Szalony rajd Uberem przez Wrocław. Pasażer: "Myślałem że umrę". Za kierownicą pijany Ukrainiec

MKR
Koszmarną podróż Uberem przeżył we Wrocławiu mieszkaniec Gliwic. Po rajdzie z zawrotną prędkością musiał obezwładnić kierowcę. Pędzące auto odbijało się od innych samochodów, a kierowca nie zwracał uwagi na żadne znaki. Okazało się, że prowadzący auto Ukrainiec miał ponad 2 promile alkoholu i w tym stanie woził ludzi w nocy z soboty na niedzielę po Wrocławiu. - Gdy zwolnił, lekko go przydusiłem, wykręciłem rękę, złapałem kierownicę i samochód zatrzymał się. Wyszedłem z auta, wyciągnąłem go zza kierownicy – opowiada bohater, który być może uratował nie tylko swoje życie, ale także innych uczestników ruchu.

Chciał być bezpiecznie podwieziony do domu. Marek Durdyn, mieszkaniec Gliwic, który w weekend odwiedził Wrocław, zamówił w nocy z soboty na niedzielę, około godz. 2 kurs Uberem. Kierowca, który po niego przyjechał, urządził prawdziwy nocny rajd ulicami Wrocławia. Pędził przez centrum z prędkością ponad 100 km/h. Przejeżdżał obok mijanych samochodów tak blisko, że urwał lusterko, nie zwracał uwagi na znaki. Rajd zakończył się na ul. Podwale, w okolicach skrzyżowania z ul. Oławską.

- Kierowca zauważył policję, która kontrolowała inny pojazd i chciał skręcić w lewo. Gdy zwolnił, to lekko go przydusiłem, wykręciłem rękę, złapałem kierownicę, wyjechaliśmy na wysepkę i samochód zatrzymał się na sygnalizacji świetlnej. Wyszedłem z auta, wyciągnąłem go zza kierownicy. Próbował uciekać, ale go trzymałem. Jedna z osób się zatrzymała autem i pobiegła po policję, a policjanci dobiegli i przejęli kierowcę – opowiada pasażer Marek Durdyn.

- Rzeczywiście, policjanci patrolujący miasto około 2 w nocy na środku skrzyżowania ulicy Podwale z Oławską zauważyli osobową toyotę, obok której awanturowało się dwóch mężczyzn. Zareagowali błyskawicznie, aby opanować emocje wzburzonych mężczyzn - opowiada Krzysztof Marcjan z policji.
- Podczas rozmowy z mężczyznami, na jaw wyszedł powód całego zdarzenia. Jeden z nich poinformował policjantów, że kilka minut wcześniej zamówił usługę transportową za pomocą popularnej aplikacji. Na miejsce przyjechała toyota, za której kierownicą siedział 28-letni obywatel Ukrainy. Podczas przejazdu pasażer zwrócił uwagę na niebezpieczny styl jazdy kierującego pojazdem. Niepokojący był też silny zapach alkoholu, unoszący się w samochodzie - relacjonuje policjant.

37-letni pasażer poprosił kierowcę, aby ten się zatrzymał. - Jednak kierujący nie reagował na te prośby. W pewnym momencie doszło do szarpaniny pomiędzy mężczyznami, która zakończyła się zatrzymaniem pojazdu i przeniosła poza jego wnętrze. I właśnie wtedy nadjechali patrolujący centrum funkcjonariusze wrocławskiej policji - mówi Marcjan.

Ukrainiec miał ponad 1,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. - Na jaw wyszło, że kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości oraz szarpanina z klientem, to nie jedyne przewinienia, które ma na jego koncie. W pewnej chwili do policjantów podjechał swoim samochodem 36-letni mieszkaniec Wrocławia, który opowiedział funkcjonariuszom, że ten sam kierujący, kilka minut wcześniej podczas swojej brawurowej jazdy uszkodził jego opla - opowiada Marcjan.

Teraz kierowca Ubera odpowie przed sądem za swoje niebezpieczne zachowanie. 28-latek usłyszał już zarzuty. Grożą mu dwa lata więzienia.

Zobacz także

Przełomowy test na koronawirusa z Wrocławia

Wideo

Dodaj ogłoszenie