MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybuchy, skoki, bijatyki, czyli szaleństwo na planie filmowym. Kaskader z 20-letnim stażem zdradza nam kulisy swojej pracy

Maciej Rajfur
Maciej Rajfur
Kaskader Tomasz Maziarz, wrocławianin z 20-letnim doświadczeniem w kaskaderce.
Kaskader Tomasz Maziarz, wrocławianin z 20-letnim doświadczeniem w kaskaderce. Archiwum prywatne
"Strach jest w tym zawodzie potrzebny" – mówi Tomasz Maziarz z Wrocławia, który od 20 lat pracuje jako kaskader. W rozmowie z "Gazetą Wrocławską" opowiedział o tajemnicach swojego zawodu.

Maciej Rajfur: Kaskader dla niektórych to człowiek, który niczego się nie boi. Potwierdzasz?

Tomasz Maziarz: Oczywiście, że nie. To błędne i krzywdzące myślenie. Jeżeli kompletnie nie czuję strachu, to mogę stanowić zagrożenie dla siebie i innych. Jeśli wiem, że czegoś nie potrafię wykonać, dobrze jest to powiedzieć. Np. ja skaczę z wysokości do 25 metrów, a powyżej już bym się zastanawiał. Nie miałem takich scen, których bym nie chciał zagrać. Są ludzie, którzy czują się dobrze w efekcie palenia i nie mają z tym problemu, ale są osoby, które się podpalą i nie wytrzymują wysokiej temperatury. Ten zawód polega na przekraczaniu barier. Dużo trenujemy i przygotowujemy się. Odpowiedni trening, także mentalny, jest niezbędny. Uczymy się pokonywać własne słabości i ograniczenia. Czym innym jest realny lęk, że czegoś nie zrobię, a czym innym obawa, bo czegoś po prostu nie znam, gdyż nigdy tego nie robiłem. Trening pozwala mi się oswoić ze stresem. W trakcie wykonywania ewolucji już nie chcę myśleć o strachu i stresie, dlatego staram się to minimalizować. Oczywiście, strach jest w tym zawodzie potrzebny. To głos rozsądku.

Kaskader i rozsądek? Niektórzy mogliby powiedzieć, że te pojęcia średnio do siebie pasują.

Ludzie nas często biorą za szaleńców, ale my jesteśmy takimi „kontrolowanymi szaleńcami”. Przecież nasz zawód polega na tym, by zapobiegać niebezpieczeństwu. Ja przez 20 lat nie odniosłem poważniejszej kontuzji, a to o czymś świadczy. Wielokrotnie mogłem się rozbić, połamać, czy spalić, ale nauczyłem się wykonywać ewolucje w sposób bezpieczny.

Paliłeś się?

Tak. Raz w filmie, kilka razy na plenerowych wydarzeniach oraz treningowo. Dość często zabezpieczałem palenia moich kolegów. Pamiętajmy, że kaskaderzy nie działają sami. Jedna osoba wykonuje ewolucje, ale jest cały zespół, który ją zabezpiecza.

Z jakiej największej wysokości skoczyłeś?

Około 25 metrów na poduszkę. Na kartony zdarzało mi się z 15 metrów.

Bezpieczeństwo i profesjonalizm to jedno, ale przecież nie brakuje trudnych momentów. Opowiedz o jakimś mocnym przeżyciu w swojej pracy.

Pamiętam, jak musiałem wykonać ewolucję po koledze, który uległ wypadkowi. To był mentalnie dla mnie trudny moment. Widziałem wcześniej, co się może zdarzyć i dlaczego. Nie miałem dużo czasu. Po tym, jak go odwiozłem do szpitala, musiałem się wcielić w jego rolę. To był efekt wybuchu. Specjalne urządzenie (rampa) wyrzucało cię w powietrze z odpowiednią siłą, powodując fazę lotu jak po eksplozji.

Jest jakaś szczególna scena, która zapadła ci w pamięci?

Pamiętam, jak kręciliśmy scenę do filmu „Legiony”. Byliśmy skoszarowani przez kilkanaście dni w namiotach. Przez 2 tygodnie była kręcona scena, która pokazywała bitwę: zdobywanie przez odział kawalerii poszczególnych okopów. Doświadczenie niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Przeżyłem bowiem szarżę kawaleryjską składającą się z ponad 60 koni. Wrażenie, jakie to na mnie zrobiło, jest nie do opisania. Ta ziemia rzeczywiście wtedy dudniła, podobnie jak opisywano to w książkach. Na co dzień nie doświadczycie czegoś takiego. To budzi lęk, człowiek czuje respekt przed rozpędzonymi zwierzętami. Do tego doszło kilka elementów pirotechnicznych: wybuchy i postrzały. Siła tych koni została mi w pamięci.

Jak ktoś chce zostać kaskaderem, to...?

Musi sobie zdawać sprawę, że to nie jest do końca taki zawód, jak widać w filmie. Praca na planie zdjęciowym trwa 12-14 godzin dziennie, a nie parę minut. Wiesz, co kaskader najczęściej robi na planie zdjęciowym?

Bije się, skacze, lata, chodzi po suficie? (uśmiech)

Nie. Czeka. Kiedy kręcimy sceny akcji, dopiero wtedy coś się dzieje. Ale czasem są to sceny połączone ze zwykłymi ujęciami, więc trzeba być cierpliwym i umieć wygenerować skupienie w każdej chwili. W pracy kaskadera niezbędny jest ciągły trening, a zatem chęć do nieustannego uczenia się nowych rzeczy i umiejętność ich doskonalenia. Potrzebna jest nie tylko sprawność fizyczna, ale i psychiczna. Unikamy „szaleńców”, choć tak się nas wszystkich postrzega. Pamiętam takie ważne słowa: „Kaskader to taka osoba, która po wykonaniu zadania powinna pójść odebrać wypłatę”. Niekontrolowane ryzyko powinno być nam obce. Kalkulacja i zdrowy rozsądek - to nasze cechy. A poza tym, warto być upartym, bo na swoją szansę trzeba czasem długo czekać. Kaskaderzy to osoby z cienia - nie gramy twarzą, raczej dublujemy. A zatem nie sprawdzą się tu osoby z mentalnością gwiazdy i chęcią zwracania na siebie uwagi. To wieszczy tylko problemy na planie. My nie skupiamy na sobie uwagi.

Jak się zaczęła Twoja przygoda z zawodem kaskadera?

Studiowałem architekturę, pracowałem w zawodzie, ale wiązało się to z siedzeniem za biurkiem. Wiedziałem, że to nie dla mnie. Szukałem innego sposobu na zagospodarowanie swoich umiejętności i mocnych stron. I tak pojawiła się kaskaderka. W ramach zajęć z wychowania fizycznego na studiach chodziłem na zajęcia z szermierki scenicznej prowadzonej przez Kaskadera Mariana Gańczę. To mnie zainspirowało. Sprawdziłem nabór do szkoły kaskaderów w Krakowie i stwierdziłem, że spróbuję. Okazało się, że mam predyspozycje do zawodu, że daje mi to radość, sprawia frajdę.

Rozumiem, że to nie było marzenie od dziecka?

Nie myślałem kompletnie o tym, że będę kaskaderem. Od szkoły podstawowej trenowałem sporty walki. Interesowałem się dawną szermierką i zapasami średniowiecznymi. Okazało się, że podstawą pracy kaskadera jest umiejętność bezpiecznego wywracania się, a to było mi bliskie. Szermierka także bardzo się przydała, bo trenowałem jej formę sceniczną.

W tym roku wybiło Ci 20 lat w kaskaderce. To chyba cała epoka w takiej branży. Co się zmieniło?

Na pewno technologia. Dużo scen nagrywamy na green screenach w warunkach studyjnych, a czasem na zewnątrz. Coraz częściej wykorzystuje się nasze umiejętności w produkcji gier komputerowych. Byłem także świadkiem zmiany mentalności, jeśli chodzi o pracę. Gdy ja wchodziłem do zawodu, działała tzw. stara szkoła, czyli nauka na błędach. Ja uczyłem się już nowego sposobu pracy, który opiera się na szczegółowej analizie scen, by zmniejszyć ryzyko popełnienia błędu. Oni odkrywali, wymyślali pewne rzeczy. Technologia zabezpieczeń stoi teraz na zdecydowanie wyższym poziomie. Kiedyś jak się człowiek palił, to miał zabezpieczenie tylko w postaci odpowiedniego stroju, a w tej chwili istnieją np. żele, które jeszcze lepiej chronią ciało. Widać profesjonalizację tej pracy, która z jednej strony zwiększyła zakres naszych obowiązków, a z drugiej - pozwoliła na bardziej bezpieczne wykonywanie zawodu.

Praca kaskadera ciekawi i budzi podziw. Czy ludzie dobrze ją rozumieją? Zastępujecie aktorów w trudnych niebezpiecznych scenach.

To nie wszystko. Oczywiście, chodzi o wykonywanie ewolucji filmowych, które mogą być niebezpieczne. Czasem jesteśmy tłem na drugim planie, a czasem gramy jako dublerzy, czyli zastępcy głównych aktorów. W tym drugim przypadku trzeba odpowiadać fizycznymi warunkami postaci, którą zastępujemy. Oprócz tego, kaskader na planie zdjęciowym pełni funkcję zabezpieczającą. Przygotowujemy aktora do niebezpiecznej sceny, którą musi wykonać. Wyjaśniamy i omawiamy plan zabezpieczeń dla danego ujęcia np. kiedy musi upaść na twardą nawierzchnię, a my widzimy to w kadrze, wtedy ubieramy go w ochraniacze i pokazujemy jak przykładowy upadek wykonać bezpiecznie. Kino to sztuka oszukiwania naszych zmysłów. Mamy dużo możliwości pracy z kamerą, ustawiania kadrów tak, żeby nie pokazywać np. elementów ochronnych.

Co jest kluczowe w tej pracy?

Niezwykle ważnym elementem jest pewna powtarzalność. My jesteśmy wyszkoleni i nauczeni tego, by wykonywać te same elementy w powtarzalny sposób. Wynika to z zasad rejestracji materiału filmowego. Walka trzydziestosekundowa jest nagrywana często przez cały dzień zdjęciowy, czyli kilka godzin. Z różnych ujęć, pod różnym kątem i dlatego ruchy muszą się zgadzać w każdym kolejnym nagraniu. Jeżeli uderzam prawym sierpowym w konkretnym ujęciu, to muszę ten cios przy innym ustawieniach kamery powtórzyć.

Zobaczcie zdjęcia Tomasza Maziarza z planu filmowego:

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Fakt, że dzień nigdy nie jest podobny do drugiego. Każdy przynosi nowe wyzwanie, nowe osoby, inne otoczenie i różne problemy do rozwiązania. Wszyscy mówią o kaskaderach jako jednolitej grupie, a my specjalizujemy się w różnych dziedzinach. W Polsce nie jest to aż tak widoczne i czytelne jak na Zachodzie. Na przykład specjalizacja konna wymaga konkretnych umiejętności, wyszkolonego konia, który potrafi wykonać ewolucje, nie boi się wybuchów, jest w stanie przebiec przez ogień. W Polsce kaskader musi być wszechstronny. Są kaskaderzy tzw. riggerzy - osoby, które zajmują się linowymi efektami specjalnymi, czyli wybuchami, odlatywaniem na ponadnormatywną wysokość, ewolucjami w powietrzu, długimi skokami, chodzeniem po suficie. I to się odbywa na linach oraz w specjalnych uprzężach. Często wykorzystują to reklamy.

Wśród kaskaderów obowiązuje jakaś hierarchia?

Kaskader nie tylko występuje na planie. Widzowie nie zdają sobie sprawy, że jest jeszcze funkcja koordynatora kaskaderskiego. To osoba, która opracowuje sceny kaskaderskie, dobiera ludzi i pilnuje bezpieczeństwa na planie przy tych ewolucjach. Np. kręcimy scenę na wieżowcu, gdzie cała ekipa stoi blisko krawędzi albo w górach przy skałach. Musimy jako kaskaderzy to zabezpieczyć. Koordynator, wiedząc, jak ujęcie ma wyglądać w kadrze, może ją przeprowadzić tak, żeby praca była bezpieczna dla kaskadera, a scena wciąż niebezpieczna w odbiorze dla widza. Opracowuje plan zabezpieczeń dla takich scen i dogaduje to z reżyserem. Najwyższą półką jest już action director. W Polsce funkcja ta zaczyna się dopiero kształtować. To reżyser scen akcji, który współtworzy film obok głównego reżysera.

Masz swoją specjalizację?

Ja od zawsze lubiłem sporty walki. Tworzenie choreografii walk to mój konik i na tym się dobrze znam. Z mojego doświadczenia wynika, że to są najczęściej wykonywane sceny w filmach w Polsce. Np. w serialu „Pierwsza miłość” dość często byliśmy proszeni o wykonanie scen walki, bójek z aresztowaniami i upadkami. Ale warto wiedzieć, że oprócz kina pracujemy także w teatrze. Walka sceniczna to także szermierka historyczna, a sztuka zawiera sporo takich scen. Swoją wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie przekazuję studentom uczelni filmowych i teatralnych.

Które zadanie okazało się dla Ciebie najtrudniejsze?

Każda rola może się okazać najtrudniejsza. Podejście do tego, że coś jest łatwe, może być w tym zawodzie zgubne. Trzeba być jednakowo skupionym przy prostych, jak i trudnych scenach. Czasem zwykłe poślizgnięcie i uderzenie głową w krawężnik może się skończyć tragicznie. A skok z wysokości na miękką poduszkę przy odpowiednim sprzęcie okaże się bezpieczniejszy. Nigdy nie bagatelizuję zadań i nie określam szczególnej trudności. Przypomniał mi się jeden przypadek przy scenach masowych. Kręciliśmy scenę do filmu „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Milicjanci strzelali do ludzi. Wszystko było kręcone na klatce, na stromych schodach dworca kolejowego i kaskaderzy z nich spadali, a między nami byli statyści. W którymś momencie mną zakręciło i spadłbym ze schodów z wysokości drugiego piętra, ale kolega mnie przytrzymał. To był błąd ludzki, który jednocześnie pokazał, że jesteśmy zespołem. Polegamy na sobie i pracujemy z zaufanymi osobami.

Rozmawiał Maciej Rajfur

Tak wygląda praca Tomasza Maziarza:

Przeczytaj także:

Kaskader Tomasz Maziarz, wrocławianin z 20-letnim doświadczeniem w kaskaderce.

Wybuchy, skoki, bijatyki, czyli szaleństwo na planie filmowy...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dlaczego lato sprzyja miłości?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska