18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Piekarnie upadają, jemy "pompowane bułki". Gdzie najlepszy chleb we Wrocławiu? (GŁOSUJ)

Agata Wojciechowska
We Wrocławiu zbankrutowało od 2000 roku co najmniej 16 piekarni. Pozostali z bochenkami z hipermarketu wygrywają jakością. Małe osiedlowe zakłady zabijają... przepisy unijne

Polacy jedzą coraz mniej chleba. Jeszcze w 2000 roku miesięcznie na osobę zjadaliśmy 6,6 kilograma pieczywa. W 2012 liczba ta spadła do 4,35 kilograma. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej ocenia, że w zeszłym roku statystyczny Polak zjadł 52 kilogramy chleba i bułek. A jeszcze w 2008 roku było to 61 kilogramów. Rynek zalewa tanie pieczywo z hipermarketów, a co za tym idzie, znalezienie małej dobrej osiedlowej piekarni graniczy niemal z cudem.

GDZIE NAJLEPSZY CHLEB WE WROCŁAWIU? - GŁOSUJ W PLEBISCYCIE, DODAJ SWOJĄ PIEKARNIĘ!
Najsłynniejsza zamknięta piekarnia we Wrocławiu to Mamut. Nie kupimy już chleba ani bułek tej firmy. W miejscu dawnych zakładów przy ul. Sienkiewicza zaplanowano hotel i apartamenty.

Jednak bankructwo zagląda przede wszystkim do małych piekarni. Z danych Dolnośląskiego Cechu Piekarzy i Cukierników wynika, że od 2002 roku z mapy Wrocławia zniknęło co najmniej 16 zakładów. Może ich być znacznie więcej, gdyż nie wszystkie były zrzeszone w związku rzemieślników. Wśród tych zamkniętych już na cztery spusty znalazły się na przykład piekarnie: Łoziński Wiesław, Adam przy ul. Barlickiego 15, Grzelak Roman i Agnieszka przy ul. Roosevelta 14, Zwierzchowski Bogdan i Terka Zdzisław przy ul. Czajkowskiego 82 czy Piotrowski Marian przy Kleczkowskiej 30/32. Z kolei słynna piekarnia Kubiak przy ul. Tęczowej jest w upadłości.

Są jednak i takie piekarnie, które wygrywają przede wszystkim jakością, a wrocławianie na zakupy zjeżdżają się z całego miasta. I stoją po bochenek nawet pół godziny.

CHLEB WYTRZYMUJE NAWET 6 DNI - JAKIM CUDEM? - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Chleby wytrzymują do sześciu dni
Jedną z tradycyjnych wrocławskich piekarni jest zakład prowadzony przez ojca i syna przy ul. Barlickiego we Wrocławiu. - Pieczemy cztery gatunki chleba: pszenno-żytni w typie baltonowskim, razowy na naturalnej mące i zakwasie oraz żytni z kminkiem lub czarnuszką - wyjaśnia właściciel Jerzy Żelezny. - Stawiamy przede wszystkim na jakość. Kto spróbuje naszego chleba, będzie po niego wracał - dodaje.

Chleb z tej piekarni pozostaje dobry aż przez sześć dni. Właściciel sam to sprawdził podczas podróży. Jaki jest więc jego sekret?

- Przede wszystkim chleb wypiekamy w piecu szamotowym, a nie blaszanym. Takie piece stosowano na wsiach. Jest on o tyle niezwykły, że jego ściany przechodzą spaloną mąką, dzięki czemu chleb z niego pachnie smakowicie - tłumaczy właściciel. - W blaszanych piecach chleby w większości się gotują, a nie pieką. W skład naszego chleba wchodzi prowadzony przez nas zakwas, do którego dodajemy odpowiednią ilość wody i idealną temperaturę podczas całego procesu pieczenia chleba.

Piekarnia dysponuje jeszcze przedwojennymi recepturami na chleby. Niestety, na razie nie kupimy ich, gdyż na zrobienie ich brakuje... czasu. Przepisów pilnie strzeże żona właściciela. Być może kiedyś uda się je wprowadzić.

- Dziennie pieczemy około 300 chlebów w trzech partiach po 100 bochenków - mówi Jerzy Żelezny. - Najwięcej klientów mamy rano i po pracy. Do 17 sprzedajemy wszystkie. Dodatkowo w soboty wrocławianie przychodzą do nas i kupują dobry chleb do niedzielnego śniadania.

Jednak nie tylko mieszkańcy Wrocławia pokochali pieczywo rodziny Żeleznych. Przyjeżdżają po niego Niemcy i kupują nawet po 10 bochenków. Piekarnia została wyróżniona medalami, między innymi "Od Polonii z Monachium za dobre pieczywo".
- To miłe, gdy doceniony zostanie nasz trud - dodaje właściciel.

Pracę piekarze zaczynają już w środku nocy, bo o 3.30 dzwoni budzik. O 4 rano zjawiają się już w firmie, by posegregować składniki i sprawdzić zakwas. Pierwsze do pieca idą bułki i rogaliki, bo to o nie najczęściej pytają śpieszący do pracy czy na uczelnie. Po godz. 9 wypiekany jest pierwszy chleb pszenno-razowy. Później wychodzą gorące bochenki chleba razowego bez dodatków. Na końcu gotowy jest chleb razowy z kminkiem lub czarnuszką. Około południa piekarnia kończy piec bochenki na dany dzień.

ZE 100 WROCŁAWSKICH PIEKARNI ZOSTAŁA JUŻ TYLKO POŁOWA... - CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Cech próbuje reanimować piekarnie
Szczególnie we Wrocławiu Dolnośląski Cech Piekarzy i Cukierników obserwuje duży regres w przypadku małych osiedlowych piekarni. W ciągu ostatnich 17 lat ze 100 piekarni i cukierni zrzeszonych w związku została tylko połowa. Ale tylko niektóre z tych ocalałych mogą pochwalić się dobrą passą.

Kłopoty wynikają z konkurencji z pieczywem produkowanym masowo w hipermarketach czy dyskontach.
- Naszym zadaniem jest na początek uświadomienie wrocławianom, co jest zdrowe, a co mniej zdrowe - mówi Stanisław Kibało, starszy cechu. - Pieczywo jest artykułem spożywczym codziennego użytku, a więc bochenki nie mogą być... anonimowe. Musimy znać ich skład i sposób produkcji.

Dlatego też starszy cechu poleca pieczywo prozdrowotne z małych piekarni. Jeśli już chcemy kupić je ze sklepów sieciowych, powinniśmy dokładnie przyjrzeć się etykietkom, czy informacji przy ladzie.

- Doprowadziliśmy do tego, że teraz musi być napisane w sklepach, czy chleb pochodzi z głębokiego mrożenia - wyjaśnia Stanisław Kibało. Do niektórych większych sklepów bochenki przyjeżdżają w zamrażarkach już jako półprodukt, który tylko jest podgrzewany w ich piekarniach. Tradycyjni rzemieślnicy nazywają go produktem chlebopodobnym.

- Pieczywo z dużych marketów to w większości zmieszane woda, sól i drożdże - mówi starszy Dolnośląskiego Cechu Piekarzy i Cukierników. - W małych piekarniach nadal czeka się na odpowiednie ukiszenie mąki. Dzięki tej wielostopniowej produkcji, chleb jest łatwiej przez nas przyswajalny.

Stąd też cech chce zwiększyć popularność pieczywa żytniego albo przynajmniej pszennego z dodatkami na przykład otrębów. I upowszechniać stosowanie mąki pełnoziarnistej. Przy zachęcaniu wrocławian do zdrowego pieczywa, cech współpracuje z lekarzami i fundacjami, w tym z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi.

JAK UNIJNE PRZEPISY WYKAŃCZAJĄ NASZE PIEKARNIE? - WIĘCEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Małe piekarnie przegrywają nie tylko rywalizację z hipermarketami, lecz także przepisami unijnymi.

- Osiedlowe punkty najczęściej mieszczą się w starych kamienicach, w których nie ma niestety możliwości rozwoju - podkreśla Kibało. - Z powodu zmiany przepisów unijnych, mówiących na przykład, by przechowywać jajka w osobnych pomieszczeniach, muszą zakończyć swoją działalność.

Dolnośląski cech zwrócił się z prośbą między innymi do sanepidu o wydłużenie terminu dostosowania prawa polskiego do unijnego. Niestety, odmówiono im tej pomocy.

Kolejnym problemem jest brak następców. Przed kilku laty cech przyjmował około 300 adeptów. Teraz jest dobrze, gdy piekarzami chce zostać 20 osób rocznie, a cukiernikami - 40. I właściciele, osiągający wiek emerytalny, są zmuszeni zamykać swoje piekarnie.

Opinię niektórym zakładom psują przypadkowe osoby, które decydują się na otwarcie nowego interesu.
- W 1989 roku mieliśmy do czynienia z otwarciem zawodu piekarza i cukiernika - mówi Stanisław Kibało. - Zdarza się, że piekarnie prowadzi mechanik samochodowy. Może sobie dobrze radzić, o ile zatrudni fachowców. Bywa jednak tak, że taka wolna amerykanka nie służy ani nam, ani klientom.

Zamiast z piekarni to z piekarnika

Wśród wrocławian coraz popularniejsze jest pieczenie chleba w domu. To czasochłonne, ale daje satysfakcję.
Anna Martula jeszcze rok temu z Różanki jeździła po drodze do pracy po chleb do piekarni przy ul. św. Wincentego (boczna ul. Chrobrego). Później razem z mamą postanowiły piec go w domu.

- Chleb pieczemy w piekarniku gazowym - mówi wrocławianka. - Na domowe wypieki mama zdecydowała się, ponieważ chcemy wiedzieć, co jemy. W tych z piekarni, nawet najlepszych, bywają polepszacze, drożdże. Moja mama piecze na zakwasie. Jej ulubionym wypiekiem jest chleb pszenno--żytni, taki najzwyklejszy, bez żadnych ziaren. Anna Martula wskazuje także na jeszcze jedną zaletę: oszczędność. - Po podliczeniu kosztów bochenek kilogramowy wychodzi w cenie maksymalnej około złoty pięćdziesiąt - dodaje. - Jedynym mankamentem samodzielnego pieczenia chleba na zakwasie jest to, że trzeba cały dzień ustawić pod tym kątem.

NIE SMAUJE CI BUŁKA Z MARKETU - UPIECZ SOBIE SWÓJ CHLEB - WIĘCEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Pieczenie własnego chleba jest popularne szczególnie wśród wegetarian czy wegan (weganie rezygnują ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego w swojej diecie: nie tylko mięsa, ale także i mleka, serów, jajek czy miodów).
- Interesuję się różnymi dietami oraz zdrowym odżywianiem, dlatego zdecydowałam się na "świadome odżywianie" - mówi Magda Gawrońska, wrocławianka i weganka. - Czytałam wiele informacji na temat chlebów, nawet tych z wyższej półki. Niestety, okazuje się, że coś, co teoretycznie powinno być zdrowe, wcale takie nie jest. Nie będę się zagłębiać w bardziej szczegółowe informacje, bo każdy, o ile chce, do takich może dotrzeć - dodaje.

Chleb zaczęła piec w specjalnej maszynie. Na początku uczyła się go robić na drożdżach, ale i tak był smaczniejszy od sklepowego. Później wrocławianka zdobyła zakwas. Trochę czasu upłynę-ło, zanim doszła do wprawy, ale jak twierdzi, nie należy się zniechęcać.

Ile czasu spędza nad przygotowaniem chleba? Najpierw wrzuca wszystkie potrzebne składniki do maszyny i nastawia na 15-minutowy tryb mieszania. Po tym czasie przelewa ciasto do foremki i układa je w wyłączonym piekarniku. To czas na leżakowanie.

- Po 10 godzinach od wstawienia włączam piekarnik i w półtorej godziny mam gotowy chleb - dodaje Magda Gawrońska.
Jej zdaniem taki chleb ma mnóstwo zalet. Syci o wiele bardziej niż "nadmuchane" bułeczki. Ma niesamowity smak. No i daje ogromną satysfakcję, że zrobiło się go samemu.

- Ważny jest także wybór mąki - tłumaczy wrocławianka. - Niestety, te najtańsze nie są najlepsze. Używam tylko mąk z ekologicznych upraw. Mój ulubiony chleb to żytnio-orkiszowy z dodatkiem słonecznika i siemienia lnianego. Niestety mąka orkiszowa jest dość droga, dlatego piekę go raz na jakiś czas. Ze względów finansowych najczęściej jem więc swój chleb pszenno-żytni. Choć zdaję sobie sprawę, że pszenica nie należy do najzdrowszych zbóż - dodaje.
Smakowaliśmy chleb pani Magdy. Rzeczywiście, jest wyśmienity!

Wideo

Komentarze 201

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
A
Dobry chleb można kupić w Urazie 25km od Wrocławia, codziennie o 19 można kupić ciepły prosto z pieca. Smakuje jak chleb a nie papier i długo może leżeć a z czasem schnie a nie pleśnieje.. no i cena jest ludzka 2,80 za zwykły chlebek.
d
dobry chleb
Ja kupuje bardzo dobre pieczywo w Rozanej na oltaszynie - pare metrow od domu :) swiezo, bez dodatkow chemii... Po prostu smacznie
T
Tomaszek
EPI
T
Tomaszek
Piekarnia Kubiak upadła bo właściciel to oszust i złodziej.
a
andrzej taksówkarz
dobry chleb robi piekarnia właściciel Sekuna wrocław Jagielończyka 1
K
Kasiek
Na Placu Bema "od zawsze" znajduje się nietypowa na dzisiejsze czasy piekarnia. To nie jest miejsce dla niemających czasu, tam można trafić na niezłą kolejkę jak za czasów PRL-u. Tam bochen chleba sprzedawca/piekarz zawija w biały papier a potem chowa się go do lnianej torby. W piekarni nie dostaniesz torby foliowej i na oczach piekarza nie schowasz chleba do takowej przywiezionej ze sobą, bo Cię zwyczajnie zrypie. "Poprosiłam jeszcze o reklamówkę, jednak tutaj Pan mnie poprawił "nie mamy reklamówek, towar sam się reklamuje". Przeglądnęłam wpisy pod artykułem, niektóre są żenujące. Nie mamy poczucia humoru, nie mamy czasu, nie lubimy rozmawiać z ludźmi, napuszeni jesteśmy jak pawie i przede wszystkim nie mamy ździebełka dystansu do siebie. A ja polecam ich chlebek, podziwiam ginące rzemiosło i zawsze wypatruję tego "niemiłego, niekulturalnego zarozumialca", jak o nim piszą inni, bo on jest najlepszym dodatkiem do tego chleba. Rozmowa krótka, inteligentna, lekko zadziorna, trzeba tylko zostawić w domu księciunia, bo inaczej rozmowa nie bawi.
m
mia
Czy ktoś wie, gdzie można kupić chleb z Opolskiej, prócz punktu firmowego i hali Gaj?
T
Tomaszek
KAWAŁ ZŁODZIEJA. OSZUKAŁ KUPĘ PRACOWNIKÓW I DOSTAWCÓW. JEGO POMOCNICY : KINIA MACIUŚ KSIĘGOWA
S
Smakosz chleba
Ciagle słychać o chlebie z Bema no i te dłuuuugie kolejki... Mimo, że chleb kupuję wiernie w innej piekarnii, to postanowiłam sprawdzić to cudo. Kupiłam mazowiecki i "żyto", jak to powiedział sprzedawca. Jako klient, poczułam sie trochę łyso. Pan wie najlepiej, zna sie najlepiej. Nic nie podlega dyskusji. Po cóż Pani zadaje pytania, skoro kolejki mówią wszystko! Nie ma nad czym dyskutować. Dla mnie to, co zaprezentował to brak wiedzy o technologii chleba lub nie wchodzi w temat, bo nie ma sie cz chwalić oraz marketing dla frajerów i cwaniactwo. A co do chleba: mazowiecki taki sobie, a "żyto" - guma i puch zmieszane razem. Z 6 cm wysokości przy nacisku zrobiło sie 2:(. Z naturalnym chlebem tak sie nie dzieje. Ja kupuje chleb w starej pokoleniowej piekarni na Rydgiera (na rogu na przeciw policji). Chleb niesamowity i obsługa serdeczna i bez kłamliwego marketingu.
s
swojo
Znajomi przyjechali z Anglii , twierdza że tam nie daja chemii do pieczywa bo nikt by nie kupił. Na naszych chlebach powinni naklejki zostawiać z wykazem użytych środków
m
marcin d 601238640
Za pensje 3tys zl ...slaskie okolice Czestochowy i nietylko Dojezdzam...Zapewniam sumienosc pracowitos alkohol okazyjnie dzien wolny od pracy czyli liked.
m
marcin d 601238640
Piekarz lat 32slaskie szukam dobrze platnej pracy i stalej zmianowej lub w dobrych godzinach piecowy ciastowy ....stan zonaty ...
~iXi
Ale kto wykańcza ten rynek? Bezmyślni ludzie, którzy kupują to, co najtańsze. Nie patrzą na etykiety, byle tylko napchać kałdun. Wystarczy popatrzeć na grube dzieci i ich grubych rodziców oraz grubych emerytów. Nie zawsze to co zdrowe jest drogie, ale ludzie nie patrzą na to, co kupują. Ja chętnie jadłabym taki świeży chlebek, ale na moim osiedlu Biedronka (a właściwie emeryci) wykończyli wszystkie spożywczaki. Piekarni też nie uświadczysz.
p
pawel
mam takie samo doświadczenie. dwa razy kupowalismy tam chleb razowy i po pierwsze strasznie sie kruszyl a po drugie w srodku byly miejsca czesciowo puste. nie wiem skad te pozytywne opinie
o
ok
Sprawiedliwości stało się zadość w końcu... ileż można było żerować na ludziach! Wyzysk za marne grosze nigdy tam nie było dobrze to znaczy rudy szefuniu tylko nabijał sobie kieszenie kasą a wszystkich traktował z góry....
Dodaj ogłoszenie