We Wrocławiu wycięto 30 tysięcy drzew, ale urzędnicy wolą o tym nie mówić...

Joanna Karwecka
30 tysięcy drzew w trzy lata! Na takę skalę wycinki zezwolił magistrat na terenie Wrocławia od 2012 roku fot. Paweł Relikowski, Tomasz Hołod, Janusz Wójtowicz
Wrocławianie nie mają dostępu do informacji o środowisku. To zła wola, bezmyślność czy chęć ukrycia niewygodnych faktów? We Wrocławiu w ciągu kilku ostatnich lat wycięto 30 tysięcy drzew, ale obywatele, a nawet stowarzyszenia nie dowiedzą się, gdzie dokładnie zorganizowano wycinki. Dlaczego? Odpowiedź dosłownie...ścina z nóg. Zdaniem urzędników wyszukanie tych danych sparaliżowałoby ich pracę!

W ciągu minionych trzech lat we Wrocławiu wycięto 30 tys. drzew. - Do tej pory nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na pytania związane z tą ogromną wycinką - mówi Aleksandra Zienkiewicz ze stowarzyszenia miastoDrzew - dodaje. - Niestety, nie widać dobrej woli ze strony urzędników.

Skąd taka opinia? Stowarzyszenie poprosiło o możliwość przejrzenia wniosków o pozwolenie na wycinkę drzew, które wpłynęły do urzędu w ciągu trzech miesięcy tego roku. Odpowiedziano, że to niemożliwe.

Dlaczego? - Wydział środowiska zarzucił prośbie stowarzyszenia zbytnią ogólność - mówi Magdalena Bar z Centrum Prawa Ekologicznego. - A zawiera ona przecież opis konkretnych dokumentów, okres czasu, którym wnioskodawcy są zainteresowani i jeszcze sposób dostępu o który proszą. Nie da się bardziej konkretnie - tłumaczy.

Urzędnicy zasłonili się też ustawą o ochronie danych osobowych. Według nich łamałoby ją ujawnienie adresów planowanych wycinek.

Tymczasem Małgorzata Kałużyńska-Jasak z biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych tłumaczy, że adres może być uznany za dane osobowe tylko w przypadku powiązania z innymi informacjami, które pozwalają zidentyfikować daną osobę. Taką interpretację stosuje ratusz w Krakowie, który udostępniłby dokumenty o które prosi miastoDrzew, ale z zaczernionym imieniem i nazwiskiem wnioskodawcy. Jednak z widocznym adresem planowanej wycinki i numerem działki, na której dane drzewa się znajdują.

Według Magdaleny Bar, uzasadnienie wrocławskich urzędników wskazuje na kompletną nieznajomość prawa.
- Należy zaznaczyć, że nie istnieje "wykraczające ponad normalne korzystanie z prawa do informacji", na które urzędnicy ci się powołują - tłumaczy radca prawny. Jednocześnie podkreśla, że członkowie stowarzyszenia powinni uzyskać dostęp do wszystkich informacji, w których posiadaniu jest urząd.

Gdyby miastoDrzew działało w stolicy Małopolski, od ręki otrzymałoby dane, o które prosi. - Prowadzimy elektroniczną bazę wszystkich dokumentów, które do nas wpływają - mówi Jan Machowski z Biura Prasowego Urządu Miasta w Krakowie. - Informacje i wyciągi z nich udostępniamy on-line, a o resztę wystarczy poprosić. Mamy przecież XXI wiek - dodaje.

Zwróciliśmy się do wrocławskiego ratusza o wyjaśnienie przyczyn odmowy udzielenia informacji o wycinkach i nasadzeniach drzew organizacji społecznej. Urzędnicy tłumaczyli nam problemy związane z odpowiadaniem na pytania mieszkańców. - Zeskanowanie i odnalezienie tych wszystkich dokumentów potrwałoby kilka miesięcy - mówi Dariusz Duszyński z wydziału środowiska. - Całkowicie sparaliżowałby to działania naszego wydziału - dodaje.

Aleksandra Zienkiewicz zaznacza, że w ten sposób zwykły obywatel nie jest w stanie uzyskać informacji, czy drzewa pod jego domem będą wycinane. Dowiaduje się o tym często dopiero, gdy piły idą w ruch.

Wideo

Komentarze 104

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
WWW

Widać że ktoś na tym niezle zarobił! Taka prawda!

m
mieszkaniec

w ten sposób zwykły obywatel nie jest w stanie uzyskać informacji, czy drzewa pod jego domem będą wycinane. Dowiaduje się o tym często dopiero, gdy piły idą w ruch.

i o to chodzi.
powiem wam cos - nalezy sie po prostu za to wziac, nawiazac kontakt ze stowarzyszeniem, zrobic cos bo inaczej rozkradna nam wszystko ci parszywi zlodzieje. to nasz kraj, nasze zasoby, nasz dom.

r
redon

jebane urzędasy ,zniszczą mój kraj

f
fandudy

Jesteście bandą idiotów, niedorozwojów i kretynów.
Szef waszej firmy jest skończonym durniem, który powinien być wykluczony dożywotnio przez branżę PR. Skąd dudkiewicz wyciągnął takich nieudaczników, takie skończone niedojdy.
Jesteście żałośni, bando kretów od piaru...

G
Gość

Te szmaty, co to zatwierdziły powinny z własnej kieszeni posadzić

90 TYSIĘCY DRZEW!!!!!!!

banda zidiociałych kretynów z Dudkiewiczem na czele...

E
Erwin

ciężko jest już napotkać drzewo grubsze niż 20cm średnicy. To nie ogranicza się tylko do zieleni miejskiej.
Nawet z lasów zrobili krzaki w ciągu tych 6-7 lat. Lasy bieszczadzkie poszły na papier do drukarek, a ster dęby i modrzewie są sprzedawane do Niemiec jako towar luksusowy.
A dzieci sk....nów z nadleśnictw... kupują domy nad morzem Śródziemnym w Hiszpanii. Nic dziwnego, powiaty bieszczadzki, leski, krośnieński i jasielski to bastiony PO i PSL w południowo-wschodniej Polsce.

b
baca z murzacichla

Wiem z własnego podwórka ze na temat wycinania, podcinania drzew mają najwiecej do powiedzenia ci ktorzy nic nie robią.
Ja mam na to jeden argument. Stawiam zapytanie. Czy chcesz sie zajmować pielegnacją ogrodu? To ja chętnie z tego zadania zrezygnuję. Wtedy konczy się spór.

W
Wrockanin

A ekipa Papa D już całą kasę rozpierniczyła stadiony, fontanny i world games oraz premijki. Więc robią teraz tak by kasy nie wydać. Taką władzę wybrali nasi rozsądni współobywatele.

P
Piotr

Pewnie jakiś włodarz potrzebuje drewna na dom z bali lub na opał...

K
Krzysztof Kobielski

Drogi Przyjacielu Obserwatorze, chyba zapomniałeś się jednak zaszczepić szczepionką pod nazwą "kultura słowa"... Nie wystawiasz sobie najlepszego świadectwa swoim wpisem. A może nie zrozumiałeś, że Bill Clinton mówiąc "gospodarka, durniu!" zwracał się do samego siebie?...

K
Krzysztof Kobielski

Panie Turysto, sprytnie Pan pojechał... ;-) Zresztą po ostatnich numerach z lipnymi kontami na fejsie (wychwalającymi pod niebiosa pana Rafała) nie mamy wyjścia, musimy sprawdzać. Jak mawiał tow. Stalin: "ufaj i sprawdzaj"...

K
Krzysztof Kobielski

Szanowna Pani, widok na zieleń paryską jest porównywalny do wrocławskiej z tego co pamiętam głównie ze względu na kolor, bo też zasadniczo jest ona we Wrocławiu zielona. Porównanie do dębów rogalińskich nie jest bezsensowne. Każde drzewo to przecież skomplikowany "mikrokosmos" - z całym systemem egzystencjalnym, które w sobie, na sobie i pod sobą wytwarza. Polecam spacery po Wrocławiu wieczorem i o świcie - jak Pani posłucha śpiewu ptaków to nie wierzę, żeby Pani wrażliwe serce (i ucho...) wolało słuchać warkotu pilarek i silników samochodowych. Jestem facetem (z krwi i kości oraz z dziada pradziada...), a mnie to "życie" w zieleni wzrusza, więc nie wierzę, że kobieca wrażliwość pozostanie tu obojętna ;-). Skoro Pani jest przewodnikiem turystycznym, to proszę w takim razie powiedzieć ile we Wrocławiu założono nowych parków po 1945 roku. Trochę trudno mi uwierzyć, że będąc przewodnikiem nie dostrzega Pani skali dewastacji wrocławskiego drzewostanu. A co do ukończenia przez Panią uczelni przyrodniczej to pozostaje mi zacytować mojego znajomego, który twierdzi, że żadne wyższe wykształcenie nie zastąpi dobrze ukończonej szkoły podstawowej. A co do zazdrości o naszego Prezydenta, to prawdopodobnie by ona szybko minęła po skonstatowaniu skali hekatomby wrocławskich drzew nad Odrą. Zresztą passus o zazdrości innych miast o naszego Prezia brzmi mi jakoś tak jak typowy slogan propagandowy. I proszę jednak powtórzyć biologię, lecz "biologi" - niekoniecznie powtarzać... ;-)

t
turysta

czy może Pani podać swój numer i klasę przewodnika celem weryfikacji przez forum Przewodników Miejskich

W
Wrocław-i-anka

Bezsensowne porównanie - dęby rogalińskie w Parku Krajobrazowym do rozrośnietych drzew w dużym mieście, rosnących tam gdzie nie powinno ich być. Na wieży Eiffla byłam (weszłam !!!) i widok na zieleń paryską jest porównywalny do wrocławskiej, oczywiście inna skala, bo i miasto większe. Radzę Panu wjechać na wieżę naszej wrocławskiej katedry (lub wejść na wieżę kościoła św. Elżbiety, o ile Pan zdoła pokonać 300 schodów) i zobaczyć jak zielone jest nasze miasto. Takich drzew jakie mamy w naszych ogrodach - botanicznym i japońskim, w parkach ( a jest ich we Wrocławiu ponad 40) chyba nie ma żadne miasto w Polsce. Turyści się zachwycają naszą wrocławską zielenią. A coś o tym wiem, bo jestem przewodnikiem turystycznym. Zieleń (drzewa) też muszą być poddawane pilegnacji i kontroli, nie mogą rosnąć na żywioł w mieście, to nie pierwotna puszcza. Nawet lasy, Parki Narodowe i Krajobrazowe nie rozrastają się na żywioł. Proszę zapoznać się z działalnością Leśnego Banku Genów w Kostrzycy koło Karpacza, o ile zrozumie Pan o co chodzi. Biologi nie musze powtarzać, kończyłam uczelnię przyrodniczą. Urzędnikiem nie jestem, a takiego prezydenta jak my mamy inne miasta nam zazdroszczą...

m
m

ten komentarz brzmi zupełnie jak komentarze wirtualnych Wrocławian pod artykułem o Dutkiewiczu przepraszającym za wypadek. ten sam poziom.