Chciał sprzedawać żywność wojsku. Dziś jest w areszcie podejrzany o oszustwo na 13 mln zł

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Pawel Lacheta/ Polska Press/ Express Ilustrowany
Udostępnij:
Dolnośląski biznesmen został aresztowany pod zarzutem kierowania szajką, która wyłudziła 13 mln zł z państwowej agencji pomagającej biznesowi. Mowa Szymonie B. - przedsiębiorcy, który był bohaterem materiału portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN. Przed kilkoma laty próbował zainteresować wojsko swoim produktem – puszkami z żywnością, które same się podgrzewały. Dostał oryginalną ofertę od byłego posła PiS – organizacja spotkań z ważnymi urzędnikami za pieniądze. Cena? Za tych najważniejszych, „decyzyjnych” - 30 tysięcy złotych.

Szymon B. prowadził swój biznes w Jaworze. Kilka dni temu do jego domu wkroczyli agenci ABW. Działali na zlecenie poznańskiej Prokuratury Regionalnej. Prowadzi ona od kilku lat śledztwo dotyczące oszustw podatkowych na dużą skalę. Szymon B. był tam jednym z podejrzanych. W piątek na przesłuchaniu usłyszał nowe zarzuty – kierowania zorganizowaną grupa przestępczą, oszustwa i prania brudnych pieniędzy. Jak informuje prokuratura w oficjalnym komunikacie, to oszustwo dotyczy wyłudzenia dotacji z Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Rok temu opisaliśmy jak były poseł PiS, a później biznesmen Mariusz Antoni K., zaoferował Szymonowi B. pomoc w uzyskaniu kontraktów z Ministerstwa Obrony Narodowej. Był przełom roku 2015 i 2016. Biznesmen rozkręcał właśnie nową firmę. Produkowała konserwy samopodgrzewające się. Wystarczy przebić kilka otworów w puszce i po kilku minutach jest gotowe gorące danie. Miał już fabrykę wody mineralnej. Produkował i sprzedawał napój energetyczny.

Samopodgrzewające się jedzenie było nowym pomysłem. Chciał z nim trafić do służb mundurowych. Bywał na targach wojskowych w Kielcach i Bydgoszczy. W 2015 roku poznał Mariusza Antoniego K., byłego posła PiS, później biznesmena dziś jednego z podejrzanych w śledztwie przeciwko Bartłomiejowi Misiewiczowi. Zdobyliśmy kopię „oferty doradztwa strategicznego” przedstawionej firmie od puszek przez byłego posła.

Mowa jest w niej m. in. o „przekazywaniu decydentom materiałów klienta dotyczących produktu”. A także o organizowaniu spotkań z decydentami. Rzecz jasna nie za darmo. Jeśli klient zdecydowałby się na umowę o stałej współpracy przez minimum 3 miesiące, w cenie 45 – 55 tys zł netto miałby zapewnioną organizację minimum trzech spotkań z decydentami miesięcznie. Gdyby chciał płacić za różne usługi osobno, za każde spotkanie z ważnym politykiem musiałby wyłożyć od 5 do 30 tysięcy złotych „w zależności od pozycji i znaczenia danej osoby.” Jak miałoby to działać? Firma podaje cenę za spotkanie z konkretną osobą, klient akceptuje, firma zaczyna załatwiać spotkanie.

Ostatecznie do współpracy nie doszło. Dlaczego? Tego nie wiemy. Obaj panowie – biznesmen z Jawora i były poseł – zaprzeczali by opisywana przez nas oferta powstała i została biznesmenowi przekazana. Tyle, że my mamy jej kopię. „Jeżeli posiada Pan jakąkolwiek wersję ofert przygotowywanych przez mojego pracownika, dla jakichkolwiek potencjalnych klientów, nawet roboczą (tylko w takiej mogłyby się znaleźć jednostkowe szacunki cenowe), to informuję, że stanowią one tajemnicę handlową naszej spółki ze wszystkimi tego prawnymi konsekwencjami” - napisał były poseł w odpowiedzi na pytania dziennikarza Superwizjera. A Szymon B. na pytanie o dziwny dokument z cennikiem spotkań z urzędnikami uśmiechnął się i zapytał: „i ktoś to napisał w ofercie”?

Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Flaga na maszt!
14 listopada, 19:20, pytanko:

Czy dzielni i nieugięci strażnicy sprawiedliwości Republiki Banasiowej zechcą zatrzymać z mordą do ziemi tych, którzy zmataczyli naście milionów poprzez Polską Fundacją Narodową, które zapłacono za prowadzenie kilku fejkowych profili na fejsbuku z darmowymi zdjęciami?

Jak to? Czy jesteś niemieckim szpiclem i nie wiesz co to narodowa duma? Nasze orły przedsiębiorczości to jedynie słuszni patrioci. A o bezpieczeństwo dba ułaskawiony nieskazany. Czego nie rozumiesz?

p
pytanko

Czy dzielni i nieugięci strażnicy sprawiedliwości Republiki Banasiowej zechcą zatrzymać z mordą do ziemi tych, którzy zmataczyli naście milionów poprzez Polską Fundacją Narodową, które zapłacono za prowadzenie kilku fejkowych profili na fejsbuku z darmowymi zdjęciami?

G
Gość

Tak władza pozbywa się osób niewygodnych, wciąga ich w jakieś pułapki. Zapytam tylko na koniec - od kiedy abw zajmuje się sprawami urzędu skarbowego i ściganiem podatkowym????

G
Gość

Nazwijmy rzecz po imieniu,biznesmen,nie dolnośląski ZŁODZIEJ!

Dodaj ogłoszenie