Droga zamiast pszenicy. Gmina chce im zabrać działkę

Damian Bednarz
fot, powierzone
Spór o drogę spędza sen z powiek młodemu małżeństwu Małgorzacie i Andrzejowi Syposz. Miała być sielanka i gospodarstwo, a jest ciągła walka o swoje. Czy jest ktoś, kto jest w stanie im pomóc?

Gmina nielegalnie chce zabrać nam część naszej działki i zrobić tam drogę. Nie zwracają na nas uwagi i lekceważą nas jako mieszkańców - mówią państwo Małgorzata i Andrzej Syposz ze Starego Waliszowa.

Młode małżeństwo twierdzi, że Gmina Bystrzyca Kłodzka bez żadnych konsultacji i informacji, zdecydowała się na remont drogi publicznej, która przebiega przez teren ich gruntu rolnego. Remont zniszczonej obecnie drogi polnej, oznaczałby, że w jej miejsce powstałby nowy, utwardzony pas.

Co więcej, według map i zeznań naocznych świadków, którzy pamiętają to miejsce, sporna droga biegła w nieco innym miejscu, w ten sposób, że nie wchodziła na teren Syposzów.

Świadczyć może o tym chociażby przydrożna kapliczka, którą kiedyś, zgodnie z nazwą, stawiało się przy drodze. Dziś stoi ona w ogródku... Na przebiegu trasy dojazdowej stoją budynek gospodarczy i gołębnik, postawione przez sąsiada. To między innymi dlatego, rolnicy dojeżdżający do swoich własności zaczęli zjeżdżać na grunt Syposzów, tworząc tym samym nową, niezgodną z mapami drogę. Tylko czy gmina chcąc wykonać jej remont, nie powinna najpierw sprawdzić jej rzeczywistego przebiegu?

-Dowiedzieliśmy się, że nowa droga ma mieć osiem metrów szerokości. A skoro przebiega przez teren naszej działki, powinniśmy zostać zapytani o zgodę, tymczasem dowiedzieliśmy się o tych planach przypadkiem. Wszystko było zaplanowane w dużym pośpiechu. Dlaczego? - pytają państwo Syposz.

W momencie, gdy dowiedzieli się, że firma remontowa ma wysypać tłuczeń na terenie drogi w celu jej remontu, postanowili poprosić o pomoc bliskich i zablokowali prace, stawiając na spornym fragmencie żywy mur i sprzęty rolnicze, a także ogradzając swoją działkę.

Tym samym udało się im odwlec remont w czasie. Sprawa nie została jednak całkowicie rozwiązana. Obecnie trwa postępowanie rozgraniczeniowe spornego terenu, które jak udało nam się ustalić, zakończy się w sądzie. Postępowanie trwa już od ponad roku. Na nasze pytanie dotyczące problemu, gmina zdecydowała się odpowiedzieć w dosyć lakoniczny sposób.

- Prowadzone na wniosek jednej ze stron (osoba fizyczna) postępowanie rozgraniczeniowe, z powodu nie zawarcia ugody oraz braku przesłanek do wydania decyzji o rozgraniczeniu nieruchomości, zostało umorzone i przekazane z urzędu do rozpatrzenia sądowi - informuje Piotr Majewski, Kierownik Wydziału Geodezji i Gospodarki Gruntami w Gminie Bystrzyca Kłodzka.

Co ciekawe Małgorzata i Andrzej Syposz twierdzą, że to już druga taka sytuacja, gdy gmina prowadzi drogę przez teren ich działki. Wcześniej wylana została asfaltowa droga na grunt, który wówczas należał do matki pani Małgorzaty.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

..
Jak już tam siedzą, pilnują, nudzą się - to może by chociaż tą oborę otynkowali, bo jak Niemiec zrobił to tak stoi póki się nie zawali.
G
Gość
TY GHYM BAZA KOrPO RATa w hoDZIKU ZA KARNETY MIESIONCZNE PRoWADZISZ.?
b
byly ksiadz
zawsze moga tam zamek wybudowac, nikt nie zauwazy
....
Pewnie, lepsze... to coś czego nawet nie można nazwać drogą na której tam siedzą na zdjęciu.
G
Gość
W kraju prawa i sprawiedliwości?
.
.
M
Michał
Nawet jesli udowodnią, że ślad starej drogi jest w innym miejscu to gmina chcąc drogę w tej lokalizacji to przeproceduje tzw zrid i ich wywłaszczy...
Dodaj ogłoszenie