Śmierć po obywatelskim pościgu i interwencji policji we Wrocławiu. Prokuratura wszczyna śledztwo

Nadia Szagdaj
Nadia Szagdaj
Stan podejrzanego pogorszył się na tyle, że trzeba było wezwać do niego karetkę pogotowia. Po przyjeździe, ratownicy medyczni musieli już rozpocząć reanimację. Zdjęcie ilustracyjne
Stan podejrzanego pogorszył się na tyle, że trzeba było wezwać do niego karetkę pogotowia. Po przyjeździe, ratownicy medyczni musieli już rozpocząć reanimację. Zdjęcie ilustracyjne Jaroslaw Jakubczak / Polska Press
Udostępnij:
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny, który 15 maja zmarł po obywatelskim pościgu na ul. Grabiszyńskiej. Policja otrzymała w tę noc dwa zawiadomienia: o próbie włamania i bójce. Wciąż nie wiadomo kim jest denat i co faktycznie robił nocą przy Grabiszyńskiej we Wrocławiu.

Około 3:00 w nocy, 15 maja mieszkanka ul. Grabiszyńskiej zauważyła podejrzanego mężczyznę, który kręcił się przy samochodach zaparkowanych pod blokiem. Jego zachowanie wydało się jej dziwne. Uznała, że może on chcieć włamać się do któregoś z aut.

Ucieczka i obywatelskie zatrzymanie na Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Co stało się potem?

Kobieta nie poinformowała o tym fakcie policji, a jedynie partnera, który zszedł na parking, by skonfrontować się z potencjalnym złodziejem. Podejrzany mężczyzna rzucił się do ucieczki.

Wówczas na ul. Grabiszyńskiej doszło do obywatelskiego pościgu za domniemanym włamywaczem. Finał pogoni miał miejsce pod klubem Firlej, gdzie ujęcia uciekającego dokonali dwaj przechodnie.

Tu sprawa nieco się skomplikowała, bo policja otrzymała zarówno zgłoszenie o próbie włamania, jak i o bójce na Grabiszyńskiej. Po przyjeździe na miejsce, funkcjonariusze założyli podejrzanemu mężczyźnie kajdanki i mieli zamiar odwieźć go do policyjnej izby zatrzymań. Wkrótce jednak mężczyzna źle się poczuł.

Stan podejrzanego pogorszył się na tyle, że wezwani wcześniej ratownicy medyczni musieli rozpocząć reanimację. Po tym, jak przewieziono go do Szpitala Wojskowego przy ul. Weigla, o 4:30 mężczyzna zmarł.

Wciąż nie wiadomo, kim jest mężczyzna, który zmarł po pościgu

Ponieważ denat nie miał przy sobie dokumentów czy telefonu komórkowego, wciąż ustalana jest jego tożsamość. Odciski palców, które pobrali po jego zgonie mundurowi nie pojawiły się w policyjnej bazie danych. Mężczyzna nie był więc notowany w Polsce.

Z dniem 20 maja prokuratura wszczęła śledztwo z artykułu 155 kodeksu karnego o nieumyślne spowodowanie śmierci. Zostały już zabezpieczone nagrania monitoringu. Przesłuchano też świadków. Sekcja zwłok denata wykazała, że obrażenia na ciele mężczyzny nie były przyczyną jego zgonu. Pozostaje jednak do wyjaśnienia kwestia, jakie znaczenie dla stanu jego zdrowia miał sam pościg.

Śledztwo wszczęła prokuratura dla Wrocław - Stare Miasto. Ze względu na dobro śledztwa, prokuratorzy skierowali wniosek do prokuratury okręgowej o wyłączenie ich z dalszego postępowania. Wniosek ten jest teraz rozpatrywany.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie