Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Zagłębie – Korona: Miedziowi po ponad pięciu miesiącach doczekali się domowej wygranej

Piotr Janas
Piotr Janas
PAP/Sebastian Borowski
KGHM Zagłębie Lubin ponad pięć miesięcy czekało na domowe zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie. „Miedziowi” w 23. kolejce pokonali Koronę Kielce 1:0. Jedyną bramkę zdobył Dawid Kurminowski.

Przed meczem z Koroną piłkarze Zagłębia mieli co najmniej kilka powodów, aby poczuć sportową złość:
Pierwszy – w trwającej obecnie kolejce PKO BP Ekstraklasy ostatnie w tabeli Ruch Chorzów i ŁKS Łódź zdobyły po trzy bramki i wygrały mecze.
Drugi – w konkursie organizowanym przez Zagłębie trzeba było w kreatywny sposób dokończyć zdanie „Piłka nożna jest jak majonez”. Jeden z komentarzy z najwyższą liczbą polubień brzmiał: „Piłka nożna jest jak majonez – w majonezie są jaja, u piłkarzy ich czasami brakuje”.
Trzeci – jeśli któryś z kibiców „Miedziowych” goli się tylko z okazji domowych zwycięstw, do niedzieli zapuściłby pokaźną, ponad pięciomiesięczną brodę.

Lubinianie w spotkanie z Koroną weszli dość niemrawo. W 9. minucie Jewgienij Szykawka po uderzeniu głową z bliskiej odległości pokonał Sokrátisa Dioúdisa, ale sędziowie dopatrzyli się w tej sytuacji minimalnego spalonego. Chwilę później po drugiej stronie boiska Damian Dąbrowski oddał mocny – choć niecelny – strzał. Kolejna groźna akcja Zagłębia zakończyła się już jednak bramką. Dawid Kurminowski w połowie boiska przejął niecelne podanie jednego z przeciwników. Napastnik gospodarzy znalazł się w sytuacji sam na sam z Xavierem Dziekońskim, minął golkipera „Scyzorów” i zapisał na swoim koncie drugiego gola w rundzie wiosennej.

Podopieczni Waldemara Fornalika szybko chcieli pójść za ciosem. Przez kilka sekund cieszyli się nawet z prowadzenia 2:0, ale okazało się, że Kacper Chodyna znajdował się na pozycji spalonej. Do przerwy dobre okazje do zdobycia bramki mieli już tylko piłkarze Korony. Dioúdis poradził sobie jednak z mocnymi uderzeniami Dalibora Takáča i Nono.

Po zmianie stron na pierwszą ciekawą sytuację trzeba było czekać aż do 73. minuty. Piłka po strzale Szykawki zmierzała w okienko bramki Zagłębia, ale kapitalną interwencją popisał się Dioúdis, który tym samym nieco zrehabilitował się za słaby występ w ostatnim meczu z Puszczą Niepołomice (2:2).

W końcówce spotkania goście zwietrzyli okazję do wyrównania. Bartosz Kopacz sfaulował przed polem karnym Jakuba Konstantyna, za co obejrzał drugą żółtą kartkę. Drużyna z Lubina kończyła mecz w dziesiątkę. Już w doliczonym czasie gry Szykawka trafił do bramki Zagłębia, ale po kilkuminutowej analizie VAR trafienie nie zostało uznane z powodu spalonego.

Ostatecznie lubinianie dowieźli zwycięstwo do końca, przerywając ponad pięciomiesięczną serię bez wygranej na własnym stadionie. Dzięki trzem punktom „Miedziowi” awansowali z 11. na 9. pozycję w tabeli PKO BP Ekstraklasy.

– Grając tak wolno, bez naszego DNA, nie możemy walczyć o zwycięstwo. Wszyscy daliśmy dupy – skwitował występ Korony jej trener, Kamil Kuzera.

23. KOLEJKA PKO BP EKSTRAKLASY
KGHM Zagłębie Lubin – Korona Kielce 1:0 (1:0)

Bramka: Kurminowski 17.
Zagłębie: Dioúdis – Kopacz, Nalepa, Ławniczak, Mata – Dąbrowski (C), Poletanović (77. Makowski) – Chodyna, Buleca (77. Muñoz), Wdowiak – Kurminowski (90+1. Grzybek).
Korona: Dziekoński – Godinho, Zator (C), Hofmeister, Briceag – Takáč – Błanik (62. Konstantyn), Nono (62. Dalmau), Trejo (49. Strzeboński), Fornalczyk (67. Podgórski) – Szykawka.
Żółte kartki: Kopacz 74, Nalepa 90+7 – Błanik 40, Trejo 40, Godinho 60, Strzeboński 84.
Czerwona kartka: Kopacz 89 (za drugą żółtą).

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska