MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rafał Dutkiewicz: Wrocławianie mają za dużo samochodów

Weronika Skupin
– W Berlinie na tysiąc mieszkańców przypada ok. 300 samochodów, a u nas ok. 560 samochodów. Chcemy, by ta liczba powoli malała – stwierdził prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Faktycznie, swoją politykę Dutkiewicz stopniowo wprowadza w życie. Główne założenie jest takie, by wrocławianie przesiedli się do komunikacji miejskiej, zaś auta zniknęły z centrum.

Dr Michał Beim, specjalista ds. transportu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, krytykuje władze Wrocławia za niewykorzystanie szansy, jaką dała budowa obwodnicy autostradowej. Wtedy można było bardziej zdecydowanie przenosić ruch z centrum na obrzeża.

– Rozbudowa dróg i transportu miejskiego powinna się wiązać z ograniczaniem ruchu samochodów w centrum. Wrocław nie wykorzystał szansy, jaką była budowa AOW, np. na stworzenie sieci pasów rowerowych i rozbudowanie miejskiej komunikacji – ocenia Michał Beim. – Teraz będzie to trudniejsze i powolne – dodaje.

We Wrocławiu jest zarejestrowanych ponad 360 tysięcy samochodów.

Średni wiek auta zarejestrowanego we Wrocławiu to 17 lat. Wrocławianie najczęściej jeżdżą autami w wieku 11-20 lat. Najpopularniejszy model to Opel Astra. Wśród rejestrowanych nowych aut najwięcej jest skód, a wśród używanych - volkswagenów.
Czym jeżdżą wrocławianie? Kliknij i zobacz nasz raport!

Prezydent ma różne sposoby, by pozbyć się aut z centrum. I tak wydzielono już buspasy i torowiska, gdzie auta nie wjadą (np. na Podwalu), a także ograniczono liczbę miejsc parkingowych (m.in. na Podwalu, Dobrej, Kazimierza Wielkiego).
Wyznaczane są w centrum nowe przystanki tramwajowe, jak na przykład na ul. Kazimierza Wielkiego przy Gepperta czy też na ul. Krupniczej. Przy okazji ich budowy podniosły się głosy krytyki, że przystanki zabrały miejsce na jezdni kierowcom. Ci, co całkiem zrozumiałe, nie zgadzają się z ograniczaniem ich wolności w centrum Wrocławia.

A gdyby zamiast zakazywać wjazdu do centrum, uznać go za przywilej? W Krakowie już myślą, by pobierać opłaty za wjazd na niektóre ulice. Chcą zapytać o to w referendum. Gdy pojawi się taka możliwość, być może i władze Wrocławia pójdą tą drogą. Zapytaliśmy o tę sprawę, lecz magistrat nie chciał się do niej ustosunkować.
Dziś daleko nam do ideału. By wrocławianin zrezygnował z samochodu, musi mieć alternatywę. To nie Berlin, my nie mamy 10 linii metra.

Jak Wrocław chce zniechęcić kierowców do jeżdżenia po mieście? Czytaj dalej na kolejnej stronie (kliknij)
Z raportu NIK wynika, że mamy ich niemal dwa razy więcej niż Berlin. Być może był to jeden z motywów opracowania „Wrocławskiej polityki mobilności” w 2013 r. Dokument określa, że do 2030 r. udział transportu niesamochodowego ma wynosić nie mniej niż 65 proc. całego ruchu. Jednak niektóre chaotyczne zmiany w centrum wręcz zaprzeczają tej idei.
Ul. Krupnicza miała stać się deptakiem, jednak pomysł porzucono. Po remoncie nie ma tu dwóch pasów jak dawniej, a jeden. To wydaje się najgorszym możliwym wyjściem, korki są większe, niż były, przepustowość się zmniejszyła. Tym samym czas przejazdu aut przez miasto zamiast się zmniejszać, wydłuża się. Ekspertom inżynierii ruchu to zjawisko jest znane jako paradoks Braessa (im bardziej skomplikowany układ, tym wolniejszy przejazd).

To niejedyny „grzech” na ulicy Krupniczej. Jak mówi Przemysław Filar z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, ogromny parking na niemal 800 aut pod Narodowym Forum Muzyki nie sprzyja ograniczaniu liczby samochodów w centrum.
– Sam pomysł zamknięcia centrum dla aut jest słuszny, skoro Wrocław jest ósmy na liście najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Jednak dorzucanie do każdej inwestycji parkingu nie ma sensu. Capitol nie ma parkingu i nikt nie płacze. Z kolei w Londynie najwyższy wieżowiec The Shard (309,6 m, 72 kondygnacje – przyp. red.) ma ok. 50 miejsc parkingowych.
Przypomina też, że zamiast rozwijać sieć komunikacji, miasto likwiduje linie, np. 139, 12, E. Kierowca mógłby zostawić auto poza centrum i przesiąść się do MPK. Dodaje, że system ITS nie działa tak jak trzeba. – Stworzono światła na ul. Bogusławskiego i najpierw tramwaje jechały płynnie, a teraz stają na wszystkich światłach – mówi Filar.

Podobny punkt widzenia ma Mirosława Stachowiak-Różecka, kandydatka na prezydenta miasta w 2014 r.
– Najpierw komunikacja, potem zamykanie centrum. Mnie nikt nie zachęcił, żebym z Kleciny jeździła komunikacją miejską. Nie ma też tanich parkingów, gdzie można zostawić auto i poruszać się po centrum pojazdami MPK, np. przy pl. Powstańców Śląskich – analizuje radna PiS.

W Krakowie chcą przeforsować zmianę prawa, by można było pobierać opłaty za wjazd do centrum. Czy to także recepta dla Wrocławia?
– Nad tym trzeba się pochylić, dużą część samochodów w centrum stanowią te spoza Wrocławia. Kierowca rozważy, czy opłaca mu się zostawić auto na podmiejskim parkingu, czy płacić – zauważa Przemysław Filar.

Mirosława Stachowiak-Różecka zwraca uwagę, że Stare Miasto to nie tylko knajpy i zabytki.
– Zaplanowano centrum tak, że siedziby ma tu wiele urzędów. Wrocławianie muszą tu załatwiać swoje sprawy. Pobieranie od nich opłat byłoby bardzo nie w porządku – mówi.

Czy da się stworzyć system, w którym za wjazd do centrum płaciliby tylko kierowcy spoza Wrocławia? Tak, można np. skanować rejestrację. Takie systemy tworzy m.in. firma Kapsch, która zarządza bramkami na A4. Wrocławski ratusz nie odpowiedział nam na pytanie, czy to dobry pomysł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska