Wielka wycinka drzew nad Zalewem Mietkowskim. Chcą jej ekolodzy [ZDJĘCIA]

Jerzy Wójcik
Jerzy Wójcik
Karczowanie drzew i krzewów nad Zalewem Mietkowskim Jerzy Wójcik
Nad Zalewem Mietkowskim wycięli drzewa i krzewy na terenie aż 14 hektarów. Nad wszystkim czuwają... ekolodzy. Po co karczować aż tyle zieleni?

Nad największym w okolicach Wrocławia zbiornikiem wodnym trwa wielka wycinka drzew i krzewów. Rośliny są karczowane do gołej ziemi, razem z korzeniami. Co ciekawe, te prace nie mają nic wspólnego z głośną w ostatnich tygodniach zmianą prawa i masowym wycinaniem zieleni na prywatnych terenach.

Wycinkę na 14 hektarach terenu nad Zalewem Mietkowskim organizują i nadzorują sami ekolodzy, a dokładne urzędnicy z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu. Co więcej to teren ściśle chroniony, wchodzący w skład tzw. obszaru Natura 2000 Zbiornik Mietkowski. Skąd zatem taki pomysł?

Nie drzewa są tutaj najważniejsze a ptaki

Przede wszystkim celem utworzenia obszarów Natura 2000 było zachowanie konkretnych typów siedlisk oraz ochrona zwierząt tam żyjących. W przypadku Zbiornika Mietkowskiego chodzi o ochronę rzadkich i zagrożonych gatunków ptaków: kulika wielkiego, mewy czarnogłowej, rybitwy rzecznej oraz rybitwy białoczelnej. Są wśród nich ptaki brodzące i takie, które potrzebują bezpośredniego i łatwego dostępu do płytkich wód przy brzegu zalewu.

W TYM MIEJSCU WYKARCZOWANO DRZEWA I KRZEWY:

Na tym terenie prowadzona jest wycinka i karczowanie
Na tym terenie prowadzona jest wycinka i karczowanie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu
Na tym terenie prowadzona jest wycinka i karczowanie
Na tym terenie prowadzona jest wycinka i karczowanie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu

Tymczasem teren od strony wsi Domanice, gdzie wyznaczono obszar Natura 2000 przez lata zarósł krzakami i samosiejkami, które uniemożliwiały ptakom łatwy dostęp do wody. Teraz po karczowaniu nad zbiornikiem, wyrównano hałdy i nawieziono nowy piasek i żwir, wszystko po to, by poprawić warunki bytowania ptaków.

Nie tylko karczowanie, ale także ochrona przez lata

To nie koniec wszystkich prac wycenionych na ponad 600 tys. złotych. Do 2023 roku będą regularnie wykaszane wyspy, na których swoje siedliska zakładają ptaki. Dodatkowo będą wyłapywane lub odstrzeliwane drapieżniki, które mogą im przeszkadzać. Urzędnicy utworzą także specjalne strefy ciszy, gdzie ludzie nie będą mieli wstępu z wody i z lądu. O ochronie ptaków w tym miejscu będą informowały specjalne tablice. Ten rejon to jedno z najcenniejszych miejsc występowania ptaków na terenie naszego województwa.

Wideo

Komentarze 23

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jh
???
e
er
???
a
adfv
rżna drzew wmiastach/
P
Piotr
Bo to jest Niemiecka gazeta dla Polaków. Niemcy nie mają interesu by było dobrze i rzeczowo.
z
zdziwiony
Dlaczego GW publikuje taki prowokacyjny nagłówek? Przecież tam są karzczowane wierzby żeby nie zanikły bardzo ważne i cenne tereny dla ptaków wodnych. Jest to robione na tym zbiorniku regularnie i tylko dlatego mogą tam żyć unikalne i bardzo żadnkie gatunki ptaków. Niektóre z nich występują już w Polsce w ilości tylko kilku sztuk.
F
Fotostory
Strach wyjsc rano w zimie robic zdjecia, sa aroganccy, strzelaja do wszystkiego co sie rusza i leci, smieca (luski sa wszedzie). Ktos tych bandytow kontroluje?
g
globek
Rysiu z Docią to najlepsi drwale w okolicy. Rżną co popadnie .
O
Opalony na machoń
Czyżby tą wycinke robił Rysiu??
b
byrcyn
wycięto wszystkie drzewa z góry Ślęzy, bo mi widoki zasłaniają. Tu jest jakaś logika przynajmniej ;)
M
Marcin
Tak w skrócie - zbiornik jest oczywiście pochodzenia antropogenicznego - zbudowany przez ludzi zaledwie 30 lat temu i wcale nie dla ochrony ptaków czy przyrody. Wobec jednak zaniku (prawie zawsze z winy człowieka) bardzo wielu bagien, rozlewisk, naturalnych dolin rzecznych itp. w regionie i kraju stał się z czasem, choć sztuczny, jednym z bardzo już nielicznych miejsc doskonale imitujących/zastępujących wielu gatunkom ptaków wodno-błotnych ich naturalne środowiska w których pierwotnie występowały. Jako taki zasługuje na szczególną ochronę i utrzymanie w stanie umożliwiającym wykorzystywanie go przez szereg rzadkich i ginących (podkreślam - głównie z winy człowieka) gatunków. Poświęcenie w tym przypadku nawet sporej ilości drzew/krzewów jest uzasadnione (idealnie należało nie dopuścić do takiego ich rozmnożenia się już wcześniej) - i gdyby tylko w takich sytuacjach prowadzone były wycinki, problemu z utratą drzew raczej by nie było (a miejsc nie tak cennych dla ptaków potrzebujących środowisk otwartych gdzie oczywiście trzeba/warto chronić i dosadzać nowe drzewa jest całe mnóstwo - skupmy się na nich!). Jeszcze raz podkreślmy, że ta sprawa nie ma nic wspólnego z chorym prawem odnośnie wycinki drzew wprowadzonym w styczniu (oby je jak najszybciej zmieniono).
d
dos
Proszę poczytać o dorobku naukowym (i nie tylko naukowym) pana profesora Szyszki zamiast powtarzać brednie GW, Onetu i TVN-u.
g
gość
Czasem żeby coś (cenniejszego) ocalić trzeba coś mniej cennego poświęcić. Prawda stara jak świat.
Nie rozumiem skąd taki powakacyjny tytuł artykułu.
d
dwa
masz napisane RDOŚ Wrocław
h
hgnhgnhgn
przepraszam, a tzw ekolodzy to nie muszą miec pozwolenia ? ktora wydał zgode na wyrąbanie tysięcy drzew? prosze o nazwisko.
A
A
Pan Szyszko. Jego ulubione zajęcie to zabijanie zwierząt i wycinka drzew. Polscy ekolodzy.
Dodaj ogłoszenie