Budynek, który zawalił się we Wrocławiu jest na sprzedaż. Cena: 3,5 mln zł

Magdalena Pasiewicz
Magdalena Pasiewicz
Magdalena Pasiewicz/Polska Press
28 lipca zawalił się dach budynku dawnych zakładów produkcyjnych na wrocławskim Nadodrzu. Nadal nie wiadomo, w jakim stanie jest nieruchomość i czy trzeba będzie rozebrać ruinę fabryki. Pewne jest, że przetarg na sprzedaż tego terenu trwa, mimo katastrofy budowlanej. Sprawdziliśmy, jaką historię ma to miejsce.

Tu topiono srebro

Nieruchomość przy pl. Strzeleckim to dawne zakłady, w których produkowano srebrną biżuterię. Krzysztof Wołowski z wrocławskiej ASP wspomina, że był to niesamowity zakład z miejscem do topienia srebra na dole i maszynami tworzącymi łańcuszki w głównej hali. Nawet 3 tony rocznie biżuterii wychodziło z tych zakładów. Przy fabryce dobudowano nawet skarbiec - produkcja szła szybko, brakowało opakowań i towar trzeba było zabezpieczyć.

"To były Zakłady Produkcji Uszczelnień Technicznych, wyjątkowe i bardzo ważne zakłady w Polsce. W pewnym momencie zakład się bardzo rozwinął, zbiegło się to z boomem na wydobycie miedzi i srebra, których tony nie miały zagospodarowania, były do wzięcia. Kierownictwo odważnie powierzało nam zabawy w łączeniu srebra i szkła. Na ul. Paprotnej była huta szkła, a na pl. Strzeleckim topiono srebro" - opowiada Krzysztof Wołowski, prof. Wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Dla INCO pracował m.in. Zbigniew Horbowy, profesor na Wydziale Ceramiki i Szkła oraz rektor Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, laureat wielu nagród. W roku 1978 związał się zawodowo z wrocławskimi Zjednoczonymi Zespołami Gospodarczymi INCO. Zakłady na pl. Strzeleckim działały do 1997 roku, kiedy to powódź zalała cały teren. Produkcja w tym miejscu nie została już nigdy wznowiona.

Zniszczony budynek został przekazany pod Zarząd Zasobu Komunalnego w 2003 roku. Jak informuje Urząd Miejski Wrocławia, był wniosek o jego rozbiórkę, ale nie zgodził się na to konserwator zabytków. Budynek dawnych zakładów produkujących srebro wystawiono na sprzedaż w 2021 roku. Jego cenę w ogłoszonym przetargu ustalono na 3,5 mln zł.

Ruina pod kontrolą?

W wykazie nieruchomości z ubiegłego roku zawarte są informacje o nadzorze Miejskiego Konserwatora Zabytków, bo choć sam budynek nie jest zabytkiem, to leży w obszarze historycznego układu urbanistycznego i wszelkie prace budowlane muszą być konsultowane z konserwatorem.

"Budynek jest ogrodzony, zamurowane zostały wszystkie potencjalne wejścia, a okna przykryte płytami OSB. Były i są tam cały czas tablice ostrzegające przed zagrożeniem i zakazujące wchodzenia" - mówi Wojciech Koerber z biura prasowego Urzędu Miejskiego.

Każdy zarządca i właściciel nieruchomości ma obowiązek przeprowadzić w nich kontrolę roczną i i przeglądy 5-letnie, które są dostarczane do Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jeżeli są jakieś nieprawidłowości, inspektor budowlany wydaje nakaz ich usunięcia, w wypadku pustostanów - zamurowywane są drzwi wejściowe oraz otwory okienne przynamniej do pierwszej kondygnacji. Jeżeli budynek jest niestabilny, zalecenia dla zarządcy nakazują zbudować wzmocnienia dla tych fragmentów, bądź te elementy muszą być rozebrane.

Po katastrofie budynek wciąż jest na sprzedaż

"Nie w każdym przypadku zarządcy budynków stosują się do prawa budowlanego, stąd potrzeba organu nadzoru budowlanego, który by wspierał tych właścicieli" - mówi Przemysław Samocki, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego z Wrocławia.

Twierdzi, że nie było żadnych zgłoszeń o złym stanie budynku pofabrycznego czy przyległej do niego oficyny z ulicy Podwórcowej 11, gdzie są mieszkania komunalne. Aleksandra Lipertowska z Zarządu Zasobu Komunalnego zapewnia, że w oficynie już nikt nie mieszka. To pustostany, z wyjątkiem jednego lokalu, który mieszkańcy sami opuścili na czas kontroli budynków prowadzonych przez straż pożarną i inspektora nadzoru budowlanego.

"Jeszcze nie tak dawno nie było żadnego ogrodzenia. Moje okna wychodzą na podwórze i wiele razy goniłam dzieci, bo lubiły się bawić tuż pod ścianami opuszczonych zakładów" - mówi Dorota Warzecha, mieszkanka kamienicy przy ul. Podwórcowej, która zawalony dach widzi z okien swojego mieszkania.

Urzędnicy przekonują, że dalsza katastrofa budowlana nie grozi mieszkańcom i dlatego nie podjęto decyzji o ewakuacji. Dopiero gdy sprawdzony zostanie faktyczny stan uszkodzeń i możliwości dalszego zapadania się konstrukcji, inspektor zdecyduje, czy będzie konieczność rozbiórki. Żeby było bezpiecznie dla mieszkańców, zamknięto wszystkie bramy wyjściowe na podwórze, gdzie stoi ruina dawnej fabryki srebra.

Mimo katastrofy budowlanej teren jest wciąż na sprzedaż, oferty na zakup składać można do 30 sierpnia.

Zobaczcie zdjęcia zawalonego budynku:

Budynek, który zawalił się we Wrocławiu jest na sprzedaż. Ce...

Podatek od psa

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
4 sierpnia, 8:41, Gość:

Co wewnątrz zabezpieczonego budynku robią drzewka?

Pewnie rosną i sobie żyją

G
Gość
3 sierpnia, 22:50, Gość:

nikt za 3,5 mln nie kupi takiej ruiny, teren owszem.

Jak ktoś myśli że chodzi o piękne architektury tej ruiny (którą budynek stał się w wyniku tragedii i zaniedbań) to jest głupi

G
Gość
Co wewnątrz zabezpieczonego budynku robią drzewka?
G
Gość
nikt za 3,5 mln nie kupi takiej ruiny, teren owszem.
G
Gość
To teraz wszystko pójdzie jak po maśle. Deweloper kupi za grosze ten teren i zrobi tam jakieś apartamenty. Niektóre będą miały aż 15 m. kw
Dodaj ogłoszenie