Dziś decyzja ws. dalszych restrykcji. Niedzielski: Najbardziej rekomendowanym rozwiązaniem jest przedłużenie obostrzeń

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Dziś decyzja ws. dalszych restrykcji? Niedzielski: Najbardziej rekomendowanym rozwiązaniem jest przedłużenie obostrzeń Karolina Misztal
– Z punktu widzenia sytuacji w szpitalach, to z mojego punktu widzenia najbardziej rekomendowanym rozwiązaniem jest przedłużenie obostrzeń – przekazał minister zdrowia Adam Niedzielski na antenie Polsat News. Decyzja w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie na dzisiejszym posiedzeniu Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

Dziś ponownie zbierze się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, pod przewodnictwem premiera Mateusza Morawieckiego. Jednym z poruszonych tematów będzie możliwość przedłużenia nałożonych w ostatnim czasie obostrzeń.

Szef resortu zdrowia przekazał we wtorek wieczorem, że na razie „nie ma przestrzeni do regionalizacji obostrzeń”. - Na razie jest chyba najbardziej sensownym i racjonalnym rozwiązaniem przedłużenie tego z czy mamy do czynienia, ale zastrzegam się, że jeszcze będziemy rozmawiali przede wszystkim z wojewodami tych najbardziej dotkniętych regionów i oczywiście potem te wnioski konsumowali na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego – mówił w Polsat News.

Sprecyzował, że z punktu widzenia sytuacji w szpitalach, najbardziej rekomendowanym rozwiązaniem jest przedłużenie obostrzeń. - Ale my będziemy dokładnie rozmawiali o tym jutro o 10:00 pod przewodnictwem premiera – stwierdził minister.

Niedzielski: Trzecia fala będzie miała drugi oddech

– Mamy do czynienia z taką sytuacją, czy ta trzecia fala będzie miała drugi oddech, bo jeżeli się przemieszczaliśmy (w czasie świąt – red.), nie zachowaliśmy reguł bezpieczeństwa, to oczywiście trzeba się spodziewać, że będzie niestety drugi oddech tej trzeciej fali – mówił Niedzielski.

Dodał, że to będzie oznaczało przyspieszenie przyrostu zakażeń. - W perspektywie nie tego tygodnia, bo w tym tygodniu koncentrujemy się na sytuacji w szpitalach i pod tym kątem analizujemy sytuację, ale w kolejnym tygodniu będziemy widzieli jak wygląda przyrost właśnie tych zachorowań. Wtedy też będziemy zastanawiali się jakie są konsekwencje świąt – mówił.

Minister wskazał, że ważny będzie wskaźnik, którym są zlecenia w POZ na testowanie - Który „nam najwięcej powie w gruncie rzeczy jeżeli chodzi o dalszy przebieg, czy będziemy mieli przekroczenie poziomu 70 tysięcy, jaki był odnotowywany wtedy, kiedy mieliśmy najwięcej zachorowań i oczywiście popatrzymy sobie na całe tło sytuacji. - Dlatego mówię, że jutro zostanie podjęta decyzja, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna – przekazał szef resortu zdrowia.

Protest pielęgniarek. Wysoka średnia wieku i niskie płace

Wideo

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
7 kwietnia, 10:06, :/:

Wyp...dalaj. chooyu. U siebie w domu wprowadzaj sobie "obostrzenia", jak się jakichś "koronawirusów" boisz.

8 kwietnia, 9:17, Jan Kowalski:

Szkoda, że cię stary w gumie na gnój nie wywalił, to by głupota się nie szerzyła

Takiego idioty jak ty wirus nie widzi, taki jesteś pustak!

G
Gość

"...– Lockdown to jest zarządzanie przez strach. To jest sposób wmawiania Polakom, że jeśli będą grzecznie siedzieć w domach, to wtedy wszystko będzie dobrze – powiedział Urbaniak. Przytoczył też fragment szokującej wypowiedzi ministra Niedzielskiego, który w rozmowie z TVN24 powiedział: „Jeśli mnie pytacie, czy wrócimy do czasów sprzed pandemii, to nie. Nie wrócimy. Nigdy. Pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego”.

– Szanowni Państwo, albo chcemy powrotu do normalności, albo jest nam tutaj tworzony jakiś nowy system, w którym nikt nie będzie chciał żyć. Tak nie może być. Takich słów nie powinno być z ust ministra Niedzielskiego. Minister Niedzielski powinien zrobić wszystko, by sytuacja wróciła do normalności – podkreślił Urbaniak.

– Zdaję sobie sprawę z tego, że pan premier Morawiecki, czy pan minister Niedzielski nie mieli nigdy takiej sytuacji, że do drzwi ich firm zapukał komornik, żeby zlikwidować przedsiębiorstwo, które jest zamknięte – powiedział Bartosz Bocheńczak, członek Rady Krajowej partii KORWiN.

Bocheńczak przytoczył też wypowiedzi lekarzy krytykujących utrzymywanie lockdownu. – To, że obostrzenia nie działają, mówią już suche fakty. Mówi o tym wielu lekarzy, a mimo to rząd idzie dalej w zaparte i nie ustaje w dewastowaniu naszego życia gospodarczo-społecznego – wskazał."

https://wprawo.pl/lockdown-to-sposob-zarzadzania-przez-strach-konfederacja-o-kolejnym-przedluzeniu-obostrzen-epidemicznych-wideo/

G
Gość
"Szpitale mają ograniczać zabiegi. Lekarz: Nie do wybaczenia. Widać w gabinetach, że nadchodzi Armageddon

- Przed planowaną wizytą w szpitalu warto potwierdzić termin zabiegu - radzi w rozmowie z Gazeta.pl Monika Kowalska z Porozumienia Zielonogórskiego. NFZ zalecił bowiem szpitalom, by w związku z epidemią COVID-19 ograniczyły planowane zabiegi. Dr Piotr Watoła, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy odcięcie pacjentów od pomocy ocenia krytycznie. - Widać w gabinetach, że nadchodzi Armageddon. Polacy nigdy nie przychodzili do gabinetów w tak złym stanie, jak dzisiaj - ocenia...

- Główne schorzenia w Polsce to nie COVID-19. On jest dla rządu przede wszystkim problemem medialnym. I by uniknąć w mediach obrazków karetek pod szpitalami, śmierci "w blasku fleszy" rząd pozwala umierać ludziom na zawały, udary i nowotwory - stwierdza.

- To jest po prostu haniebne. I dowodzi tego, że rząd nas nie przygotował na pandemię. Zwykli pacjenci nie mają się gdzie leczyć - dodaje. Jego zdaniem skutki epidemii będą widoczne przez długie miesiące. - Potrzebujący pomocy zostali w domu. To jednak wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Miesiące zaniedbań kardiologicznych, onkologicznych czy neurologicznych są po prostu nie do wybaczenia - ocenił ekspert...

Zdaniem przedstawiciela OZZL wzrost liczby osób z objawami COVID-19, którzy trafiają do szpitali, jest wyraźny. Jest ich 2-3 więcej. - Problem jest to, że wcale nie ubyło innych pacjentów. A na inne schorzenia można umrzeć tak samo, jak na COVID-19 - ocenił."

https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26863854,szpitale-maja-ograniczac-zabiegi-lekarz-nie-do-wybaczenia.html
G
Gość

"...W opinii doktora Basiukiewicza lockdowny „to absolutnie zła metoda walki z pandemią". – To jest absolutnie zła metoda walki z czymkolwiek. Są dwa rodzaje NPI (tzw. niefarmaceutyczne środki ochrony) fizyczne: mycie rąk, wietrzenie pomieszczeń, promieniowanie UV i maseczki, oraz środowiskowe, czyli socjaldystansujące. Środki z pierwszej grupy są racjonalne, natomiast socjaldystansujące, takie jak zakaz podróży, zakaz przekraczania granic, zamykanie biznesów, zamykanie szkół, zakaz zgromadzeń, w końcu lockdown, ponadto izolacja osób podejrzanych o zakażenie czy kwarantanna osób z kontaktu, niszczą tkankę społeczną. Nie ma żadnych dowodów, że one gdziekolwiek w czymkolwiek pomogły. Dobrym przykładem jest porównanie efektu epidemicznego po zastosowaniu różnego stopnia restrykcji w amerykańskich stanach: Kalifornia versus Floryda – wskazał.

Zdaniem doktora Basiukiewicza za najwyższą od czasów II wojny światowej liczbę zgonów odpowiada „lockdown służby zdrowia, czyli podobne środki wprowadzone bezpośrednio w szpitalach, przychodniach, ta nadmierna izolacja, nadmierne, czasem zupełnie nieadekwatne procedury aseptyczne, dezynfekcyjne, rozdzielanie systemu covid od non-covid, zakaz odwiedzin w szpitalach, te wszystkie procedury, którymi byli obciążeni lekarze — sposób, w jaki mamy zajmować się chorym, że mamy ograniczać diagnostykę, ograniczać czas kontaktu z pacjentem, badać go w przyłbicy, kombinezonie, podwójnych rękawiczkach — ten cały anturaż sprawia, że leczenie i życie stało się nieznośne". – Uważam, że stąd wzięła się ta nadmiarowa liczba zgonów. Po prostu — system się zatkał przez nieadekwatne procedury i w konsekwencji umierały osoby, które mogłyby przeżyć – ocenił..."

https://prawy.pl/113341-dr-basiukiewicz-nie-ma-watpliwosci-lockdown-sluzby-zdrowia-przyczyna-wiekszej-liczby-zgonow/

J
Jan Kowalski

I bardzo dobrze!!! Tych matołów co nie wierzą w koronawirusa na przymusową pracę do szpitali. Tych co nie chcą nabić na pal!

J
Jan Kowalski
7 kwietnia, 10:06, :/:

Wyp...dalaj. chooyu. U siebie w domu wprowadzaj sobie "obostrzenia", jak się jakichś "koronawirusów" boisz.

Szkoda, że cię stary w gumie na gnój nie wywalił, to by głupota się nie szerzyła

G
Gość

"Szokujące doniesienia: Restauracja Sowy "tętni życiem". Wśród gości politycy koalicji rządzącej

Stołeczna restauracja Roberta Sowy mimo pandemii tętni życiem. Bywać w niej mają biznesmeni, lobbyści i politycy, w tym koalicji rządzącej.

O sprawie informuje "Gazeta Polska". Tygodnik przypomina, że od października ubiegłego roku lokale gastronomiczne w całym kraju - w związku z wprowadzonymi ograniczeniami - mogą serwować posiłki jedynie na wynos. Jak zauważono w artykule, niektórzy przedsiębiorcy zdecydowali się na złamanie obostrzeń i funkcjonowanie w "podziemiu". Wśród nich ma być jedna ze stołecznych restauracji, która mimo epidemii "tętni życiem".

"Szczególną popularnością – mimo bardzo wysokich cen (kolacja na dwie osoby z butelką wina kosztuje tu około tysiąca złotych) – cieszy się luksusowa restauracja N31 znanego kucharza Roberta Sowy" – czytamy.

Wśród gości politycy Zjednoczonej Prawicy

Z ustaleń tygodnika wynika, że w lokalu często widywani są "znani biznesmeni, lobbyści, celebryci, prawnicy, menedżerowie państwowych przedsiębiorstw, a także politycy, również z koalicji rządzącej". Według gazety, w restauracji tej mają jadać m.in. osoby, które bywały w poprzednim lokalu Robeta Sowy - Sowa i Przyjaciele - który zasłynął przy okazji afery taśmowej.

Zwracając uwagę, że w restauracji widywani są politycy, których miesięczne zarobki wynoszą ok. 8 tysięcy złotych, autor artykułu pyta, jak stać ich na wizyty w restauracji Roberta Sowy. Natychmiast pojawia się dopowiedź na to pytanie. "Politycy nie płacą za siebie. Są zapraszani głównie przez lobbystów i biznesmenów" – czytamy."

https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/176119/restaruracja-sowy-otwarta-mimo-obostrzen-wsrod-gosci-politycy.html?fbclid=IwAR0z34NwCwfCYyC4mVZm4gtp9qkSGa010NaKkHg8oS984l_AT5ljt6-f420

G
Gość

"Roman Kluska: Klasa średnia musi zniknąć"

https://stowarzyszenierkw.org/gospodarka/roman-kluska-klasa-srednia-musi-zniknac/

"...Ludzie wygodnie pod płaszczykiem 'będziesz miał stałą pensyjkę, nie będziesz się musiał o nic martwić, będziesz miał zapewnione bezpieczeństwo swojej rodziny' przechodzą na to finansowanie ze strony państwa i co to powoduje:

coraz większe uzależnienie obywatela od władzy i coraz większą rolę wielkich, międzynarodowych korporacji. Bo ci korzystają na tym Systemie w sposób wielokrotny..."

G
Gość

"Dr Martyka: Lockdown niszczy, zabija i przed niczym nie chroni

Doktor Zbigniew Martyka jest lekarzem, który bardzo często stoi w opozycji do tego, co mówią jego koledzy. Nie boi się nazywać po imieniu tego, co widzi. Z doktorem Martyką rozmawia Beata Pudło, niezależny dziennikarz.

– Panie Doktorze. Jest Pan ordynatorem oddziału obserwacyjno-zakaźnego w szpitalu, w Dąbrowie Tarnowskiej. Więc na co dzień leczy Pan pacjentów, którzy mają różne choroby infekcyjne, choroby dróg oddechowych tj. ciężkie przypadki grypy, zapalenie płuc i aktualny problem na świecie: wirus SARS-CoV-2. Tytułem wstępu do naszej rozmowy, proszę nam w kilku słowach opowiedzieć o swoim doświadczeniu w walce z tym wirusem na oddziale zakaźnym w szpitalu.

Od wielu miesięcy przyjmowaliśmy pacjentów ze stwierdzonym dodatnim wynikiem badania w kierunku Sars-CoV-2. Początkowo mieliśmy kilka sal do izolacji tychże pacjentów, potem cały oddział był tzw. oddziałem covidowym. Teraz pacjentów zakażonych Sars-CoV-2 przyjmuje się także do pozostałych oddziałów naszego szpitala w związku z większą ilością zachorowań. Niektóre przypadki przebiegają ciężko, niektórzy pacjenci kwalifikują się do intensywnej terapii, zdarzają się także zgony. Ale na szczęście nie wszyscy ciężko przechodzą to zakażenie. Zresztą trudno w każdym przypadku potwierdzić, że to właśnie Sars-CoV-2 jest główną przyczyną choroby, gdyż pacjenci mają nieraz ewidentne zakażenia bakteryjne i nie wszyscy mają charakterystyczne zapalenie płuc z typowym obrazem „covidowym”. Z jednej strony trzeba przyznać, że wielu pacjentów wymaga bezwzględnie leczenia szpitalnego, ale też wielu mogłoby być leczonych bez konieczności hospitalizacji lub mogliby być leczeni w innych oddziałach. Przykład: osoba z chorobą nowotworową, lub po wypadku komunikacyjnym u której w kolejnym wymazie wreszcie odkryto koronawirusa (dwa poprzednie wyniki – ujemne), a którzy to pacjenci nie mieli żadnych objawów infekcyjnych.

Istnieje również problem z możliwością leczenia pacjentów COVID-19. Na przykład nie otrzymałem zgody na włączenie w naszym oddziale do leczenia Amantadyny (pomimo udokumentowanych bardzo pozytywnych efektów takiego leczenia prowadzonego przez Pana dr Włodzimierza Bodnara, który uratował w ten sposób setki pacjentów będących w ciężkim stanie), więc nie mam możliwości podawania jej swoim pacjentom, co mogłoby zwiększyć szanse na lżejszy przebieg choroby lub szybszy powrót do zdrowia. Żyjemy w czasach, gdy lekarz, wykorzystując swoją wiedzę medyczną i doświadczenie i tak musi słuchać oficjalnych wytycznych. Trudno się z tym pogodzić, gdy wiemy, że wielu ludziom moglibyśmy pomóc, a nie możemy tego robić.

– Od ponad roku mamy do czynienia z dosyć nietypową sytuacją w Polsce i na świecie. Jak Pan ocenia działania polskiego rządu do tej pory? Czy są one wg Pana przemyślane i prowadzą do zatrzymania epidemii wirusa?

– Te działania są przemyślane pod jednym względem: w jaki sposób wyolbrzymić zagrożenie i jak wystraszyć ludzi. To jest konsekwentnie realizowane. Co do logiki medycznej – brak podstaw, by uznać działania za mądre i przemyślane. Twarde dane wskazują, że lockdown zwiększa ogólną ilość zgonów, ilość zachorowań na wszelkie inne choroby, niszczy psychikę, a nie ma żadnego wpływu na liczbę zakażeń Sars-CoV-2. To w sensie medycznym. W sensie gospodarczym niszczy gospodarkę, uderza w rodziny, w relacje międzyludzkie. Lockdown służy interesom grup biznesu...

Kolejnym faktem przemawiającym za brakiem podstaw medycznych i pragmatycznych zastosowanych zarządzeń jest to, że posiedzenia Rady Medycznej przy premierze nie są protokołowane i nie zostały wytworzone żadne dokumenty, pod którymi odważyłyby się podpisać konkretne osoby."

https://naszapolska.pl/2021/03/27/tylko-u-nas-dr-martyka-lockdown-niszczy-zabija-i-przed-niczym-nie-chroni/?fbclid=IwAR3R_kwA-hAq0AIMS0Y70FTGD__o0RzG3WBphH5-Km4zP9ySeqEIxFPk3SE

N
Niedzielny psychopata

Ten starszy schorowany człowiek Jarek K.

( który zbzikował, postradał rozum i dostał kota )

powinien jeszcze w tym roku, zostać odsunięty od władzy.

Im szybciej, tym lepiej.

https://www.youtube.com/watch?v=NJUbA2kp9gI

https://www.kontrowersje.net/kaczynski-mowi-niedzielskim-i-morawieckim-mowa-pogrzebowa-nie-plan-dla-polski/

G
Gość
"Ekspert: NFZ nie ogranicza, a zakazuje planowanych zabiegów

"Cały czas są kontrole wojewody i NFZ, czy przypadkiem nie przyjęliśmy kogoś planowego. Jesteśmy za to ścigani" – powiedział w Radiu ZET pulmonolog, profesor Piotr Kuna, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Łodzi.

My umawiamy pacjentów na wizytę, a administracja szpitala dzwoni i ją odwołuje mówiąc, że NFZ zakazał. To się dzieje poza nami – twierdzi profesor Kuna. – Lekarze i pielęgniarki naprawdę chcą pracować, leczyć ludzi i pomagać. Chcą jak najszybciej wrócić do normalności. Natomiast nie wiemy czemu powstają różne zakazy administracyjne, które nie pozwalają nam tego robić. Stąd frustracja lekarzy i pielęgniarek. Do tego dochodzi bałagan informacyjny – mówił w Radiu ZET prof. Kuna.

"Polska ochrona zdrowia przestała leczyć"

Ekspert krytykuje zalecenia NFZ dot. ograniczania lub zawieszenie wykonywania planowych zabiegów.

Przy takiej epidemii musimy patrzeć na długie okresy, np. rok. Mamy klimat umiarkowany, cztery pory roku. Nie możemy wyrwać sierpnia i powiedzieć, że mało ludzi umarło. To bzdura. Trzeba spojrzeć na roczny okres, przez który zmarło w Polsce blisko 40 procent więcej ludzi. Nie z powodu koronawirusa, a dlatego, że polska ochrona zdrowia przestała leczyć. W większości są to decyzje administracyjne, a nie indywidualne decyzje lekarza – tłumaczył pulmonolog w Radiu ZET.

Dzisiaj mamy kolosalny problem z lękiem, depresją i samotnością. O tym się nie mówi. Jeśli chodzi o zgony na COVID-19, może nie jest tak źle, ale jest tragicznie, jeśli chodzi o wszystkie zgony. To jest wynikiem tego, co zrobiono z ochroną zdrowia – stwierdził.

18 lat kierowałem szpitalem klinicznym. Znam mechanizmy zarządzania w ochronie zdrowia. Mamy w Polsce 150 tys. łóżek szpitalnych, jedną z największych liczb w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców na świecie. Naprawdę ich nam nie brakuje – powiedział prof. Kuna."

https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/8118908,ekspert-nfz-zabiegi-szpital-pacjenci.html?fbclid=IwAR3d6RGnG1JqVAp2bLNMfaI6HtxZRLu5cdt5qxO0rd9truKAzh5F-GxraYw
G
Gość
"„Rząd pozwala umierać ludziom na zawały, udary i nowotwory”. Wiceszef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarz o rządowej walce z pandemią

We wtorek (9.03.2021) wiceszef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, dr Piotr Watoła, ostro skrytykował rządową strategię walki z pandemią paraliżującą służbę zdrowia. – Główne schorzenia w Polsce to nie Covid-19. On jest dla rządu przede wszystkim problemem medialnym. I by uniknąć w mediach obrazków karetek pod szpitalami, śmierci „w blasku fleszy” rząd pozwala umierać ludziom na zawały, udary i nowotwory – stwierdził Watoła.

– To jest po prostu haniebne. I dowodzi tego, że rząd nas nie przygotował na pandemię. Zwykli pacjenci nie mają się gdzie leczyć. Potrzebujący pomocy zostali w domu. To jednak wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Miesiące zaniedbań kardiologicznych, onkologicznych czy neurologicznych są po prostu nie do wybaczenia – ocenia wiceszef OZZL.

– Widać w gabinetach, że nadchodzi Armagedon. Polacy nigdy nie przychodzili w tak złym stanie, jak dzisiaj. To jest przerażające, że rząd kładąc nacisk na pandemię, pozostawił tak naprawdę resztę bez opieki. Pacjenci nigdy nie pojawiali się z takimi guzami, z takimi zmianami. Często jedyne, co możemy zaproponować, to leczenie paliatywne – stwierdził dr Watoła.

8 marca 2021 roku Narodowy Fundusz Zdrowia po raz trzeci zalecił ograniczenie do minimum lub czasowe zawieszenie planowej diagnostyki i operacji. Zalecenie zostało wydane na polecenie ministra zdrowia Adama Niedzielskiego w związku z „rozwojem epidemii koronawirusa”. Narastający dług zdrowotny doprowadził w 2020 roku do najwyższej liczby zgonów po II wojnie światowej. Co będzie w 2021 roku? Ilu Polaków musi umrzeć, żeby władza zmieniła eksterminacyjną strategię tzw. walki z pandemią?"

https://wprawo.pl/rzad-pozwala-umierac-ludziom-na-zawaly-udary-i-nowotwory-wiceszef-ogolnopolskiego-zwiazku-zawodowego-lekarz-o-rzadowej-walce-z-pandemia/
G
Gość
"Krzysztof Bukiel: Czeka nas ileś tam tysięcy kolejnych zgonów nadmiarowych

Dzisiaj rządzący ograniczają zabiegi planowane przez kilka miesięcy, pozwalają sobie na to tłumacząc wszystko walką z pandemią. Statystyki pokazały, że takie działania, to 50 czy 70 tysięcy nadmiarowych zgonów. Ci ludzie zmarli nie z powodu COVID-19, bo z powodu samego koronawirusa, jak podało ministerstwo zdrowia, zmarło 5 tysięcy osób, a w związku z zakażeniem zmarło kolejnych 40 tysięcy. Więc wychodzi na to, że 50 tysięcy ludzi poszło na śmierć, żeby 5 tysięcy mogło żyć. To jest jakaś katastrofa! – mówi Krzysztof Bukiel, lekarz, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy...

Ministerstwo Zdrowia wydało ostatnio zalecenie, by szpitale przestały wykonywać zabiegi planowe lub odkładały je w czasie. Co pana zdaniem oznacza to dla pacjentów?

Dalej czeka nas ileś tam tysięcy kolejnych zgonów nadmiarowych, to wiadoma sprawa. Kiedyś zarzucono nam, że to niemoralne, nieetyczne, bo lekarze chcieli strajkować w publicznej ochronie zdrowia. Nasz strajk polegał na ograniczeniu planowych zabiegów - mówiono wtedy, że nie można przez tydzień ograniczyć liczby wykonywanych zabiegów, bo to będzie katastrofa. Dzisiaj rządzący ograniczają je przez kilka miesięcy, pozwalają sobie na to tłumacząc wszystko walką z pandemią. Jestem tym strasznie wzburzony. Statystyki pokazały, że takie działania, to 50 czy 70 tysięcy nadmiarowych zgonów. Ci ludzie zmarli nie z powodu COVID-19, bo z powodu samego koronawirusa, jak podało ministerstwo zdrowia, zmarło 5 tysięcy osób, a w związku z zakażeniem zmarło kolejnych 40 tysięcy. Ale, powtarzam, bezpośrednio z powodu tylko i wyłącznie wirusa życie straciło 5 może 6 tysięcy osób. Więc wychodzi na to, że 50 tysięcy ludzi poszło na śmierć, żeby 5 tysięcy mogło żyć. To jest jakaś katastrofa!"

https://polskatimes.pl/krzysztof-bukiel-czeka-nas-iles-tam-tysiecy-kolejnych-zgonow-nadmiarowych/ar/c1-15485506
G
Gość

u siebie w domu wprowadzaj przedluzaj obostrzenia koszerny deb.ilu a w [wulgaryzm] to sobie możesz robić swoją rodzinkę z garbatymi nosami

G
Gość
7 kwietnia, 10:23, GZ:

Trzeba było od grudnia testować tych, co przyjeżdżali z Wielkiej Brytanii, a nie bać się hejtu.

Trzeba było wzmocnić sanepid, żeby sprawniej działał.

Trzeba było testowac nie tylko objawowych, pozwalając bezobjawowcom hasać po kraju.

Byłoby lepiej, naprawdę - tak twierdzę, obserwując jak inne kraje radzą sobie (albo i nie) z pandemią.

Trzeba było nie ogladać TV i nie łykać tego co ci sprzedają. I nie byłbyś w tej chwili kowidiotą!

Dodaj ogłoszenie