Marek Koźmiński: "Paulo Sousa ma na tyle bogaty dorobek, że już na wejściu jest kimś. Jego doświadczenie może okazać się kluczowe na Euro"

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Paulo Sousa
Paulo Sousa pixathlon / Juergen Schwarz/REPORTER
- Paulo Sousa? Skoro mamy obecnie reprezentację silną jednostkami, bo jest nią nie tylko Robert Lewandowski, to mamy też obecnie selekcjonera, który do każdej z naszych gwiazd może podejść i porozmawiać jak równy z równym. Ma na tyle bogaty dorobek, że już na wejściu jest kimś - mówi Marek Koźmiński. Z wiceprezesem PZPN rozmawiamy również o celach reprezentacji Polski, problemach Arkadiusza Milika i zbliżających się wyborach w PZPN.

Kiedy dowiedział się Pan, że następcą Brzęczka będzie akurat Paulo Sousa?
Również w sobotę, podczas tej samej rozmowy.

To musiał Pan mieć niezły ubaw, widząc w mediach kolejne nazwiska.
Większość z nich była kompletnie przestrzelona, bo wiadomo było z góry, że trener pokroju Massimiliano Allegriego nie wchodzi w grę. Nie dlatego, że jest za drogi, tylko po prostu trenerów jego formatu reprezentacje nie interesują – prezes Boniek mówił o tym na konferencji. On by może wziął kadrę, ale Włoch, na pewno nie naszą. Uczciwie muszę też jednak przyznać, że w gronie kandydatów przedstawianych w mediach była grupa trenerów, których ewentualna nominacja była przemyślana i logicznie uzasadniona. To z jakiego kraju powinien być nowy selekcjoner i jakie powinien mieć cechy. Paulo Sousa absolutnie się w ten scenariusz wpisuje, a nawet go poszerza, bo oprócz włoskiego i angielskiego zna jeszcze trzy inne języki. Poza tym ma jeszcze jeden ogromny atut – autorytet.

Sam był przecież wielkim piłkarzem.
Zgadza się. Ma w dorobku dwie wygrane Ligi Mistrzów i medal mistrzostw Europy. Jako trener również ma osiągnięcia. Ktoś może oczywiście kręcić nosem, że w Anglii to była tylko druga liga, że Szwajcaria, że Izrael, że w Fiorentinie tylko dwa lata. Czy to jednak na pewno jest mało? Nie chcę teraz absolutnie nikogo deprecjonować, ale zestawcie osiągnięcia Paulo Sousy z osiągnięciami dowolnego polskiego trenera. Albo z selekcjonerami innych reprezentacji. Ok, są tam również tacy ludzie jak Didier Deschamps, ale czy od większości z nich nasz nie będzie na starcie lepszy? No będzie.

Kluczowe mogą być właśnie osiągnięcia Sousy piłkarza, bo np. Zinedine’a Zidane’a słuchał w szatni Realu Madryt nawet Cristiano Ronaldo. Z innymi różnie bywało…
Dokładnie. I skoro mamy obecnie reprezentację silną jednostkami, bo jest nią nie tylko Robert Lewandowski, to mamy też obecnie selekcjonera, który do każdej z naszych gwiazd może podejść i porozmawiać jak równy z równym. Ma na tyle bogaty dorobek, że już na wejściu jest kimś. Absolutnie nie chcę powiedzieć, że Jurek był słabszym trenerem, bo są wybitni szkoleniowcy, którzy nic nie osiągnęli piłkarsko, jak choćby Jose Mourinho. Dożyliśmy jednak takich czasów, że trener musi być również dobrym psychologiem, a reprezentacja to dziś już taki twór, do którego słowo „trener” nawet już nie za bardzo pasuje. Bardziej selekcjoner, menedżer, dyrektor zarządzający. Reprezentacji się nie trenuje, ją się układa. Mając w dodatku ograniczony wybór i czas.

Skoro wspominaliśmy Sousę jako piłkarza, to jak Pan go zapamiętał? Byliście rywalami z boiska w Serie A.
Był inteligentny, bardzo zadziorny. Myślał na boisku – był takim zarządzającym od tyłu. Kimś takim trochę w typie Andrei Pirlo.

A co jest jego największym trenerskim atutem? Poza autorytetem.
Jego doświadczenie międzynarodowe. Zarówno na płaszczyźnie klubowej, jak i reprezentacyjnej, bo był asystentem selekcjonera reprezentacji Portugalii Carlosa Queiroza. Tego nie da się nauczyć. Trzeba być na wielkiej imprezie, poczuć te emocje. My, poza Euro 2016, od dwudziestu lat za każdym razem mamy na nich problemy. Za każdym razem bardzo do siebie zbliżone. Zawsze najpierw jest mecz otwarcia, później mecz o wszystko i dopiero w meczu o honor wszystko zaczyna lepiej wyglądać. No może podczas Euro 2012 wyglądało to inaczej, ale wtedy również nie zagraliśmy na miarę naszych możliwości. I teraz trzeba umieć zdefiniować w czym tkwił problem, bo za każdym razem to nie był przypadek. Czy problemem było przygotowanie fizyczne, czy taktyczne. A może to była kwestia przygotowania mentalnego. A może wszystkiego razem.

Paulo Sousa to wie?
Był na wielkich imprezach i jako piłkarz i jako trener. To jest bagaż wiedzy i doświadczeń, którego nie można nauczyć się z książek. Ja jako piłkarz byłem na igrzyskach w Barcelonie i na mundialu w Korei i Japonii, a jako działacz na Euro 2016 i na mistrzostwach w Rosji. Mam więc sam pewien bagaż wiedzy i doświadczeń. Własne przemyślenia. Sousa ma ich dwa razy więcej ode mnie.

Można zaryzykować stwierdzenie, że z Sousą na ławce poprzeczka przed kadrą wisi wyżej, niż z Brzęczkiem?
Cel się nie zmienił. Na Euro jest nim wyjście z grupy i zagranie co najmniej czwartego meczu. Dalej to już będzie zależeć od tego na kogo trafimy, dyspozycji dnia i td. Cel na eliminacje mistrzostw świata też jest jasny – awansować. Jak nie bezpośrednio, to z baraży.

Nowy selekcjoner dostał na dzień dobry prezent, bo klub udało się w końcu zmienić Arkadiuszowi Milikowi.
To fantastyczna wiadomość, bo Arek to piłkarz bardzo potrzebny naszej reprezentacji. Jest za dobry na to, by z niego zrezygnować.

Marsylia to dobry kierunek?
Idzie do jednej z pięciu najlepszych lig w Europie. Do jednego z trzech najlepszych klubów we Francji. Czego chcieć więcej? Wiadomo, że Olympique to nie Juventus, ale najważniejsze, że w końcu wyrwał się z Napoli, bo ta jego saga ze zmianą klubu trwała stanowczo za długo. Arek musi teraz grać, by jak najszybciej się odbudować. Nie oczekujmy przy tym, że on od razu będzie dobry po takiej przerwie. Na to potrzeba czasu.

Eliminacje mistrzostw świata reprezentacja może kończyć z nowym prezesem PZPN – Markiem Koźmińskim…
Na pewno będzie kończyła je z innym prezesem. Czy to będzie Marek Koźmiński czy ktoś inny to się jeszcze okaże. Nie jest tajemnicą, że będę kandydował, ale na razie skupiam się na tym, żeby pomóc prezesowi Bońkowi doprowadzić do końca jego kadencję. Przed nami jeszcze sporo do zrobienia.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie