Zbrodnia Miłoszycka: Przełom w sprawie? Kluczowe ślady zębów i zamienione dowody

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Na ławie oskarżonych w tym procesie zasiada teraz dwóch mężczyzn, Ireneusz M. i Norbert Basiura.
Na ławie oskarżonych w tym procesie zasiada teraz dwóch mężczyzn, Ireneusz M. i Norbert Basiura. Paweł Relikowski
Sensacyjny przebieg rozprawy w procesie oskarżonych o zbrodnię miłoszycką. Zabójstwo piętnastolatki, za które niewinnie przesiedział w więzieniu 18 lat Tomasz Komenda. Dziś sąd zajmował się śladami ugryzień na ciele ofiary morderstwa. Do czyich zębów pasują? Do Ireneusza M. - jednego z oskarżonych – odpowiadają eksperci. Choć stuprocentowej pewności nie ma. Jest jeszcze jeden mężczyzna, do którego – teoretycznie - mogłyby pasować. Ale ten mężczyzna od kilku lat nie żyje.

Małgorzata K. została zgwałcona i zamordowana podczas sylwestrowej dyskoteki 1996/1997 w Miłoszycach koło Wrocławia. Jeden ze śladów w tej sprawie to zdjęcia odcisków szczęki, znalezionych na ciele ofiary. W 1998 roku wykonano gipsowe odlewy zębów różnych osób, wytypowanych jako potencjalni sprawcy. Wśród nich już wtedy był Ireneusz M. Ale uznano, że to na pewno nie jego zęby. W 2000 roku policja zainteresowała się Tomaszem Komendą i pojawiła się opinia, że ślad ugryzienia pasuje do jego zębów. Komenda trafił na długie lata do więzienia.

Gdy w 2018 roku eksperci z Poznania badali ślady ugryzienia na ciele ofiary, byli przekonani, że porównują je z odciskiem zębów Tomasza Komendy i Ireneusza M. Napisali, że z pewnością nie są to zęby Komendy ale może to być szczęka (czyli górne zęby) Ireneusza M. Żuchwa (czyli zęby dolne) w gipsowym odlewie, przekazanym do Poznania, była uszkodzona. Właśnie ta ekspertyza z 2018 roku była jednym z dowodów, które zaważyły na uniewinnieniu Tomasza Komendy. Specjaliści – wykorzystując znacznie nowocześniejsze metody niż te sprzed lat - doszli do takich wniosków. Nie wiedzieli jednak, że odlewy były podmienione!

Pomyłka wyszła na jaw kilka miesięcy później. Okazało się, że źle podpisano gipsowe odlewy. W policyjnym magazynie jako zęby Ireneusza M. znajdował się odlew zębów innego mężczyzny – Roberta L. Ten zmarł w 2012 roku. Z kolei zęby Ireneusza M. podpisane były „Robert L.”.

Dlatego w styczniu 2019 roku, już po odkryciu pomyłki, powstała kolejna opinia. Co się okazało? Ślad ugryzienia górnych zębów mógłby pasować do kilku osób. Oskarżonego Ireneusza M., Roberta L. A także innych mężczyzn. Kluczowe jest zestawienie odcisku górnych i dolnych zębów. Taki ślad pasuje tylko do Ireneusza M.

A co z nieżyjącym mężczyzną? Jego dolnych zębów nie ma bo odlew został uszkodzony. Choć jeden z ekspertów – przesłuchiwany dzisiaj – powiedział, że nigdy nie spotkał się z dwoma takimi samymi tzw. układami zwarciowymi zębów. A stomatologiem jest od 20 lat.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czyli przez złe przyklejenie karteczek, niewinny człowiek spędził pół życia w więzieniu? CO ZA KU.RE.STWO.

Dodaj ogłoszenie