To, co się działo na Majdanie, złamałoby kamień - mówi Irina Zhytynska z Opery Wrocławskiej (WYWIAD)

Katarzyna Kaczorowska
Irina Zhtynska. W Operze Wrocławskiej śpiewa m.in. Carmen. Występuje też w Hiszpanii i na scenach w Warszawie i Krakowie Janusz Wójtowicz
- Kiedy patrzyłam na Majdan, mogłam tylko siedzieć i ryczeć - Irina Zhytynska, solistka Opery Wrocławskiej, urodziła się w Iwano--Frankiwsku. Do Polski przyjechała, bo nie chciała dać łapówki, by mieć pracę. Rozmawiamy z nią o wydarzeniach na Majdanie.

Zobaczyłam Cię kilka dni temu na wiecu poparcia dla zbuntowanych Ukrainców. Płakałaś, a ja myślałam, że Carmen nie płacze.
Też myślałam, że jestem mocną babką. Bo ja jestem mocna. Ale to, co się działo na Majdanie, złamałoby kamień. Ja to bardzo przeżywam. Nie można być obojętnym na coś, co dotyczy twojego narodu. I jeżeli Polacy to przeżywają, to wyobraź sobie, co czują Ukraińcy.

Skąd przyjechałaś do Wrocławia? Z Kijowa?
W Kijowie studiowałam, mieszkałam pięć lat, ale pochodzę z Iwano-Frankiwska.

No to jesteśmy w jakimś stopniu krajankami. Rodzina mojego ojca pochodzi z województwa stanisławowskiego, bo przed wojną Iwano-Frankiwsk nazywał się Stanisławów. Znasz Rohatyn?
Znam. To miasteczko rozsławiła Roskolana, żona sułtana Sulejmana.

Tydzień temu w czwartek, kiedy na Majdanie zaczęto strzelać do ludzi, występowałaś w spektaklu?
Nie. Śpiewałam już kiedy przestali strzelać, 22 lutego. Ale dobrze pamiętam 30 listopada, wtedy, kiedy eksprezydent miał podpisać układ z Unią Europejską i na 2 dni przed - zrezygnował. Na ulice wyszli ludzie. I pewnie protestowaliby tam kilka dni i by się rozeszli! Ale w nocy studentów, którzy tam zostali, berkut okrutnie spacyfikował. Potem zarzucono ludziom, że to nie był protest pokojowy, ale to nieprawda. To był pokojowy protest, bo wtedy ci studenci nie mieli żadnych koktajli mołotowa czy pałek do samooobrony. To co się wydarzyło w listopadzie tak oburzyło ludzi, że masowo wyszli na ulice. Ukraińcy nie zgodzili się na to, żeby władza biła ich dzieci. Nas przez 22 lata niepodległości Ukrainy nikt nie bił. Nikt.

Jesteście hardym narodem?
Tak. Jest w nas duma i poczucie godności,. Poczucie, że nikomu nie można, nie wolno jej złamać. Możesz nie mieć pieniędzy, żyć jak żebrak, nie mieć co jeść, ale godność musi być i nikomu nie wolno jej naruszyć. To niewyobrażalne na co pozwalała władza. Rozbierać ludzi do naga, wywozić ich do lasu, bić okrutnie i zostawiać tam, w lesie, na śmierć. Ja rozumiem, że milicja ma wykonywać nakazy władzy, ale przepraszam bardzo - z takim okrucieństwem? Zresztą ukraińska władza zrobiła wszystko, żeby oddzielić milicję od zwykłych ludzi.

To znaczy?
Bo milicjanci żyli lepiej, mieli większe pensje, kupiono ich.

Wróćmy do zeszłego czwartku.
Siedziałam cały dzień przed telewizorem. Nie mogłam ani się ruszać, ani myśleć, ani śpiewać, gotować, jeść, sprzątać. Siedziałam, oglądałam wiadomości i ryczałam jak durna. Dzwoniłam do wszystkich znajomych, rodziców, do rodziny. Pytałam, co się z nimi dzieje. I strasznie się bałam, że coś może im się stać. Powiedzmy jasno, ta walka nie była równa. Ludzie nawet z koktajlami mołotowa byli bez szans wobec transporterów opancerzonych. Ale czułam, że ci tam, na Majdanie, są gotowi umrzeć, ale nie poddadzą się.

Wyemigrowałaś po studiach bo?
Bo kiedy studiowałam w Konserwatorium, to byłam jak pod kloszem. Skupiona na nauce, śpiewie. Nauczyciele mówili mi, że mam przyszłość przed sobą, talent, że na pewno sobie poradzę. A po studiach okazało się, że praca w teatrze operowym owszem jest, ale muszę zapłacić łapówkę. Inaczej pracy nie dostanę.

Ile miałaś zapłacić?
Nie powiem. To zbyt żenujące. Chodziło o duże pieniądze, ale nawet jakby to było 10 złotych, to i tak bym nie dała. Chcę, żeby to było jasne - tu chodzi o godność. Nie będę płacić za to, żeby pracować w operze. Strasznie mi ta sytuacja podcięła skrzydła. Nie rozumiałam, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Dlatego wyjechałam z Ukrainy. Bo bardzo chciałam śpiewać, a w swojej ojczyźnie nie miałam szans na samorealizację.

Jaka jest różnica między Polską a Ukrainą. Przecież oba kraje to państwa postkomunistyczne.
Kiedy widzę, jak Polacy kłócą się o złe drogi, o korupcję, to zaczynam się śmiać. Bo w porównaniu do Ukrainy wasze problemy to są żadne problemy. Narzekacie na wiele rzeczy. Ale weźmy choćby coś takiego jak kredyt na mieszkanie. Tak, to nie jest łatwe, kosztuje, ale jak masz pracę, to możesz kupić mieszkanie na kredyt. Na Ukrainie trudno nawet o tym myśleć. Ludzie u nas są bardzo dobrzy, chcą żyć inaczej, ale nie są w stanie przełamać systemu, w którym istnieją, tak bardzo wszedł w krwioobieg ich i całego państwa.

Widziałaś zdjęcia z rezydencji Janukowycza i prokuratora generalnego Pszonki?
Widziałam. O tym, jak żyją krążyły plotki, domysły, ale chyba nikt nie sądził, że są aż tak pozbawieni sumienia, strachu przed ludźmi i nawet gustu! Nasz prezydent poczuł się carem, panem, właścicielem firmy, która nazywa się Ukraina. Dlatego Ukraińcy emigrują, nie chcą tak żyć! Mój tato wyjechał do Londynu, brat do Hiszpanii, ja do Polski. Na Ukrainie została tylko moja mama i babcia.

Mama pracuje?
Tak, w państwowej agencji przemysłowej, wydającej certyfikatyjakości na produkty. To bardzo dobra praca, bo po opłaceniu rachunków, ma jeszcze pieniądze na jedzenie. A znam wielu ludzi, którym na jedzenie nie wystarcza.

O jakiej Ukrainie śnisz?
Bardzo chcę dla Ukrainy wolności. Modlę się codziennie, żebyśmy w końcu oderwali się od Rosji, żeby Rosja już nas nie męczyła, żeby nas puściła. Ja wiem, że jak się tak stanie, to będzie dla nas trudny czas. Nasze państwo jest bankrutem. Szczególnie ta ostatnia władza obdarła nas do nitki. I czeka nas jeszcze większe zaciskanie pasa, ale niezależność dla nas, dla Ukraińców, jest bardzo ważna.

Komu dzisiaj jesteście w stanie zaufać? Bo chyba Julii Tymoszenko już nie ufacie.
Przecież miała swoją szansę, była premierem. Nic nie zrobiła. Oczywiście ludzie się cieszyli, jak wyszła z więzienia, bo to był polityczny wyrok. Ale ludzie pamiętają, co się działo wcześniej i nie chcą, żeby - jak to się mówi po polsku? Żeby te zmiany nie były udawane?

Po polsku mówi się "zamienił stryjek siekierkę na kijek". O to Ci chodzi?
Tak, no więc my nie chcemy takich pozorowanych zmian i nie ufamy tym politykom, którzy już byli u władzy i nic nie zmienili.

A Witalij Kliczko? Jemu ufacie?
Kliczko to Europejczyk, mieszkał w Niemczech, Ameryce. Ale dla mnie ważniejsze jest to, że on do swoich pieniędzy doszedł własną, ciężką pracą. Mnie się wydaje, że nie ma mentalności postsowieckiej, jest przyzwyczajony do europejskich standardów.

A Ty chciałabyś, żeby Ukraina była w Unii Europejskiej?
Szczerze? Chciałabym, byśmy byli neutra-lni jak Szwajcaria, ale rozumiem, że takiej opcji nie ma,bo jesteśmy państwem słabym ekonomicznie. By nie powiedzieć bankrutem. I musimy być w sojuszu, który będzie gwarantem naszej wolności. Z Rosją już byliśmy. 70 lat. Wystarczy.

Chyba nie wszystkim. Wschodnia Ukraina wyraźnie nie chce wyzwolić się spod wpływów rosyjskich.
Wiesz dlaczego Ukraina jest tak mocno podzielona? Na wschodzie w 1932 roku był głód, sztuczny, zadekretowany przez Stalina. Zmarło 10 milionów Ukraińców. Na ich miejsce osadzono Rosjan. Taka sowiecka inżyniera społeczna. Płacimy za to. Na wschodzie jest też silna propaganda przeciwko nam. Ludzie oglądają rosyjską telewizję, w której Majdan pokazywano jako terrorystów i faszystów. Ale jesteśmy jedynym narodem,i nie wolno dopuścić,by politycy i propaganda nas dzieliła.

Jesteś pewna, że na wschodzie u was mieszkają tylko Rosjanie? A może to Ukraińcy, którzy mówią po rosyjsku?
Mieszkają i Ukraińcy, i Rosjanie. Nic do nich nie mam, że oni mówią po rosyjsku, ale uważam, że ukraiński powinien być tam językiem urzędowym. W końcu żyją na Ukrainie a nie w Rosji. Propaganda zasłania prawdziwą informację o tym, co wydarzyło w Kijowie. A przecież oligarchia dorobiła się na przemyśle, który jest na wschodzie Ukrainy. Może zdjęcia z Meżyhyri, rezydencji Janukowycza, którego wybrali na prezydenta, otworzą im oczy? Przecież to z ich pieniędzy to bogactwo.

Ukraińcy na Majdanie dziękowali Polakom, a przecież nas też dzielą bolesne doświadczenia.
Mówisz o Wołyniu?

Tak. Obie przecież jesteśmy jakoś związane z tamtymi terenami. Ja poprzez dziadków, ty z urodzenia. Babcia opowiadała mi o wsiach, które zniknęły wraz z mieszkańcami w czasie rzezi.
Moja babcia i dziadek byli w UPA, w partyzantce powojennej walczącej z NKWD. I też mi opowiadała różne straszne rzeczy. W żadnym wypadku nie mogę wytłumaczyć zabicia niewinnych dzieci i kobiet na Wołyniu. Jest mibardzo przykro... ale, jak opowiadała moja babcia, Polacy czynili z ukraińskim narodem to samo. Byliśmy w niewoli u Polaków. Gdy wybuchła wojna przyszli Rosjanie, i jak mówi babcia, oni byli najokrutniejsi.

Kiedy w 1941 roku przyszli Niemcy, Ukraińcy na zachodzie liczyli, że dadzą im własne państwo.
Ale nie dali. Dlatego UPA walczyła z Niemcami, Polakami i z Ruskimi. W niedzielę był marsz poparcia dla Ukrainy. Szłam w nim. Wołaliśmy "Sława Ukrainie, herojom sława". Z boku stała grupa młodych chłopaków, którzy zaczęli gwizdać na nas.

Gwizdał NOP.
Może. Zapytałam, czemu to robią. Powiedzieli, że to hasło morderców. Próbowałam tłumaczyć, że to jest zawołanie ukraińskie a nie ideologiczne, przypisane UPA. Kiedy słucham mojej babci, wiem, że działy się rzeczy straszne, ale wiem też, że to przeszłość. Nie możemy być jej zakładnikami. Babcia ciągle się upewnia, czy Polacy mnie nie obrażają, nie okazują pogardy, a ja ciągle, za każdym razem, tłumaczę jej, że nie. I to Polacy dali nam największe wsparcie, kiedy się zbuntowaliśmy. I marzę o tym, żebyśmy wybaczyli sobie nawzajem wszystkie obrazy, które przeżyliśmy w przeszłości i żyli przyszłościa! Dla naszych narodów to jest bardzo ważne.Jeżeli będziemy kłócić się między sobą,to to będzie wygodne trzeciej stronie.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

X
XXX
"No to jesteśmy w jakimś stopniu krajankami. Rodzina mojego ojca pochodzi z województwa stanisławowskiego, bo przed wojną Iwano-Frankiwsk nazywał się Stanisławów. Znasz Rohatyn?"
więc o co chodzi skoro jest podana nazwa sprzed wojny?
c
czytelnik
autorka tego tekstu jest niedouczona, poprawna historyczna nazwa miasta z ktotego pochodzi ta kobieta to Stanislawów.
G
Gość
cwiartowane dzieci, obdzierane żywcem ze skóry przez ukraińców z OUN/ UPA - i tak ponad 150 000 polskich kobiet i dzieci które leżą w zbiorowych mogiłach jak psy. I ukraińcy którzy uczynili z tych ludobójców bohaterów i młodzi, którzy z banderowskimi flagami, portretami tych zbrodniarzy składają kwiaty pod pomnikami chwały banderowców. I morze banderowskich flag na majdanie, i żądania neonazistów banderowskich by zagrabić Polsce Przemyśl. I ci neonaziści u władzy w rządzie majdanu. I nadal ukraińcy nie przeprosili za ludobójstwo na Polakach, i nadal ZABRANIAJĄ godnie pochować ofiary swoich mordów, nie chcą wystawić im grobów z tablicami pamięci, nie chcą zapalić nawet jednej świeczki na grobach zarżniętych polskich dzieci.
I zapowiadają że niebiańska sotnia będzie czczona przez wieki - panie Irina Zhytynska tez lubi miec taką wybiórczą pamięć?
k
katarzyna kaczorowska
Niestety, ale taką transkrypcję stosują wobec swoich nazwisk i Ukraińcy, i Rosjanie,i Białorusini, zwłaszcza ci, którzy pracują zagranicą, czy są osobami publicznymi. Proszę sprawdzić na stronie internetowej Opery Wrocławskiej, zarówno Irina Zhytynska jak i Nicolay Dorozhkin zapewne jeszcze kilkanaście lat temu byliby pisani "Żytyńska" i "Dorożkin", ale z tego co wiem, to zarówno Rosjanie, Ukraińcy jak i Białorusini nalegają na transkrypcję angielską, ze względu na możliwość odczytywania ich nazwisk na Zachodzie.
pozdrawiam
KK
j
jakby
nie można było w polskiej gazecie normalnie po polsku napisać. Tym młodym pistoletom, biegającym z laptopami po mieście i snobującym się na poliglotów to się nie dziwię, ale pani Kaczorowska? I jeszcze przyznaje się w wywiadzie do wschodnich korzeni. Toż zarówno w ukraińskim jak w rosyjskim i polskim jest taka litera jak "Ż" - wymawia się identycznie w tych językach, więc po co to dziwaczenie.
Dodaj ogłoszenie