Miasto wyrzuciło kolejną firmę z placu budowy. Po hiszpańskiej Balzoli budującej torowisko na ul. Hubskiej i Pułaskiego, tym razem urzędnicy rozwiązali umowę z włoską Cipa Societa Per Azioni, która miała przełożyć szpecącą od lat most Pomorski rurę ciepłowniczą pod dno Odry. Inwestycja opóźni się co najmniej o kilka miesięcy.

Jak informuje Marek Szempliński z Wrocławskich Inwestycji, miasto odstąpiło od umowy z firmą Cipa, ponieważ ta nie wywiązała się z zapisów kontraktu.
– W szczególności nie do przyjęcia jest brak przejęcia i organizacji placu budowy, a co za tym idzie brak przygotowania na sezon zimowy tymczasowych alternatywnych sieci przesyłu ciepła – mówi Marek Szempliński.

Jak miało wyglądało przełożenie rury?

Według projektu, wykonawca miał najpierw zbudować komorę startową przy ul. Księcia Witolda. Dalszy odcinek nowej sieci ciepłowniczej miał przebiegać pod dnem Odry w dwóch tunelach o długości około 142 metrów.

Włoska firma nie wykazała także wymaganego umową ubezpieczenia. Miasto razem ze spółką Fortum, do której należy sieć ciepłownicza we Wrocławiu, przystąpiły już do przygotowania nowego przetargu. Przełożenie rury z mostu Pomorskiego pod dno Odry na pewno opóźni się o kilka miesięcy.

Wybór włoskiej firmy rodził się w wielkich bólach. Potrzeba było na to aż pięciu przetargów. W trzech firmy żądały zbyt dużo pieniędzy. Czwarty storpedowały odwołania jednego z oferentów.

Opóźnienie zdjęcia rury ciepłowniczej sprawia, że pod znakiem zapytania stoi remont samych mostów Pomorskich. Przetarg na remont mostów miał ruszyć po rozpoczęciu przenoszenia rury. W ramach prac miało zostać wymienione stalowe przęsło mostu środkowego, a także nawierzchnia i tory tramwajowe. Przy okazji renowację miały przejść zabytkowe elementy mostu - m.in. baszty przy skrzyżowaniu z ul. Grodzką i Nowym Światem.

Włoska Cipa to druga w ciągu zaledwie tygodnia firma wyrzucona przez miasto z placu budowy. W ubiegłą środę remont i budowa torowiska na ul. Hubskiej i Pułaskiego zostały odebrane hiszpańskiej firmie Balzola. Powodem były znaczne opóźnienia i brak perspektyw na zakończenie inwestycji. Choć pierwotnie prace miały zakończyć się 15 września, a potem przełożono je na koniec roku, Andrzej Rogiński, dyrektor generalny Balzola Polska, deklarował kwiecień, jako realny termin zakończenia prac. Miasto w te zapewnienia nie uwierzyło i rozwiązało umowę, a ponadto naliczyło 40 mln zł kar umownych.

Zobacz też

Wrocławska straż miejska będzie karała za złe parkowanie na podstawie zdjęć