Szosa prosto do głowy

Krzysztof Kucharski
Najefektowniejszą rolę buntownika stworzył w "Szosie" Adam Szczyszczaj
Najefektowniejszą rolę buntownika stworzył w "Szosie" Adam Szczyszczaj Natalia Kabanow
Udostępnij:
Gdyby wszyscy, którzy żyją między Bugiem i Odrą, rozumieli historię tak, jak jedna młoda Polka - Barbara Wysocka, trzydziestolatka, to dzisiejsza Polska byłaby zupełnie inna. W Instytucie Pamięci Narodowej nie pracowaliby niby-historycy, którzy próbują stworzyć własną historię i zasady jej interpretacji, dla których ubecki kwit jest świętością, a nie człowiek ze swoim często skomplikowanym losem. Ślepców się leczy i nie daje im się władzy oraz apanaży. Głupców i oszołomów wyleczyć nie można.

Sztuka Heinera Müllera jest ostrą w formie wiwisekcją presji władzy na zwykłego człowieka. Z tego pięcioksięgu, bo "Szosa Wołokołamska" składa się z pięciu części pisanych przez parę lat, adaptatorka i reżyserka wybrała postawy, nie osoby. Każdy z trzech aktorów powtarza jakby pewien schemat zachowań.

Najefektowniejszą rolę buntownika stworzył Adam Szczyszczaj. Momentami gra bardzo prowokacyjnie, jakby chciał nas skłonić do linczu. Oczywiście, przez cały pięcioksiąg ta postać ma coraz inne cechy. Aktor rysuje nam ostrą kreską różnych bohaterów, nadaje im różne osobowości - nie tylko te wyposażone w agresję, bezwzględność czy brutalność.

Najtrudniejsze zadanie chłodnego komentatora (włączając w to rolę Ojca) miał Adam Cywka. W teatrze strasznie trudno jest nie przekroczyć pewnej granicy emocji i utrzymać widza w przekonaniu, że mówi się ważne rzeczy. I najważniejsze - tymi najskromniejszymi środkami zbudować napięcie. Cywka jak Buster Keaton w niemym kinie nie popełnił ani jednego błędu. Kamienna twarz.

Swoje pięć minut dostał też Rafał Kronenberger. Jego gitarowe komentarze w czwartej części miały jakby wartość słów, podobnie jak w pierwszej rytmy wystukiwane na maszynie do pisania. Nie wiemy, czy to zapis relacji chłodnego obserwatora, czy protokół przesłuchania pełnego emocji uczestnika dramatycznych zdarzeń. Wtrącane zdania sugerują jedno i drugie. Cywka i Szczyszczaj mówią jednocześnie, momentami w rytmach przeradza się to w melorecytację, którą pół wieku temu namiętnie wykorzystywał studencki teatr, chociażby wrocławski Kalambur w "Futurystykonie".

Wysocka bardzo precyzyjnie układa role. Ma niezwykły słuch na frazę zdania, dźwięk, brzmienie słowa, ale trudno się dziwić - jest starannie muzycznie wykształcona. W Niemczech zresztą. Nie ma u niej nieważnych zdań. Z samych tekstów próbuje stworzyć dźwiękową partyturę. Nie wiem, czy wykorzystała muzykę Heinera Goebbelsa, bo lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku, w których powstawała "Szosa…", to okres najowocniejszej współpracy obu Heinerów. Za mało słucham muzyki, żeby to Państwu napisać.

Nie będę ukrywał, że jest to trudny w odbiorze spektakl, bo wymaga od widza takiej samej koncentracji przez sto minut, jak od aktorów. A dodatkowo jeszcze skromnej choćby wiedzy. Choć księgi Müllera to znaczący dla Niemców akcent rozliczeń z własną historią, Wysocka prowadzi nas w stronę uogólnień i uniwersalnego czytania tekstu. To trudna "wycieczka", ale tak trzeba czytać historię, nawet cudzą, bo to dla nas ma być nauka.

Szosa Wołokołamska leży trochę ponad sto kilometrów od Moskwy. Na tej drodze zatrzymała się hitlerowska armia. Od dramatu uczestników tego zdarzenia rozpoczyna swoją opowieść o zniewoleniu niemiecki dramaturg.

Tym, którzy nie pamiętają, chciałem przypomnieć, że Barbara Wysocka zebrała wszystkie najważniejsze nagrody na Dolnym Śląsku za "Kaspara" we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Chciałoby się zawołać za "Rycerzami trzema" Waligórskiego ze Studia 202: kto pobije pannę Basieńkę? Może zresztą wcale nie będzie konieczności bić.

"Szosa Wołokołamska", Heiner Müller, Teatr Polski we Wrocławiu, reż. Barbara Wysocka, premiera 30.09, następne spektakle: 28-30.10.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marks Kolonko
Panie, nie obrażaj Pan ludzi z IPN-u, ma Pan jakiś osobisty problem? Każdy stamtąd jest ch...?
N
Niniol
Jak jeden TW z drugim podpisywał kwity i pisał raporty oraz donosy, to myślał, że ślad po tym nie zostanie?
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie