Wrocławianie zbudowali "szpital polowy" na Ukrainie. Pomogli już ponad 3 tys. uchodźców [ZDJĘCIA]

Monika Fajge
Centrum Pomocy Humanitarnej w Szegini/FB
Udostępnij:
Wystarczyło kilka dni, żeby w Szegini na Ukrainie, tuż przy polsko-ukraińskiej granicy zaczęło działać Centrum Pomocy Humanitarnej. Powstało spontanicznie, z inicjatywy wrocławian. Na miejscu jest 11 wojskowych namiotów, a w nich polowe łóżka. Ukraińcom uciekającym przed wojną pomagają m.in. lekarze i ratownicy medyczni.

- Zaczęliśmy od spontanicznej akcji transportu leków i środków opatrunkowych na teren Ukrainy, ale szybko przekonaliśmy się, że możemy i chcemy zrobić więcej i działać długofalowo - mówi Marta Górecka, wrocławianka, jedna z inicjatorek Centrum. - Pierwszy namiot stanął w minioną sobotę (5 marca). Dziś mamy ich 11, z czego 4 stanowią bazę gastronomiczną. W jednym zorganizowaliśmy ambulatorium, w pozostałych stoją łóżka polowe – dodaje.

Polowe centrum medyczne przyjmuje głównie kobiety z dziećmi, bo to przede wszystkim one uciekają przed wojną.

- Wiele osób trasę do granicy z Polską pokonuje pieszo. Ci ludzie trafiają do nas przemarznięci i wyczerpani, mamy mnóstwo przypadków hipotermii, są odmrożenia, ale mieliśmy też pierwszy poród, a także pacjenta onkologicznego. Pomagamy wszystkim, którzy potrzebują pomocy. Uchodźcy mogą u nas odpocząć, nabrać sił, “odetchnąć” - tłumaczy Marta Górecka.

Centrum jest punktem pierwszej pomocy medycznej dla osób oczekujących na przekroczenie granicy. Jest to też punkt przerzutowy dla pacjentów ewakuowanych z głębi kraju, m.in. dzieci onkologicznych i dializowanych.

Ci, którzy się nimi zajmują, robią to wolontaryjnie, z potrzeby serca. Są wśród nich lekarze, ratownicy medyczni, strażacy, farmaceuci, ale też psychologowie i tłumacze. Do pracy zgłosiło się kilkadziesiąt osób, które zadeklarowały, że zostaną w Szegini co najmniej tydzień.

Pomagać zamierza m.in. pochodząca z Dolnego Śląska Wiktoria Grudniok.

Właśnie szykuję się do wyjazdu. Trochę się boję, bo jadę do kraju, w którym trwa wojna, nie wiem co zastanę na miejscu – przyznaje. Wiktoria pracuje jako asystentka stomatologiczna, jest też studentką Bezpieczeństwa Wewnętrznego we Wrocławiu. - Chcę pomagać, tym bardziej, że mam rodzinę na Ukrainie. Wzięłam wolne w pracy na tydzień, ale jeśli będzie trzeba, zostanę dłużej - zapewnia.

Choć praca idzie sprawnie, potrzeby są ogromne, bo Ukraińców potrzebujących pomocy stale przybywa.

- Wiele już mamy, ale potrzebujemy jeszcze więcej, pierwszej kolejności agregatów, oświetlenia i koksowników. Potrzebne są też: kołnierze ortopedyczne, butle tlenowe, aparaty do dializ czy jałowe filtry antybakteryjne – wylicza Marta Górecka.

Wrocławianie cały czas prowadzą zbiórki. Wolontariuszy z Szegini wspierają m.in. Centrum ds. Katastrof i Klęsk Żywiołowych Tratwa i Czasoprzestrzeń Zajezdnia, a także Bank PKO i Fundacja Bieg Piastów.

Kto chce, może przekazać pieniądze - przez portal zrzutka.pl. Na koncie jest już ponad 33 tys. złotych, które zostaną przeznaczone na zakup potrzebnego sprzętu, leków i wyposażenia, organizację transportu i obsługę logistyczną szpitala polowego.

Żeby pomóc wystarczy kliknąć tutaj: https://zrzutka.pl/szeginia
Chcecie wiedzieć, c odzieje się teraz w Szebuni, zerknijcie na ich facebookowy profil: https://www.facebook.com/cphwszegini/

Wrocławianie zbudowali "szpital polowy" na Ukrainie. Pomogli...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Duże śniadanie nie pomaga schudnąć

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie