Marszałek Dolnego Śląska: Nie odpowiadają mi szare eminencje

Arkadiusz Franas
Arkadiusz Franas
Cezary Przybylski
Cezary Przybylski Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
- Nasza scena polityczna ma skłonności do mocnego podziału na dwa obozy – za PiS-em lub antyPiS. Nikomu to nie przynosi korzyści, bo wyborcy w większości tak nie postrzegają rzeczywistości - mówi marszałek Dolnego Śląska Cezary Przybylski. Rozmawia z nim Arkadiusz Franas.

Kto jest marszałkiem województwa wiemy niezmiennie od 7 lat, ale jaka koalicja teraz rządzi naszym regionem?
Nic się nie zmieniło. Nadal jest to koalicja Bezpartyjni i Samorządowcy oraz Prawo i Sprawiedliwość. Przecież próby odwołania przewodniczącego sejmiku się nie powiodły, mimo nawet braku dwóch radnych z PiS, którzy się rozchorowali. To tym bardziej pokazuje, że koalicja ta ma się dobrze, a opozycja, głównie w postaci Platformy Obywatelskiej, ewidentnie nie ma argumentów, by dokonać jakichkolwiek zmian. Nawet przy sprzyjających dla nich okolicznościach.

Może nazbyt ufam matematyce, ale przecież w 36-osobowym sejmiku ta koalicja ma 17 głosów, więc...
Rachunki w polityce nie zawsze są takie oczywiste. Myślę, że na miejscu Platformy Obywatelskiej, która już przed głosowaniem odtrąbiła sukces i cały czas nie widzi, że ponosi porażkę za porażką, dokładnie policzyłbym głosy po ich stronie. Niech najpierw tam dokładnie sprawdzą co mają. Bo jak spojrzeć na wynik wspomnianego głosowania, to widać ewidentnie, że za pozostaniem przewodniczącego głosowali nie tylko ci, których oficjalnie zalicza się do koalicji rządzącej.
Powód? Widać go od dawna. Jest po prostu duże niezadowolenie z działalności Platformy Obywatelskiej i to powoduje, że wielu niegdyś zwolenników tej partii jest już zmęczonych ich ciągłym narzekaniem i szukają innych rozwiązań. Dotyczy to nie tylko zwolenników, ale i działaczy PO. Proszę zobaczyć na przykład na to, co się niedawno stało we wrocławskiej radzie miasta, gdzie odwołano z przewodniczącego tego gremium Jarosława Charłampowicza, który jest ikoną platformianej grupy związanej z Grzegorzem Schetyną. A jednocześnie ikoną metod, które nigdy mi się nie podobały i kilka lat temu spowodowały, że Grzegorz Schetyna stracił władzę w dolnośląskiej PO. A mimo tego odwołania Platforma Obywatelska odtrąbiła sukces. Moim zdaniem rzecz niespotykana, aby z ewidentnej klęski próbować zrobić sukces.

Do tych metod i samej PO jeszcze wrócimy, ale zajmijmy się jeszcze przez chwilę koalicją, a właściwie Bezpartyjnymi Samorządowcami. Czy po kilku tygodniach ma Pan już wyrobioną opinię, dlaczego doszło do rozłamu w waszej formacji?
Myślę, że my zawsze się mocno różniliśmy w podejściu do wielu kwestii, ale potrafiliśmy o tym rozmawiać i umieliśmy wypracowywać kompromisowe rozwiązania. Bezwzględnie też zawsze byłem zwolennikiem, aby wszelkie decyzje zapadały w ciałach statutowych, a nie w jakichś gremiach nieformalnych. Nie odpowiadały mi przeróżne szare eminencje, które za nic nie odpowiadały, a chciały tylko realizować jakieś swoje partykularne cele. I dopóki wszystkim zależało na skutecznej realizacji planów ważnych dla Dolnego Śląska, to było dobrze. Ale wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały, że nie wszystkim na tym zależało. Dlatego zmieniliśmy szefa klubu, odwołując z tej funkcji Dariusza Stasiaka, a wszystko, co było potem, to już efekt tej zmiany, która byłemu szefowi się nie spodobała, bo nie mógł się pogodzić ze stratą swoich wpływów.

Podczas tego rozłamu czy też, jak chcą niektórzy - puczu, padła na przykład kwestia większego zaangażowania zarządu województwa w inwestycje kolejowe wokół Lubina niż w linię do Srebrnej Góry. To prawda?
I to są właśnie takie metody działania, które mają wprowadzać ludzi w błąd. Po pierwsze trzeba pamiętać, że takie inwestycje kolejowe, jak te wokół Lubina, to są zadania rządowe, a nie samorządu województwa. Natomiast mówiąc o rejonie Srebrnej Góry, trzeba pamiętać, że nasza pierwsza udana inwestycja w odtworzenie linii kolejowej była właśnie zlokalizowana w subregionie wałbrzyskim, czyli linia Bielawa-Dzierżoniów. A najciekawsze jest to, że to całe zamieszanie, gdy próbowano zaszachować koalicję i mnie, działo się w momencie negocjacji Regionalnego Programu Operacyjnego. Każdy twierdzi, że bardzo troszczy się o dobro Dolnego Śląska, ale to dobro w praktyce schodzi na plan dalszy, bo dla niektórych ważniejsze są ich osobiste priorytety. Nie o takich korzyściach mówiliśmy tworząc naszą koalicję. Moim zadaniem jest, aby nasz region, który jest w fazie przejściowej, a rozwijamy się w niezłym tempie, za kilka lat stał się regionem bogatym. I ja chcę współpracować z tymi, którzy mają też taki cel.

A nie ma Pan podejrzeń, że ten rozpad Bezpartyjnych Samorządowców czy też pucz zadział się z inspiracji PO, która za wszelką chce zmienić koalicję rządzącą na Dolnym Śląsku?
Nigdy nie byłem zwolennikiem teorii spiskowych, ale wygląda na to, że oni już nie mają siły, aby podjąć jakiekolwiek działania umożliwiające stworzenie czegokolwiek. Pytanie, czy Platforma de facto jeszcze istnieje? Dla mnie zupełnie niezrozumiałe jest zwinięcie sztandarów we wrocławskiej radzie miejskiej. Tam przecież nie ma już klubu PO. W mieście, które zawsze było uważane za bastion Platformy, Platformy Obywatelskiej nie ma. To dość znamienne. Powtarzam, nie wierzę w teorie spiskowe, ale wiem też, że przewodniczący klubu PO, a właściwie KO, wykorzysta każdy pretekst, by zrobić szum wokół siebie, wiedząc że i tak nie ma szans na sukces. I robi to ze szkodą dla naszego regionu, ale i swojego klubu, w którym zasiada kilku wartościowych polityków chcących pracować na rzecz Dolnego Śląska, a nie dla partykularnych korzyści kliku działaczy, którzy nigdy nie zrozumieją, że nie po to idzie się do samorządu.

A jak Pan, który przecież kiedyś był działaczem PO, ocenia to co teraz dzieje się w tej partii. Takiego kryzysu i zamieszania to tam chyba nigdy nie było.
Niektórzy czasami gdzieś odpływają i tracą kontakt z rzeczywistością, ale sztuką jest jak najszybciej wrócić na właściwe tory. Tam ten proces poszedł stanowczo za daleko. Gdy słucha się polityków Platformy, to człowiek odnosi wrażenie, że są najważniejszą i najmocniejszą partią polityczną w Polsce. A oni przecież już nawet stracili status lidera opozycji. Tylko, że nie dopuszczają tego do świadomości. I myślę, że to jest główny powód tej złej kondycji. W Polsce, w regionie. I ta filozofia Kalego. Cały czas nam zarzucają, że jak można tworzyć koalicję z PiS-em, a sami w poprzedniej kadencji, właśnie w porozumieniu z tą partią próbowali mnie odwołać. Najbliższy pracownik Schetyny siedział w gabinecie wojewody z PiS-u i stamtąd kierowali tą akcją, która zakończyła się niepowodzeniem. Oni mogli współpracować z PiS-em, byle tylko zdobyć stanowiska, my nie możemy zawrzeć takiej koalicji, choć robimy to po to, by skutecznie realizować dobry program dla Dolnego Śląska. Trudno to zrozumieć, ale wyborcy chyba wreszcie dostrzegli, że PO nie proponuje żadnego programu ani dla Polski, ani dla naszego regionu. Oni realizują program dobry dla siebie, a to już pachnie patologią polityczną. I właśnie to ostatnie nieudane głosowanie o odwołanie przewodniczącego sejmiku pokazuje, że coraz gorzej idzie im zarządzanie strukturami. Podstawą jest policzenie szabel, gdy podejmuje się takie działanie.

Ale w PO myśleli, że mają policzone…
Trzeba jeszcze pamiętać, że w ostatniej chwili zabrakło dwóch głosów w klubie PiS, bo radni się rozchorowali. Przewodniczący klub KO Marek Łapiński robi tylko dużo dymu i zamieszania wokół siebie. Często mam wrażenie, że choć obaj bierzemy udział w tych samych spotkaniach, to jego relacje powodują, iż się zastanawiam, czy ja też tam byłem. Przecież on nie tylko oszukuje ludzi, ale i samego siebie. I to jest ta chyba obecnie największa choroba PO.

Czy Grzegorz Schetyna, który po raz kolejny próbuje odzyskać władzę w partii, uratuje Platformę?
Nie ma szans. Od dawna wiadomo, że Grzegorz Schetyna najlepiej sprawdza się w drugiej linii. Jako lider nigdy nie osiągnął sukcesu. Nawet trudno mu to wychodziło na poziomie regionalnym. Poza tym chyba za dużo ludzi zraził do siebie, którzy w rezultacie sukcesywnie opuszczali szeregi PO.

Panie marszałku, czy po ostatnich zawirowaniach na dolnośląskiej scenie politycznej są osoby, z którymi już Pan sobie nie wyobraża współdziałania?
W polityce nigdy nie mówi się nigdy, ale są osoby, z którymi nie chciałbym się znaleźć na wspólnych listach wyborczych.

Z którymi?
Następne pytanie poproszę.

A koalicje? Z jakimi siłami mógłby Pan zbudować wspólne listy?
Z tymi, dla których najważniejszy jest samorząd. Powtarzam to jak mantrę, ale tak to widzę i jestem konsekwentny. Moim zdaniem Polska się tak dobrze od lat rozwija właśnie dzięki samorządom. I też takim samorządom, które potrafią dobrze współpracować z rządem. Na zasadach partnerskich. Brzmi jak truizm, ale dla wielu jest to trudne do zrozumienia.

Ale teraz samorząd to najpopularniejsze hasło w wielu partiach. I jak rozróżnić tych prawdziwych zwolenników samorządu od tych partyjnych, którzy traktują to tylko jako hasło polityczne?
Oczywiście łatwo nie jest. Wystarczy popatrzeć na to, co robi Rafał Trzaskowski. Z jednej strony jest we władzach PO, a z drugiej cały czas mówi o stworzeniu stowarzyszenia samorządowego. Musi się wreszcie zdecydować. Poza tym teraz nasza scena polityczna ma skłonności do mocnego podziału na dwa obozy – za PiS-em lub antyPiS. Nikomu to nie przynosi korzyści, bo wyborcy w większości tak nie postrzegają rzeczywistości. My jako Bezpartyjni też tak na to nie patrzymy, my uważamy, że współpracować można prawie z każdym, pod warunkiem, że korzystać z tego będą mieszkańcy regionu. I może to jest ten wyróżnik, który pokazuje, że dla kogoś ważne są korzyści lokalnych społeczności, a nie jakichś wyimaginowanych sił politycznych. A bycie ciągle „anty” nic dobrego nie wnosi. Na Dolnym Śląsku mamy wielu doświadczonych i dobrych samorządowców, którzy teraz może zbliżyli się do pewnych partii, ale wiem, że przed wyborami znowu wybiorą niezależność.

To tradycyjnie na koniec, kiedy te wybory będą? Wcześniej jak niektórzy o tym marzą?
Moim zdaniem w ustawowym terminie, czyli za ponad dwa lata.

Nie lekceważ migreny. To może być niebezpieczne!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
18 maja, 12:41, Gość:

Kolejne bla bla bla. Nie rozumiem tych wywiadów, przecież ten marszałek nie zrobił niczego sensownego dla Dolnego Śląska.

18 maja, 17:43, Gość:

oj mylisz się - porównaj co zostawiło PO/PSL a teraz ile zrobiono na Dolnym Śląsku. Widoczny skok w gospodarce, drogach, budownictwie

Hahahahaha, przestań brać człowieku.

G
Gość
18 maja, 12:41, Gość:

Kolejne bla bla bla. Nie rozumiem tych wywiadów, przecież ten marszałek nie zrobił niczego sensownego dla Dolnego Śląska.

oj mylisz się - porównaj co zostawiło PO/PSL a teraz ile zrobiono na Dolnym Śląsku. Widoczny skok w gospodarce, drogach, budownictwie

p
pa pa Franas
18 maja, 12:41, Gość:

Kolejne bla bla bla. Nie rozumiem tych wywiadów, przecież ten marszałek nie zrobił niczego sensownego dla Dolnego Śląska.

Kółko wzajemnej adoracji. Franas liczy, że "bezpartyjny" pisowiec po starej znajomości załatwi mu jakąś ciepłą posadkę (tzw. miękkie lądowanie), jak za kilka tygodni Areczek pożegna się czule z posadą naczelnego w lokalnym brukowcu.

Jak dla mnie, Franas i spółka powinni odpowiedzieć karnie (własnym majątkiem) za zniszczenie regionalnego dziennikarstwa, zdemoralizowanie współpracujących z brukowcem dziennikarzy oraz zredukowanie niegdyś popularnego choć prostego w formie i stylu dziennika do roli medium śmieciowego, miejscami zahaczającego o pato-dziennikarstwo, służącego wyłacznie do ordynarnego wyrabiania, nabijania klików na akord.

Wyjątkowo antypatyczny, oślizgły, fałszywy, plujący na etykę zawodową osobnik pozbawiony jakiegokolwiek kręgosłupa. Taka chorągiewka. Typek któremu żadne łajdactwo nie było obce. Doprawdy ciężko mi sobie wyobrazić, żeby PiS ulokował na stołku naczelnego/naczelnej kogoś bardziej odrażającego, niż (jeszcze) zarządzający tym ogłupiającym i bezwartościowym śmietnikiem.

Mam nadzieję, że po wygraniu przez opozycję wyborów (tych, czy następnych) i odzyskaniu mediów (w tym tych regionalnych), nikt z dotychczasowej ekipy współtworzących brukowiec 'wrocławska' nie wróci do pracy w tym medium.

Może po wywaleniu Franasa i jego [email protected]ów, z czasem uda się stworzyć (odtwożyć) regionalny, JAKOŚCIOWY miejski dziennik, którego wrocławianie nie będą musieli się każdego dnia wstydzić, a RPO nie będzie musiał wszczynać postępowań w sprawach o rasizm, ksenofobię, czy dyskryminację.

G
Gość

Kolejne bla bla bla. Nie rozumiem tych wywiadów, przecież ten marszałek nie zrobił niczego sensownego dla Dolnego Śląska.

a
antypis

No proszę jak się Areczek aktywował ładnie w stworzonym przez siebie brukowcu. Próbuje zapewnić sobie miękkie lądowanie. Nic z tego Areczku. Pożegnaj się ze stołeczkiem naczelnego.

bez najmniejszego żalu z naszej strony

Czytelnicy

G
Gość
18 maja, 09:10, Piotr:

https://www.petycjeonline.com/signatures.php?tunnus=stop-spalarni-wroclaw-dlugoleka-wisznia

Śmieć tym spamem gdzie indziej.

Do admina- gratuluję indolencji, wystarczy zablokować frazę.

Dodaj ogłoszenie