Sza, cicho sza, czas na życie. Czyli dinozaury tej jesieni wcale nie chodzą spać wcześniej od nas

Grzegorz Chmielowski
Mamy szczególne dni, czyli weekend, w którym zakazana jest agitacja wyborcza. Zdarzają się, gdy nadchodzą wybory. Takie przepisy. Zawsze wtedy przypominają mi się słowa świetnej piosenki: „Sza, cicho sza czas na ciszę”.

Pamiętacie? „Cisza jak ta”, którą śpiewa Krzysztof Cugowski z Budką Suflera, jest oczywistym wkładem artystów do naszej kultury wyborczej, ale nie tylko. Rzecz jasna, nie chodzi o ten rodzaj ciszy, doświadczanej przez pasażerów pociągu, który nagle staje w nocy gdzieś w szczerym polu. A tak zdarzyło się w piątek koło Wrocławia. Pociąg wjechał na zły tor i 150 pasażerów przez dwie godziny czekało, aż kolejowa komisja zakończy swoje działania. Obawiam się, że ta cisza mogła ewoluować w coś przeciwnego. Czyli jak u Cugowskiego właśnie, gdzie w niektórych taktach mocniej ekploatuje głos w swojej „Ciszy” niż Czesław Niemen. Ale na tym mnożeniu paradoksów polega ponoć urok i magia sztuki (z pominięciem sztuki kolejarskiej oczywiście).

Budka Suflera to zespół z 45-letnim stażem. Wpisuje się więc już swobodnie w nurt dinozaurów, ale nie daje nam wcześniej chodzić spać. Niedawno Budka nagrała specjalny pożegnalny koncert, puszczany w telewizji w porze trzecich wiadomości. To było lepsze niż walka Adamka ze Szpilką. Dobrze wypadła Iza Trojanowska, a Ewa Farna poradziła sobie z przebojem Urszuli „Latawce, dmuchawce”. Kto przespał nocny koncert w telewizji, ma nową szansę. Budka żegna się bowiem z fanami także na żywo, czyli na specjalnej trasie koncertowej, która zahaczy też o Wrocław.

Po raz kolejny odkryłem nieprzemijającą aktualność piosenki Felicjana Andrzejczaka „Jolka, Jolka”. „Żebrząc wciąż o benzynę, gnałem przez noc” – zaśpiewał w telewizji Felicjan, który wtedy, w latach 80., miał zapewne na myśli kartki na paliwo. Albo problemy z kasą. Ale cała reszta jest wyjęta niemal z wczorajszych gazet. Łącznie z wątkiem ekonomiczno-emigracyjnym, w którym słyszymy: „Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt/ Na toyotę przepiękną, aż strach”. Bo dyskusja o emigracji i jej skutkach ubocznych, związanych ze zrywaniem więzów trwa u nas przecież w najlepsze. Zwłaszcza, że 1 funt to aktualnie grubo ponad 5 zł.

Nie tylko sprawie wyjazdów na saksy i pozostawionych w domu żon Budka Suflera okazała się dalekowzroczna. Jest taka piosenka „Bal wszystkich świętych” z czasów, gdy z zachwytem przesadzaliśmy na nasz polski grunt amerykańskie Halloween. Wtedy to Cugowski zaśpiewał piosenkę o porzuconym facecie, któremu mocno nuży się w samotne niedziele, a tymczasem: „W niebie dzisiaj wszyscy, wszyscy święci mają bal”. I to taki, że aż „złoty sypie się kurz”. No i co? Po kilku latach Halloween ma konkurencję w postaci Holy Wins i parady świętych. Nie tylko w niebie, ale na ulicach. Może i porzuconym facetom jest teraz lżej?

Zmierzając do końca krótkich rozważań nad tzw. życiowymi wątkami w twórczości Budki muszę wspomnieć jeszcze o piosence „Piąty bieg”, takiej o życiu, o drodze, podróży, trasie i owym piątym biegu. Nic dziwnego, że piosenka była niemal hymnem konferencji komunikacyjnych w Lubinie. Jaka to melodia? „A jeśli drugi widać brzeg/ Muzyka to najlepszy lek/ Ona jest jak w długiej trasie piąty bieg.” Prawda.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie