Indian Wells. Hurkacz wyciągnął wnioski z porażki w San Diego i znów trafił na... Federera [GDZIE OGLĄDAĆ] [TRANSMISJA]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Fot. pawel relikowski / polska press
Po porażce Igi Świątek jedynym polskim tenisistą w Indian Wells (ATP 1000) pozostaje Hubert Hurkacz i na razie szczęście nie zawodzi. Polak po raz drugi w karierze zagra w Kalifornii w ćwierćfinale. W czwartek, w godzinach wieczornych czasu środkowoeuropejskiego.

Awansował do niego po zwycięstwie 6:1, 6:3 nad Asłanem Karacewem. Przy okazji zrewanżował się Rosjaninowi za niedawną porażkę w drugiej rundzie turnieju ATP 250 w San Diego. Dwa tygodnie temu Hurkacz również dobrze zaczął i udało mu się nawet wygrać seta. Dwa kolejne padły jednak łupem tegorocznego półfinalisty Australian Open.

Polak najwyraźniej wyciągnął jednak wnioski z tamtego spotkania. W pierwszym gemie musiał co prawda bronić break pointa, ale była to jedyna taka szansa dla jego rywala. Sam za to już po kwadransie gry przełamał serwis Rosjanina (trochę pomógł mu rywal, popełniając w decydującym momencie podwójny błąd). Chwilę później prowadził 4:1. W pełni zasłużenie, bo nie tylko świetnie serwował i returnował. Był tego dnia lepszy w każdym praktycznie aspekcie gry. Wychodziło mu niemal wszystko, za to Karacewowi prawie nic. Efektem był ekspresowo (w 25 minut) wygrany przez wrocławianina set.

Druga partia była już trochę bardziej zacięta, głównie jednak z tego powodu, że Hurkacza dopadła w jej połowie chwila słabości i w efekcie po raz pierwszy sam dał się przełamać. Na szczęście nie trwała długo, bo od tego momentu Hurkacz nie stracił już do końca spotkania ani jednego gema.

Sporo o przebiegu trwającego godzinę i trzy minuty meczu mówią statystyki. Polak zaserwował w sumie sześć asów i nie popełnił ani jednego podwójnego błędu. Rosjanin z kolei pomylił się pięć razy, a bezpośrednio serwisem zdobył tylko jeden punkt. Hurkacz zagrał również 12 piłek wygrywających i popełnił osiem niewymuszonych błędów. Bilans Karacewa to osiem winnerów i aż 31 pomyłek.

- To był dobry występ z mojej strony - przyznał po meczu Hurkacz , cytowany przez atptour.com. - Dobrze returnowałem i odgrywałem wiele piłek. Zdobyłem również wiele łatwych punktów serwisem, a to było bardzo ważne - dodał Polak, na którego w ćwierćfinale znów czeka... Roger Federer.

Nie do końca, bo słynnego Szwajcara nie ma oczywiście w Indian Wells (od Wimbledonu leczy kontuzję i na korty wróci dopiero w przyszłym roku). Jest za to „Baby Federer”, bo tak ze względu na niemal identyczny styl gry nazywany jest Grigor Dimitrow. Różnica jest tylko w efektach, bo Szwajcar to dwudziestokrotny zwycięzca turniejów Wielkiego Szlema i jeden z najlepszych (jeśli w ogóle nie najlepszy) tenisistów w historii. Bułgar z kolei w imprezach tej rangi najdalej docierał do tej pory (trzy razy) do półfinałów. W 2017 roku wygrał za to kończące sezon ATP Finals.

W Indian Wells również do tej pory nie zawodził, a w 1/8 finału sprawił niespodziankę, pokonując najwyżej rozstawionego w turnieju Daniiła Miedwiediewa. I to pomimo tego, że przegrywał już z Rosjaninem 4:6 i 1:4. Polscy kibice, którzy z racji późnej godziny odpuścili sobie w tym momencie dalsze oglądanie, rano musieli być zdziwieni, bo Bułgar wygrał ostatecznie 4:6, 6:4, 6:3.

Hurkacz i Dimitrow zmierzą się ze sobą po raz pierwszy. Z prawdziwym Federerem Polak zagrał za to dwa lata temu, na tym samym etapie turnieju w Indian Wells i był to pierwszy znaczący wynik wkraczającego dopiero na tenisowe salony wrocławianina. Górą był Szwajcar, który jednak bardzo chwalił młodego rywala. - Hubert to naprawdę miły, słodki facet. Cieszę się, że idzie mu tak dobrze. Jego wyniki pokazują, jaki drzemie w nim potencjał i co może osiągnąć w przyszłości - zapowiadał Federer, który z pewnością nie przypuszczał wtedy, że dwa lata później to właśnie Hurkacz wybije mu z głowy marzenia o kolejnym wygranym Wimbledonie.

Dla Polaka dobry wynik w Indian Wells ma tym większe znaczenie, że walczy również o kwalifikację do ATP Finals. Aktualnie w rankingu ATP Race (liczonego od początku roku) wrocławianin zajmuje dziewiąte miejsce, a tak naprawdę ósme, bo tuż przed nim jest również leczący kontuzję Hiszpan Rafael Nadal. Taka pozycja zapewni mu start w Turynie (kwalifikuje się ośmiu najwyżej sklasyfikowanych), a co ważne z turniejem pożegnało się już dwóch graczy, z którymi toczy bezpośredni bój o kwalifikację - Norweg Casper Ruud i Włoch Jannik Sinner.

Początek meczu Hurkacza z Dimitrowem zaplanowano na czwartek ok. godziny 21:30 (czasu środkowoeuropejskiego) na arenie Stadium 1. Poprzedzi go starcie Brytyjczyka Camerona Norrie'ego z Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem.

Transmisja w Polsacie Sport

PZPN ukarany za zachowanie kibiców!

Wideo

Materiał oryginalny: Indian Wells. Hurkacz wyciągnął wnioski z porażki w San Diego i znów trafił na... Federera [GDZIE OGLĄDAĆ] [TRANSMISJA] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie