Jedni na Teatralnej odpoczywali, a inni bili tu rekordy świata

Jarosław Garbacz
Kompleks to unikat. W skali kraju nie ma porównania. Jeśli jednak nie doczeka się gruntownej przebudowy, lata świetności z czasów przedwojennych mogą już nigdy nie powrócić
Kompleks to unikat. W skali kraju nie ma porównania. Jeśli jednak nie doczeka się gruntownej przebudowy, lata świetności z czasów przedwojennych mogą już nigdy nie powrócić Fot. Paweł Relikowski
Ideą basenów przy ul. Teatralnej jest łączenie kultury fizycznej i umysłowej w otoczeniu sztuki. W swojej ponadstuletniej historii kompleks, wzorowany na rzymskich łaźniach, był świadkiem i miejscem wielu niezapomnianych wydarzeń. Tu pierwszy raz w historii Polak bił rekordy świata - pisze Jarosław Garbacz

Miejskie Zakłady Kąpielowe otwarto niemal dokładnie 113 lat temu. Pierwsi mieszkańcy ówczesnego Breslau z kompleksu zaczęli korzystać 14 lipca 1897 roku. Ale najważniejsze wydarzenie w historii tego obiektu miało miejsce pół wieku temu - to tutaj 19-letni Marek Petrusewicz 18 października 1953 roku pokonał stylem klasycznym dystans 100 metrów w czasie 1 minuty i 10,9 sekund. O jedną setną sekundy poprawił to osiągnięcie rok później. Do dziś po torach basenu nr 1, na których Petrusewicz - olimpijczyk z Helsinek i srebrny medalista mistrzostw Europy rozgrywanych w Turynie w 1954 roku - bił rekord, pływają wrocławianie.

- To było wielkie wydarzenie. Tym bardziej że trzy z czterech długości basenu spryciarz przepłynął pod wodą. Po jego wyczynach światowa federacja od razu zabroniła takiej praktyki - podkreśla wiceprezes Polskiego Związku Pływackiego Grzegorz Widanka. - Warto dodać, że nasz pływak rekord ustanowił w samotnej walce, teraz jest to możliwe tylko podczas imprez rangi mistrzowskiej, gdzie pływacy sami zmuszają się do zdwojonego wysiłku - uzupełnia Grzegorz Widanka.

Ślady pamięciDwa lata temu, 15 maja, przy ul. Teatralnej odsłonięto tablice pamiątkowe poświęcone wybitnym wrocławskim pływakom. Pierwsza podkreśla dokonania zmarłego w 1992 roku Marka Petrusewicza. Druga z tablic umieszczonych na elewacji budynku dotyczy przedwojennego pływaka Waltera Bathe.

Możemy na niej przeczytać: "Tutaj, na basenie przy ulicy Teatralnej, trenował wybitny wrocławski pływak, Walter Bathe. W 1910 r. ustanowił rekord świata w pływaniu stylem klasycznym na dystansie 100 metrów, osiągając wynik 1 minutę i 17,8 sekund. Na olimpiadzie w Sztokholmie w 1912 r. zdobył dwa złote medale na 200 i 400 m stylem klasycznym. Po zakończeniu kariery sportowej w 1930 r. pracował jako aptekarz we Wrocławiu".

W wodzie cały rok

Na pomysł budowy krytej pływalni wpadło Wrocławskie Towarzystwo Pływackie. Idea miała na celu propagowanie uprawiania sportów wodnych niezależnie od pogody i pory roku - dlatego też wzorem europejskich metropolii do funkcji sportowo-rekreacyjnej w kompleksie powstałym pod koniec XIX wieku dołączono zadania łaźni publicznych i leczniczych zakładów kąpielowych.

- Obiekt urzekał pięknem i nowoczesnością. Podkreślał prestiż miasta i był świadectwem jego cywilizacyjnego rozwoju i zamożności - mówi Katarzyna Hawrylak-Brzezowska, miejski konserwator zabytków.

Ale zanim kompleks przybrał obecny wygląd, przez kilkanaście lat ulegał przeobrażeniom. Od początku działała część południowo-zachodnia z obecnym basenem nr 1. Szybko okazało się, że przy rosnącym popycie na rekreację, jest za ciasny. W części południowo-wschodniej wyrosła więc charakterystyczna wieża, w której umieszczono basen nr 2. Na końcu dobudowano skrzydło północ-no-wschodnie, a w dwóch kondygnacjach od strony ul. Menniczej ulokowano dwie pływalnie - baseny nr 3 i 4.
Wizja pełna urody
Hale obiektu są połączone w całość. Wizją projektantów było nadanie poszczególnym budynkom cech wspólnych, przy zachowaniu odrębności każdego. Wnętrza zdobiły elementy rzeźbione z piaskowca, polichromowane witraże. Sklepienia przyozdobiono sztukaterią i kaflami ceramicznymi. Kameralny charakter nadały drewniane uzupełnienia. Wspólnym mianownikiem była architektura rzymskich łaźni - masywne sklepienia, arkadia, liczne kolumny. Dlatego główną ideą, jak w przypadku rzymskich term, było połączenie w jednym miejscu kultury fizycznej i umysłowej w otoczeniu sztuki.

- Ekskluzywne centrum spa działało tu już sto lat temu. Zaawansowane rozwiązania techniczne przy bogatej architekturze musiały robić wrażenie - zapewnia Katarzyna Hawrylak-Brzezowska.
Kąpiący się tu mieszkańcy mogli nie tylko zażywać cielesnych przyjemności, ale i rozwijać intelektualne możliwości. Mieściły się tu nawet czytelnie. Po kąpieli czas spędzano więc w kawiarniach, restauracjach, pokojach wypoczynkowych czy u fryzjera.

Tak charakterystyczny obiekt wydaje się jednak nieco zapomniany. Stoi w centrum Wrocławia, ale z dala od głównych traktów. Rzadko podziwiają go również przyjeżdżający do stolicy Dolnego Śląska turyści. Ale blask architektury doceniono w 1977 roku, gdy kompleks wpisano do ogólnopolskiego rejestru zabytków. A cztery lata temu na antresoli basenu nr 2 odsłonięto rzeźby autorstwa Stanisława Wysockiego, który stworzył także Powodziankę. Stylizowane postacie kobiet ozdabiają halę dawnego żeńskiego basenu (obecnego basenu nr 2), dobudowanego w 1909 roku do funkcjonującego już basenu dla mężczyzn (obecny basen nr 1).

Pływać każdy może
Dziś wrocławianie mają do dyspozycji trzy baseny. Niestety, żaden z nich nie jest pełnowymiarowy i nie ma 50 metrów. Najdłuższy jest o połowę krótszy - ma długość 25 metrów i głębokość od 115 cm do 295 cm. Mieści się na nim 5 torów. Dwa pozostałe mają po cztery tory i długość 20 metrów. Są też płytsze - mają od 80 i 85 cm do odpowiednio 270 i 220 cm głębokości. Dwa krótsze baseny są przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Centrum organizuje kursy nauki i doskonalenia pływania. Można się tu zrelaksować w fitness klubie, poprawić kondycję fizyczną i aktywnie wypoczywać, korzystając z ćwiczeń ruchowych w basenie oraz w sali gimnastycznej. Od niedawna w ofercie znajdują się też zajęcia fitness dla kobiet w ciąży i dzieci. W kompleksie działa siłownia i odnowa biologiczna oraz łaźnie. Relaksują kąpiele siarkowe, solankowe, perełkowe, bicze szkockie, a nawet kąpiele w mleku czy czekoladzie. Centrum organizuje imprezy okolicznościowe - spotkania integracyjne, wieczory panieńskie, kawalerskie, imieniny. W latach 90. organizowano sylwestrowe bale przebierańców.

Wydaje się jednak, że kompleks lata świetności ma już za sobą. Obiekt przeszedł modernizację, ale kosmetyczne zmiany bez gruntownej przebudowy nie przywrócą mu należytej pozycji na rekreacyjnej mapie Europy.

W poszukiwaniu inwestora
W 2008 roku głośno mówiło się o zainteresowaniu kupnem basenów przez Grażynę Kulczyk, byłą żonę najbogatszego Polaka Jana Kulczyka, która podbiła poznaniaków modernizacją starego browaru. Plany robiły wrażenie. Ale na przemianę zabytkowego kompleksu w ekskluzywne centrum spa z pod-ziemnymi pływalniami i basenami z podwójnym dnem musimy poczekać. Grażyna Kulczyk obiektu przy ulicy Teatralnej nie kupiła.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie