Bogatynia: Konserwator zdecyduje o rozbiórkach

Małgorzata Kaczmar
Wyburzenie domów przysłupowych byłoby wielką stratą dla Bogatyni
Wyburzenie domów przysłupowych byłoby wielką stratą dla Bogatyni Marcin Oliva Soto
Udostępnij:
W piątek inspektorzy budowlani w towarzystwie specjalistów z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, ponownie obejrzą zalane domy przysłupowe w Bogatyni. - Żaden zabytkowy budynek nie zostanie wyburzony bez zgody konserwatora zabytków - deklaruje wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.

Wszystkie domy łużyckie w Bogatyni są pod specjalną ochroną. - Miasto jest w całości wpisane do rejestru - podkreśla Andrzej Kubik, dolnośląski konserwator zabytków. O sprawie pisaliśmy w sobotę. Nadzór budowlany wytypował wtedy do rozbiórki prawie 60 domów zniszczonych w powodzi. Wojciech Kapałczyński, kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, alarmował, że do odbudowy nie nadają się co najwyżej cztery z nich.

- Te budynki zostały całkowicie zniszczone przez powódź. Już wiadomo, że nie da się ich odbudować - tłumaczy Barbara Skultecka, wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego. Wytypowanie do rozbiórki wielu zalanych zabytkowych domów wywołało protesty. Do wojewody dolnośląskiego Rafała Jurkowlańca trafił apel podpisany przez mieszkańców Bogatyni, a także naukowców i architektów. Prosili, by domy rozbierać tylko w ostateczności.

Decyzja, ile ostatecznie domów przysłupowych zostanie rozebranych, będzie należała do konserwatora zabytków. Ekspertyzy będą gotowe do końca przyszłego tygodnia. Andrzej Kubik podkreśla, że znajdą się pieniądze na ich remont. - O te fundusze można się ubiegać ze środków ministerialnych albo z kasy Unii Europejskiej - wyjaśnia.

Na razie Kubik nie jest w stanie oszacować, ile będzie kosztował remont zabytków. Podkreśla jednak, że aby stały się prawdziwymi perełkami, potrzeba sporo pieniędzy. - Budynki były zaniedbane już przed powodzią, część z nich zniszczyli mieszkańcy, część kopalnia Turów - mówi. Podkreśla również, że nie chciałby przenosić budynków w inne miejsce, bo są trwale połączone z Bogatynią. - Jesteśmy zobowiązani do ich ochrony poprzez porozumienie polsko-czesko-niemieckie - dodaje.

W Bogatyni znajduje się jedno z największych skupisk domów łużyckich w Polsce. Pochodzą z XVIII i XIX wieku - były pracowniami tkaczy. Cały budynek jest wsparty na zewnętrznych, przylegających do domu słupach, które przypominają trochę arkady. To dlatego zabytkowe budynki nazywa się domami przysłupowymi. Szacuje się, że w Polsce, Niemczech i Czechach jest w sumie ok. 17 tys. takich budynków. Ale tylko nieliczne tworzą całe zespoły urbanistyczne, jak w Bogatyni.

O pomocy dla powodzian i problemach Bogatyni czytaj na bogatynia.naszemiasto.pl.

Współpraca: Rafał Święcki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

F
Forby
Nie można za wszelką cenę ratować tych zabytków, gdyż jest wiele wiele innych tego typu, albo i większych budowli, które potrzebują remontu, a często nie są one ofiarami wody a po prostu ludzi, więc czym sobie te budynki zasłużyły żeby ratować za wszelką cenę? Można ewentualnie zrobić nowy budynek a z zewnątrz go tak trochę "uhistoryzować" żeby pasował do reszty ocalałej architektury i zabudowy.
g
greg
Pani Inspektor po najmniejszej linii oporu. Rozebrac i juz.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie