Klacz, która wpadła do kanału, wraca do zdrowia

ASz
Klacz uratowana od śmierci, powraca do zdrowia. Wciąż jednak potrzebuje pomocy, dlatego jej opiekunka prosi o wsparcie ludzi dobrej woli.

Minął ponad miesiąc od nietypowej interwencji wałbrzyskich strażaków. Na ul. Chodkiewicza, po niezwykle skomplikowanej i trwającej kilka godzin akcji uratowali klacz uwięzioną w kanale garażu. Zwierzę cudem przeżyło nie tylko dzięki profesjonalizmowi strażaków, ale również dwóm paniom zaangażowanym w akcję ratunkową - Sylwii Skwirze, lekarzowi weterynarii oraz Elżbiecie Zabagło-Pawłowicz, właścicielce Stadniny Koni Stary Julianów. To właśnie tam od chwili wypadku przebywa cudem uratowana klacz o wdzięcznym imieniu Tikitaka i otoczona troskliwą opieką powraca do zdrowia.

Galeria zdjęć i film z akcji ratowania klaczy uwięzionej w kanale garażu
 

– Przez pierwsze dwa tygodnie od wypadku przebywałam po 12 godzin w stajni. Trzeba było regularnie zmieniać Tikitace opatrunki i ściółkę, by do głębokich ran nie wdało się zakażenie – wyjaśnia Elżbieta Zabagło-Pawłowicz. – Przez pierwszych 20 dni przyjeżdżała również doktor Sylwia Skwira, która robiła klaczy zastrzyki dożylne i domięśniowe.
 

Bolesna dla Tikitaki kuracja zaczęła przynosić pożądane efekty. Około 10-letnia klacz rasy kłusak francuski zaczęła odzyskiwać zdrowie. Kuracja będzie jednak długotrwała, bo przy okazji ujawniono u Tikitaki inne schorzenia, których leczenia nie podjęła się jej poprzednia właścicielka. Poza tym klacz jest w około siódmym miesiącu ciąży. Na razie nie wiadomo, jak traumatyczne przeżycia związane z akcją ratunkową oraz kuracją wpłynęły na rozwój płodu.
 

Klacz, która wpadła do kanału, wraca do zdrowia

 

– Tikitaka cudem uniknęła śmierci. Potłuczone szkło, które leżało w kanale garażu dokonało głębokiego cięcia zaledwie 2 cm od jej tętnicy głównej – mówi Elżbieta Zabagło-Pawłowicz. – Gdyby doszło do przecięcia tętnicy klacz skonałaby w męczarniach.
 

Dotychczasowej właścicielce Tikitaki - Beacie G. policja postawiła zarzuty z kodeksu wykroczeń oraz Prawa o ruchu drogowym. Przed tym jak wciągnęła klacz do garażu, gdzie wpadła do kanału, jeździła na niej po drogach publicznych mając prawie 1,7 promila alkoholu w organizmie.

– Beacie G. grozi za to grzywna do 3 tys. zł. Przyznała się do winy i zrzekła opieki nad klaczą – mówi Joanna Żygłowicz, rzecznik prasowy wałbrzyskiej policji.

Opiekunka Tikitaki prosi o pomoc, darowiznę na rzecz klaczy, która przebywa w Starym Julianowie i ma zapewnioną stałą opiekę weterynaryjną. Osoby, które chciałyby przekazać np. pasze typu multi free, lucerna oraz drożdże, proszone są o ich wysyłkę lub dostarczenie do:

Elżbiety Zabagło-Pawłowicz
Stary Julianów 170 / 2
58-308 Wałbrzych
z dopiskiem: TIKITAKA

Można także wesprzeć dalsze leczenie Tikitaki, przekazując wsparcie finansowe. Darowizny należ wpłacać na konto:

Stowarzyszenie Lucky Horses
56 2030 0045 1110 0000 0421 6560
pay pal: luckyhorses@wp.pl
z dopiskiem : klacz z Wałbrzycha

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie