Potrącił kobietę na pasach i uciekł! Wypadek na ul. Królewieckiej we Wrocławiu [FILM, ZDJĘCIA]

Katarzyna Zimna
Katarzyna Zimna
Kierowcy zatrzymali się, by udzielić rannej kobiecie pomocy i wezwać służby
Kierowcy zatrzymali się, by udzielić rannej kobiecie pomocy i wezwać służby nadesłane/kadr z nagrania z miejsca wypadku
Udostępnij:
W poniedziałek (29 listopada) około godz. 19 na ulicy Królewieckiej we Wrocławiu została potrącona przechodząca przez ulicę kobieta. Sprawca wypadku uciekł.

Do potrącenia doszło na przejściu dla pieszych na ulicy Królewieckiej niedaleko przychodni weterynaryjnej Vetan. Kobieta przechodziła przez pasy z psem, gdy wjechał w nią samochód osobowy. Kierowca nie zatrzymał się i odjechał w stronę Stadionu Wrocław.

"Z relacji świadka, który widział zdarzenie, wynika, że kobieta znajdowała się na oznakowanym przejściu dla pieszych, gdy potrącił ją samochód osobowy. Kierowca nie zatrzymał się i uciekł z miejsca wypadku" - mówi nam sierż. szt. Rafał Jarząb z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Poszkodowaną zajęli się przechodnie i inni kierowcy, którzy zatrzymali się na drodze i wezwali służby ratunkowe. Na miejsce przyjechała policja i pogotowie, które zabrało ranną kobietę do szpitala.

"Doznała ona ogólnych obrażeń, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo" - informuje policjant.

Policja na miejscu wypadku prowadzi czynności, które pozwolą ustalić okoliczności zdarzenia.

Na nagraniu z miejsca wypadku widać kierowców, którzy zatrzymali się, by udzielić rannej kobiecie pierwszej pomocy i wezwać służby.

Zobaczcie film:

Tu doszło do wypadku:

Zobaczcie zdjęcia:

Kierowcy zatrzymali się, by udzielić rannej kobiecie pomocy i wezwać służby

Potrącił kobietę na pasach i uciekł! Wypadek na ul. Królewie...

To kolejny dziś poważny wypadek we Wrocławiu.

Wideo

Komentarze 48

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Proszę osobę poszkodowaną w wypadku lub jej rodzinę o pilny kontak, tel: 697 723 210 Arkadiusz.
G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

30 listopada, 11:42, Gość:

Jacy rządzący taki kraj, jaki kraj taka policja czy służba zdrowia. Nie dziw się w pisowym świecie że nie przyjedzie policja. Karetka też nie przyjeżdża. Dopuki nie wymienimy władzy, będzie coraz gorzej. Pewnie ważniejsza była obstawą domu Kaczyńskiego albo jakiejś miesięcznicy.

30 listopada, 15:32, Gość:

Za Solidarności ... w 1999 roku to było fajnie :) .

Celnicy kazali sobie dać w łapę, urzędnik skarbowy nalot robił na bzdetne firemki ... a za rogiem pod oknem prezydenta "Wałęsy" miliony wyciekały z systemu podatkowego.

Nachapali się wtedy ci nasi co wolność wywalczyli :). SB akta "dziwnie" znikły.

Dzika prywatyzacja Pana Balcerowicza .... aby złodzieje się nachapali ... a teraz Pan ten się wymądrza. Rozdali majątek ... sobie.

G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

30 listopada, 11:42, Gość:

Jacy rządzący taki kraj, jaki kraj taka policja czy służba zdrowia. Nie dziw się w pisowym świecie że nie przyjedzie policja. Karetka też nie przyjeżdża. Dopuki nie wymienimy władzy, będzie coraz gorzej. Pewnie ważniejsza była obstawą domu Kaczyńskiego albo jakiejś miesięcznicy.

Za Solidarności ... w 1999 roku to było fajnie :) .

Celnicy kazali sobie dać w łapę, urzędnik skarbowy nalot robił na bzdetne firemki ... a za rogiem pod oknem prezydenta "Wałęsy" miliony wyciekały z systemu podatkowego.

Nachapali się wtedy ci nasi co wolność wywalczyli :). SB akta "dziwnie" znikły.

G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

30 listopada, 11:49, Gość:

Pisowskie pieski mają inne zadania, a mianowicie tropienie kobiet ze strajku kobiet, szukanie ukrytych punktów aborcyjnych, pilnowanie skwerów im śp. kartofla i pilnowanie pisowych dygnitarzy.

Reszta to zbędne rzeczy które ich tylko rozpraszają

Agitator polityczny to jeszcze gorsza menda od polityka. Spadaj bo pewnie przy tym chlewie cię nie ma i nie masz nie jak nachapać.

Politycy to najgorsze zło na tym świecie ... wojny, głód to przez nich !! Koryto - kasa się dla nich tylko liczy.

G
Gość
30 listopada, 13:05, Gość:

A czy jest w tej metropolii coś takiego jak Straż Miejska ? , która powinna zabezpieczać w miarę szybko różne zdarzenia , a nie tylko przykręcać obręcze do kół.

Naiwniak z ciebie ... spróbuj się do nich dodzwonić.

Straż jest po to aby naganiać koło ZOO na parking kolesia. Jakby mieli się zabrać za robotę uczciwie .. to nie raz twoje auto zostałoby pewnie odholowane za parkowanie.

I po co ci taka operatywna SM .. za dużo kasy masz ??

G
Gość
30 listopada, 13:00, Byr:

Policja nie przyjechała, bo teraz gania dziennikarzy przy granicy.

To prędzej karetka jest w miarę szybko potrzebna a nie policja.

Dziennikarze w Polsce i tak wszystko wsysają sobie z palca .. chodzi o to żeby żaden celebryta lub polityka z KO nie zgrywał na pokaz "uczciwego". Taki biegający z KO ze śpiworem no pokazał co zaraz się tam zjedzie.

G
Gość
A czy jest w tej metropolii coś takiego jak Straż Miejska ? , która powinna zabezpieczać w miarę szybko różne zdarzenia , a nie tylko przykręcać obręcze do kół.
B
Byr
Policja nie przyjechała, bo teraz gania dziennikarzy przy granicy.
G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

30 listopada, 11:49, Gość:

Pisowskie pieski mają inne zadania, a mianowicie tropienie kobiet ze strajku kobiet, szukanie ukrytych punktów aborcyjnych, pilnowanie skwerów im śp. kartofla i pilnowanie pisowych dygnitarzy.

Reszta to zbędne rzeczy które ich tylko rozpraszają

Powiedz to w twarz policjantom, których tysiące ściągnięto z całego kraju na granicę i którzy w pierwszej linii biorą na klatę ataki muzułmańskiej dziczy, gdy wojsko i straż graniczna wykręciła się "brakiem szkoleń do takich sytuacji".

G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

Pisowskie pieski mają inne zadania, a mianowicie tropienie kobiet ze strajku kobiet, szukanie ukrytych punktów aborcyjnych, pilnowanie skwerów im śp. kartofla i pilnowanie pisowych dygnitarzy.

Reszta to zbędne rzeczy które ich tylko rozpraszają

G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

Jacy rządzący taki kraj, jaki kraj taka policja czy służba zdrowia. Nie dziw się w pisowym świecie że nie przyjedzie policja. Karetka też nie przyjeżdża. Dopuki nie wymienimy władzy, będzie coraz gorzej. Pewnie ważniejsza była obstawą domu Kaczyńskiego albo jakiejś miesięcznicy.

K
Krzysztof Jarzyna
Zapewne stwierdził że potrącił jezozwierza więc po co stawać.

Zresztą chłopaki nie płaczą
K
K mac
Pisiory żyjące socju powinny stac przy każdym.przejsciu i zatrzymywać samochody , a jak.go jaki potrąci, to.nastepny zbiera truchło do kosza i zajmuje jego miejsce , przecież k muszą choć trochę być do czegoś potrzebni
G
Gość
My 100 lat za murzynami .... przejść zebra w Niemczech to tam rzadkość. Ich PRD ma więcej rodzajów przejść i zasad.

Przejścia zebra tam tylko stosowane są .... jak jest ograniczona prędkość do 30 km/h ... max po jednym pasie ruchu w obu kierunkach. A oświtlone to jak choinka .... odblaski, znak przejścia świecący się, nad przejście lampa specjalna.
G
Gość
29 listopada, 23:03, Marek:

Szanowni Państwo dojechałem na miejsce jakieś 20sekund po zdarzeniu. Zatrzymał się młody kierowca, który był bezpośrednim świadkiem tego wypadku. Udzielaliśmy poszkodowanej pierwszej pomocy do czasu przyjazdu karetki oraz szukaliśmy w pobliskim parku/deptaku psa poszkodowanej, który również został potrącony. Psa przynieśliśmy na rękach (od razu trafił do weterynarza po drugiej stronie ulicy i był operowany). Opisuję to dlatego, że bulwersująca jest reakcja policji, która nie zjawiła się wcale na miejscu wypadku. Po zgłoszeniu na 112 karetka pojawiła się po ok 25min natomiast Policji się nie doczekaliśmy. Nie mam pojęcia jak to jest możliwe ale czekałem z bezpośrednim świadkiem zdarzenia ponad 1,5h z pozbieranymi odłamkami reflektora sprawcy, który zbiegł. Dzwoniłem na 112 dwa razy i otrzymywałem bezczelną odpowiedź "policja przyjedzie tak szybko jak to możliwe". Po ponad 1,5h świadek dostał telefon z informacją, że policja będzie za ok 2h (łącznie za 3,5h). Odłamki reflektora przekazałem znajomemu poszkodowanej kobiety i odjechałem. Potrącenie było naprawdę poważne, dlatego niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe w cywilizowanym kraju aby policja w celu złapania sprawcy, który uciekł w przypadku takiego potrącenia nie pojawiła się na miejscu wcale. Niebylawe.

30 listopada, 10:25, af:

Co w tym Marku bulwersującego? Policjantów jest ilu jest. Polska to biedny kraj i nie stać nas na ochronę. Tymczasem wzywani są do bójek i pijatyk na Nadodrzu czy gdzie bądź. Kolejka nocnych zdarzeń jest ogromna. Sam kiedyś wzywałem i był cud, że przyjechali od razu ale to się nieczęsto zdarza.

30 listopada, 10:50, Gość:

Otóż to... Najpierw debil jeden z drugim skandują "zdejmij mundur, przeproś matkę", piją brawo gdy policjantom ucinane są wszelkie przywileje, które zachęcały do tej ciężkiej służby, a teraz jak braki kadrowe sięgają zenitu, to wielkie zdziwienie, że policjantów jest na tyle mało, że nie dają rady obsługiwać zdarzeń... Zdziwiony chłopczyku, jakby we Wrocławiu z 9 Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych zlikwidować 8, a w ostatniej czynnej zredukować obsadę o 50%, to na strażaków też by się czekało po 3h. I wtedy też byłoby to dla Ciebie zaskoczeniem?

30 listopada, 10:54, Gość:

Najlepiej niech zdziwiony się zaciągnie do policji. Jak zobaczy na nocce listę 20 pilnych zdarzeń do obsłużenia na 12 godzinnej służbie, których przybywa z godziny na godzinę, a dodatkowo co chwilę załogi są odrywane od swoich zadań do udzielania wsparcia przy bójkach, awanturach domowych czy zbiegowiskach, to przestanie zadawać głupie pytania.

Bezpieczeństwo .. to nie paragrafy w KRD.

To bezpieczna infrastruktura ... tego w Polsce brakuje !!!

Polecam pojechać sobie autem do Niemiec .. nocą tereny byłego RFN ... i wrócić nocą do Polski .... szok murowany.

Ja się dziwię że w gruncie rzeczy w Polsce jest tak mało wypadków :)

Dodaj ogłoszenie