Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Zaczął się proces Józefa Piniora. Polityk uważa, że to polityczna zemsta

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Józef Pinior uważa, że wytoczenie mu procesu to akt politycznej zemsty PiS
Józef Pinior uważa, że wytoczenie mu procesu to akt politycznej zemsty PiS Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Były senator i działacz opozycji z czasów Stanu Wojennego Józef Pinior stanął dziś przed wrocławskim sądem pod zarzutem oszustwa i fałszowania oświadczeń majątkowych. Polityk do winy się nie przyznaje i przekonuje, że jego proces to polityczna intryga partii PiS. Kiedy podczas procesu były senator zaczął mówić o politycznym wątku sprawy, sędzia Antonina Surma przerwała mu. - Ta sala jest wolna od jakichkolwiek deklaracji politycznych – powiedziała.

Prokuratura posadziła na ławie oskarżonych kilkanaście osób, w tym Józefa Piniora i jego asystenta Jarosława Wardęgę. To drugi proces byłego senatora i jego najbliższego współpracownika.

Pierwszy trwa już od wielu miesięcy. Mowa jest w nim o łapówkach branych za interwencje senatorskie na rzecz firm, które zdecydowały się zapłacić lub pieniądze obiecywały. Tym razem były lider dolnośląskiej „Solidarności”, a później polityk m.in. lewicy i PO, jest oskarżony o oszustwo na szkodę Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Miał wziąć 5 tys. za wykłady, których nie przeprowadził.

W sądzie Józef Pinior tłumaczył, że nie było to wynagrodzenie za wykłady tylko za projekt skryptu, przekazany PTE. Skrypt miał być wydany i udostępniony słuchaczom wykładów. Nie doszło jednak do zawarcia umowy na wykłady, bo senator nie zaakceptował jej warunków.

W 2015 roku prawnicy reprezentujący PTE zażądali zwrotu 5 tysięcy złotych. Był szczyt kampanii wyborczej do parlamentu. Pinior był kandydatem PO do Senatu. Wtedy oddał pieniądze, bo chciał angażować się w spór. Sprawa była dla niego nieważna.

TU WIĘCEJ o tej sprawie

Były parlamentarzysta nie zgadza się też z zarzutami, że zataił w oświadczeniach majątkowych informację o wziętych przez siebie pożyczkach. Przekonywał, że były to „pożyczki powiernicze”. Brał je na prośbę swojego asystenta Jarosława Wardęgi. Miały to być pieniądze na nakręcenie filmu o młodzieżowej opozycji z lat 80 tych. Pinior przeanalizował przepisy i doszedł do wniosku, że takich pożyczek nie musiał wpisywać do oświadczeń.

Poważniejsze niż Józef Pinior zarzuty ma Jarosław Wardęga. Dotyczą powoływania się na korupcyjne układy, a w jednym wypadku oszustwa. Pozostali oskarżeni to osoby, które miały wręczać asystentowi pieniądze za załatwianie różnych spraw, w różnych instytucjach.

od 7 lat
Wideo

echodnia.eu W czerwcu wybory do Parlamentu Europejskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska