Rok zawieszenia Drabika. Gollob: Maksym nie zrobił nic wielkiego, nie stosował twardego dopingu

Dawid Foltyniewicz
Szymon Starnawski
Saga związana z ukaraniem Maksyma Drabika za złamanie przepisów antydopingowych zakończona. Żużlowiec, który w ostatnich latach występował w barwach Betardu Sparty Wrocław, został zawieszony przez Polską Agencję Antydopingową na rok. – Myślę, że rok zawieszenia to sprawiedliwy werdykt. Maksym nie zrobił przecież nic wielkiego, nie stosował twardego dopingu, a bardziej to było niedopatrzenie lekarza niż wina zawodnika – mówi Tomasz Gollob.

Przypomnijmy – przed finałem PGE Ekstraligi z Fogo Unią Leszno w sezonie 2019 Drabik przyjął wlewkę witaminową o objętości 500 ml (przepisy antydopingowe dopuszczają 100 ml). Zabieg został zaordynowany przez klubowego lekarza Betardu Sparty, Bartosza Badeńskiego. Podczas rozprawy sam zawodnik i broniący go mecenas Łukasz Klimczyk wyjaśniali, że było to wymuszone przez zły stan zdrowia zawodnika.

Kiedy 22-latkowi postawiono zarzut, zaczął się on ubiegać o przyznanie wstecznego TUE, czyli wyłączenia w celach terapeutycznych. Ostatecznie Drabikowi ta sztuka się nie udała, dlatego POLADA miała po swojej stronie narzędzia, aby go ukarać. Rozprawa przed Panelem Dyscyplinarnym zakończyła się 25 stycznia, a we wtorek wychowanek Włókniarza Częstochowa usłyszał wyrok. Jego zawieszenie w prawach zawodnika potrwa rok. Warto jednak zaznaczyć, że Drabik okres karencji rozpoczął już wcześniej – 30 października 2020 roku. Oznacza to, że w sezonie 2021 nie będzie mógł uczestniczyć w żadnych żużlowych zawodach.

Czy sympatycy dwukrotnego indywidualnego mistrza świata juniorów powinni cieszyć się z takiego wyroku? POLADA wnioskowała o maksymalny wyrok w przypadku opisywanego przewinienia (cztery lata), dlatego wydaje się, że tak. Zawieszenie „Torresa” rozpoczęło się tuż przed startem okienka transferowego po sezonie 2020. Drabik nie jest więc obecnie związany kontraktem z jakimkolwiek klubem. Od 1 listopada 2021 roku będzie jednak ponownie upoważniony do podpisywania umów.

– Myślę, że rok zawieszenia to sprawiedliwy werdykt. Maksym nie zrobił przecież nic wielkiego, nie stosował twardego dopingu, a bardziej to było niedopatrzenie lekarza niż wina zawodnika. Niektórzy spekulowali, że może zostać zdyskwalifikowany aż na cztery lata, więc rok to nie jest dużo, choć na pewno Drabik i tego chciałby uniknąć. Ten młody człowiek i tak sporo już przeżył, bowiem sprawa ciągnęła się zdecydowanie za długo i zbyt dużo problemów na niego spadło – powiedział na łamach portalu WP Sportowe Fakty Tomasz Gollob, indywidualny mistrz świata z 2010 roku.

Co zawieszenie Drabika oznacza natomiast dla Betardu Sparty? Trener Dariusz Śledź przynajmniej na sezon 2021 traci bardzo wartościowego zawodnika, który w ostatnich latach pokazywał, że dysponuje nie mniejszym potencjałem niż liderzy zespołu – Tai Woffinden i Maciej Janowski. 22-latek w ostatnich latach zdołał przyzwyczaić wrocławskich kibiców do błyskotliwej jazdy i dobrych wyników. Rok 2020 nie był jednak dla niego zbyt udany. Zanotował sporo przeciętnych występów, a pod koniec sezonu zgłosił sztabowi szkoleniowemu WTS-u, że chce odpocząć od żużla.

„Wierzymy w jak najszybszy powrót Maksyma na żużlowe tory. Liczymy, że będzie rozwijał swój wielki talent, cieszył nas swoją jazdą i osiąganymi wynikami sportowymi” – można przeczytać na stronie internetowej Betardu Sparty. Troszcząc się o przyszłość polskiego żużla, warto wierzyć w to samo, co wrocławski klub.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Racja, Maksym masz talent, nie rezygnuj

Dodaj ogłoszenie