Tu we Wrocławiu rośnie barszcz Sosnowskiego. Uwaga, jest bardzo niebezpieczny! [MAPA]

Katarzyna Zimna
Katarzyna Zimna
Wrocławska Straż Miejska przyjęła w tym roku już 15 zgłoszeń dotyczących barszczu Sosnowskiego rosnącego na terenie Wrocławiu i w najbliższej okolicy. A to dopiero początek sezonu."W tym roku, począwszy od 16 maja, gdy wpłynęło pierwsze zgłoszenie, interweniowaliśmy już w okolicach ulic: Celtyckiej, Noakowskiego, Trawowej, Wietrznej, placu Wróblewskiego, w parku Klecińskim i na terenie pomiędzy Muchoborem Wielkim a Smolcem. W przypadku pl. Wróblewskiego potwierdziliśmy, że rzeczywiście rośnie tam barszcz Sosnowskiego, teren został ogrodzony taśmą z informacją o niebezpiecznej roślinie, sprawa została przekazana do Zarządu Zieleni Miejskiej. Natomiast na Muchoborze Wielkim rosną dwa krzaki barszczu, ustalamy zarządcę tego terenu" - mówi Waldemar Forysiak ze Straży Miejskiej Wrocławia.Jak wygląda, po czym rozpoznać i gdzie najczęściej rośnie barszcz Sosnowskiego? Zobaczcie na kolejnych slajdach. archiwum Polska Press
We Wrocławiu w tym roku zgłoszono już 15 przypadków występowania barszczu Sosnowskiego. Ta pochodząca z Kaukazu roślina jest bardzo niebezpieczna. Kontakt z nią, a nawet przebywanie pobliżu może skończyć się bolesnymi poparzeniami skóry, a w przypadku astmatyków - poważnymi problemami z oddychaniem. Jak wygląda, gdzie rośnie barszcz Sosnowskiego? Zobaczcie.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Skoro na miejsce zostali wezwani strażacy miejscowi i przyjechali to mogli od razu zająć się sprawą. A nie popatrzyli, pooglądali i pojechali sobie marnując tylko paliwo. Taka darmowa wycieczka na koszt podatników miejskich. Swoją drogą oburzający jest fakt że przeciętny cieć miejski w ogóle nie jest przygotowany do pełnienia obowiązków porządkowych. Nie mają ani miotły, szufli czy choćby worków na odpady

G
Gość

Skoro na miejsce zostali wezwani strażacy miejscowi i przyjechali to mogli od razu zająć się sprawą. A nie popatrzyli, pooglądali i pojechali sobie marnując tylko paliwo. Taka darmowa wycieczka na koszt podatników miejskich. Swoją drogą oburzający jest fakt że przeciętny cieć miejski w ogóle nie jest przygotowany do pełnienia obowiązków porządkowych. Nie mają ani miotły, szufli czy choćby worków na odpady

G
Gość

Szkoda, że trawa nie rośnie :( Stepy zamiast trawników :(

Dodaj ogłoszenie