Romowie przede wszystkim są LUDŹMI i mają egzystencjalne potrzeby (LIST CZYTELNIKA)

List czytelnika
Przemysław Wronecki
- Nie zgadzam się z poglądem, że na konkretną sytuację Romów we Wrocławiu należy patrzeć przede wszystkim z perspektywy różnic kulturowych pomiędzy Romami a Polakami (...) i to w nich upatrywać źródła wszelkich problemów, jakie mają Romowie rozpoczynający swoje życie w naszym mieście - pisze nasz czytelnik Mirosław Tryczyk w odpowiedzi na wpis na blogu radnego Sebastiana Lorenca.

Co dalej z Romami przy Kamieńskiego i Paprotnej? - przeczytaj wpis radnego Sebastiana Lorenca.

Oto cały list czytelnika

Sytuacja romskich koczowisk mieszczących się przy ulicach Kamieńskiego i Paprotnej to w moim przekonaniu problem ważny tak dla Wrocławia, jak i dla całej Polski. Skupia w sobie bowiem jak w soczewce wszystkie dominujące problemy w polityce państwa polskiego wobec imigrantów, pokazując jej niedomagania lub często po prostu jej brak.
W sytuacji, w której abdykuje Prezydent Dutkiewicz wytaczając przeciwko imigrantom romskim całą swoją urzędniczą i prawną machinę, uważam, że powinniśmy na poziomie samorządowym postarać się wypracować model rozwiązań, który być może później byłby do zastosowania w skali województwa i całego kraju.
Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że problem imigracji jest niezwykle złożony i trudny. Dlatego każdorazowe uniwersalne rozwiązania powinny być stosowane w sposób zindywidualizowany i dopasowany do lokalnych warunków. Z tego powodu tak ważne jest to, by sprawą zajmowali się przede wszystkim eksperci, a nie urzędnicy czy politycy i dlatego podzielam pogląd, że konieczne jest powołanie przy Wojewodzie rady złożonej ze specjalistów, która wypracowywałaby rozwiązania dostosowane do lokalnych, wrocławskich warunków.
Nie zgadzam się jednak z poglądem, że na konkretną sytuację Romów we Wrocławiu należy patrzeć przede wszystkim z perspektywy różnic kulturowych pomiędzy Romami a Polakami, jakie akcentuje radny Oporowa Sebastian Lorenc czy stowarzyszenie Nomada i to w nich upatrywać źródła wszelkich problemów, jakie mają Romowie rozpoczynający swoje życie w naszym mieście. Oczywiście kultura Romów, kultura pół-nomadyczna jest fundamentem, na którym opierają oni swoją egzystencję i powinniśmy ją wspierać, chronić przed zatraceniem, uważając za Wittgensteinem, że każdorazowo, gdy ginie język wspólnoty czy jej kultura, to ginie cały świat.
Nie możemy jednak zapominać, że Romowie przede wszystkim są LUDŹMI i w swoim człowieczeństwie mają określone, egzystencjalne potrzeby wspólne wszystkim ludziom. Potrzeby, które chroni Deklaracja Praw Człowieka i Karta Praw Podstawowych.
Zgadzam się w pełni z tym, co powiedziała w jednym z wywiadów pani Judyta Górniak, kandydatka do Parlamentu Europejskiego z list Twojego Ruchu, Romka, prawniczka i działaczka społeczna: sytuacja Romów z koczowiska przypomina sytuację Romów w Polsce w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Romowie zostali wtedy zmuszeni przez władzę PRL do osiedlania się, posyłania dzieci do szkół i rozpoczęcia życia zawodowego. Czy zaszkodziło to ich kulturze? Myślę, że nie w sposób dewastujący, bo do dziś pielęgnują oni swój język i obyczaje, a rezygnacja z życia koczowniczego była ceną wysoką, ale konieczną, by w pełni mogli zacząć korzystać z dorobku cywilizacyjnego współczesności.
Przeczytaj: Romka dolnośląską kandydatką do Parlamentu Europejskiego. Krytykuje eksmisję z koczowiska
Pragnę też zauważyć, że ich potomkini jest dziś kandydatem do Parlamentu Europejskiego! Czy potrzeba lepszego dowodu na to, że Romowie mogą i chcą się zmieniać, iść z duchem czasu?

CZYTAJ DALEJ

Wrocław potrzebuje zatem zintegrowanej i kompleksowej polityki społecznej obejmującej swoim zasięgiem wszystkie grupy wykluczonych i biednych, w tym imigrantów, ponieważ w moim przekonaniu to właśnie bieda, zarówno ta wynikająca z drogi życia, jak też bieda strukturalna, a zwłaszcza bieda dziedziczona nie pozwala wszystkim obywatelom naszej wspólnoty na posiadanie równych szans w wolności oraz w drodze do sukcesu życiowego.
Opowiadam się za stworzeniem we Wrocławiu rozbudowanego systemu budownictwa socjalnego, tak by każda rodzina, która osiedliła się w naszym mieście, a znalazła się w trudnej sytuacji materialnej, miała, po spełnieniu określonych warunków, zapewniony dostęp do tanich mieszkań socjalnych w ramach wynajmu i to niezależnie od tego, do jakiej kultury czy grupy etnicznej należy.
Uważam, że z budżetu miejskiego należy sfinansować prace interwencyjne dla najuboższych, w tym Romów, tak by mogli rozpocząć oni swoje życie zawodowe, zdobyli środki na opłacenie mieszkań socjalnych, które zostałyby im wynajęte, poczuli godność wynikającą z faktu posiadania pracy i możliwości zgodnego z prawem zarobkowania.  
Imigrantów trzeba wspierać jedynie w tym, by jak najlepiej mogli odnaleźć się w naszej wspólnocie, oraz w tym, by dać im możliwość nabycia kwalifikacji zawodowych potrzebnych na lokalnym rynku pracy. Postuluję więc stworzenie systemu szkoleń dających możliwość zdobycia przez imigrantów zawodu, na jaki jest zapotrzebowanie na lokalnym rynku pracy. Szkoleń finansowanych z budżetu miejskiego, krajowego lub europejskiego lub z funduszy prywatnych darczyńców. W czasie takich szkoleń imigranci otrzymywaliby drobne dotacje finansowe, ale tylko ci znajdujący się w szczególnie trudnej sytuacji materialnej.
Należy też stworzyć system szkoleń dających imigrantom podstawowe kompetencje i wiadomości na temat kultury i języka polskiego, pozwalające im włączyć się do wspólnoty wrocławskiej.
I rzecz najważniejsza, o której nie możemy zapominać, czyli edukacja. Włączenie imigrantów w system edukacyjny Wrocławia, tak dorosłych jak i dzieci jest warunkiem ich pełnego społecznego zaktywizowania. Problem jednak w tym, że edukacja dzieci i dorosłych może być realizowana dopiero wtedy, gdy uczniowie mają domy i mają co jeść. Jako wieloletni praktyk pedagogiczny wiem, że uczeń głodny i zaniedbany bytowo to uczeń najmniej skupiony na nauce. Gdy podstawowe potrzeby Romów zostaną zaspokojone, ich edukację w polskim systemie oświaty można sfinansować wykorzystując subwencję oświatową z budżetu europejskiego.
Trzeba również koniecznie powołać dla imigrantów kilku asystentów społecznych wspierających ich w załatwianiu spraw w urzędach i instytucjach publicznych. Mamy we Wrocławiu stowarzyszenie Nomada zajmujące się imigrantami, wykorzystajmy w tym obszarze doświadczenia jego członków.
I nie można zapominać o kontynuowaniu skierowanych do wrocławian kampanii społecznych oraz wdrożeniu we wrocławskich szkołach programów edukacyjnych, których treścią byłoby uwrażliwienie mieszkańców naszego miasta na ludzką biedę i cierpienie, uczenie tolerancji dla wszystkich grup wykluczonych, a głównym celem - zmiana mentalności zwłaszcza młodego pokolenia. To ksenofobia i nietolerancja jest jednym z głównych czynników zaogniających sytuację wokół Romów, Czeczenów, Kenijczyków i Innych w naszym mieście.
dr Mirosław Tryczyk

Co sądzisz o tych pomysłach? Jak Wrocław powinien radzić sobie z Romami? Jak im można pomóc?

Wideo

Dodaj ogłoszenie