500 złotych renty dla syna księdza Irka. Rutkowski: Gdzie się podział skarb kapłana?

Malwina Gadawa
Ksiądz Waldemar Irek był rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego
Ksiądz Waldemar Irek był rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego fot. Tomasz Hołod
500 złotych renty po zmarłym ojcu, rektorze Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, księdzu Waldemarze Irku, dostał 4,5-letni Kuba z Oławy. A detektyw Krzysztof Rutkowski pyta: - Gdzie się podział wart 2 miliony złotych skarb księdza?

Oławianka Wiesława Dargiewicz, matka 4,5-letniego Kuby, walczy o majątek po zmarłym w 2012 roku kapłanie, ponieważ sąd w lipcu prawomocnym wyrokiem potwierdził, że ks. Waldemar Irek był ojcem Jakuba Francesco.

Wiesława Dargiewicz stara się o rentę dla Kuby. Na razie jej syn dostanie tylko 500 zł. Ta kwota może jednak wzrosnąć, bo Zakład Ubezpieczeń Społecznych zwrócił się do instytucji, w których pracował zmarły kapłan, aby przedstawiły informacje o wysokości jego zarobków. Na tej podstawie będzie można obliczyć wysokość renty.

- Wniosek został złożony pod koniec sierpnia. Instytucja mają na odpowiedź 60 dni. Odpowiedziały już Politechnika Wrocławska i Akademia Muzyczna we Wrocławiu. Wiem, że wysokości zarobków nie ujawnił jeszcze główny pracodawca, czyli Papieski Wydział Teologiczny - mówi Wiesława Dargiewicz.

Oławianka twierdzi, że zarobki ks. Irka były wysokie. - Był mądrym człowiekiem, jeździł po świecie, uczestniczył w wykładach, zarabiał w różnych miejscach. Z tego co wiem, tylko na Papieskim Wydziale Teologicznym dostwał 7 tys. zł miesięcznie - wylicza pani Wiesława.

Dziś matka dziecka po raz kolejny pojawiła się we Wrocławiu w towarzystwie Krzysztofa Rutkowskiego, który od wielu miesięcy pomagał jej w sądowej walce o uznanie ojcostwa kapłana. Rutkowski z Wiesławą Dargiewicz twierdzą, że oficjalny wynik badań DNA, to dopiero początek walki o majątek księdza Waldemara Irka. Uważają, że wiele rzeczy zostało już wywiezionych z oławskiego domu księdza. Przez kogo? - Klucze do niego ma rodzina Waldka. Nie wiadomo tak naprawdę ile tam rzeczy zostało - mówi Wiesława Dargiewicz.

Rutkowski i Wiesława Dargiewicz wyliczają majątek kapłana na około 2 mln zł. Chodzi jednak o same obrazy, figurki i meble. Do tego dochodzi dom w Oławie i samochód osobowy. - Wiem, że Waldek miał też pieniądze na koncie. Nie wiem jednak, ile - mówi oławianka.

Już wcześniej, ksiądz Ryszard Trzósło jeden z przyjaciół ks. Irka i wykonawca jego testamentu, mówił, że nie wie ile majątek ks. Irka może być wart. Przyznał, że ksiądz miał w domu kilka starych rzeczy, w tym część mebli. Według niego, najwięcej figurek w domu zmarłego kapłana pochodziło z północy Włoch. - Tam jest jedna z firm, które wykonują figurki metodą komputerową, ręcznie są tylko malowane - mówił Trzósło. Zapewniał, że wszystkie przedmioty, w tym antyki i obrazy, które znajdowały się w mieszkaniu zmarłego kapłana przy ulicy Katedralnej we Wrocłławiu, są w depozycie i zostaną wydane po decyzji sądu o podziale majątku. Domem w Oławie opiekuje się zaś siostrzenica księdza Waldemara Irka.

Sąd nie zdecydował na razie, co stanie się z majątkiem księdza Irka. Nie ma też decyzji, czy pozostawiony przez niego testament jest ważny.

Testament ks. Waldemara Irka

Święta Góra
Gostyń, 1.07.1997
W szczególnym dla mnie miejscu, gdzie od siedmiu lat głosiłem wiele razy rekolekcje dla Kapłanów i Sióstr Zakonnych, w samotności na modlitwie przed Bogiem i Matką Najświętszą - dziękuję za wielkie dobro, które otrzymałem z Jego Ręki.
15 lat kapłaństwa, dużo dobrych, życzliwych ludzi, ciekawa praca na różnych płaszczyznach - parafia, wydawnictwo, studia, duszpasterstwo akademickie, wojsko, uczelnia i parafia w Oławie - mam za co Panu Bogu dziękować.
Dobrzy ludzie: to Dom Rodzinny i moja rodzina z Ukochaną Mamą, Siostrzenicą i tymi, z którymi jestem złączony więzami krwi; to moi Przyjaciele duchowni i świeccy, z którymi złączył mnie los, praca i przyjaźń. Wszystkim za wszystko dziękuję.
Z perspektywy patrząc, myślę iż miałem ciekawe, pracowite życie - a ludzie których spotkałem byli bardzo dobrzy i sympatyczni.
***
Obecnie jestem proboszczem w Oławie - i wszystko co znajduje się na plebanii (z wyjątkiem kuchni i jadalni oraz 2 dużych obrazów na drugim piętrze Matki Boskiej Ostrobramskiej i zmartwychwstałego Chrystusa jak też monstrancji na piętrze 3) jest moją własnością. Jestem też właścicielem samochodu.
Z dużym szacunkiem do wiedzy zawartej w książkach zgromadziłem obszerny księgozbiór.
Ustanawiam następujących wykonawców mojego testamentu:
ks mgr Ryszard Trzósło (diecezja legnicka)
ks. mgr Leszek Jabłoński (Wrocław)
ks. mgr Edward Szajda
ks. mgr Andrzej Porębny
Proszę, by sprawiedliwie rozdali dobra, które po mnie zostaną - pamiętając szczególnie o Mojej Mamie oraz rozdając (nieczytelne) ludziom o których wiecie, że byli bliscy mojemu sercu.
Z książek proszę, by w mieście Oława utworzono bibliotekę z bogatym udziałem teologii, filozofii i beletrystyki.
Jestem ciekawy spotkania z żywym Bogiem. Tyle razy o nim mówiłem i myślałem - a po śmierci będę już wiedział wszystko o sensie i wieczności. Proszę o modlitwę.
Może zabrzmi to dziwnie, ale proszę, by po śmierci i ubraniu mnie w szaty - jak do Mszy świętej - zamknąć trumnę. Proszę o skromną Mszę św. bez kazania, a w jego miejsce o muzykę, której temat zna ks. Andrzej Porębny.
Proszę o skromny, bez rozgłosu pogrzeb we wczesnych godzinach rannych, na który zapraszam tych, którzy są moimi prawdziwymi przyjaciółmi.
Do zobaczenia w świecie nieskończoności
Waldemar Irek
PS.
Od czasu gdy pisałem ten testament, zmarła Moja Kochana Mama. Oddaję ją Miłosierdziu Bożemu i tęsknię. Kocham i mam wielu przyjaciół - którym za wszystko dziękuję.
O szczegółach wie ks. Ryszard Trzósło - obecny proboszcz z Lubomierza - znam jego dokładność i uczciwość, proszę by uczynił to, o co go prosiłem w sprawie rozdysponowania tego, co po mnie zostało.
Jest to własność k-ła i chcę, aby w różnych jego organizacjach (klasztor, kościół diecezjalny) trafiły moje książki, obrazy i świat rzeczy. Do zobaczenia!
Waldemar Irek
Oława, 2 czerwca 2004, g. 5.30

Wideo

Komentarze 110

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Koba

Trzeba by poznać roszady personalne na PWT i w kurii po jego śmierci.

D
Dziadek

ty się nie możesz puścić, ciebie nawet klecha nie zechce, stąd taka nienawiść

D
Dziadek

Typowa mentalność katolicka.... pewnie sama wlazła mu do łóżka i biednego klechę zgwałciła.... O on niewiniątko.... czytał wtedy brewiarz....

D
Dziadek

Rzadko który wierzy.

B
BABUNIA

DLACZEGO WSTYDZIĆ SIĘ MA KOBIETA? PRZECIEŻ TO TYLKO ZWYKŁA ŚMIERTELNICZKA. A KSIĄDZ TO CO NIE WIEDZIAŁ CO ROBI? PRZECIEŻ TO ON BYŁ WYKŁADOWCĄ I TO ON NAUCZAŁ O BOGU? PRZECIEŻ WIEDZIAŁ, ŻE GO OBOWIĄZUJE CELIBAT! A TERAZ MA SYNA!
CUDOTWÓRCA?

j
jakaś tam...

Proponuję zgłosić to do Kurii niech się tym zajmie. Jeżeli Nicałek jako dziekan zamiata wszystko pod dywan, to za to powinien polecieć na zieloną trawę. Byłam kiedyś w jego kościele, bardzo tam brudno i pełno pajęczyn. A każde kazanie rozpoczyna się sprawozdaniem z nierobienia nic i wołaniem o kasę. Straszny z niego materialista.

J
Jadwiga .DOL.

Niech stosują kondony.Nie będzie problemu.

Halina.30.

Cudotwórca zrobił dziecko i poszedł do nieba.Nie pomyślał że powinno się syna zabezpieczyć.Wyjątkowy dowód egoizmu.Jako ksiądz pokazał się z najgorszej strony.Ostatnio coraz więcej podobnych problemów. Kto trochę myśli to wie że nie można ich traktować poważnie. Średniowiecze.

:)

chyba ty

m
m

szczerze ? lepiej żebyś polakiem nie był,ale to raczej niemożliwe,sądząc po poziomie
dla twojej wiadomości- postępy robię całe życie-w przeciwieństwie do ciebie,buraku.. :)

h
hehe

przetłumacz ten "meandrowy" bełkot na ludzki język,najlepiej na polski..

p
parafianka

Gdyby ksiądz rektor uczelni kształcącej księży wierzył w Boga, to nie prowadziłby podwójnego życia. Jako ksiądz oszukiwał i grzeszył w najgorszy sposób co jest tylko dowodem, że nie wierzył w Pana Boga! Umiał mówić pięknie i omamił biedną, młoda kobietę, która teraz musi tak za jego grzechy cierpieć.

C
Cynik

jw.

s
szmatan

jak kobiety rodzą dzieci facetom - źle. jak kobiety chcą być z kobietami, a faceci z facetami, to też źle. jak facet chce zostać kobietą (albo na odwrót) to oczywiście też źle. Polakowi nie dogodzisz, wszystko mu przeszkadza

k
kaja

Ludzie kaplanstwo to jak malzenstwo albo wytrwasz albo zdradzisz

Dodaj ogłoszenie