Koszykówka. Śląsk Wrocław rzutem na taśmę wygrał z Jeziorem Tarnobrzeg

red
Paweł Kikowski
Paweł Kikowski Tomasz Hołod
Celnym rzutem z półdystansu na 3,5 sekundy przed zakończeniem dogrywki Paweł Kikowski zapewnił koszykarzom Śląska zwycięstwo nad Stabillem Jezioro Tarnobrzeg. Wrocławianie przegrywali przez większość meczu, lecz udana gonitwa i nerwy ze stali były tego dnia ich przewagą.

Dogrywki mogłoby w ogóle nie być, gdyby Robert Skibniewski trafił oba rzuty wolne, jakie przy stanie 77:78 wykonywał. Celu doszedł jednak tylko pierwszy – na remis – a rzut na wygraną dla Stabillu przestrzelił Kevin Goffney. W dogrywce inicjatywę szybko przejęli gospodarze, którym widmo przegranej z ligowym outsiderem zaglądnęło w oczy wyjątkowo głęboko. Śląsk szybko objął 6-punktowe prowadzenie, po czym... równie szybko je stracił.

Ostatnia skuteczna akcja Śląska dająca wygraną ekipie z Wrocławia, została jednak rozegrana według schematu nakreślonego podczas czasu przez Jerzego Chudeusza. – „Skiba” miał zagrać akcję pick&roll z Paulem Millerem, po czym jeśli nic by z niej nie wyszło, miał przenieść piłkę na drugą stronę do Pawła Kikowskiego, który miał grać jeden na jednego ze swoim obrońcą. I tak też się stało – „Kiko” otrzymał podanie, wypracował sobie pozycję i trafił – chwała mu za to - powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Śląska.

- Największym problemem była dla nas świetna dyspozycja Jeziora w zbiórkach ofensywnych – 20 zebranych piłek ekipy przyjezdnej – to nie może nam się już powtórzyć. Najważniejsze, że dwa punkty zostały jednak we Wrocławiu, i uważam, że nie ma co tego meczu roztrząsać – mówił po meczu popularny „Kiko”.

Śląsk od samego początku meczu przejawiał niestety brak koncentracji. Przegrywał już nawet w pierwszej kwarcie 2:10, lecz po czasie wziętym przez swojego trenera, bardziej zmobilizowani gospodarze zaliczyli serię 12:2 na swoją korzyść.

Oprócz Pawła Kikowskiego (11 oczek do przerwy), który poza oddawaniem rzutów i podejmowania gry w ofensywie w ogóle był bardzo aktywny na parkiecie, żaden z wrocławskich zawodników nie był w stanie poderwać pozostałych kolegów do walki. Dobry fragment zaliczył jeszcze tylko Krzysztof Sulima – reszta Śląska – dostosowała się grą do aury pogodowej towarzyszącej tego popołudnia we Wrocławiu. Paul Miller i Radosław Hyży popełniali juniorskie błędy przy podaniu w sytuacjach niemal stuprocentowych, Roberta Skibniewskiego jakby w ogóle nie było na boisku.

Niemoc Śląska ponownie zaczęła mocno komplikować końcowy wynik, gdy po świetnej drugiej kwarcie w wykonaniu Reggie Hamiltona (niemal 11 punktów z rzędu, w tym dwie „trójki”) zdobywcy Pucharu Polski znów przegrywali 8-ma oczkami. O tym, że Śląskowi niezbędna była tylko, a może aż „odpowiednia mobilizacja”, świadczy fakt, że po kolejnym czasie wziętym przez trenera Chudeusza, nasza drużyna znów niemal w mgnieniu oka zniwelowała całą stratę i do przerwy schodziła tylko z dwoma oczkami na minusie – 37:39.

W trzeciej kwarcie WKS Zdecydowanie lepiej radził już sobie z rozgrywaniem piłki w ataku – szybkie ataki kończone przez Dominique’a Johnsona, trójka Michała Gabińskiego – lecz w dalszym ciągu nie był w stanie zatrzymać Stabill Jeziora po bronionej stronie boiska. Mecz toczył się systemem „kosz za kosz” – raz minimalne prowadzenie było po stronie Śląska, po chwili znów Stabill. Znów Szalał Reggie Hamilton (kolejne trójki), a do tego punktować z obwodu zaczęli również inni, np. Krzysztof Kajniewski. Tym oto sposobem do trzydziestu minutach rywalizacji na tablicy wyników widniał rezultat 61:59.

Pojedynek Śląska ze Stabillem był pierwszym w drugim etapie sezonu, lecz ostatnim jaki siedemnastokrotni mistrzowi Polski rozegrają we Wrocławiu w ciągu najbliższych kilku tygodni. 5 następnych meczów ekipa Jerzego Chudeusza rozegra bowiem w halach przeciwników, a zaczyna 6-ciodniową podróżą nad morze, gdzie 26 marca zmierzy się z Kotwicą w Kołobrzegu, 29 marca z Polpharmą w Starogardzie Gdańskim, a 31 marca z Asseco w Gdyni.

Najbliższy mecz we Wrocławiu Śląsk rozegra 16 kwietnia przeciwko Kotwicy Kołobrzeg.

Śląsk Wrocław – Stabill Jezioro Tarnobrzeg 90:89 (16:17, 21:22, 24:20, 16:19, d:12:11)
Śląsk:
Kikowski 21 (5), Johnson 22 (2), Miller 12, Skibniewski 9 (1), Gabiński 9 (1), Sulima 7, Hyży 6, Mroczek-Truskowski 4, Parzeński 0.
Jezioro: Hamilton 25 (5), Allen 14 (3), Fitzgerald 12, Krajniewski 10 (2), Doaks 10, Łukasiak 9, Goffney 9 (1), Pandura 0.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dolnoślązak92
I to jest właśnie koszykówka! Póki Spalding w locie wszystko jest możliwe!
Dodaj ogłoszenie