanych stanach chorobowych" - potwierdza Barbara Korzeniowska, dyrektor ds. lecznictwa otwartego USK. - "Pacjenci w Polsce nie przestali chorować na inne schorzenia z powodu pandemii, tak samo wymagają ratowania życia i zdrowia. Przypominamy, że wciąż leczymy pacjentów niezakażonych koronawirusem, szpital pozostaje nadal miejscem, w którym służy się wszystkim chorym".

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu cały czas pracuje normalnie. Dowodem na to ma być pierwsza w tym roku transplantacja serca w Polsce, którą przeprowadzili 4 stycznia 2022 r. kardiochirurdzy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

"Jeśli tak trudne procedury, związane z immunosupresją, są realizowane, to znaczy, że z epidemiologicznego punktu widzenia sytuacja w naszym szpitalu jest stabilna" - ocenia naczelny epidemiolog USK, dr hab. Jarosław Drobnik.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
przyjeżdża karetka do chorego na covid ,eee panie nic panu nie jest ,na drugi dzień też przyjeżdża o panie czemu tak późno pan dzwoni ,to już wiadomo dlaczego u nas taka śmiertelność
T
Tyle w temacie
A Najlepsi trafią na czarną planszę TVN :)
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie