Wrocław: Kierowca MPK nie wpuścił niepełnosprawnej na wózku elektrycznym

Weronika Skupin
Podjazd dla wózków w solarisach wytrzyma nacisk do 350 kg Jarosław Jakubczak
Kierowca autobusu MPK nie wpuścił do pojazdu niepełnosprawnej kobiety na elektrycznym wózku. Stwierdził, że "nie może przewozić motocykli". MPK zapowiedziało, że zostanie on ukarany. Inni kierowcy nieoficjalnie bronią kolegi, ich zdaniem taki wózek rzeczywiście nie powinien być przewożony.

O sprawie poinformowała nas jedna z Czytelniczek (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Opisała ona zachowanie kierowcy MPK, który świadomie nie wpuścił kobiety na wózku elektrycznym do pojazdu. Do zdarzenia doszło w środę w autobusie linii 103 w kierunku Wojanowskiej, odjeżdżającym po godz. 19 z pętli przy placu Jana Pawła II.

– Stojący na przystanku pl. Jana Pawła II pasażerowie wsiedli do autobusu kiedy kierowca otworzył drzwi. Za nimi siedziała na elektrycznym wózku inwalidzkim kobieta. Pasażerowie wsiedli kobieta podjechała bliżej drzwi, aby móc wsiąść do pojazdu. W tym czasie kierowca zamknął jej drzwi przed nosem i delikatnie ruszył z przystanku, jednakże nie mógł odjechać ponieważ blokowało go czerwone światło sygnalizacji. W tym momencie grupa pasażerów, około 4 osób, zdecydowanie głośno krzyknęła do kierowcy, że Pani na wózku inwalidzkim chce wsiąść do pojazdu. Ten popatrzył w lusterko i nadal nie otworzył drzwi. Zrobiło się zielone światło i kierowca odjechał! – relacjonuje Czytelniczka.

Interwencja pasażerów była nieskuteczna. – Na następnym przystanku podeszłam do kierowcy z pytaniem, dlaczego nie zabrał tej kobiety. Rozumiem, że mógł jej nie widzieć, ale pasażerowie poinformowali go, że Pani chce wsiąść a ponadto nadal oczekiwał na zielone światło. Na to ów kierowca, młody mężczyzna, z półuśmiechem na ustach odpowiedział mi: " bo nie, widziała Pani kiedyś motocykle w autobusie? Nie możemy wozić takich rzeczy!". Sposób wypowiedzi doprowadził mnie do i ogromnego zdenerwowania i powiedziałam Panu, ze skoro nie rozróżnia elektrycznego wózka inwalidzkiego od motoru to może wezwę mu pogotowie bo może źle się czuje. Dodałam, że był to z jego strony szczyt bezczelności i że poinformuję jego przełożonych o tym fakcie – dodaje kobieta.

Jak mówi, nie zależy jej by kierowcę wyrzucono z pracy. – Wręcz przeciwnie, uważam, że powinien dostać na 3 miesiące kursy tam, gdzie jest najwięcej pasażerów powyżej 70 roku życia, bądź poruszających się na wózkach inwalidzkich. Proponuję również szkolenia. Dodam tylko, iż pasażerka na wózku mieszka na ul. Wojanowskiej, gdzie autobus linii 103 po godz 19:00 kursuje raz na 30 min, i jest to dla niej jedyna, podkreślam jedyna możliwość dojazdu do domu! – opisuje nasza Czytelniczka. Sprawę zgłosiła do biura obsługi pasażera.

MPK przyznaje, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. – W odpowiedzi na list Czytelniczki pragniemy serdecznie przeprosić za zaistniałą sytuację. Kierowca popełnił błąd uznając, że taki typ wózka nie powinien być przewożony autobusem MPK. Ponadto w niewłaściwy sposób przeprowadził rozmowę z pasażerką, która zwróciła mu na to uwagę. Kierowca został pouczony i zostanie również ukarany dyscyplinarnie. Jest gotowy osobiście przeprosić obie Panie, o ile będzie to możliwe – odpowiada Agnieszka Korzeniowska, rzecznik MPK.

Szkolenia, o których wspomniała nasza Czytelniczka, są elementem przygotowania kierowców do obsługi pasażerów na wózkach. – Pragniemy zapewnić, że MPK dokłada wszelkich starań, by osoby niepełnosprawne były otoczone szczególną troską. Z roku na rok w naszym taborze znajduje się coraz więcej pojazdów niskopodłogowych, wszystkie nowo kupowane mają szereg udogodnień dla osób o ograniczonej mobilności, włączamy się w kampanie na rzecz aktywizacji osób niepełnosprawnych, obsługa pasażera o szczególnych potrzebach jest elementem szkoleń. Tym bardziej jest nam przykro, że taka sytuacja miała miejsce. Dziękujemy za poinformowanie nas o tym, bo to pozwala nam stale pracować nad poprawą jakości naszych usług – dodaje Agnieszka Korzeniowska.

Co na to kierowcy MPK? - CZYTAJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

– Zaraz, zaraz – oburza się jeden z kierowców MPK. – Karygodne jest, jeśli kierujący odpyskował, ale z drugiej strony dobrze zrobił nie wpuszczając tej pani. Przecież na takich szkoleniach wyraźnie mówili nam, że rozkładany podjazd dla wózków ma maksymalne obciążenie i akumulatorowe wózki mogą go wygiąć. Zalecano wręcz, żeby takie pojazdy nie były przewożone. Zdarzyło mi się nie wpuścić pasażera na takim wózku informując go grzecznie, że nie wiem jaką maszyna ma wagę, a boję się że podjazd nie wytrzyma – opowiada, a drugi kierowca przyznaje, że też słyszał o takich przepisach.

Podjazd, na przykład w solarisach, wytrzymuje obciążenie 350 kg. Sprawdziliśmy - wózki akumulatorowe, zwane też skuterami inwalidzkimi, ważą wraz z akumulatorami od kilkudziesięciu do około 170 kg. Mają zazwyczaj maksymalne obciążenie od około 180 do ponad 200 kg. Dopuszczalne obciążenie teoretycznie mogłoby zostać przekroczone, gdyby na wózku siedział bardzo otyły człowiek, przewoził ciężki bagaż lub też gdyby na rampie znalazł się ktoś jeszcze. Z punktu widzenia bezpieczeństwa powinien, bo osobę na wózku, nawet na takim akumulatorowym, ma asekurować kierowca. Dlatego kierujący MPK bronią się, że przepisy są po ich stronie. Nie zmienia to faktu, że w regulaminie czy instrukcjach zakładowych MPK nigdzie nie ma zapisu, by nie obsługiwać osób na skuterach inwalidzkich.

- Nasze autobusy są przygotowywane na przewóz cięższych wózków inwalidzkich, także tych elektrycznych, dlatego nasze przepisy wewnętrzne nie przewidują ograniczeń ze względu na typ takiego pojazdu. Autobusy marki Mercedes i Solaris są wyposażone w rampy o nośności 350 kg (wcześniej kupione autobusy marki Jelcz i Volvo mają rampy o nośności 250 kg). Takie parametry w zupełności wystarczają, abyśmy mogli przyjąć, że nasze pojazdy są przygotowane na zabranie każdego wózka - czy to z napędem ręcznym czy elektrycznym, a kierowca nie powinien zastanawiać się nad tym, ile waży dany wózek i od tego uzależniać swojej decyzji, choćby dlatego, że nie jest tego w stanie „na oko” zweryfikować – odpowiada na polemikę kierowców Agnieszka Korzeniowska, rzeczniczka MPK.

Trudno sobie wyobrazić, by pod naciskiem 350 kg podjazd nagle się złamał, powinno się przewidywać pewną rezerwę. Gdyby jednak rzeczywiście element nie wytrzymał i się wygiął, czujki informujące o niedomkniętej klapie mogłyby wstrzymać dalszą jazdę. – Po złożeniu podjazdu często trzeba na niego nadepnąć i docisnąć, by czujki zakodowały, że jest on zamknięty. Gdy jest zima i zalega na podłodze dużo błota musimy czasami przetrzeć te czujki, żeby zareagowały. Gdyby klapa się wygięła, teoretycznie czujka informująca o niedomkniętej klapie spowodowałaby, że autobus nie mógłby ruszyć z miejsca– tłumaczy kierowca.

Wideo

Komentarze 230

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja

owe wózki nie ów panie szanowny

a
a gdzie rzecznik

Co na to miejski rzecznik niepełnosprawnych? no jak się ma d..ę wołową za reprezentanta to są tego skutki.

A
Albert

Ja jego nie bronię ...

w
wuskers

zibi tą Panią inny kierowca przewiózł do centrum skoro wracała do domu i nie miał obiekcji co do pojazdu a postępowanie kierowcy było bardzo naganne bo nie wyszedł nawet z pojazdu wyjaśnić tej Pani dlaczego nie może wsiąść tylko zamkną jej drzwi przed nosem tak się nie robi ciekawe czy swojej mamie tez tak by zrobił gdyby była w podobnej sytuacji

m
moŻe

i pouczysz się ortografii smarku? ;)

z
zibi

To jedno,że rampy najazdowe mają swoje ograniczenia obciążeniowe.Druga,ważniejsza sprawa to kwalifikacja użytkowa tego pojazdu ponieważ nie jest on wózkiem inwalidzkim w pełnym tego słowa znaczeniu.Jego wymiary oraz zdolności manewru w ciasnych przestrzeniach (zbyt duży promień skrętu)uniemożliwiają przewóz w środkach komunikacji miejskiej.I taka jest prawda a uszczypliwe uwagi pod adresem kierowcy są nie na miejscu.Dziwię się rzecznicce MPK ze nie potrafiła rzeczowo wytłumaczyć postępowania swojego pracownika.

N
Niki

Bo ciebie wieśniaku nikt nie woził w wózku to zazdrościsz. Jak stoisz jak kołek i nie zabierzesz stopy, to się nie dziw, że ktoś ci jeździ po stopie. Autobus jest jak Arka i zmieści się wózek i osioł.

C
Czerepak

Jesteście super

a
ank

Dziwne, kierowcy przeczytali instrukcje obługi nowych autobusów i tam na pewno były podane dopuszczalne obciążenia ramp dla wózków, a przepisy wewnętrzne MPK mówią co innego.

...

Ot szlachta, przeszkadzają Ci inni ludzie, jak się nie podoba kobieta z wózkiem w komunikacji miejskiej, to zacznij jeździć własnym autem, wtedy możesz dyktować warunki. Ponadto w autobusach są wydzielone specjalnie miejsca, gdzie można z wózkiem stanąć, ale jak się je zajmuje, to można mieć pretensje wyłącznie do siebie, że zostanie się najechanym wózkiem. Co się tyczy sklepów, dziecko to nie pies, żeby je zostawiać przed sklepem, jak się nie podoba, to radzę nie wchodzić do sklepów, gdzie jest kobieta z wózkiem, zawsze o jedną osobę w tym tłoku mniej:)

o
ona

chyba wiem o kogo chodzi jak piszesz "taka wspaniała to ona nie jest"

I
Inga

A mnie bardziej denerwują niektóre kobiety z wózkami dla dzieci, które na siłę wpychają się do zatłoczonego autobusu i nawet nie powiedzą "Przepraszam" za przejechanie po stopie :/

b
brak chęci u tego kierowcy

masz mózg?a dlaczego miała by się złamać?w przegubie średnio stoi ok 30 osób,każda po 60 kg=1800 kg,widziałeś żeby autobus się złamał???

a
anka

myślę że to gówniarzeria ,jak można tak traktować niepełnosprawnych?

M
Marta

Smutne, siedziała w zimnie przez pół godziny. Nie dość że jest niepełnosprawna to jeszcze tak się zachował wobec niej cham bezlitosny.

Dodaj ogłoszenie