Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Auta błądzą w poszukiwaniu A4

Bernard Łętowski
Kierowcy nie wiedzą, że jest nowa autostrada, bo drogowcy zapomnieli wskazać im, gdzie trzeba zjechać.

Kto, jadąc do granicy niemieckiej, wjeżdża na autostradę A4 we Wrocławiu, pruje prosto aż do przejścia. Kto chciałby wjechać na dwupasmówkę z drogi 297 od strony Jeleniej Góry i Bolesławca, musi się nieźle nagimnastykować.

Nigdzie bowiem nie znajdzie znaków informujących o tym, że istnieje autostrada i gdzie można na nią wjechać. Nie ma także takich znaków w Lubaniu.
- Jechałem z Jeleniej Góry do Bolesławca, miałem w planie podróż do Zgorzelca - opowiada Janusz Wolak, mieszkaniec Jeleniej Góry. - Wiedziałem z waszej gazety, że jest już otwarta autostrada. Nie wjechałem na nią, bo nie wiedziałem, którędy zjechać - denerwuje się. - Rozglądałem się za znakami. Nic. Zero informacji - mówi z irytacją. Pojechał do granicy po staremu, drogą krajową nr 4.

Takich zdenerwowanych kierowców jest więcej. Głównie tych, którzy jadą z Bolesławca. Równie trudno zjechać do tego miasta z autostrady, bo ani jeden znak o tym nie informuje. Wyraźnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uznała, że jadący przez Bolesławiec nie muszą wiedzieć, jak dostać się na nowy odcinek autostrady A4, a podróżujący autostradą powinni sami wykombinować, jak trafić do Bolesławca.

A wystarczyłoby oznakować poprawnie rondo przy ulicy Cieszkowskiego w Bolesławcu, które jest w ciągu drogi krajowej nr 4. Na nim należy skręcić na Zieloną Górę, pokonać kilka kilometrów i zjechać na odcinek autostrady A4 między Krzyżową a Zgorzelcem. Ale na drogowskazach, znajdujących się na rondzie, nikt o tym nie wspomina. Tylko kierowcy, którzy znają te strony albo mają bardzo aktualny GPS, trafią z tego ronda na autostradę.

Z drugiej strony, jadąc nową dwupasmówką, możemy się jedynie domyślić, że na węźle nazywającym się Bolesławiec, położonym nieopodal wsi Łąka, zjedziemy do miasta ceramiki. Drogowskazy kierują bowiem na Zieloną Górę albo Jelenią Górę. Dla kierowców z okolic jest oczywiste, że Bolesławiec znajduje się na drodze do Jeleniej Góry.
Ale przecież nie tylko oni korzystają z autostrady A4.
- Miałem pojechać z Bolesławca do Zgorzelca autostradą, zjeżdżając w Łące, ale nie znalazłem ani zjazdu w Bolesławcu, ani tej Łąki - narzeka Tadeusz Kwiatek z Lwówka Śląskiego. Jadący na Bolesławieckie Święto Ceramiki mer partnerskiego miasta Nogent Sur Marne o mało nie dotarł do Wrocławia, bo też nie wiedział, gdzie zjechać z autostrady.

Problem w tym, że oznakowanie, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, projektowano w Warszawie i Bolesławcem niespecjalnie się przejmowano. Logika drogowców nakazuje oznaczanie na drogowskazach miejscowości, w których dana droga się kończy, dlatego na znakach mamy Jelenią i Zieloną Górę zamiast Bolesławca.

- Na węźle Bolesławiec jest już zatwierdzony projekt zmiany oznakowania i tablice z nazwą Bolesławiec pojawią się w ciągu dwóch tygodni - obiecuje Joanna Wąsiel z wrocławskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, który odpowiada za oznakowanie wspomnianych dróg. - Jeśli chodzi o rondo w Bolesławcu, natychmiast po sygnale od redakcji zlecimy zmianę oznakowania - obiecuje.

W Polskiej Organizacji Turystycznej na zatwierdzenie czekają znaki turystyczne "Boles-ławiec - miasto ceramiki" i "Bolesławiec - Muzeum Ceramiki".
- Zrobimy wszystko, żeby kierowcy wiedzieli, gdzie mają zjechać z autostrady, aby do nas dotrzeć - obiecuje prezydent miasta Piotr Roman.

Współpraca: ALKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska