Pożar w Bielanach Wrocławskich. Z ogniem walczyło 17 zastępów straży pożarnej [FILM, ZDJĘCIA]

Kinga Czernichowska
Kinga Czernichowska
Pożar w Bielanach Wrocławskich 17.04.2021 Antonina Biegajlo
Ogień pojawił się w jednym z magazynów w Bielanach Wrocławskich przy ulicy Logistycznej 1 w sobotę przed godz. 15.

AKTUALIZACJA

Niedziela, godz. 18
Wciąż trwa dogaszanie pożaru w magazynie firmy Pika w Bielanach Wrocławskich. Jedna z ochotniczych straży pożarnych, która brała udział w akcji gaśniczej, opublikowała zdjęcia wykonane na miejscu w nocy z soboty na niedzielę (17/18 kwietnia) i nad ranem.

Pożar w Bielanach Wrocławskich. Z ogniem walczyło 17 zastępów straży pożarnej [FILM, ZDJĘCIA]
OSP KSRG WĘGRY

Sobota, godz. 17
Ile potrwa dogaszanie pożaru? Tego dokładnie nie wiadomo.

"Trudność akcji polega na tym, że te wszystkie papiery trzeba stamtąd wyciągnąć i oblać wodą, żeby ponownie się nie zapaliły - dodaje Szwajnos.

Pożar w Bielanach Wrocławskich 17.04.2021
Pożar w Bielanach Wrocławskich 17.04.2021 Magdalena Pasiewicz/Polska Press

Sobota, godz. 15.10
Pali się magazyn przy ul. Logistycznej w Bielanach Wrocławskich należący do firma Pika, która zajmuje się przechowywaniem, archiwizacją i niszczeniem dokumentów. W chwili wybuchu pożaru wewnątrz budynku znajdowało się 13 osób.

Dym z płonącego magazynu widać z odległości kilkunastu kilometrów.

Pożar w Bielanach Wrocławskich 17.04.2021
Pożar w Bielanach Wrocławskich 17.04.2021 Czytelnik

"Nikt nie został ranny. Trzynaście osób ewakuowało się samodzielnie jeszcze przed naszym przybyciem" - powiedział nam dyżurny wrocławskiej straży pożarnej.

Okoliczności tego pożaru będą dopiero wyjaśniane. Wiadomo, że w środku znajdowała się makulatura.

Na miejscu jest 17 zastępów straży pożarnej, akcja gaśnicza trwa - mówi Tomasz Szwajnos, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu.

Zobaczcie zdjęcia:

Pożar w Bielanach Wrocławskich. Z ogniem walczyło 17 zastępó...

Tu się pali:

Wideo

Komentarze 22

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
J23
17 kwietnia, 16:41, J23:

Jeśli coś wiem to relacja w Gazecie zawsze się nie zgadza. Paliło się już przed 14tą i na miejscu było 5 straży oraz policja. Ruszali się bez ładu i składu. Po pół godzinie wracałem to dopiero rozkładali węże i wtedy buchnęło czarnym dymem oraz ogniem. Z boku wyglądało jakby strażacy ten pożar rozdmuchali. Nadal nic nie gasili tylko w podnośniku koszowym zaczęli zaglądać na dach. Potem dojeżdżały kolejne straże i zaczęli w końcu gasić.

17 kwietnia, 17:09, Gość:

Nie ma to jak fachowa, krytyczna opinia jakiegoś przejeżdżającego obok randomowego kasztana na temat pożarnictwa :-)

17 kwietnia, 17:29, J23:

Obok jest trasa rowerowa. Po prostu przypadkowo przejeżdżałem i jest to relacja obiektywna. Za to oglądaczy nagrywających całą akcję na komórki było sporo, więc do potwierdzenia kasztanie.

17 kwietnia, 20:31, Gość:

Rowerowe kasztany i gapie to fachowa informacja, jak zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Monitoring, który zarejestrował pożar zawiadomił zarządcę, ten wezwał Straż, jako że monitoring zarejestrował pożar 2-giego stopnia według procedur, poderwano 5 zastępów. Po dojechaniu na miejsce przeprowadzono rozpoznanie, co się pali czy są osoby poszkodwane itp. W pierwszej kolejności ratuje się życie potem mienie. Dlatego najpierw rozpoznanie i ewakuacja potencjalnych poszkodowanych. Równocześnie podejmując poszukiwania źródła ognia. W jednym czasie podejmuje się decyzje o zadysponowaniu dodatkowych SIS, przystępując do podawania, jeśli to możliwe prądów gaśniczych na źródło ognia. I rozwijaniu kolejnych odcinków bojowych w miarę dojazdu kolejnych SIS. Taka akcja trwa w czasie, wiadomo że nie od razu zjawia się kompania gaśnicza. Ona musi zostać sformowana na podstawie dojeżdżających kolejnych zastępów. Jednoczesnie tworzy się zasilanie wodne z dostępnych źródeł i organizuje się odwody taktyczne na miejscu pożaru. Każdy ratownik może pracować określony normami czas, powietrza w aparatach tlenowych stracza na 20 minut takiej fizycznej pracy. Wszytsko to ma wpływ na organizację działań na miejscu. Trzeba ratować a jednocześnie dbać o bezpieczeństwo ratowników. Cała ta taktyka działań to tomy wiedzy i lata praktyk, ale dla przygodnych gapiów, to tylko haotyczne kręcenie się. Podobnie Polacy oceniają grających w piłkę, wszak według większości należy kopać do przodu a inni stoją. Właśnie to stanie to cała sztuka i taktyka gry. Pozdrawiam wszytskich znawców tematu.

18 kwietnia, 15:20, J23:

Super już czuję się bezpiecznie - najważniejsze, że wszystko spaliło się zgodnie z przepisami i procedurami.

18 kwietnia, 15:24, Gość:

Hah, ten wątek pokazuje, jak żałosnymi hipokrytami jest większość społeczeństwa :D Policja przeprowadza jakąś interwencję, zakładają zgodnie z przepisami kajdanki jakiemuś pijanemu patusowi - to w necie dziesiątki ekspertów drze ryje, że "nie mieli prawa!!!". Tutaj ktoś poddał w wątpliwość skuteczność akcji przeprowadzanej przez strażaków, to od razu hejt, że "rowerowy spec" itp. xD No i oczywiście wypowiedź wielkiego specjalisty, zapewne z młodzieżowej drużyny OSP, o tym jak zgodnie z procedurą strażacy mają prawo nie ogarniać akcji gaśniczej i doprowadzić do spalenia się mienia ogromnej wartości :D

18 kwietnia, 15:29, Gość:

Strażacy dali ciała. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Tylko o tym się głośno nie mówi, żeby nie psuć stereotypu strażaka idealnego. Pan specjalista może wytłumaczy, jak to zgodnie z procedurami jakiś czas temu zginęły 4 osoby w pożarze na Kleczkowie?

Porównanie specjalisty strażaków do piłkarzy jak najbardziej trafne. Żadnej odpowiedzialności zawodowej (wyłącznie dyscyplinarna) - a potem najwyżej "nic się nie stało".

G
Gość
17 kwietnia, 16:41, J23:

Jeśli coś wiem to relacja w Gazecie zawsze się nie zgadza. Paliło się już przed 14tą i na miejscu było 5 straży oraz policja. Ruszali się bez ładu i składu. Po pół godzinie wracałem to dopiero rozkładali węże i wtedy buchnęło czarnym dymem oraz ogniem. Z boku wyglądało jakby strażacy ten pożar rozdmuchali. Nadal nic nie gasili tylko w podnośniku koszowym zaczęli zaglądać na dach. Potem dojeżdżały kolejne straże i zaczęli w końcu gasić.

17 kwietnia, 17:09, Gość:

Nie ma to jak fachowa, krytyczna opinia jakiegoś przejeżdżającego obok randomowego kasztana na temat pożarnictwa :-)

17 kwietnia, 17:29, J23:

Obok jest trasa rowerowa. Po prostu przypadkowo przejeżdżałem i jest to relacja obiektywna. Za to oglądaczy nagrywających całą akcję na komórki było sporo, więc do potwierdzenia kasztanie.

17 kwietnia, 20:31, Gość:

Rowerowe kasztany i gapie to fachowa informacja, jak zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Monitoring, który zarejestrował pożar zawiadomił zarządcę, ten wezwał Straż, jako że monitoring zarejestrował pożar 2-giego stopnia według procedur, poderwano 5 zastępów. Po dojechaniu na miejsce przeprowadzono rozpoznanie, co się pali czy są osoby poszkodwane itp. W pierwszej kolejności ratuje się życie potem mienie. Dlatego najpierw rozpoznanie i ewakuacja potencjalnych poszkodowanych. Równocześnie podejmując poszukiwania źródła ognia. W jednym czasie podejmuje się decyzje o zadysponowaniu dodatkowych SIS, przystępując do podawania, jeśli to możliwe prądów gaśniczych na źródło ognia. I rozwijaniu kolejnych odcinków bojowych w miarę dojazdu kolejnych SIS. Taka akcja trwa w czasie, wiadomo że nie od razu zjawia się kompania gaśnicza. Ona musi zostać sformowana na podstawie dojeżdżających kolejnych zastępów. Jednoczesnie tworzy się zasilanie wodne z dostępnych źródeł i organizuje się odwody taktyczne na miejscu pożaru. Każdy ratownik może pracować określony normami czas, powietrza w aparatach tlenowych stracza na 20 minut takiej fizycznej pracy. Wszytsko to ma wpływ na organizację działań na miejscu. Trzeba ratować a jednocześnie dbać o bezpieczeństwo ratowników. Cała ta taktyka działań to tomy wiedzy i lata praktyk, ale dla przygodnych gapiów, to tylko haotyczne kręcenie się. Podobnie Polacy oceniają grających w piłkę, wszak według większości należy kopać do przodu a inni stoją. Właśnie to stanie to cała sztuka i taktyka gry. Pozdrawiam wszytskich znawców tematu.

18 kwietnia, 15:20, J23:

Super już czuję się bezpiecznie - najważniejsze, że wszystko spaliło się zgodnie z przepisami i procedurami.

18 kwietnia, 15:24, Gość:

Hah, ten wątek pokazuje, jak żałosnymi hipokrytami jest większość społeczeństwa :D Policja przeprowadza jakąś interwencję, zakładają zgodnie z przepisami kajdanki jakiemuś pijanemu patusowi - to w necie dziesiątki ekspertów drze ryje, że "nie mieli prawa!!!". Tutaj ktoś poddał w wątpliwość skuteczność akcji przeprowadzanej przez strażaków, to od razu hejt, że "rowerowy spec" itp. xD No i oczywiście wypowiedź wielkiego specjalisty, zapewne z młodzieżowej drużyny OSP, o tym jak zgodnie z procedurą strażacy mają prawo nie ogarniać akcji gaśniczej i doprowadzić do spalenia się mienia ogromnej wartości :D

Strażacy dali ciała. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Tylko o tym się głośno nie mówi, żeby nie psuć stereotypu strażaka idealnego. Pan specjalista może wytłumaczy, jak to zgodnie z procedurami jakiś czas temu zginęły 4 osoby w pożarze na Kleczkowie?

G
Gość
17 kwietnia, 16:41, J23:

Jeśli coś wiem to relacja w Gazecie zawsze się nie zgadza. Paliło się już przed 14tą i na miejscu było 5 straży oraz policja. Ruszali się bez ładu i składu. Po pół godzinie wracałem to dopiero rozkładali węże i wtedy buchnęło czarnym dymem oraz ogniem. Z boku wyglądało jakby strażacy ten pożar rozdmuchali. Nadal nic nie gasili tylko w podnośniku koszowym zaczęli zaglądać na dach. Potem dojeżdżały kolejne straże i zaczęli w końcu gasić.

17 kwietnia, 17:09, Gość:

Nie ma to jak fachowa, krytyczna opinia jakiegoś przejeżdżającego obok randomowego kasztana na temat pożarnictwa :-)

17 kwietnia, 17:29, J23:

Obok jest trasa rowerowa. Po prostu przypadkowo przejeżdżałem i jest to relacja obiektywna. Za to oglądaczy nagrywających całą akcję na komórki było sporo, więc do potwierdzenia kasztanie.

17 kwietnia, 20:31, Gość:

Rowerowe kasztany i gapie to fachowa informacja, jak zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Monitoring, który zarejestrował pożar zawiadomił zarządcę, ten wezwał Straż, jako że monitoring zarejestrował pożar 2-giego stopnia według procedur, poderwano 5 zastępów. Po dojechaniu na miejsce przeprowadzono rozpoznanie, co się pali czy są osoby poszkodwane itp. W pierwszej kolejności ratuje się życie potem mienie. Dlatego najpierw rozpoznanie i ewakuacja potencjalnych poszkodowanych. Równocześnie podejmując poszukiwania źródła ognia. W jednym czasie podejmuje się decyzje o zadysponowaniu dodatkowych SIS, przystępując do podawania, jeśli to możliwe prądów gaśniczych na źródło ognia. I rozwijaniu kolejnych odcinków bojowych w miarę dojazdu kolejnych SIS. Taka akcja trwa w czasie, wiadomo że nie od razu zjawia się kompania gaśnicza. Ona musi zostać sformowana na podstawie dojeżdżających kolejnych zastępów. Jednoczesnie tworzy się zasilanie wodne z dostępnych źródeł i organizuje się odwody taktyczne na miejscu pożaru. Każdy ratownik może pracować określony normami czas, powietrza w aparatach tlenowych stracza na 20 minut takiej fizycznej pracy. Wszytsko to ma wpływ na organizację działań na miejscu. Trzeba ratować a jednocześnie dbać o bezpieczeństwo ratowników. Cała ta taktyka działań to tomy wiedzy i lata praktyk, ale dla przygodnych gapiów, to tylko haotyczne kręcenie się. Podobnie Polacy oceniają grających w piłkę, wszak według większości należy kopać do przodu a inni stoją. Właśnie to stanie to cała sztuka i taktyka gry. Pozdrawiam wszytskich znawców tematu.

18 kwietnia, 15:20, J23:

Super już czuję się bezpiecznie - najważniejsze, że wszystko spaliło się zgodnie z przepisami i procedurami.

Hah, ten wątek pokazuje, jak żałosnymi hipokrytami jest większość społeczeństwa :D Policja przeprowadza jakąś interwencję, zakładają zgodnie z przepisami kajdanki jakiemuś pijanemu patusowi - to w necie dziesiątki ekspertów drze ryje, że "nie mieli prawa!!!". Tutaj ktoś poddał w wątpliwość skuteczność akcji przeprowadzanej przez strażaków, to od razu hejt, że "rowerowy spec" itp. xD No i oczywiście wypowiedź wielkiego specjalisty, zapewne z młodzieżowej drużyny OSP, o tym jak zgodnie z procedurą strażacy mają prawo nie ogarniać akcji gaśniczej i doprowadzić do spalenia się mienia ogromnej wartości :D

J
J23
17 kwietnia, 16:41, J23:

Jeśli coś wiem to relacja w Gazecie zawsze się nie zgadza. Paliło się już przed 14tą i na miejscu było 5 straży oraz policja. Ruszali się bez ładu i składu. Po pół godzinie wracałem to dopiero rozkładali węże i wtedy buchnęło czarnym dymem oraz ogniem. Z boku wyglądało jakby strażacy ten pożar rozdmuchali. Nadal nic nie gasili tylko w podnośniku koszowym zaczęli zaglądać na dach. Potem dojeżdżały kolejne straże i zaczęli w końcu gasić.

17 kwietnia, 17:09, Gość:

Nie ma to jak fachowa, krytyczna opinia jakiegoś przejeżdżającego obok randomowego kasztana na temat pożarnictwa :-)

17 kwietnia, 17:29, J23:

Obok jest trasa rowerowa. Po prostu przypadkowo przejeżdżałem i jest to relacja obiektywna. Za to oglądaczy nagrywających całą akcję na komórki było sporo, więc do potwierdzenia kasztanie.

17 kwietnia, 20:31, Gość:

Rowerowe kasztany i gapie to fachowa informacja, jak zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Monitoring, który zarejestrował pożar zawiadomił zarządcę, ten wezwał Straż, jako że monitoring zarejestrował pożar 2-giego stopnia według procedur, poderwano 5 zastępów. Po dojechaniu na miejsce przeprowadzono rozpoznanie, co się pali czy są osoby poszkodwane itp. W pierwszej kolejności ratuje się życie potem mienie. Dlatego najpierw rozpoznanie i ewakuacja potencjalnych poszkodowanych. Równocześnie podejmując poszukiwania źródła ognia. W jednym czasie podejmuje się decyzje o zadysponowaniu dodatkowych SIS, przystępując do podawania, jeśli to możliwe prądów gaśniczych na źródło ognia. I rozwijaniu kolejnych odcinków bojowych w miarę dojazdu kolejnych SIS. Taka akcja trwa w czasie, wiadomo że nie od razu zjawia się kompania gaśnicza. Ona musi zostać sformowana na podstawie dojeżdżających kolejnych zastępów. Jednoczesnie tworzy się zasilanie wodne z dostępnych źródeł i organizuje się odwody taktyczne na miejscu pożaru. Każdy ratownik może pracować określony normami czas, powietrza w aparatach tlenowych stracza na 20 minut takiej fizycznej pracy. Wszytsko to ma wpływ na organizację działań na miejscu. Trzeba ratować a jednocześnie dbać o bezpieczeństwo ratowników. Cała ta taktyka działań to tomy wiedzy i lata praktyk, ale dla przygodnych gapiów, to tylko haotyczne kręcenie się. Podobnie Polacy oceniają grających w piłkę, wszak według większości należy kopać do przodu a inni stoją. Właśnie to stanie to cała sztuka i taktyka gry. Pozdrawiam wszytskich znawców tematu.

Super już czuję się bezpiecznie - najważniejsze, że wszystko spaliło się zgodnie z przepisami i procedurami.

G
Gość

Wybucha pożar przez losowe zdarzenie: nieostrożność pracowników, zwarcia instalacji elektrycznej itp.

Ułomy w necie: spisek! Właściciel specialnie podpaliu bo poczebuje otszkodowanie!!!!

xD

G
Gość
18 kwietnia, 1:10, Gość:

Coś dziwnie z tymi pożarami wybuchają jak na zawołanie

18 kwietnia, 8:34, Gość:

Jest potrzeba to się robi ognisko

18 kwietnia, 9:50, Gość:

Noo [wulgaryzm].

D.e.b.i.l.u. to wulgaryzm , to jest stwierdzenie faktu.

G
Gość
18 kwietnia, 10:33, Gość:

Polacy to specjaliści w każdej dziedzinie , lekarze , prawnicy , dziennikarze , bibliotekarze , kominiarze , leśne [wulgaryzm]dła , wędkarze, i kolarze oraz specjaliści od budownictwa vel architekci , nie mówiąc o strażakach , których cenię.

L.e.ś.n.e. R.U.C.H.A.D.Ł.A. to wulgaryzm ?!.

G
Gość

Polacy to specjaliści w każdej dziedzinie , lekarze , prawnicy , dziennikarze , bibliotekarze , kominiarze , leśne [wulgaryzm]dła , wędkarze, i kolarze oraz specjaliści od budownictwa vel architekci , nie mówiąc o strażakach , których cenię.

G
Gość
17 kwietnia, 22:07, Monika Wolska:

Cześć panowie, mam na imie Monika :). Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowanych panów zapraszam do kontaktu najlepiej na moim profilu gdzie zobaczysz moje gorące zdjęcia : https://linktr.ee/polishgirl

Ja mam na imię ALOJZ ...PASIECZNY.No i co z tego?!

G
Gość
18 kwietnia, 1:10, Gość:

Coś dziwnie z tymi pożarami wybuchają jak na zawołanie

18 kwietnia, 8:34, Gość:

Jest potrzeba to się robi ognisko

Noo [wulgaryzm].

G
Gość
18 kwietnia, 1:10, Gość:

Coś dziwnie z tymi pożarami wybuchają jak na zawołanie

Jest potrzeba to się robi ognisko

G
Gość

Coś dziwnie z tymi pożarami wybuchają jak na zawołanie

K
Kapral

Czego to dla kasy z ubezpieczenia się nie robi...?

G
Gość
17 kwietnia, 16:41, J23:

Jeśli coś wiem to relacja w Gazecie zawsze się nie zgadza. Paliło się już przed 14tą i na miejscu było 5 straży oraz policja. Ruszali się bez ładu i składu. Po pół godzinie wracałem to dopiero rozkładali węże i wtedy buchnęło czarnym dymem oraz ogniem. Z boku wyglądało jakby strażacy ten pożar rozdmuchali. Nadal nic nie gasili tylko w podnośniku koszowym zaczęli zaglądać na dach. Potem dojeżdżały kolejne straże i zaczęli w końcu gasić.

17 kwietnia, 17:09, Gość:

Nie ma to jak fachowa, krytyczna opinia jakiegoś przejeżdżającego obok randomowego kasztana na temat pożarnictwa :-)

17 kwietnia, 17:29, J23:

Obok jest trasa rowerowa. Po prostu przypadkowo przejeżdżałem i jest to relacja obiektywna. Za to oglądaczy nagrywających całą akcję na komórki było sporo, więc do potwierdzenia kasztanie.

17 kwietnia, 20:31, Gość:

Rowerowe kasztany i gapie to fachowa informacja, jak zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Monitoring, który zarejestrował pożar zawiadomił zarządcę, ten wezwał Straż, jako że monitoring zarejestrował pożar 2-giego stopnia według procedur, poderwano 5 zastępów. Po dojechaniu na miejsce przeprowadzono rozpoznanie, co się pali czy są osoby poszkodwane itp. W pierwszej kolejności ratuje się życie potem mienie. Dlatego najpierw rozpoznanie i ewakuacja potencjalnych poszkodowanych. Równocześnie podejmując poszukiwania źródła ognia. W jednym czasie podejmuje się decyzje o zadysponowaniu dodatkowych SIS, przystępując do podawania, jeśli to możliwe prądów gaśniczych na źródło ognia. I rozwijaniu kolejnych odcinków bojowych w miarę dojazdu kolejnych SIS. Taka akcja trwa w czasie, wiadomo że nie od razu zjawia się kompania gaśnicza. Ona musi zostać sformowana na podstawie dojeżdżających kolejnych zastępów. Jednoczesnie tworzy się zasilanie wodne z dostępnych źródeł i organizuje się odwody taktyczne na miejscu pożaru. Każdy ratownik może pracować określony normami czas, powietrza w aparatach tlenowych stracza na 20 minut takiej fizycznej pracy. Wszytsko to ma wpływ na organizację działań na miejscu. Trzeba ratować a jednocześnie dbać o bezpieczeństwo ratowników. Cała ta taktyka działań to tomy wiedzy i lata praktyk, ale dla przygodnych gapiów, to tylko haotyczne kręcenie się. Podobnie Polacy oceniają grających w piłkę, wszak według większości należy kopać do przodu a inni stoją. Właśnie to stanie to cała sztuka i taktyka gry. Pozdrawiam wszytskich znawców tematu.

Dzięki za fachowy komentarz.

Jak byś częściej mógł komentować w taki sposób różne akcje gaśnicze wiele osób było by wdzięcznych.

G
Gość
17 kwietnia, 16:41, J23:

Jeśli coś wiem to relacja w Gazecie zawsze się nie zgadza. Paliło się już przed 14tą i na miejscu było 5 straży oraz policja. Ruszali się bez ładu i składu. Po pół godzinie wracałem to dopiero rozkładali węże i wtedy buchnęło czarnym dymem oraz ogniem. Z boku wyglądało jakby strażacy ten pożar rozdmuchali. Nadal nic nie gasili tylko w podnośniku koszowym zaczęli zaglądać na dach. Potem dojeżdżały kolejne straże i zaczęli w końcu gasić.

17 kwietnia, 17:09, Gość:

Nie ma to jak fachowa, krytyczna opinia jakiegoś przejeżdżającego obok randomowego kasztana na temat pożarnictwa :-)

17 kwietnia, 17:29, J23:

Obok jest trasa rowerowa. Po prostu przypadkowo przejeżdżałem i jest to relacja obiektywna. Za to oglądaczy nagrywających całą akcję na komórki było sporo, więc do potwierdzenia kasztanie.

17 kwietnia, 20:31, Gość:

Rowerowe kasztany i gapie to fachowa informacja, jak zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Monitoring, który zarejestrował pożar zawiadomił zarządcę, ten wezwał Straż, jako że monitoring zarejestrował pożar 2-giego stopnia według procedur, poderwano 5 zastępów. Po dojechaniu na miejsce przeprowadzono rozpoznanie, co się pali czy są osoby poszkodwane itp. W pierwszej kolejności ratuje się życie potem mienie. Dlatego najpierw rozpoznanie i ewakuacja potencjalnych poszkodowanych. Równocześnie podejmując poszukiwania źródła ognia. W jednym czasie podejmuje się decyzje o zadysponowaniu dodatkowych SIS, przystępując do podawania, jeśli to możliwe prądów gaśniczych na źródło ognia. I rozwijaniu kolejnych odcinków bojowych w miarę dojazdu kolejnych SIS. Taka akcja trwa w czasie, wiadomo że nie od razu zjawia się kompania gaśnicza. Ona musi zostać sformowana na podstawie dojeżdżających kolejnych zastępów. Jednoczesnie tworzy się zasilanie wodne z dostępnych źródeł i organizuje się odwody taktyczne na miejscu pożaru. Każdy ratownik może pracować określony normami czas, powietrza w aparatach tlenowych stracza na 20 minut takiej fizycznej pracy. Wszytsko to ma wpływ na organizację działań na miejscu. Trzeba ratować a jednocześnie dbać o bezpieczeństwo ratowników. Cała ta taktyka działań to tomy wiedzy i lata praktyk, ale dla przygodnych gapiów, to tylko haotyczne kręcenie się. Podobnie Polacy oceniają grających w piłkę, wszak według większości należy kopać do przodu a inni stoją. Właśnie to stanie to cała sztuka i taktyka gry. Pozdrawiam wszytskich znawców tematu.

Trzeba też wiedzieć, że to nie jedyny pożar w tym czasie. Straż musi tak dysponować i wykorzystywać SIS aby być gotowym na kolejne wezwanie. Stąd na zdjęciach widać jednostki nie tylko jednostki z Wrocławia ale też z powiatu wrocławskiego, strzelińskiego a nawet z Trzebnicy. Cały czas napływają kolejne zgłoszenia i dyspozytor musi mieć czym je realizować. Pozdrawiam wszystkich niosących pomoc.

Dodaj ogłoszenie