We Wrocławiu nie chcą już więcej mieszkań na strychu

    We Wrocławiu nie chcą już więcej mieszkań na strychu

    Jerzy Wójcik

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Będzie zakaz adaptacji strychów komunalnych? Magistrat: takie mieszkania budowali bogaci.
    Miasto raz na zawsze chce się pożegnać z adaptacjami strychów i suszarni na mieszkania. Jutro radni mają zmienić zasady wynajmu mieszkań komunalnych i zabronić przekształcania takich pomieszczeń na gminne lokale mieszkalne.

    Do tej pory było tak, że w kamienicach, w których wszystkie mieszkania należały do gminy, można było starać się o zgodę na adaptację na mieszkanie np. strychu. Przyszli lokatorzy budowali je za własne pieniądze, a potem przekazywali gminie, by następnie mieszkanie od niej wynająć (nie byli ich właścicielami, formalnie są to mieszkania komunalne).

    Adaptowane mieszkania jak grzyby po deszczu powstawały zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Szacuje się, że w całym mieście jest dziś kilka tysięcy mieszkań powstałych w wyniku adaptacji. To duża część nowych mieszkań komunalnych, jakie w ogóle pojawiały się we Wrocławiu. Gmina sama od lat buduje bowiem niewiele.

    Dlaczego teraz miasto chce zmienić zasady?
    - Mieszkania gminne z założenia mają być przyznawane osobom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej - tłumaczy Julia Wach z biura prasowego urzędu miejskiego. - Trudno uwierzyć, że ktoś, kogo stać na kosztowną adaptację i przebudowę strychu, zalicza się właśnie do tej grupy - dodaje urzędniczka.
    Do tej pory było tak, że w kamienicach, w których wszystkie mieszkania należały do gminy, można było starać się o zgodę na adaptację na mieszkanie np. strychu.
    Podobnie argumentuje nowy przepis Leon Susmanek, przewodniczący komisji infrastruktury w radzie miejskiej. Jego zdaniem, nie chodzi jednak tylko o zawartość portfeli przyszłych najemców, ale także o kwestie bezpieczeństwa.

    - Musimy pamiętać, że 95 proc. wrocławskich kamienic gminnych pochodzi sprzed II wojny światowej - podkreśla Susmanek. - Przerabianie na własną rękę tak starych budynków może stwarzać zagrożenie natury budowlanej. Wiem, że w wielu budynkach lokatorzy mieszkający pod adaptowanym strychem narzekają na to, że strop jest zbyt cienki i słychać każdy krok sąsiada na górze - dodaje.
    « 2

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    co za bełkot

    maja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 88 / 60

    trzeba zapamiętać te nazwiska, pewnie jeszcze się przewiną w jakiejś innej paranoicznej sprawie...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    strychy

    sąsiad z dołu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 98 / 62

    Co za brednie opowiada radny Susmanek ! Litości ! Każda adaptacja była prowadzona (przynajmniej na papierze ) przez uprawnionego inżyniera budownictwa,miała dziennik budowy,był projekt...rozwiń całość

    Co za brednie opowiada radny Susmanek ! Litości ! Każda adaptacja była prowadzona (przynajmniej na papierze ) przez uprawnionego inżyniera budownictwa,miała dziennik budowy,był projekt konstrukcyjny z policzonymi obciążeniami,nikt normalny nie dłubał konstrukcji we własnym zakresie. A co do cienkich stropów - to nie jest argument (wystarczy położyć odpowiednie warstwy wygłuszające -dawniej tego nie robiono z powodu brakow wszelkich materiałów na rynku).Ja mieszkam w spółdzielczym bloku - tam dopiero słychać życie sąsiedzkie -polecam panu radnemu,duże przeżycia,zwłaszcza w pionie łazienkowym !!! Natomiast co do siły argumentu,że adaptacje strychów robili bogacze,to rzeczywiście brak słów ...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czyżby zmiana nastawienia władz miasta?

    kot dachowiec (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 75 / 70

    Czy jest jakaś statystyka problemów technicznych wynikłych z faktu adaptacji strychów? Pewnie nie lub szkody są nieistotne bo zostałoby to przytoczone. A może zmienia się polityka miasta i zamiast...rozwiń całość

    Czy jest jakaś statystyka problemów technicznych wynikłych z faktu adaptacji strychów? Pewnie nie lub szkody są nieistotne bo zostałoby to przytoczone. A może zmienia się polityka miasta i zamiast pomagać i promować aktywność i chęć zrobienia czegoś samemu Wrocław wkracza w czwartą rzeczywistość i wszystko będzie teraz podejrzane i zakazane?
    Niedobrze :(zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Radni przebijają się do mediów

    mlodywroclaw.pl (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 36 / 34

    Argumentacja radnego Susmanka jest dość bełkotliwa.
    Wyremontowanie strychu na pewno bardziej służy starej kamienicy, niż szkodzi. Lokator dba o szczelność dachu, suche mury, ocieplenie itp....rozwiń całość

    Argumentacja radnego Susmanka jest dość bełkotliwa.
    Wyremontowanie strychu na pewno bardziej służy starej kamienicy, niż szkodzi. Lokator dba o szczelność dachu, suche mury, ocieplenie itp. Podłogę stosunkowo prosto i tanio da się wyciszyć. Miasto zaś dostaje dodatkowe pieniądze z czynszów.
    Rozumiem jednak, że w tej chwili adaptacja strychów jest już zjawiskiem niszowym, więc inicjatywa ma charakter formalny.
    Radnemu Susmankowi et consortes gratulujemy - napisali o nim w prasie.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo