Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Autostrada A4 jest już gotowa!

Bernard Łętowski, Alina Gierak
Fot. Paweł Relikowski
Otwarcie nowego odcinka A4 już lada dzień. Przetestowaliśmy go specjalnie dla Was. (ZOBACZ ZDJĘCIA)

Każdy, kto choć raz w drodze do Niemiec przebijał się przez Bolesławiec, odetchnie. Koniec korków, niebezpiecznych sytuacji na wiecznie zatłoczonej krajowej czwórce. Lada dzień kierowcy zamienią tę trasę na szybką, wygodną i bezpieczną autostradę A4. Jej odcinek od Krzyżowej do Zgorzelca został ukończony. Gdy nim jechaliśmy, czuliśmy się wyjątkowo komfortowo. Trasę z Wrocławia do Jędrzychowic pokonaliśmy w półtorej godziny.

Kiedy drogą pojadą inni kierowcy? Konkretnej daty otwarcia nowo wybudowanego odcinka A4 nikt nie potrafi podać. Być może stanie się to już w piątek lub sobotę. Wiele zależy od inspektorów budowlanych.
- Dokumenty trafiły w poprzednim tygodniu do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Czekamy na wydanie pozwolenia na użytkowanie drogi - mówi Joanna Wąsiel z dolnośląskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Nadzór ma 28 dni na wydanie takiej decyzji.
- Przygotowania dokumentacji tej inwestycji trwały trzy lata, nie da się sprawdzić w jeden dzień kilkudziesięciu segregatorów dokumentów - tłumaczy Wąsiel.

W ubiegły czwartek inspektorzy kontrolowali odcinek A, od granicy do Wykrotów, gdzie autostrada przecina ciąg drogi krajowej nr 4. Odcinek B, od Wykrotów do Krzyżowej, Inspektorat Budowlany kontroluje w tym tygodniu. Był na trasie także wczoraj.
- Nasze prace przebiegają sprawnie, ale jest ich dużo i trzeba się uzbroić w cierpliwość - tłumaczy Barbara Skulpecka, dyrektor WINB. - Weryfikujemy dokumenty niezbędne przy kontroli. Na razie większych zastrzeżeń nie mamy, ale trzeba wziąć pod uwagę, że musimy skontrolować każdy obiekt na autostradzie, urządzenia odwadniające, przejścia dla zwierząt, mosty, wiadukty itp. Spieszymy się, ale musimy zrobić to dokładnie, bo odpowiadamy również za bezpieczeństwo na drodze - wyjaśnia.

Na odcinku B w ubiegłym tygodniu trwały jeszcze drobne prace kosmetyczne, robotnicy usuwali pozostałości po robotach budowlanych i kończyli montaż elementów bezpieczeństwa ruchu, takich jak bariery oddzielające jezdnie.
- Wykonawca mógł kontynuować prace zasadnicze, zgodnie z kontraktem, do 10 sierpnia - mówi Joanna Wąsiel.
- Jeżeli wszystko pójdzie sprawnie, to może wydamy decyzję w tym tygodniu - mówi dyrektor Skulpecka. - Prosimy kierowców o cierpliwość - dodaje Joanna Wąsiel. - Najważniejsze, żeby autostrada była bezpieczna, a decyzja użytkowania daje kierowcom taką gwarancję. Od chwili otrzymania decyzji WINB, potrzebujemy minimum 24 godziny, aby otworzyć autostradę - zapewnia Joanna Wąsiel.

Autostrada będzie bezpłatna co najmniej do 2011 r. Gdy będzie już gotowa, a w miejscach obsługi podróżnych zostaną wybudowane stacje paliw, hotele itp., nastąpi wybór zarządcy. On będzie pobierał opłaty.
Miejsca obsługi podróżnych robią duże wrażenie. Mają wydzielone parkingi dla ciężarówek i dla aut osobowych. Dla podróżujących z dziećmi przygotowano place zabaw z huśtawkami i zjeżdżalniami. Bezpieczną podróż zapewniają pasy awaryjne.

Z nowej drogi cieszą się nie tylko kierowcy. Jej powstanie było jednym z argumentów dla szefów koszykarskiego PGE Turowa Zgorzelec. Klub musiał zdecydować, gdzie będzie rozgrywał mecze pucharowe ULEB, gdyż hala w Zgorzelcu nie spełnia wymaganych norm. W grę wchodziły dwa miasta: Wrocław lub czeski Liberec. Zdecydowano się na halę Orbita we Wrocławiu, m.in. ze względu na autostradę.

Na otwarcie drogi gotowa jest także policja. Powstała już sekcja, która będzie kontrolować nowy odcinek.
- Bazę ma w Legnicy - mówi nadkom. Zbigniew Płudowski, zastępca szefa dolnośląskiej drogówki. Trzecia sekcja autostradówki dołączy do dwóch już istniejących - we Wrocławiu i Legnicy. Sekcje legnickie będą odpowiadały za cały odcinek autostrady z Wrocławia do Niemiec (160 km).
Skład dolnośląskiej policji autostradowej powiększy się o dziewiętnastu funkcjonariuszy, do około 60. Policjanci pracujący na autostradzie mają do dyspozycji najszybsze samochody i motocykle w całej policji.
Brawurowa jazda może kosztować kierowcę od 50 zł aż do 500 zł. Wraz z oddaniem do użytku nowego odcinka A4, policja zapowiada rozszerzenie współpracy z policją autostradową z Bautzen, kontrolującą trasę w Niemczech.
Współpraca: KAB

Fakty i liczby autostrady A4
Nowo wybudowany odcinek A4 ma 51,4 km długości. Koszt budowy to 317,5 mln euro. Dotacja z UE wynosiła 252 mln 40 euro.
Odcinek A (Wykroty - Zgorzelec) autostrady budowany był przez konsorcjum francusko-szwajcarskie DTP. Na tym 22-kilometrowym odcinku fragment drogi o długości 1,7 km od granicy do Zgorzelca już istniał (przeprowadzona miała zostać tylko modernizacja), a 20,3 km trzeba było dopiero wybudować.
Odcinek B (od Krzyżowej i połączenia z autostradą A18 do Wykrotów) droga ma 29 km. Wykonawcą tej trasy był Strabag - konsorcjum portugalsko-polsko-niemiecko-austriackie). Oprócz samej drogi powstało także wiele obiektów. Jednym z najważniejszych jest most wantowy nad autostradą w Wykrotach oraz 17 przejść dla zwierząt.
Przy drodze powstało pięć miejsc obsługi podróżnych. Będą w nich m.in. parkingi dla aut osobowych i ciężarowych, stacje benzynowe, myjnie samochodowe, place zabaw dla dzieci, restauracje, miejsca piknikowe, hotele i motele. Trwają przetargi na budowę niektórych z tych obiektów.
Budowa odcinka autostrady Krzyżowa - Zgorzelec rozpoczęła się jesienią 2005 roku, gdy rozpoczęto wybieranie wykonawców. Jednak Urząd Zamówień Publicznych wielokrotnie unieważniał postępowania przetargowe i inwestycja ruszyła dopiero w kwietniu 2007 roku.
I nie bez problemów. Jednym z nich były kłopoty z wykupem ziemi pod autostradę. Np. Maciej Wołczyk ze Strzelna, jeden z gospodarzy, przez którego ziemię miała przebiegać droga, mieszkał z rodziną w domu, wokół którego był już plac budowy. Rolnik najdłużej negocjował z Generalną Dyrekcją Dróg i Autostrad cenę za wykup gruntów.
Opóźnienia spowodowała także konieczność budowy 17 dodatkowych przejść dla zwierząt oraz przeprojektowanie dwóch mostów. Z tych powodów nie udało się dotrzymać pierwszego terminu (jesień 2008) oddania drogi do użytku.
GDDKiA wystąpiła do Komisji Europejskiej o przedłużenie terminu zakończenia budowy i jej rozliczenia do końca 2010 r.
Odcinek, który powstał, jest częścią jednej z najważniejszych tras w Polsce. Autostrada A 4 stanowi część Paneuropejskiego korytarza przebiegającego od Drezna w Niemczech do Kijowa na Ukrainie, przez Wrocław, Katowice, Kraków i Rzeszów.
Pora już pakować krasnale i zamykać restauracje?
Otwarcie autostrady nie cieszy wszystkich Dolnoślązaków. Kilkadziesiąt osób z Bolesławca i okolic martwi się, że nie będzie miało z czego żyć. Dwupasmowa A4 zabierze bowiem klientów restauracjom, zajazdom, stacjom benzynowym, handlarzom, którzy rozłożyli się przy starej drodze krajowej numer cztery. To tędy do tej pory jeżdżą tiry i osobowe auta, które zmierzają w kierunku granicy z Niemcami.
- Po otwarciu autostrady dziewięćdziesiąt procent mieszkańców naszego miasta będzie się cieszyć, a dziesięć procent będzie się smucić - przewiduje Piotr Roman, prezydent Bolesławca. - Ci, którzy zajmowali się obsługą ruchu tranzytowego, mogą narzekać. Ale na pewno łatwiej będzie poruszać się po Bolesławcu niezakorkowanym tirami. Mieszkańcy odetchną - twierdzi prezydent.

Jednak przydrożni handlarze i restauratorzy są załamani.
- U nas o każdej porze dnia i nocy stołują się kierowcy, ludzie jadący do pracy do Niemiec i turyści - mówi Anna Konieczna, właścicielka restauracji Słoneczna. - Liczymy na lokalny rynek i obsługę imprez okolicznościowych, ale nie wiemy, czy z tego się utrzymamy - martwi się. Obawia się, że gdy zmniejszy się ruch, przyjdzie im zamknąć restaurację.

Właściciele restauracji Opałkowa Chata, która też żyje z tranzytu, już na początku budowy autostrady zrobili wśród klientów badanie. Okazało się, że 70 procent z nich zamierza omijać Bolesławiec po otwarciu autostrady A4. Właściciele postanowili więc zainwestować w innym mieście.
Ale przydrożni sprzedawcy grzybów, jagód, papierosów i glinianych figurek krasnali nie mają gdzie przenieść interesu. Oni są skazani na krajową czwórkę. A tu wielkiego ruchu nie będzie. Kierowcy z chęcią ominą miasto, przez które teraz jadą w ciągłych korkach, kurzu i ścisku.
- Co najmniej pięćdziesiąt osób żyje z handlu przy wylocie z Bolesławca na Zgorzelec - mówi Wojciech Majewski, handlujący przy czwórce od osiemnastu lat. - Kiedy otworzą autostradę, ten biznes straci sens. Ruch się zmniejszy i obroty spadną.

Majewski sprzedaje m.in. papierosy, o czym informuje napis na wielkiej glinianej krowie. Sprzedaje też fontanny, miniatury zwierząt do wystawiania w ogrodach, a nawet odchodzące już w zapomnienie krasnale ogrodowe, które kiedyś Niemcy kupowali niemal hurtowo.
- Na krasnale już nie ma tylu klientów, co kiedyś - wspomina handlarz.
Narzeka także handlująca przy drodze grzybami pani Alina.
- Nie wiem, co będę robić od jesieni, bo tu się już nic nie sprzeda - żali się kobieta. - Trzeba będzie szukać innego zajęcia i zarobku, bo dwójki dzieci z tych paru groszy, które skapną, już nie utrzymam.
Na autostradę handlarze się nie przeniosą, bo tam nie ma miejsca na taką działalność.
- Chyba zabiorę to wszystko do siebie na ogródek - śmieje się smutno Wojciech Majewski.
Majewski ma stoisko przy cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej, przy wyjeździe z Bolesławca na Zgorzelec. To parking, na którym nie brakuje handlarzy, ale i policjantów. Mundurowi regularnie stoją tu z radarem. Z jednej strony odstraszają klientów, z drugiej sprawiają, że auta jadą wolniej i kierowcy mają czas przyjrzeć się ofercie handlarzy. - Bywa, że mąż płaci mandat, a żona idzie kupować jagody czy grzyby - opowiada sierżant sztabowy Waldemar Kulczycki z bolesławieckiej drogówki.

Przydrożny handel grzybami i jagodami trwał od dziesięcioleci przy krajowej czwórce.
- Ludzie kupują, ale wielkiej kasy z tego nie mam. Dziennie czasem sto, czasem dwieście złotych - mówi jeden ze sprzedawców. Nie pracuje na własną rękę, jest zatrudniony na czarno przez tzw. szefa, który skupuje płody leśne i gotowe wyroby w słoikach albo workach i wystawia na stoisku krzesełkowym. Zwykle jest to pochylona paleta, na której ustawia się łubianki i namiot chroniący od słońca, a czasem i od deszczu. Także "szefowie" stracą teraz zarobek.

Szacuje się, że po otwarciu autostrady ruch na czwórce może zmniejszyć się aż o 80 procent.
- Myślę, że jak ruszy autostrada, to nawet 90 procent ruchu pójdzie tamtędy - mówi sierżant Waldemar Kulczycki. - Ale nam tu roboty nie zabraknie. Bo przecież jak ruch będzie mniejszy, to i kierowcy zaczną szybciej jeździć.

Będą reklamy
Agnieszka Geront, Urząd Miasta w Bolesławcu: Podejmujemy różne działania, aby po otwarciu autostrady przyciągnąć turystów i aby handlowcy nie odczuli negatywnie otwarcia drogi. Polska Organizacja Turystyczna właśnie zatwierdza projekty znaków reklamujących Bolesławiec, które mają stanąć przy autostradzie.
Będą ponadto teksty promocyjne w kraju i za granicą, zachęcające do skorzystania z usług bolesławieckich firm.
Chcemy też bardziej zaistnieć jako miasto ceramiki. Służą temu nie tylko doroczne Bolesławieckie Święta Ceramiki, które zaczynają się 19 sierpnia, ale także udział w międzynarodowych targach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska