Chojnów: Policja bada sprawę kradzieży domu

Piotr Kanikowski
Mirosław Mileszko miał w Chojnowie domek. Został po nim pusty plac i parę cegieł
Mirosław Mileszko miał w Chojnowie domek. Został po nim pusty plac i parę cegieł Piotr Krzyżanowski
W lutym Mirosław Mileszko odkupił od Urzędu Miasta w Chojnowie działkę przy ul. Złotoryjskiej. Na środku stał poniemiecki, dwukondygnacyjny budynek z cegły. Był niewielki, pięć na pięć metrów w podstawie. Póki miasto nie wypowiedziało ludziom najmu, służył okolicznym mieszkańcom jako komórka.

Kiedy na początku lipca Mirosław Mileszko przyjechał wykosić trawę na działce, domek jeszcze stał. Ale gdy tydzień później złotoryjanin pojawił się tu znowu - już go nie było.
- Pusty plac został. Ani śladu po budynku - opowiada Mileszko. - W lipcu zgłosiłem na policji kradzież domu.

- Faktycznie, jest wszczęte takie dochodzenie - potwierdza nadkomisarz Sławomir Masojć, rzecznik prasowy legnickiej policji. - Mamy problem, jak to zdarzenie zakwalifikować, bo choć zgłoszono nam kradzież, dom z definicji jest nieruchomością i trudno go ukraść. Od policji dowiedzieliśmy się, że trop prowadzi do Chojnowskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Potwierdza to pani Maria, która po sąsiedzku uprawia ogródek.

- Przyjechali z administracji i w dwa dni rozebrali - opowiada. - Cegły załadowali na przyczepę. Zabrali. I tyle. ChZGKiM wcześniej administrował budynkami na działce sprzedanej Mirosławowi Mileszce. Urzędnicy przyznają ze skruchą, że rozbiórka to ich dzieło. Jak twierdzą, nastąpiła pomyłka: nie wiedzieli, że w lutym działka zmieniła właściciela. Sądzili, że wciąż odpowiadają za ten kawałek miasta.

Według ChZGKiM budynek był ruderą. Groził zawaleniem. Przyciągał pijaczków, którzy pili w nim tanie wina. W środku bawiły się dzieci, kręciła się młodzież. Słowem, domek stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców.
Jeszcze zanim urząd miasta sprzedał działkę Mileszce, ChZGKiM uzyskał dokumentację zezwalającą na rozbiórkę budynku. - Porządkujemy miasto, - wyjaśnia Edward Kośnik, dyrektor zakładu.
Przed przysłaniem ekipy rozbiórkowej na ul. Złotoryjską nikt nie pomyślał, by sprawdzić, czy nie zmienił się właściciel nieruchomości. Głupio wyszło.

- Budynek mam wpisany w akt notarialny, był naliczony od niego podatek - mówi Mirosław Mileszko. - Po tym, jak zniknął, musiałem robić korektę. Zgłaszając kradzież policjantom, Mirosław Mileszko wycenił swą stratę na 40 tys. zł. Potem o zdarzeniu poinformował jeszcze Prokuraturę Rejonową w Złotoryi. Od rozbiórki minęło dwa i pół miesiąca. - Wciąż czekam, aby ktoś z Zakładu Gospodarki Komunalnej się ze mną skontaktował, wyjaśnił, przeprosił - mówi złotoryjanin.

W Chojnowskim Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej też trwa wyczekiwanie. Urzędnicy liczą, że to Mirosław Mileszko w końcu zapuka do ich drzwi i będą mogli sprawę załatwić polubownie. Zadzwoniliby, ale nie mają do niego telefonu. Gruz z rozbiórki wciąż leży na terenie bazy ChZGKiM. Zakład jest gotów oddać go prawowitemu właścicielowi.

Legnicka policja ma wątpliwości, ale Polacy już wcześniej dowiedli, że ukraść można wszystko.
W kwietniu bieżącego roku policjanci z Puław zatrzymali sprawców kradzieży drogi zbudowanej z betonowych płyt. W marcu dwóch mężczyzn próbowało ukraść most w Elblągu. Sześć lat wcześniej trzech mieszkańców Zabrza wpadło podczas cięcia palnikami acetylenowymi innego mostu. Kolejny most (długość 200 m, waga 360 ton) został w 2004 roku odnaleziony w punkcie skupu złomu w Gdańsku. Dwóch mieszkańców Lublina rok temu ukradło z poligonu w Jagodnem cztery niesprawne czołgi, służące żołnierzom jako makiety do ćwiczeń.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Chojnowianin

Tylko w Chojnowie to możliwe. Przecież czy w ChZGKiM wiedzą w ogóle co mają. Całe nasze ChZGKiM. Panie dyrektorze jak wam do takich porządków to zacząć od siebie a nie kraść budynek własność prywatną.
Pełna kwalifikacja kodeksu karnego kradzież i tyle i ktoś beknie. Cała prawda wyszła o naszym przeżytku PRL-u . Sam jestem ciekaw i większość chojnowian o finale tej sprawy . Wyjeżdżam często za granicę i mam małą posesje i co przyjadę i nie będzie domu bo oni porządki zrobią.

Dodaj ogłoszenie