Randka z robotem, medyczna diagnoza, a może kurs taksówką

Janusz Michalczyk
Wroclaw 16-10-2007 portrety dzienikarzy i redaktorow gazety wroclawskiej. na zdjeciu janusz michalczyk fot. pawel relikowski
Wroclaw 16-10-2007 portrety dzienikarzy i redaktorow gazety wroclawskiej. na zdjeciu janusz michalczyk fot. pawel relikowski brak
Czy można pokochać smartfon? Pytam poważnie, choć to urządzenie z tej samej półki co toster, mikser czy odkurzacz. Nie zmienia to faktu, że ludzie mają głęboką potrzebę obdarzania uczuciami każdy obiekt, który wysyła im jakieś sygnały, gada do nich czy wyświetla obrazy.

W niektórych domach telewizor gra na okrągło, traktowany jest niczym domownik, i nie przytulamy się do niego tylko dlatego, że jest zazwyczaj duży i kanciasty. Przy czym głaskanie w łóżku laptopa czy tabletu nie uchodzi za perwersję. I słusznie. Popatrzcie, już małe dzieci nieświadomie nadają cechy ludzkie zabawkom, takim jak lalki czy misie, a niejedno potrafi zasnąć z samochodzikiem w ramionach.

Pytanie o miłość do smartfona jest prowokacyjne, bo chodzi o kwestię stosunku do wytworów nowoczesnych technologii informatycznych, których ukoronowaniem mają być - jak się przewiduje - homoidalne (przypominające ludzi) roboty i sztuczna inteligencja. W filmie „Ona” główny bohater zakochuje się w programie komputerowym, co brzmi dziwacznie, lecz przedstawiono uczucie przekonująco - słyszy przyjemny kobiecy głos, a każda rozmowa jest fantastyczna, bo program błyskawicznie „uczy się”, bez trudu wcielając się w indywidualny ideał kobiecości, doskonale dopasowany do wyobrażeń bohatera. Dodam, że cyberseks jest satysfakcjonujący, a nawet dochodzi do próby prawdziwego, gdy do faceta przychodzi „w zastępstwie” atrakcyjna dziewczyna, choć akurat ten kontakt kończy się fiaskiem, bo dla niego to jednak fałszywa sytuacja.

Naukowcy zajmujący się sztuczną inteligencją dzielą się na optymistów (np. Ray Kurtzweil), którzy rysują świetlane perspektywy, oraz pesymistów straszących, że obdarzone świadomością roboty wykończą ludzi. Trudno zaprzeczyć, że perspektywa mikrorobotów pływających w naszych żyłach i naprawiających popsute części organizmu, wygląda zachęcająco. Zresztą, już dziś istnieją platformy informatyczne, które potrafią trafniej zdiagnozować pacjenta niż pan doktor. Dalej - na ulicach testowane są taksówki bez żywych kierowców, więc pasażer oddaje swe zdrowie i życie „w ręce” pokładowego komputera.

Krakowski filozof znający od podszewki nowoczesne technologie prof. Michał Ostrowicki (w wirtualnej rzeczywistości znany jako Sidey Myoo) snuje wizje cyborgizacji człowieka. Co tam wizje, już się coś dzieje. Pisze: „Tom Cannon wszył sobie w przedramię proste urządzenie, które ma analizować fizjologię, będąc rodzajem monitoringu medycznego, a w przyszłości mogłoby łączyć się z szeregiem urządzeń zewnętrznych, dostosowując otoczenie do stanu fizycznego człowieka, np. światło, temperaturę, dźwięki”. Docelowo włożą nam do głowy moduł, dzięki któremu mózg będzie sprzęgnięty z przeróżnymi bazami danych czy całym internetem. Będziemy mądrzejsi.

Zostają jeszcze pytania o etykę świadomego robota czy człowieka-cyborga. Śmiem twierdzić, że żadna zasada moralna nie da się w prosty sposób zaprogramować („Nie zabijaj”? Może: zabijaj złych ludzi? A kto jest zły? itd.). Wiele mówi fakt, że jednego z wrocławskich naukowców zajmujących się sztuczną inteligencją oskarżono jakiś czas temu o wyłudzanie dotacji z Unii. Cyborgizacja wyjdzie nam na dobre?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie