Piłka nożna: Gol Tomasza Kupisza podciął skrzydła lubinianom

Paweł Kucharski
Udostępnij:
Kibice Zagłębia mogli mieć spore obawy przed tym spotkaniem. Jagiellończycy zajmowali przecież pierwsze miejsce w tabeli po sześciu kolejkach ekstraklasy, a na własnym boisku byli w stanie pokonać już takie zespoły, jak Wisła Kraków, Lech Poznań czy PGE GKS Bełchatów.

Dla porównania, lubinianie we wcześniejszych trzech spotkaniach na obcym terenie potrafili strzelić tylko dwie bramki i zdobyć jeden punkt. Niepokój mógł być tym większy, że w meczowej osiemnastce gospodarzy znalazł się Kamil Grosicki. Reprezentant Polski, który w ostatnim czasie zmagał się z kontuzją stawu skokowym, zasiadł na ławce rezerwowych, a trener Michał Probierz desygnował go do walki od początku drugiej połowy. Jak się później okazało, popularny Grosik był kluczową postacią dla losów tego spotkania.

Tak jak się można było tego spodziewać, do wyjściowego składu Miedziowych powrócił Grzegorz Bartczak. Popularny Baczo, który wyleczył już drobny uraz kolana, zastąpił Bartosza Rymaniaka. To niejedyne zmiany w podstawowej jedenastce lubinian w porównaniu z wyjazdowym meczem Pucharu Polski z Widzewem Łódź. Wojciech Kędziora i Mouhmadou Traore tym razem zasiedli na ławce rezerwowych, a trener Marek Bajor postawił na Arkadiusza Woźniaka i Łukasza Hanzela.

Początek meczu pokazał, że nie taka straszna ta Jaga, jak ją malują. Lubinianie od pierwszej minuty gry postawili silny opór faworyzowanym gospodarzom. Co najważniejsze, byli znakomicie zorganizowani w grze destrukcyjnej. W zarodku dusili ofensywne zapędy gospodarzy, a z przewagi pozycyjnej białostoczan praktycznie nic nie wynikało. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał na bramkę Zagłębia Jagiellonia oddała dopiero po ponad półgodzinie gry. Uderzał Hermes, ale piłkę bez trudu wyłapał Bojan Isailović. Kilka minut wcześniej po ładnej akcji Miedziowych futbolówkę do bramki Jagi wpakował Arkadiusz Woźniak, tyle tylko, że sędzia główny spotkania odgwizdał spalonego.

Dramat lubinian rozpoczął się w 72 minucie. Wtedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Costa Nhamoinesu. Na efekty gry w przewadze swojego zespołu kibice w Białymstoku nie musieli długo czekać. Sześć minut po zejściu z boiska Nhamoinesu gospodarze wyprowadzili zabójczą kontrę. Znakomitym długim podaniem z własnej połowy do Grosika popisał się Tomasz Kupisz. W momencie gdy reprezentant Polski przyjmował piłkę, obrońcy Zagłębia, po nieudanej próbie pułapki ofsajdowej, byli kilka metrów za nim. Isailović był bez szans i zrobiło się 1:0.

Lubinianie nie mogli pogodzić się z decyzją arbitrów i pełni złości próbowali reklamować spalonego. Niestety, na nic to się zdało. Pan Marcin Szulc był nieugięty. - Z boiska wyglądało to tak, że spalony był ewidentny. Niestety, ta sytuacja, jak i czerwona kartka dla Costy, były kluczowymi momentami spotkania. One przesądziły o naszej porażce - mówił pomocnik Miedziowych Mateusz Bartczak.
W 82 minucie trener Michał Probierz dokonał dwóch kolejnych zmian w swoim zespole. Na boisku zameldowali się Przemysław Trytko oraz Franck Essomba, który zaliczył prawdziwe wejście smoka. W swojej pierwszej akcji Kameruńczyk ograł pięciu zawodników Zagłębia, wyłożył piłkę do Tomasza Kupisza, a ten precyzyjnym strzałem po raz drugi w tym meczu zmusił do kapitulacji serbskiego bramkarza lubinian. Dodajmy, że dla 23-letniego Essomby był to inauguracyjny występ w ekstraklasie.

Ten gol podciął skrzydła lubinianom, choć w samej końcówce stać ich było na jeszcze jeden groźny atak. Zza pola karnego strzelał Dawid Plizga, ale świetną interwencją popisał się bramkarz Grzegorz Sandomierski. W ostatnich sekundach rozmiary zwycięstwa Jagiellonii mógł podwyższyć Grosicki, ale w sytuacji sam na sam z Isailoviciem zbyt długo zwlekał ze strzałem. To nie zepsuło dobrych nastrojów w Białymstoku, tym bardziej że po dwóch dniach nieobecności na pierwszym miejscu podopieczni trenera Michała Probierza powrócili na fotel lidera ekstraklasy.

Lubinianie na pewno nie mogą się wstydzić swojej postawy w tym meczu. Przez większość spotkania byli równorzędnym rywalem dla Jagiellonii, o której mówi się, że gra najładniejszy futbol w ekstraklasie. Niestety, za sam styl punktów się nie przyznaje. A tych Miedziowi mają tylko siedem i zajmują 14. miejsce w tabeli.

- Tu nie ma co podsumowywać. Gratuluję Michałowi Probierzowi wygranego meczu. Gratuluję pierwszego miejsca w tabeli i życzę powodzenia w kolejnych spotkaniach - powiedział na konferencji prasowej trener Michał Bajor. W następnej kolejce jego podopieczni zmierzą się na Dialog Arenie w Lubinie z Cracovią (sobota, 2 października, godz. 17).

Jagiellonia Białystok - Zagłębie Lubin 2:0 (0:0)
Bramki: Grosicki (78), Kupisz (84)
Widzów: 6 000
Sędziował: Marcin Szulc (Warszawa).
Jagiellonia: Sandomierski - Norambuena, Skerla, Cionek, Lato - Makuszewski (46 Grosicki), Kascelan, HermesI, Grzyb (83 TrytkoI), Kupisz - Frankowski (82 Essomba).

Zagłębie: Isailović - G. Bartczak, Horvath, Reina (86 Rymaniak), NhamoinesuIII - KocotI, M. Bartczak, Wilczek (76 Ekwueme), Hanzel - Plizga, Woźniak (82 Kędziora).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bufet
Nie masz racji ani Ty next, ani Paweł Kucharski, ani również ja (też się pomyliłem - przyznaję).
Piłkę po strzale Plizgi do siatki skierował Wilczek.
Co nie zmienia faktu, że w tekście jest błąd.
Polecam obejrzenie powtórek.
n
next
uderzał plizga, a piłka odbiła się od woźniaka i wpadła do siatki
b
bufet
O proszę nareszcie reakcja :) Mega babol w tytule zmieniony... drugi nie :) podpowiem - piłkę do bramki Jagiellonii wpakował Plizga a nie Woźniak....
Mój wcześniejszy komentarz oczywiście usunięty - czyżby wstyd, że ktoś wytyka kolejne! bzdury?
Człowiek uczy się na błędach - sztuką jest się do nich przyznac....
PS. Kto to jest NhamoinesuIII (trzeci? :) jakiś król) i KocotI (dopiero pierwszy?)
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie